piątek, 4 maja 2012

Fifty


Cześć :D Nazywam się Karolina i będę współautorką tego bloga. Strasznie się cieszę, jak male dziecko :) Na pierwszy raz mam dla was imagina z Harrym.

Ciocia załatwiła ci pracę kelnerki w popularnej i eleganckiej restauracji. Cieszyłaś się ponieważ dobrze płacili, napiwki były dla ciebie, a ty zbierałaś na nowego laptopa. Zawsze była miła atmosfera, przyjemny dźwięk rozmów. Ale wyjątki się zdarzają. Dzisiaj było koszmarnie, dwie dziewczyny z którymi pracowałaś poważnie się rozchorowały, więc zostałaś tylko ty i Jane. Która nawiasem mówiąc zniknęła w łazience. Mruknęłaś z niezadowoleniem i ruszyłaś w kierunku kolejnego stoliku.
What?!
Przy okrągłym stole siedziało sześć osób. Zespół One Direction i Paul - ich menager. Twoje oczy nieznacznie się rozszerzyły. Tak, jasne. Wiedziałaś że są w Londynie, ale nie sądziłaś że kiedykolwiek ich spotkasz. Zmusiłaś się do szerokiego uśmiechu i podeszłaś do nich pewnym, szybkim krokiem.
-Dzień dobry - Rzuciłaś cały czas się uśmiechając - Nazywam się [T.I.] i będę panów obsługiwać - Spojrzałaś na każdego przelotnie - Czy mogę już przyjąć zamówienie?
Paul, Zayn i Liam już zamówili. Zanotowałaś wszystko, kiedy odezwał się Niall:
-Ja poproszę... lazanię, przegrzebki, dwa steki ze smażonymi ziemniakami i surówkę z marchewki - Byłaś pod wrażeniem. Blondyn dużo jadł, to było jasne, ale nie spodziewałaś się że aż tyle.
-Nie! - Sprzeciwił się Louis spoglądając na Irlandczyka spode łba. - Nialler, nie dostaniesz marchewek. I nawet mnie nie prowokuj - Dodał gdy głodomor otworzył usta aby coś powiedzieć
-Nie będziesz mi mówił co mogę zjeść, a czego nie mogę, paseczku - Powiedział oburzony
-Okej, chłopaki, zamknijcie się - Rozkazał Paul przyglądając się im. - Nie róbcie mi obciachu
-Paul, obciach to ty zrobiłeś sobie ustawiając swoje zdjęcia na tapecie z napisem "2 hot 4 u (zbyt gorący dla ciebie)"
Chłopaki zaczęli się przepychać, a ty tam stałaś. Stałaś i patrzyłaś się na nich jak na psychicznie chorych, Ale w sumie za to ich kochałaś, prawda? Louis wyszczerzył zęby i spojrzał na ciebie
-OK, jak on dostaje marchewkę to ja chcę homarrra - Przygryzł słodko dolną wargę - I instrukcje obsługi.
-A polecisz coś? - Spytał nagle Harry przyglądając ci się z zainteresowaniem. Siedział najbliżej ciebie, więc musiał odchylić mocno głowę, przez co wyglądał jeszcze bardziej słodko.
-Suflet, naprawdę smaczny, em..- Zawahałaś się starając przypomnieć całe menu. - Kraby, przed chwilą była dostawa, więc mają jeszcze plany na sobotę. Zupę kremową z dyni i pieczone bułeczki z czosnkiem.
Włożyłaś niesforny kosmyk za ucho uśmiechając się pod nosem.
-Wezmę suflet. - Stwierdził Harry nie przestając ci się przyglądać.
-A coś do picia?

Wszyscy zaczęli mówić naraz. Przerwałaś im podnosząc lekko prawą rękę. 
-Nie podajemy tu: juseguwatymiuno, jak zrozumiałam - Zmrużyłaś lekko oczy - Czy to język bredziecki?
Zaśmiali się, a ty właśnie odniosłaś zwycięstwo. Rozśmieszyłaś One Direction i Paula! Może zacznij mówić z wyraźnym Polskim akcentem? Zapytają mnie, skąd jestem, powiem im że z Polski, oni pojadą ze mną do domu i będziemy żyć w naszym domku na drzewie! Pomyślałaś. Wróć na Ziemię, [T.I.]
-Mi wystarczy sok marchew... - Zaczął Niall spoglądając złośliwie na Louisa
-Nie! - Ryknął Lou tak głośno że wszyscy zwrócili głowę w ich stronę. - Dostałeś już marchewkę, ale sok to już za dużo.
-Zamknij się, Lou - Rzucił Liam - Dziewczyna się skołowała.
Wszyscy w jednej chwili, jak jeden mąż spojrzeli na ciebie. Zarumieniłaś się lekko.
-Przepraszam cię za nich - Odezwał się Paul - Z nimi jest gorzej jak z dziećmi.
Pokręciłaś przecząco głową.
-Nic się nie stało, miłe oderwanie od pracy.
-Niech Louis i Niall dostaną sok marchewkowy. Liam, wodę? - Chłopak przytaknął - Zayn, piwo? - Mulat również skinął głową - Ja dziękuję, nie będę brał nic do picia, a ty Harry, co chcesz?
-Ymm.. wino, czerwone.
-Jakiś konkretny rocznik?
-Nie, nie nie trzeba, weź pierwsze z brzegu.
Skinęłaś głową udając się do kuchni aby podać zamówienie. Wzięłaś wszystkie zamówione picia oraz przystawki i wróciłaś do chłopaków. Rozdałaś im napoje i postawiłaś przekąski. Chciałaś właśnie nalać Harry'emu wino kiedy twoja ręką przekrzywiła się pod dziwnym kątem oblewając loczka winem. Dodać do tego jeszcze jego białą koszulę, wychodzi koszmar każdego kelnera, który boi się że wywalą go z pracy.
-Cholera! - Warknęłaś na siebie wściekła i natychmiast złapałaś go za łokieć zmuszając do wstania - Przepraszam cię, odkupię ci nową, ale chodź, może uda się ją uratować - Pognałaś z nim do łazienki. Nalałaś do zlewu lodowatej wody.
-Niech pan zdejmie koszulę - Odwróciłaś się od niego - I włożyć ją do wody - Poleciłaś
-[T.I.] odwróć się, niczego nie ukrywam - Powiedział z rozbawieniem a ty się odwróciłaś. Klata Harry'ego Styles'sa? No, no...
-Jeszcze raz pana przepraszam za tą koszulę, odkupię panu, nową. Nie wiem co mi się stało. Ręce strasznie mi się trzęsą ale nigdy mi się to nie przytrafiło. Jeszce raz przepraszam - Wyrzuciłaś z siebie potok słów.
Harry uśmiechnął się szeroko.
-Zawsze tyle mówisz?
-Gdy się denerwuję albo niecierpliwię, zdarzyło się też że..
-Może się do nas dosiądziesz?
-Yhh.. nie. Nie mogę, pracuję tu. Niektórzy nie mają pięknych głosów i muszą sobie radzić w inny sposób - Mruknęłaś a Harry się zaśmiał
-Już myślałem że o nas nie słyszałaś - Złapał się za głowę - Toby było straszne
Wywróciłaś teatralnie oczami.
-O zgrozo - Zaśmiałaś się - To było by po prostu chamstwo. A teraz, idź do chłopaków, bo jeszcze coś sobie pomyślą
Zgodził się z tobą. Chłopcy szybko zjedli i zapłacili. Został tylko Harry którego musiałaś przeganiać mopem mówiąc że będzie miał na sumieniu twoją pracę. Pożegnałaś się z Jane i założyłaś płaszcz. Wyszłaś zasłaniając ręką oczy. Strasznie wiało, padało a ty miałaś 40 minutowy spacer przed sobą. Nie zrobiłaś nawet dwóch kroków kiedy zatrzymał się koło ciebie samochód. W szybie pokazała się głowa Styles'sa. Wniosłaś oczy ku niebu i podrapałaś się po głowie.
-Nie że cię wypędzam, ale Louis na pewno na ciebie czeka, marchewki same się nie zjedzą. A Larry pewnie ma jakąś rocznicę czy coś. 
-Wsiadaj, nie gadaj.
Pokręciłaś przecząco głową i uśmiechnęłaś się szeroko
-Mama zabroniła mi wsiadać do samochodu obcych osób. Jeszcze mnie gdzieś wywieziesz i co będzie? 
-Nigdzie cię nie wywiozę, wsiadaj. Jest zimno, podwiozę cię do domu.
Ostatecznie przystałaś na tą propozycję. Ale to tylko dlatego że zdrętwiały ci palce, przekonywałaś się. Rozmawialiście całą podróż. Gdy zatrzymał się pod domem twojej cioci, siedzieliście w samochodzie do 3 nad ranem. Pocałowałaś Harrego przelotnie w policzek i wymieniliście się numerami. 
Spotykacie się codziennie. Dzisiaj minął rok od waszego pierwszego spotkania. Harry wyznał ci miłość i zaproponował stały związek. Oczywiście zgodziłaś się. 

Taki jakiś. Zwaliłam koniec, ale mam nadzieję że mi przebaczycie :D Z kim chcecie następny imagin? 

4 komentarze:

  1. Jeden z najlepszych imaginów :)
    Poproszę Lou
    xoxo, Blair

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale fantastyczny!!!!!!!!!!!!!!!! Bardzo mi się podobał, po prostu super! :D nie mam słów :D hahaha ^^ A następny??? Zayn!!!!!!!!!!!!!!! Coś wesołego :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny imagin xD

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3