czwartek, 17 maja 2012

Seventy - four


Delikatna woń cynamonu wydobywająca się z kuchni sprawiała, że choć na chwilę w domu można było poczuć się, jak za dawnych czasów, gdy byłaś młoda. Przypominały ci się wtedy wszystkie wieczory spędzone z Liam'em przy kubku kakao. Wciąż trzymasz jego kubek w kredensie na honorowym miejscu. Niestety on już nigdy z niego nie skorzysta. Czasem zdarza ci się z przyzwyczajenia przyrządzić dwie herbaty lub kawy i dopiero, gdy stawiasz je na stole przyłapujesz się na pomyłce. Czekasz w tedy, aż napój wystygnie w nadziei, że on się jednak zjawi i wypije go z tobą. Na próżno... Opuszkami palców przejechałaś po blacie drewnianej komody stojącej w salonie. Przez chwilę przypatrywałaś się w oprawione w zdobione ramki zdjęcia. Jedne z waszej młodości, inne z wszystkimi chłopakami, później z waszego ślubu... Pierwsza wasza wspólna fotografia z synkiem, i kolejna, i następna. Jego pierwszy dzień szkoły i zaraz obok ostatni... Uśmiechnęłaś się na sam widok roześmianej twarzyczki Josh'a trzymającego w rękach olbrzymią tytę. Powędrowałaś wzrokiem na zdjęcia zawieszone na ścianie. Te były już świeższe. Przedstawiały wasze wnuki i was siedzących na tarasie obejmujących się jak za dawnych lat. Ostatni rzut oka na mebel i można iść. Powoli, krok za krokiem. Usiadłaś na tarasowej ławce i wspomnieniami wróciłaś do dnia, gdy wyszłaś z Josh'em ze szpitala...

- O mój Boże! Liam ten dom jest piękny. - powiedziałaś, gdy weszłaś do salonu.
- Wiem. Jest idealny. - oparł i postawił na ziemi nosidełko z dzieckiem. - Gdy tylko tu wszedłem, wiedziałem, że tu spędzę resztę życia.

Po twojej twarzy spłynęła łza. Drżącą ręką otarłaś ją i wspominałaś dalej:

- Śpi. - szepnął chłopak po cichu schodząc ze schodów. - Mamy teraz czas tylko dla siebie.
- Długo na to czekałam. - powiedziałaś i leniwie przeciągnęłaś się na kanapie, Liam usiadł obok ciebie i objął ramieniem.
- Teraz możemy wreszcie w spokoju porozmawiać.
- Tak, a masz mi mnóstwo do opowiedzenia. - wtuliłaś się w niego.
- Chyba ty mi kochanieńka. - pogłaskał cię po głowie.
- Byłam pierwsza, więc ty opowiadasz.
- Ehm... Niech ci będzie. - westchnął. - Szukałem cię w całym Wolverhampton, ale szybko zdałem sobie sprawę, że na pewno uciekłaś gdzieś indziej, a że tylko Londyn przychodził mi na myśl to tam przeniosłem swoje poszukiwania. Dzwoniłem do twoich rodziców, ale powiedzieli mi, że się z nimi nie kontaktujesz. Chłopcy też nic nie wiedzieli. Dzwoniłem do ciebie każdego dnia po kilka razy, ale ty zmieniłaś numer. Nim się spostrzegłem minęły trzy miesiące i według moich obliczeń powinnaś już urodzić. Sprawdzałem w każdym szpitalu, ale nikt nie chciał mi nic powiedzieć. Mam znajomego chirurga i to on doprowadził mnie do ciebie. Dał mi nawet twój nowy numer, ale sam nie wiedziałem skąd on go ma. Resztę już znasz. - przycisnął cię do siebie jeszcze mocniej. - Teraz twoja kolej.
- Ja po prostu uciekłam. - szepnęłaś.
- I to koniec?
- No tak. - wzruszyłaś ramionami.
- Kłamiesz. Opowiadaj!
- Może kiedy indziej. - zasnęłaś.

Wpatrywałaś się w jeden punkt, a mianowicie drewniany dzwonek zawieszony nad stolikiem. Wiatr lekko nim kołysał wprawiając jego elementy w ruch. Tym samym wydawał z siebie kojący uszy dźwięk. Oparłaś się wygodnie, zamknęłaś oczy i ponownie zanurzyłaś się w rozmyślaniach. Nie trawy długo, bo wyrwał cię z nich głośny, wesoły krzyk.
- Babcia! - dwójka maluchów wtuliła się w twoje kolana.
- Cześć dzieciaczki! - ucieszyłaś się i przytuliłaś wnuki.
- Hej mamo. - w tarasowych drzwiach stał twój syn.
- Josh. Słońce ty moje! Chodź tu do mnie. - zaprosiłaś go na miejsce obok ciebie.
- Znów myślałaś o tacie? - spytał się.
- Nie. Skąd te przypuszczenia? - mężczyzna nie odpowiedział, tylko popatrzył się na dwa kubki stojące na stole, a później na ciebie. 
- Wiesz, że on już nigdy z niego nie skorzysta. - chwycił cię za rękę.
- Oj wiem. Ale bardzo mi go brakuje. - przytuliłaś syna.
- Wszystkim nam go brakuje. Ale taka jest kolej rzeczy...
- Tak, tak wiem. Guz był już duży bla, bla, bla. - wstałaś, wzięłaś za ręce dzieciaki i zaprowadziłaś na huśtawki, które własnymi rękami zbudował Liam dla Josh'a.

***
To już ostatnia część. Powstała tylko po to, aby wyjaśnić wszystkie niejasności. W dodatku nie lubię pisać wciąż o jednym i tym samym. Ostatnio często dodajemy Liam'a, więc może już pora na resztę? Postaram się ;)

11 komentarzy:

  1. geinalne <3 kocham kocham <3
    szkoda ze to juz ostatnia czesc :(
    zapraszam do komentowania u mnie 22 rozdziału ktory niedawno sie ukaazał!
    http://galaxy-strawberry.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Teraz Harry <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam na imaginy o Zaynie, ale tak z nudów spojrzałam na ten o Liamie... Jest taki świetny !!! Taki wzruszający ... Piszesz wspaniale, te dwa kubki, ta chwila wejścia do domu z nosidełkiem.. To było naprawdę takie wspaniałe... Można czytać ten imagin w kółko i nigdy się nie znudzi - jest jakuś taki magiczny...
    No i mogłabym tak pisać o nim bez końca...
    Dodaj specjalnie dla mnie coś takiego wzruszającego o Zaynie (chociaż nie musisz go od raze uśmiercać ;D )
    ~All

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie, o Zaynie! Niech żyje, ale niech będzie wzruszający :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Dodajcie jutro o Zaynie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Błagam was, o Zaynie ? Nie no żart :3. A ja bym prosiła coś z Louisem ;3 <3 ♥ I nie wzruszający, bo jak się rozryczę, to na amen xd

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie dziewczyno piszesz. Moge go czytac bez końca.

    OdpowiedzUsuń
  8. Naprawdę świetny blog! :D
    Zauważyłam, że jest tu bardzo mało o Zayn'ie, a jest on moich ulubieńcem, więc bardzo proszę o coś o ZAYN'ie! ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo proszę coś o Zaynie, coś romantycznego...Blog świetny, ale jakoś ostatnio nic nowego nie ma :(

    OdpowiedzUsuń
  10. kiedy nowe imaginy ? ;D nie mogę się doczekać. może coś o Niallu ♥

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3