piątek, 27 kwietnia 2012

Thirty-Eight

Przez ostatnie czasy nie pojawiały się imaginy. Ja Eliza, nie miałam dojścia do internetu po burzy, bo zerwało sieć... Zastanawiam się nad nowym naborem. Współautorki dawno nie dodawały żadnego imagina... :(
Otwieram znowu nabór! Tym razem przyjmuję każdego! Każdy z nas może być częścią tego bloga! Warunek jest jeden, każdy musi dodawać przynajmniej raz w tygodniu imagin.
Dedykowany:
-BEATRICE_BETH
-CAROLINE
~*~

Zimny wieczór. Spacerujesz po dworze, bo nie masz się gdzie podziać. Uciekłaś z domu. Miałaś dość ciągłych awantur ze strony ojca. Bałaś się, że kolejny raz uderzy ciebie. Łzy spływały ci po policzkach. Zziębnięta usiadłaś na ławce w parku. Trzęsłaś się z zimna. Zastanawiałaś się co teraz się z Tobą stanie. Oczy Ci się zamykały, byłaś zmęczona. W końcu usnęłaś skulona i na siedząco na ławce. Obudziło Cię delikatne potrząsanie za ramię. Ledwo co podniosłaś głowę do góry. Nad Tobą stał jakiś chłopak.
-Wszystko ok?- Zapytał i usiadł obok Ciebie. Widząc, że trzęsiesz się z zimna zdjął z siebie kurtkę i opatulił Cię nią.
- Jak Ci na imię śliczna? Ja jestem Niall.- Spojrzał Ci w oczy. Delikatnie uniosłaś głowę.
-[T.I.], miło mi Cię poznać.- Wysiliłaś się na uśmiech.
-Co tu robisz o tej porze? W dodatku sama i dlaczego śpisz na ławce?- Zauważyłaś w jego oczach zmartwienie.
-Nie wiem czy powinnam Ci o tym powiedzieć. Nawet Cię nie znam.- Westchnęłaś i zwiesiłaś głowę.
-Obiecuję, że to zostanie tutaj.- Dotknął swojej lewej piersi. Westchnęłaś i spojrzałaś mu w oczy. Na początku bałaś się powiedzieć mu o wszystkim lecz w końcu się przełamałaś. Powiedziałaś mu o ucieczce o tym, że twój ojciec bił Ciebie i twoją matkę. Niall, gdy to usłyszał od razu Cię do siebie przytulił.
-Chodź do mnie!- Wstał z ławki i chwycił twoją zmarznięta dłoń.
- Nie powinnam. Nie chcę robić kłopotu..- Zwiesiłaś głowę. On był jednak od Ciebie silniejszy i postawił Cię na nogi z ławki.
-To żaden kłopot. Mieszkam sam. Moi kumple wrócą dopiero za tydzień, a jak zobaczą Ciebie, ucieszą się. Chodź.- Przytulił Cię i pociągnął za sobą w stronę auta. Delikatnie się uśmiechnęłaś. Gdy byliście przy aucie oboje przystanęliście.
-Niall. Dziękuję.- Przytuliłaś się do niego, co on odwzajemnił. Weszliście do wozu. Niall od razu włączył ogrzewanie i ruszyliście w drogę. Kazał Ci się przespać, ponieważ do jego domu był bardzo długi kawał drogi. Właściwie to nie wiedziałaś, że osoba którą spotkasz, może się okazać tak przyjazna i pomocna. Mimo to mu zaufałaś.
-Wstawaj śpiochu, jesteśmy.-  Delikatnie potrząsnął Cię za ramię, a ty otworzyłaś oczy. Był wczesny ranek.
-Tutaj mieszkasz?- zapytałaś cichutko i spojrzałaś na dom. On pokiwał głową.
-Chodź. Zjemy coś, wykąpiesz się i pójdziemy dalej spać.- Uśmiechnął się, chwycił twoją dłoń i udaliście się do środka. Tak jak chłopak mówił, był sam. Zrobiliście to o czym wspomniał wcześniej chłopak i poszliście spać. Niall nawet przydzielił tobie osobny pokój, który miał być twój.

Tygodnie mijały. Mieszkasz u chłopaków. Jesteś ich tzw. Gosposią domową. Pomagasz im w pisaniu piosenek, gotujesz i sprzątasz. Stałaś się ich przyjaciółką, zabierają Cię w trasy.
Od dwóch dni jesteś z Niallem. Poznałaś go całkiem dobrze i wiesz, że możesz zawsze na niego liczyć.
Skończyłaś szkołę, zdobyłaś wykształcenie.

Po upływie pięciu lat zostałaś żoną blondynka. Spodziewasz się małego Horanka. Razem z Niallem jesteście szczęśliwą rodziną.
THE END.


Takie trochę denny. Nie mam weny. Otworzyłam znowu nabór. Chcę aby każdy kto uwielbia pisać tworzył ze mną. Był współautorem bloga.
Kontaktujcie się ze mną poprzez gau-gadu podane obok w ramce.

2 komentarze:

  1. Super :) <3
    zapraszam do siebie :) http://call--mee-maybe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. wow, wcale nie jest denny ;)
    podoba mi się.
    Dziękuję ;)).


    Zapraszam do siebie : http://overcomemyfear.blogspot.com/ xx

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3