wtorek, 1 maja 2012

Forty


Ciemne, burzliwe niebo przypominało Ci z każdym krokiem o swoich niecnych zamiarach. Mgła i łzy w oczach utrudniały widzenie, ciężki oddech i szybkie, bolesne bicie serca nie pozwalały nawet na chwilę odetchnąć. Zobaczyłaś go po roku, gdy zaczynałaś normalnie jeść, uczyć się, po prostu funkcjonować, wszystko wróciło niczym torpeda. Szłaś powoli, przez zatłoczone ulice Londynu wspominając wszystkie spędzone chwile z Zaynem. Ból po rozstaniu, którego sama byłaś sobie winna, przecież to Ty zdecydowałaś zakończyć ten związek choć kochałaś go mocno wiedziałaś, że tak będzie lepiej dla jego i rozwijającej się kariery. Doszłaś do domu, zza drzwi od razu poczułaś buchające ciepło i głośne krzyki.
- Już jestem – Krzyknęłaś, próbując wymusić uśmiech i otrzeć zaschnięte łzy, które niedawno spływały po Twoich policzkach.
- Coś się stało ? – Zapytała zaniepokojona mama wychodząca z salonu widząc Twój wyraz twarzy.
- Nie… tak, Boże mamo – Rozpłakałaś się i pobiegłaś prosto w jej objęcia, ona poklepywała Cię po plecach jak małe dziecko i spokojnie uciszała – Zayn – szepnęłaś tylko i kolejny raz się rozpłakałaś.
- Już dobrze, będzie dobrze –  szeptała Ci do ucha – Może czas mu powiedzieć – Zapytała i spojrzała do salonu. Przeszłyście spokojnie przez hol, wchodząc do pokoju od razu na Twojej twarzy zagościł uśmiech, zobaczyłaś małą osóbkę bawiącą się z Twoim tatą, uśmiechającą się od czasu do czasu do niego oraz słodko gaworząc.
- Lilith – Powiedziałaś i podbiegłaś do dziewczynki, biorąc ją na ręce, wszystkie smutki zniknęły.
- Widzisz ? Masz dla kogo żyć – Powiedziała ze spokojem Twoja mama spoglądając w stronę małego dziecka.  – I kochanie, nie chcę Cię do niczego namawiać, ale on powinien wiedzieć, Zayn ma takie samo prawo do niej jak Ty.
- Mamo, jak Ty sobie to wyobrażasz ? Zostawiłam go, a on przez ten czas zdążył mnie znienawidzić. Teraz mam mu powiedzieć, że mam z nim dziecko ? To jest niedorzeczne – Stwierdziłaś lekko podnosząc głos i kręcąc z politowaniem głową.
- [ T.I ] mama tylko mówi, że powinien wiedzieć i też się z nią zgadzam – Wtrącił Twój ojciec
- Okej wybaczcie, ale  nie mam ochoty na takie rozmowy. Muszę uśpić małą i sama się położę bo jestem zmęczona – Oznajmiłaś i wyszłaś do swojego pokoju. W głębi duszy wiedziałaś, że rodzice mają rację, ale nie chciałaś zostać kolejny raz upokorzona.  Twoja opinia nie stała się lepsza po tym jak rozstałaś się z Zaynem a sąsiedzi dowiedzieli się o ciąży. Uśpiłaś Lilith, poszłaś się wykąpać a następnie spać. Rano obudził Cię dzwonek do drzwi, nie pofatygowałaś się otworzyć, ponieważ byli też inni domownicy. Po chwili ciszy usłyszałaś skrzypienie drzwi i kroki. Ktoś wchodził do Twojego pokoju, a tą osobą był Louis. Spojrzałaś na niego spod zaspanych powiek. Był on jednym z najlepszych przyjaciół jakich kiedykolwiek miałaś, ale z nim także urwałaś kontakt. Louis spojrzał na Ciebie, a potem na łóżeczko w której leżała mała. Przenosił wzrok tam i z powrotem nie mogąc uwierzyć w to co widzi.
- Chciałem powiedzieć „ Cześć [ T.I ]”, ale ciśnie mi się na usta pytanie : Czyje to do cholery dziecko? – Podniósł głos, a Ty szybko walnęłaś w niego poduszką.
- Ciii idioto, bo ją obudzisz – Szepnęłaś z irytacją, siadając po turecku na łóżku.
- Wyjaśnisz mi? – Zapytał
- Wybacz Louis miło Cię widzieć, ale naprawdę nie mam czasu – Chciałaś się go jak najszybciej pozbyć, nie chciałaś żeby ktokolwiek wiedział coś więcej niż było potrzebne.
- O nie, nie pozbędziesz się mnie tak łatwo – Stwierdził i ściągając śpioszki z krzesła obok usadowił się wygodnie. Ty opowiedziałaś mu całą historię, poczułaś się tak jak dawniej, szczęśliwa.
- Więc ta kruszynka jest Zayna – Powiedział z niedowierzaniem podchodząc do łóżeczka.
- Tak – odpowiedziałaś z uśmiechem i łzami w oczach
- Powiedz mu – Stwierdził
- Nie, nie Louis i Ty też mu nie możesz powiedzieć – Podniosłaś głos i następnie szybko go uciszyłaś – Nie chcę – Dodałaś cicho
- Ale wiesz, że powinnaś. Bądź pewna, że jak Ty tego nie zrobisz to zrobię to ja – Powiedział cicho spoglądając Ci prosto w oczy. Na pożegnanie pocałował Cię w policzek i wyszedł. Dni mijały, nadal nie powiedziałaś Zaynowi , że ma córkę. Nadszedł dzień ich wyjazdu, z spokojem odetchnęłaś z ulgą, że Louis mu nie powiedział. Byłaś na siebie zła, ale także wiedziałaś, że jeszcze kiedyś mu to powiesz, po prostu na razie nie byłaś gotowa.  Twoi rodzice pojechali na urodziny ciotki, więc Ty zostałaś sama w domu. Około 20:00 gdy wykąpałaś małą, położyłaś do łóżeczka, poszłaś przygotować mleko. Robiąc  je usłyszałaś dzwonek do drzwi, więc poszłaś otworzyć, ponieważ rodzice znów zapomnieli kluczy i byłaś pewna, że dlatego dzwonią. Bez zastanowienia otworzyłaś z impetem drzwi i zobaczyłaś w nich jego. Wszystkie wspólne chwile przeszły Ci przez głowę, upuściłaś butelkę z mlekiem, która z hukiem rozbiła się o podłogę.
- [ T. I ] – szepnął. Ocknęłaś się i szybko próbowałaś zamknąć drzwi. Nie wiedziałaś dlaczego po prostu tak podpowiadała Ci intuicja. Niestety Zayn był szybszy i silniejszy – Nie, wytłumacz mi – Powiedział wchodząc do środka i zamykając za sobą wejście.
- Nie mam czego – Odpowiedziałaś
- Naprawdę tak sądzisz ? – Podniósł głos, wskazując na rozbitą butelkę mleka. Był zły, lecz jego oczy płonęły smutkiem i niedowierzaniem. Spuściłaś głowę i szybkim tempem przeszłaś do kuchni – [ T. I ], nie uciekniesz od tego.  – Złapał Cię za nadgarstek, wziął Twój podbródek do góry tak byś musiała spojrzeć mu w oczy – Czy to prawda ? Czy to jest moje dziecko ? – Zapytał, a jego głos się załamał.
- Zayn – Szepnęłaś
- Mów – Dodał szorstko.
- Tak, Zayn to Twoje dziecko – Powiedziałaś ledwo dosłyszalnie i  w tym samym monecie poluzował uścisk, pobiegł do Twojego pokoju. Stanął w drzwiach i z niedowierzaniem patrzył na łóżeczko.
- Możesz podejść – Szepnęłaś mu do ucha. Wykonał Twoje polecenie, a w jego oczach pojawiły się łzy. Spojrzał na Ciebie .
- Jest taka piękna i taka malutka – Uśmiechnął się pokrzepiająco.
- I ma Twoje oczy – Dopowiedziałaś.
-Dlaczego mi to zrobiłaś ? – Zapytał po chwili ciszy .
- Bo Cię kocham i chcę byś był szczęśliwy – Powiedziałaś siadając na łóżko. W Twoich oczach zbierały się łzy, zaczynałaś z trudem przełykać ślinę.
- Wiesz kiedy jestem szczęśliwy ? – Zapytał, lecz nie pozwolił Ci odpowiedzieć – Tutaj z Tobą i nie ważne czy z dzieckiem czy bez. Kocham tą małą już teraz a wiesz czemu ? Bo jest cząstką Ciebie, jest w niej odrobiny mnie. Jest największym darem jakim los nas obdarował. Choć nie oczekiwanym, ale pięknym bo stworzonym z czystej miłości dwojga ludzi. Nas. – Powiedział cicho, uśmiechnął się przez łzy, ukląkł by być na tej samej wysokości co Ty, wziął twoją twarz w swoje dłonie i pocałował, świat stanął w miejscu, łzy szczęścia spływały po twoich policzkach. Byłaś szczęśliwa.

Mi osobiście się nie podoba, ale napisałam więc postanowiłam dodać. Miłego dnia życzę XOXO
Ps. Sprawdzałam błędy, ale mogą się tam jeszcze pojawić interpunkcyjne, więc z góry przepraszam ; )

13 komentarzy:

  1. moim zdaniem to jest genialnie ! :) ubóstwiam :)
    http://69-imagination.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. o matko, jest cudnowny normalnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. no i ryczę jak głupia xdd
    genialny : )

    OdpowiedzUsuń
  4. Po prostu, brak słów. Jest taki piękny, też się poryczałam! :) :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Boskie, aż łezke uroniłam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. zajebisty! zeby bylo takich wiecej ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. O mamo... CUDOWNY, GENIALNY, BOSKI.... <3
    Zapraszam do mnie: http://imaginy-one-direction-fans.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowny to mało powiedziane !

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham <3 omg.. świetnie przedstawiliscie Zayna w tym imaginie.. kocham was <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam takie imaginy mi sie bardzo podoba :**

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3