poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Seven Hundred Fifty Two

 — No to, do jutra. Pa. – Przytuliłam do siebie Alice i opuściłam budynek należący do znanej sieciówki "Starbucks". Nie powiem, że była to praca moich marzeń, ale nie narzekałam. Praca nie była ciężka, dobrze płatna. Dotarcie na piechotę do domu zajmowało mi trzydzieści minut piechotą, a taksówkę złapać to nie był żaden problem. Również autobusy, tramwaje i metro jeździło na tyle często, że dojazd, to była bułka z masłem. A czy wspominałam, że mam prawo jazdy? Niestety – sama nie wiem, czemu – jeszcze nie posiadam samochodu. Może bym sobie jakiś kupiła? Może Mini Cooper, albo Nissan Juke? Skoda Fabia, też jest całkiem niezła.
Powrót do domu zajęły mi rozmyślania, na temat samochodu, jaki sobie kupię. Bo jego zakup, to nie głupi pomysł. Człowiek od razu dzięki niemu staję się bardziej pasujący do tego zapędzonego świata.
Od niechcenia powiesiłam kurtkę na wieszaku. Nic mi się nie chciało. Dosłownie nic. Najchętniej to rzuciłabym się na kanapę i cały dzień leżała. Niestety życie to nie bajka i nie ma nic za darmo. Najpierw muszę posprzątać dom. Chyba, że... Nie. (T.I) nie myśl o niebieskich migdałach, tylko weź się w garść.
Z kilkoma listami w ręce weszłam do salonu i usiadłam na kanapie. Zerknęłam na telefon i zobaczyłam sms'a przysłanego przez mojego byłego chłopaka. Nie jesteśmy razem od miesiąca, ale on nie potrafi pogodzić się z tą myślą. Cały czas do mnie wydzwania, sms'uje, nachodzi mnie. Już nawet zgłosiłam sprawę na policje, ale powiedzieli, że na razie jest nieszkodliwy i nic nie zrobili. Nawet nie czytając usunęłam z telefonu wiadomość, którą dostałam od Jamesa. Mam teraz ważniejsze sprawy na głowie.
Wzięłam do ręki pierwszy list. Z elektrowni. Kolejna rata do zapłaty. Drugi list był z banku. To samo. Trzeci, to nawet nie był list. Po prostu ktoś wsadził durną ulotkę zbiórki odzieży używanej do koperty. Westchnęłam i wstałam z kanapy. Komórkę wsunęłam do kieszeni rurek, po czym poprawiłam koc, na którym leżałam. Jeszcze nigdy nie miałam dnia wolnego. Zawsze mam tutaj coś do zrobienia. Szczerze, to przyznam, że nie pamiętam, kiedy ostatni raz miałam taki dzień, że nie robiłam nic. Zero zmartwień, zero pracy. Marzenie. Przeszłam do kuchni, w celu zrobienia sobie kawy, jednak nie było mi to dane. Usłyszałam mocne pukanie do drzwi, a po chwili na zewnątrz domu dało się słyszeć krzyki.
— Wpuść mnie! Słyszysz?! Wiem, że tam jesteś, suko! – Pukanie z każdą chwilą stawało się coraz bardziej natarczywe.
Po cichu podeszłam do drzwi i tak, żeby zrobić jak najmniej hałasu, popatrzyłam się na wizjer. Jak przypuszczałam po drugiej stronie stał upity w trupa James. Również popatrzył się w przeźroczyste szkiełko umieszczona w drzwiach i jeszcze raz przywalił w drzwi tak, że wstrzymałam oddech i zrobiłam kilka kroków w tył. Niestety jestem taką wielką kaciałą, że potknęłam się, rozwścieczając przy tym mężczyznę.
— Wiedziałem, że tam jesteś, ździro! Otwieraj te cholerne drzwi, bo jak zrobię to sam, to inaczej pogadamy! Już nie będę taki miły!
Na jego słowa po moich placach przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Doczołgałam się do schodów i schowałam się za nimi. Czy mi się wydaje, czy on powiedział, że zrobi się niemiły? To teraz co? Da mi jednorożca i będziemy szli tęczą do krasnala z garnkiem pełnym złota? Oparłam głowę o ścianę, podkurczając nogi.
Mężczyzna kolejny raz kopnął w drzwi, a ja cicho pisnęłam. Prawie wyleciały z zawiasów, a z sufitu posypał się tynk. Jeszcze jedno, może dwa kopnięcia i ten tyran dostanie się do środka. Przymknęłam oczy, kiedy usłyszałam kolejne uderzenie w drewno.
Obawiałam się najgorszego. Oczy miałam zaciśnięte i bałam się je otworzyć. W mojej głowie już widziałam, jak ten bydlak powoli wychyla się zza ściany, kuca przede mną i patrzy się na mnie, tym swoim lodowatym spojrzeniem, aby następnie wymierzyć siarczysty policzek. Jeszcze mocniej zacisnęłam oczy, ale to i tak nie pomogło. Znów poczułam te niechciane łzy, które spływały po mojej twarzy, aby zatrzymać się na ustach. Tak mocno potrzebowałam teraz Nialla. Jego uśmiechu, mocnego uścisku i tych dwóch głupich słów padających z jego ust. Będzie dobrze.
Kolejny cios zadany w drzwi sprawił, że przestałam wymyślać nierealne historie. Czekałam na blondyna miesiąc. Równy miesiąc. A on się nie pojawił. To były jego kolejne słowa rzucone na wiatr. Ale mimo to wolałabym, aby za drzwiami stał Irlandczyk, a nie James.
Już myślałam, że brunet wyważy drzwi, kiedy coś usłyszałam. Krzyk.
— Zostaw ją w spokoju! Odejdź od tego domu jak najdalej!
Moje oczy momentalnie się otworzyły i były wielkości monety. Czy to był głos... Niall'a? To przez to, że za dużo o nim myślę. Na pewno przez to. Pokręciłam głową, ale mimo wszystko moja ciekawość zwyciężyła. Wstałam, otrzepując z siebie kurz i powoli podeszłam do drzwi. Bardzo delikatnie przyłożyłam do nich ucho i nasłuchiwałam. Na początku, były to tylko odgłosy dwóch mężczyzn. Bili się. Po około dwóch minutach usłyszałam wiązankę przekleństw wypowiadanych przez Jamesa, który z każdą sekundą coraz bardziej się oddalał. Wiedziałam to, bo jego głos stawał się coraz cichszy, aż w końcu nie było go słychać w ogóle.
— (T.I) – Usłyszałam, jak ktoś wypowiada cicho moje imię. Zamrugałam ze zdziwienia oczami i popatrzyłam się przez wizjer. Nikogo nie zobaczyłam.
— (T.I) proszę cię. Otwórz drzwi. On już poszedł...
Ostrożnie uchyliłam wrota i od razu w oczy rzucił mi się blondyn siedzący zaraz obok wejścia, który ciężko oddychał. Od razu otworzyłam szerzej drzwi i kucnęłam przy chłopaku.
Nasze wzroki się skrzyżowały, a ja poczułam motylki w brzuchu. Chłopak uśmiechnął się delikatnie i położył dłoń na moim policzku. Przez jego dotyk po moim ciele przeszedł delikatny, przyjemny dreszcz.
— Moja mała, (T.I)... – zakasłał.
Nic nie odpowiedziałam, tylko z ogromnym wysiłkiem pomogłam chłopakowi wstać i przejść do salonu. Kiedy już usiadł na kanapie mogłam się przyjrzeć mu dokładnie. Lewą brew miał przeciętą, tak samo dolną wargę. Oprócz tego zauważyłam, że trzymał się ręką za brzuch. Nadal nie wypowiadając ani jednego słowa poszłam do łazienki. Wyjęłam z szafki apteczkę i wróciłam do pomieszczenia. Usiadłam na wprost blondyna i delikatnie zaczęłam przemywać oraz opatrywać jego rany.
— (T.I) nie musisz ni robić. Przecież nic się nie stało... – Próbował mnie powstrzymać, ale mu się nie udało.
Podałam Niallowi tabletkę przeciwbólową wraz z wodą do popicia i odniosłam apteczkę na jej miejsce. Usiadłam z powrotem obok niebieskookiego i nadal nic nie mówiąc, czekałam. Chłopak popatrzył się w moje oczy, wziął oddech i zaczął mówić.
— Dziękuję, że mi teraz pomogłaś. Naprawdę nie musiałaś. Nawet nie wiesz, jak bardzo się za tobą stęskniłem. Ten miesiąc był najgorszym miesiącem, jaki kiedykolwiek przeżyłem. Cieszę się, że wreszcie mogę ciebie zobaczyć (T.I) – powiedział.
— Gdyby nie to, że pobiłeś się z Jamesem, to dostałbyś ode mnie za to, że musiałam miesiąc na ciebie czekać – wypowiedziałam z lekkim śmiechem. – Ale też się cieszę, że wreszcie jesteś tutaj ze mną.
Przytuliłam się do blondyna, który mocno oplótł mnie swoimi ramionami i schował swoją twarz w moich włosach.
— Tak bardzo ciebie kocham... – wyszeptał, a ja momentalnie odsunęłam się od niego.
Chłopak zdezorientowany popatrzył się na mnie. Chwyciłam policzki Nialla w swoje dłonie i złożyłam na jego ustach delikatny pocałunek.
— Też ciebie kocham. – Delikatnie się uśmiechnęłam, a na twarzy Irlandczyka pojawił się ogromny uśmiech. Wziął mnie na kolana i wpił się w moje usta. Nie chciałam być dłużna, dlatego oplotłam rękami szyję chłopaka i oddałam pocałunek.
Odsunęliśmy się od siebie, a ja od razu wtuliłam się w chłopaka. Blondyn nie protestował, tylko zaczął gładzić moje plecy ręką. Uśmiechnęłam się delikatnie. Od teraz on będzie tylko mój i nikt mi go nie zabierze. 
— Niall... – szepnęłam cicho.
— O co chodzi?
— Ty wiesz, że ja już ciebie nie wypuszczę? Nie pozwolę, aby ktokolwiek mi cię zabrał – powiedziałam, a w odpowiedzi usłyszałam śmiech Irlandczyka.
— A kto powiedział, że chcę od ciebie odchodzić? 
Delikatnie przygryzł płatek mojego ucha, a ja wiedziałam, że nareszcie będę szczęśliwa. 

▼▲▼
Cześć!
Dzisiaj witam was tym oto imaginem (jeśli ktoś zauważył jest to druga część poprzedniego, jednak odniosłam się do jednego z chłopców).
Mam nadzieję, że wam się spodoba. ;)
I ostatnie pytanie. Słyszałyście nowy singiel 1D? Co o nim sądzicie? Ja osobiście, to się w nim zakochałam. <3