Ogłoszenia

1. BLOG ZAWIESZONY DO ODWOŁANIA.

2. Z miłą chęcią przyjmiemy pięć nowych autorek. Imaginy możecie wysyłać na: asioooll@go2.pl


środa, 1 października 2014

Seven Hundred Thirty One



Cześć skarby, taak dziś notka na początku, bo tych końcowych przeważnie nikt nie czyta.

Wyszła taka dość przykra sytuacja, bo chciałyśmy z Asią rozruszać tego bloga, ale zabrakło MI czasu. Zmieniłam szkołę i okazało się, że czas który przeznaczałam na bloga znikł, bo mam życie towarzyskie, szkołę i bloga. Tych trzech rzeczy nie da się pogodzić, stąd moja decyzja.

Chcę się z wami pożegnać tym imaginem, bo prawdopodobnie to będzie ostania rzecz jaką napiszę. W momencie opublikowania tego littlestrawberry, którą stworzyłam dwa lata temu przestanie istnieć. Przyznam szczerze jest mi cholernie smutno, bo żegnam się nie tylko z blogiem, ale i z blogowaniem. Wiem, moje imagiy były przeważnie smutne, bez przesłana i ogólnie do dupy. Na pożegnanie mam dla was coś, nad czym pracowałam od dawna i jestem z niego cholernie dumna. Mam nadzieję, że się wam spodoba :)




Jest 11 grudnia 2013 roku, a ja siedzę na podłodze w salonie i obserwuję padający za oknem śnieg zamiast się pakować. Decyzja o wyjeździe przyszła spontanicznie, ot takie małe zamszowe pudełeczko znalezione pod jego koszulkami.

Zbyt dobrze wiedziałam co tam jest, żeby je otworzyć.

Mam wrażenie, że jestem jeszcze za młoda, żeby podejmować tak ważne decyzje. Jestem jeszcze zbyt młoda, żeby myśleć o stabilizacji, czy rodzinie. A jednak myślę.

Przez ten krótki moment, wpatrując się w spadający śnieg widziałam siebie samą , w sukni o idealnie białym kolorze, szczęśliwą, uśmiechniętą. Właśnie ta jedna chwila pozwoliłam mi zwątpić w to, że odejście jest najlepszym pomysłem.

Tu miałam swoje prawdziwe życie, znajomych, przyjaciół, który w każdym momencie byli gotowi do pomocy. Tutaj miałam swoją wymarzoną szkołę. To właśnie tutaj zdecydowałam się na tworzenie filmików, które pokochało trzy czwarte kraju. To właśnie tutaj miałam jego.

Gdybym wróciła do domu musiałabym wrócić też, do tych wszystkich fałszywych ludzi, których nie obchodzi nic więcej niż własne dobro. Musiałabym zostawić wszystko na czym mi zależy, tylko po to, żeby później żałować.

- Pieprzyć to.

Przetarłam policzki, na których pojawiły się łzy, po czym z trzaskiem zamknęłam walizkę i wróciłam do sypialni. Roztrzęsionymi rękami odkładałam wszystkie rzeczy na swoje miejsce. Walizkę schowałam pod łóżko, gdzie leżała od momentu kiedy zrezygnowałam z internatu i przeprowadziłam się tutaj.

W momencie kiedy wzięłam do ręki pudełeczko, które narobiło w moje głowie tyle zmieszania trzask drzwi wejściowych odbiło echo domu, trzy pary nóg rozeszło się szukając tego co ich właścicieli interesuje, a ja zamarłam w miejscu.

Wiedziałam, że dotarcie do mnie zajmie mu tylko chwilę i w duchu umierałam z zniecierpliwienia. Motylki w moim brzuchu bardziej przypominały teraz biegające słonie, a zamszowe pudełeczko parzyło dłoń. I wtedy otworzyły się drzwi.

Widziałam ciepło w jego spojrzeniu kiedy omiatał wzrokiem moją sylwetkę, aż do momentu kiedy zauważył co mam w ręce.

Był lekko zaniepokojony, jego torba spadła z jego ramienia na podłogę, a on sam zaczął podchodzić bliżej.

Jego ręce zawinęły się wokół mojej talii, przyciskając mnie do jego piersi. Wtuliłam twarz w zagłębienie pomiędzy barkiem a szyją, wypuszczając powietrze, które to tej pory wstrzymywałam.

- Tęskniłem za tobą.

Jego głos był zbyt idealny. Za każdym razem kiedy zwracał się do mnie tym tonem wymiękałam. Nie ma takiej osoby na świecie, która by my się oparła. Pomimo wad, był idealny.

- Wiem. Może to jest rzeczywiście za szybko, ale mam go od dawna. Po prostu kiedyś go zobaczyłem i wiedziałem, że to jest ten. Przeleżał w tej szafie chyba z pół roku. Tak właściwie to jestem zaskoczony, że go znalazłaś

Mówił powoli, spokojnie i cicho, jakby bał się, że za chwilę ucieknę z krzykiem. A ja słuchałam. Stałam wtulona w niego i słuchałam, pomimo, że cześć mnie miała ochotę uciec jak najdalej.

- Wiem, że się boisz i cholera, ja też się boję, ale jestem pewny, że jesteś jedyną osobą, z którą chcę spędzić resztę życia i założyć rodzinę. Chcę być jedyną osobą, do której będziesz przytulać się w nocy, czy być tym który cię denerwuje. Chce być tym, który chowa ci kosmetyki, bo kochanie nie potrzebujesz tego. Chcę być tym, który ujrzy cię zaraz po przebudzeniu. Chcę mieć tą cholerną pewność, że jesteś szczęśliwa.

- Kocham cię. – Powiedziałam cicho.

- Też Cię kocham księżniczko. Wiem, to co teraz zrobię może i będzie tandetnie, no ale. – Odsunął się ode mnie, wyciągnął z mojej ręki pudełeczko, po czym uklęknął. – Wyjdziesz za mnie?

Teraz wiedziałam czego się tak bałam wcześniej. Bałam się decyzji, którą miałam teraz podjąć. Bałam się zdecydować. Teraz ucieczka nie wydawała się takim złym pomysłem. Ale z drugiej strony wtedy straciłabym wszystko, czego tak naprawdę pragnę w życiu.

- Ja…

- Nie bój się. – Przerwał mi. – Przecież nie musimy brać ślubu za chwilę. Możemy poczekać choćby i dziesięć lat, jeśli to jest to, czego chcesz.

- Chcę. – Szepnęłam.

Nim się zorientowałam byłam w powietrzu. Teraz już nie próbowałam powstrzymywać łez. Pozwoliłam im spływać po policzkach, bo były szczęśliwymi łzami.

W naszym życiu pojawiają się momenty kiedy nie do końca wiemy co mamy zrobić. Bijemy się z myślami i staramy się podjąć najlepszą dla nas decyzję, która niekoniecznie jest dla nas dobra. Przez przypadek możemy odrzucić od siebie najważniejszych ludzi, których odzyskać się już nie da. Czasem jednak wybieramy mniejsze zło cierpiąc sami. Są jednak momenty kiedy boimy się podjąć decyzję, która jest dla nas najlepsza. Boimy się zadecydować o naszym szczęściu.



Takim oto sposobem, ja żegnam się z wami wszystkimi, którzy kiedykolwiek czytali cokolwiek mojego. Czy wrócę do pisania? Nie wiem. Przekonamy się w przyszłości.

Kocham was.

Po raz ostatni, littlestrawberry z sercem połamanym na miliony kawałeczków.