piątek, 25 maja 2012

Seventy - six

     Stałaś w kuchni przy blacie i robiłaś małe porządki ze sztućcami. W chwili, gdy otwarłaś szufladę, aby włożyć do środka widelce, nogi się pod tobą ugięły i prawie wylądowałaś na ziemi. Udało ci się jeszcze przytrzymać brzegu blatu i nie upadłaś. Incydent nie zrobił na tobie większego wrażenia, bo byłaś małą niezdarą i często zdarzały ci się takie wpadki. Zrobiłaś kilka kroków w kierunku zmywarki. Ponownie poczułaś ogromny ból w stawach kolanowych i upadłaś na kafelki. Tym razem się wystraszyłaś. Nerwowo przełknęłaś ślinę i zacisnęłaś mocno powieki. Jedną ręką złapałaś się stołu, który stał tuż obok ciebie. Próbowałaś się podnieść, ale ból był zbyt wielki, więc zostałaś na podłodze. Po policzku spłynęły ci pierwsze łzy. Jeszcze raz spróbowałaś wstać, lecz nogi odmówiły posłuszeństwa i bezwładne leżały na zimnych kafelkach. Wystraszyłaś się, bo nigdy nie zdarzyło ci się coś takiego.
- Zayn! Chodź tu! - krzyknęłaś przez łzy. Chłopak zjawił się natychmiast. Zobaczył, że płaczesz, więc usiadł obok ciebie, chwycił cię za policzki i otarł łzy.
- Co się dzieje? - spytał lekko wystraszony.
- Powiedź lekarzowi, że mam boreliozę. To może być przyczyna tego co się ze mną stało. Nie czuję nóg, bolą mnie niemiłosiernie. - widziałaś, że z każdym kolejnym wypowiadanym przez ciebie słowem jego twarz nabiera co raz dziwniejszego wyrazu, pełnego niepokoju i lęku. - A teraz dzwoń po karetkę i pamiętaj... Kocham cię. - zamknęłaś oczy i opadłaś bezwładnie na jego kolana.
     Nie wszystkie bajki kończą się happy endem. I bardzo mało jest takich, gdzie nie występuje szczęśliwe zakończenie. Za zwyczaj księżniczki odnajdywały swoich pięknych księciuniów i na białym rumaku jechały z nimi do wspaniałego pałacu. Gdzie jednak podział się twój książę? Dlaczego nie zabrał tam ciebie? Bo książę zawsze pokazuje się na końcu powieści. Najpierw Śnieżka zapadła w wieczny sen, a dopiero potem do lasu przyjechał książę. Najpierw kopciuszek zgubił pantofelek, a dopiero, gdy ponownie go przymierzył, książę zabrał ją do pałacu. Tak więc zostało tylko czekać, aż twój książę cię odnajdzie. Istniała też możliwość, że twoja historia należy do tych, które kończę się źle. Czy tak było?
     Twoje serce biło. Biło, tak biło, a było bardzo blisko, aby zamarło na zawsze. Lecz biło i dawało nadzieję. Zawsze chętnie ją ofiarowywało, ale tym razem mocniej niż kiedykolwiek. A nadzieja była wszystkim bardzo potrzebna. O mały włos, a nigdy więcej by jej nikomu nie ofiarowało. Wirus nie zwalczany przez wiele lat, zostawiony sam sobie musiał ulec jakiejś mutacji. Sparaliżował twoje nogi i sprawił, że zapadłaś w śpiączkę. Dopóki się nie obudzisz niczego oprócz podawania ci kroplówek, nie da się zrobić. Zostało czekać.
     Ciemność i cisza, którą przerwało regularne i krótkie pikanie. Lekko rozchyliłaś oczy. Porażająca biel zmusiła cię do ponownego ich zamknięcia i przeczekania. Wkrótce udało ci się rozejrzeć dookoła. Nie było go. Nie było nikogo. Nie było żadnych śladów, że kiedykolwiek był. Pierwsza łza wymknęła się z twojego oka. Nie ma go, zapomniał o tobie. Nie siedzi obok ciebie, nie trzyma za rękę. Nie ma go i nic nie wskazuje, że ktoś cię w ogóle odwiedził. A może nie mógł? Byłaś ledwo żywa, lecz jak zawsze, miałaś siłę na płacz. Dlaczego?
     Nagle drzwi sali otworzyły się i do środka wszedł lekarz i dwie pielęgniarki. Na ich twarzach malował się uśmiech. Porobili coś przy aparaturze, rozmawiali między sobą, gratulowali sobie. ,, Z czego oni się tak cieszą? Że żyję? Ale ja już nie chcę żyć! Nie mam dla kogo żyć!''. Ta myśl była z tobą przez kilka następnych dni. Dni niezwykle długich i męczących. Bez snu... W końcu udało ci się zasnąć. Lecz sen nie trwał długo, bo z chwilą, gdy poczułaś, że ktoś dotyka twojej dłoni, od razu otworzyłaś oczy. Jest! To on! Twój książę! Czyżby bajka miała zakończyć się happy endem?
- Z-zayn? - wydusiłaś z siebie ledwo. Chłopak czuwający przy twoim łóżku podniósł głowę.
- Już nie śpisz? - podniósł głowę.
- Z-zayn... - szepnęłaś i zdobyłaś się na lekki uśmiech, aby dodać mu otuchy. Chłopak rozpłakał się.
- Tak to ja. Przepraszam. Przepraszam, że musiałaś na mnie tyle czekać. - ściskał twoją drobną dłoń, jak najcenniejszy skarb.
- Dlaczego? - wydukałaś.
- Lekarze nie chcieli mi nic powiedzieć. Jak co dzień przyszedłem do ciebie, a oni mi nic nie powiedzieli, ani nie chcieli mnie do ciebie wpuścić. Dopiero dzisiaj udało mi się coś od nich wydusić. - spojrzał ci głęboko w oczy. Przeszywał cię swoimi czekoladowymi oczami na wylot. Wiedział, że doprowadza cię to do szału i nie potrafisz się w tedy wysłowić. Tak długo nie mogłaś poczuć tego potwornego uczucia, gdy jego wzrok utkwiony, jak w transie w twoje tęczówki zaglądał w najgłębsze zakątki twoje ciała i umysłu. Przypatrywałaś się jego zmęczonej twarzy. Dziwnie blada skóra, wory pod oczami, kilku dniowy zarost i włosy, jakby nie te. Nie ułożone, zostawione w artystycznym nieładzie. Zdałaś sobie sprawę, że to przez ciebie.
- Kocham cię. - szepnęłaś i zamknęłaś oczy. Poczułaś jeszcze jego ciepłe warki na swoim czole i zasnęłaś.
***
Przemogłam się i przepisałam wreszcie to coś. Nie mam  w ogóle humoru na pisanie wesołych, więc macie to nie wiadomo co. Nie wiem co mam jeszcze napisać, bo wkleiłam już zdjęcie i teraz się kurde dziwię, czemu on się tak na mnie bezczelnie patrzy, więc po prostu do opublikuję, bo już późno, a ja jeszcze na komputerze ;P

13 komentarzy:

  1. Super ;*
    Tylko szkoda, że mi się zdjęcie nie wyświetla ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hah :) tak właściwie to mi też się już nie wyświetla. Spróbuję coś z tym zrobić ;)

      Usuń
    2. Już po problemie ;D

      Usuń
  2. super. pisz dalej i nie mysl o przstawaniu. tylko zdj mi tez sie nie wyswietla . szkoda. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie jest wcale takie smutne.
    Cudownie napisałaś.
    Odwiedź mojego bloga tell me a lie

    OdpowiedzUsuń
  4. o jaaaaaacie ! MEGAMEGAMEGA.
    ZAPRASZAM DO SIEBIE : http://smile-of-fate.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajny blog, przyjemnie się to czyta. Będę tu wpadać i komentować. : *
    Zapraszam również do mnie i liczę na rewanż.
    http://1d-kissmeforlove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. http://83.14.230.148/klasa2bc/news.php proszę wchodzić.! Muszę z klasą uzbierać 8.000 wejść do końca roku szkolnego, proszę nabijać...z góry dziękuje :**

    OdpowiedzUsuń
  7. Rewelacyjnie piszesz i oby tak dalej. Nie wiem dlaczego, ale uwielbiam smutne imaginy także trafiłaś w samo sedno. :->
    Zapraszam też do siebie: trzynasty-dzien-milosci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. pierwszy raz czytam i na pewno czytac bede

    OdpowiedzUsuń
  9. Kochanie pięknie piszesz .... Mnie też bark determinacji w pisaniu mojego opowiadania ,ale mam nadzieję ,że zdobęde odrobinę inspiracji czytając te imaginy ;*

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3