wtorek, 15 maja 2012

Seventy- two

Pisane w pierwszej osobie, więc za "utrudnienia" przepraszam. 
________


Siedzę w ciemnym pokoju, ciemnym bo nastała już noc. Nie, dla mnie to się nie liczy, wszystko straciło sens. Jestem rozdarta, pomiędzy życiem a śmiercią, nie wiem co mam robić. Tęsknię za tym co było kiedyś. Spoczywam na ciemno obitym fotelu, moje nogi energicznie dygocą z zdenerwowania. Mój wzrok pląta się po całym pokoju. Zatrzymuje się na wielkim oknie, próbuję wytężyć wzrok. Zauważam latarnie, przejeżdżający samochód, który zawsze hamuje w tym samym miejscu. Nie jestem w tym pokoju sama, chcę w to wierzyć. Zmęczenie daje się we znaki, sen próbuje wziąć na de mną przewagę. Nie, nie mogę się poddać, nie teraz, nie pozwolę temu wszystkiemu odejść tak szybko, przez jeden głupi błąd. Samotna łza spływa po moim policzku, wciągam energicznie powietrze i zaciskam powieki by kolejna nie spłynęła. Tak ciężko wierzyć w cuda, ale ja nadal wierzę. Mam nadzieję, w końcu ona umiera ostatnia. W mojej głowie panuje mentlik, analizuję ostatnie miesiące, kolejne łzy spływają po moich policzkach. Nie zatrzymuję już ich, bo po co? W końcu nikt mnie nie dostrzeże. Białe ściany, jasna podłoga i specyficzny zapach. Kolejny dzień spędzony w murach tego obrzydliwego szpitala. Marzy mi się spokój, bym mogła wrócić do domu z tym co kocham. Ocieram delikatnie dłonią mój policzek. Mówię głośno „nie” nie mogę pokazać mu mojego bólu i cierpienia tego, że powoli przestaję wierzyć. Zdaję sobie sprawę, że on tego nie chce. Nienawidzi tego co się dzieje wokół niego. Trudno, ja tak nie mogę, nie potrafię patrzeć na to z spokojem. Moje myśli są daleko, tam gdzie nikt ich nie dogoni :

- [T.I] przestań – Zaśmiał się donośnie spoglądając mi prosto w oczy. Delikatnie obrócił mnie na plecy i pocałował w usta. Odgarnął zagubiony kosmyk włosów i kolejny raz złożył pocałunek na moich wargach. Jest taki słodki, miły, kochany, wierny… On mnie kocha. Tak jak ja jego, kocham każdą jego część, choć on twierdzi, że nie jest idealny, ja twierdzę inaczej. Kocham jego blond włosy, niebieskie oczy i jasną karnację. Jego usta są takie słodkie i miękkie, jego sposób mówienia, wyrażania swoich emocji jest tak cudowny. Poszczęściło mi się, znalazłam miłość mojego życia.
- Dlaczego ? – Zapytałam z kokieteryjnym uśmiechem.
- Bo mnie załaskoczesz na śmierć – Spojrzał na mnie wymownie, spoglądając z irytacją na moje usta – Ah czemu Twoje usta do mnie mówią ? – Zapytał z złością, powoli przybliżając się do mnie.
- No wiesz, nie wiedziałam, że usta mogą mówić, ale jeżeli moje tak … - Nie zdążyłam dokończyć, ponieważ wpił się w moje usta. Raz, drugi, trzeci spoglądając ukradkiem na moją dygoczącą rękę.
- Zimno Ci? – Zapytał z niepokojem.
- Niall, mi przy Tobie nigdy nie jest zimno – Powiedziałam z powagą i delikatnie się uśmiechnęłam.
- Pytam serio głuptasie – Powiedział całując mój policzek. Okrył mnie swoją bluzą. Ciemnogranatową, przesyconą jego perfumami. Pomięłam ją w rękach i przybliżyłam do siebie, nie móc nacieszyć się tą chwilą. Położył się na hamaku, i przygarnął mnie delikatnie do siebie, pozwalając oprzeć głowę na klatce piersiowej. Lato w pełni, a my z dnia na dzień kochamy się coraz bardziej, pomyślałam.
- Wiesz, chcę założyć z Tobą rodzinę. Mieć dom i dzieci, nie wyobrażam już sobie życia bez Ciebie. Jesteś całym moim światem – Szepnął mi na ucho. W moich oczach nagle pojawiły się łzy. W końcu to pierwsza nasza tak poważna rozmowa, od początku związku.
- Kocham Cię Niall – Odpowiedziałam tylko to, ponieważ to wydawało mi się w tej chwili sensowne.
- Ja Ciebie też – Odpowiedział, poczułam jego rosnący uśmiech. Następnie przytulił mnie do siebie jeszcze mocniej – [T.I ] a jeśli kiedyś będę musiał odejść ? – Zapytał
- Co masz na myśli ? – Zapytałam zdezorientowana, spoglądając ukradkiem na niego.
- Wiesz, my będziemy na zawsze razem. To wiem na pewno, ale jeżeli kiedyś będziemy musieli się rozstać, na trochę dłużej niż miesiąc czy dwa…
- Niall – Przerwałam mu stanowczo – Chodzi Ci o śmierć ?
- [T.I ] Nie wiesz co nas w życiu spotka – Stwierdził cicho.
- Wiem, że mamy przed sobą cudowną przyszłość.
- Ale jeśli …
- Ale jeśli, stało by się to. – Bałam się wymówić to słowo – To poczekałabym na Ciebie, przecież na tym polega miłość. Na przyswajaniu pewnych faktów i wyczekiwaniu drugiej połówki bez względu na stan rzeczy, miejsca i czasu. – Odpowiedziałaś, każde kolejne słowo wymawiane stawało się coraz cichsze.
-Cieszę się, że masz taki pogląd na świat. Jesteś jedyną osoba w moim życiu, którą nigdy w życiu nie zostawię. Jeżeli coś to opuszczę, ale tylko na chwilę. By kiedyś znów się spotkać. Gdy będziemy już starzy któreś z nas odejdzie i będzie szykowało miejsce dla drugiego. Wtedy nie możemy się załamywać, tylko żyć z tą cudowną myślą, że się kiedyś spotkamy.
- No a przecież, spotkania po długiej rozłące są najlepsze – Wtrąciłam cicho składając pocałunek na jego szyi.
- Jeżeli coś by się stało [ T. I ] Musisz pozwolić mi odejść, nie możesz na siłę podtrzymywać mnie przy życiu. Przecież, ktoś musi szykować nam tam miejsce – Zaśmiał się donośnie, ale w jego głosie można było wyczuć nutkę powagi. – A jeżeli odszedł bym za szybko „pozwolić odejść” ma inne znaczenie. Wiesz, to jakby zacząć żyć na nowo. Beze mnie – Dodał.
- Ah Niall wiem, zdaję sobie z tego sprawę. Obiecaj mi, że Ty tak samo postąpisz – Dodałaś szeptem – Kocham Cię, nie chcę widzieć Twojego cierpienia.
- Widzieć? – Zapytał zdezorientowany.
- No ta, przecież choć Ty byś mnie nie widział, to ja Ciebie tak. Przecież będę duchem ! – Zaśmiałam się głośno, a echo odbiło się od ciszy ogródka.
- Obiecuję kotku – Powiedział składając na Twych ustach ciepły pocałunek. – Rodzimy się po to by żyć, żyjemy po to by umierać. – Dodał cicho – Tak jest zbudowany wszechświat i choć niektóre rzeczy wyglądają na bardzo niesprawiedliwe, musimy się z nimi pogodzić i nauczyć żyć. Zmiany są dobre, niektóre bolesne, ale to one uczą nas życia. – Dodał, zastanawiam się po co, w końcu nie miało to nic wspólnego z naszym tematem. A może jednak? Jego myśli, słowa są dogłębne, przeszywają umysł i ciało na wylot, dają pole do popisu, świeży start. Rozmawiamy i rozmawiamy, aż do wschodu słońca, wschód słońca przynosi nowy dzień. Nowe problemy i czas podejmowania nowych decyzji…

Słońce wschodzi, tak jak każdego ranka. Natarczywe wspomnienia nie pozwalają spokojnie oddychać. Przecież mogło być tak dobrze. Dlaczego akurat mnie los tak ukarał? A, zapomniałam, Niall mówi, że cierpią tylko osoby silne, szlachetne te, które na to zasługują. Czysty nonsens, ale tak jest, było jest i będzie. Przeciągam się intensywnie, rozglądam po całym pokoju szukając jakiejś pociechy. Czekam by napotkać jego lśniące lazurem oczy. Nic z tego, teraz to nierealne. 2 piękne lata życia, spędziłam przy jego boku. Zawsze z nim, wszystkie pocałunki, rozmowy, łzy i kłótnie, bo w końcu związek to nie tylko uśmiech. Cudowności tego związku nie można opisać, wydaje się to wszystko tak odległe. Nagle czas stanął w miejscu i nie chce się ruszyć, uporczywie wskazówki zegara stoją w miejscu. Dlaczego? Chciałabym znać odpowiedź na to pytanie. Siadam z powrotem na krzesło i kolejny raz zanoszę się płaczem. Muszę podjąć tą bolesną decyzję. Muszę dla naszego dobra. Spoglądam w głąb pokoju, mój wzrok zatrzymuję się na łóżku. Blade ciało mojego blondyna, mój ukochany, ten za którego byłabym w stanie oddać życie, leży podłączony do aparatury podtrzymującej życie. To boli, kolejna fala łez spływa po moich policzkach. Podchodzę do niego i łapię jego chudą dłoń w swoje. Jest zimna, wręcz lodowata. Zastanawiam się i zdaję sobie sprawę z tego, że mojego Nialla tam nie ma, a jeśli jest to muszę go uwolnić od tej męki. Muszę pozwolić mu odejść, tak jak o to prosił. Przeklinam ten dzień, dzień w którym zdarzył się ten wypadek, to on odebrał mi wszystko. Całuję jego dłoń i powoli kładę z powrotem na łóżku. Podjęłam decyzję, teraz czas powiadomić o tym wszystkich. Godziny mijają, chłopcy wychodzą z Sali z kamiennymi twarzami, spoglądam na nich przez zamykające się powieki.
Chcę wejść do Sali.
- Na pewno chcesz tam wejść? – Zatrzymuje mnie Liam uśmiechając się pokrzepiająco. W jego oczach widać ból, tak silny ból, którego nie można opisać słowami.
- Muszę – Odpowiadam cicho i wchodzę do Sali. Podchodzę nieśmiało do łóżka, łapię jego dłoń, kolejny raz w tym dniu. Moje oczy stają się szklane, walczę sama z sobą, chcę udawać, że jestem silna. Spoglądam na jego bladą twarz. Na tą, w której nie widzę od trzech miesięcy życia. Jestem rozdarta, ale zaczynam swój monolog
- Niall, przepraszam, miałam nadzieję do końca, ale muszę pozwolić Ci odejść tak jak kiedyś mnie o to prosiłeś. Miałam czas na przygotowanie się do tego, ale naiwnie się oszukiwałam, a ostrzegałeś mnie przed tym. Myślałam, że uda mi się utrzymać Cię przy życiu, kochanie myliłam się bardzo. Patrzę na Ciebie i nie widzę nic. Nie widzę tego Nialla, który rozpromieniał moją twarz. Wiem, że postępuję dobrze. Jest mi bardzo ciężko kochanie, ale myśl, że teraz cierpisz dobija mnie jeszcze bardziej. W końcu tam będziesz szczęśliwy, wiem to, na pewno tak będzie. Nic nie układa się po naszej myśli, ale nie możemy się załamywać. Wszystkie czynniki wpływają na nasze życie i czegoś uczą, więc Dziękuję Ci za te 2 lata, cudowne w których odnalazłam miłość. Teraz… teraz nadszedł czas pożegnania, ale nie na zawsze w końcu kiedyś się jeszcze spotkamy i będziemy na prawdę szczęśliwi.-  Skończyłam choć łzy z moich oczu lały się strumieniami, przyłożyłam jego dłoń do mojego policzka. Uśmiechnęłam się blado. Spojrzałam na aparaturę, tą którą zaraz mieli odłączyć. Ból rozrywał moje serce na kawałeczki, ale nie mogłam powiedzieć, że życie jest niesprawiedliwe w końcu dało mi najlepsze 2 lata jakie mogłam sobie wymarzyć, pełne miłości i nadziei. Cały czas trzymając jego dłoń pochyliłam się delikatnie nad nim i pocałowałam ostatni raz w usta. Ścisnęłam mocniej rękę i pokiwałam głową na znak, że już czas...


No więc macie imagina :D Taki jakiś... Znów śmierć, ale nie mam aktualnie siły wymyślać nic oryginalniejszego. Napisany w pierwszej osobie, więc nie dawałam dedykacji, ponieważ nie wiedziałam czy komukolwiek się spodoba. XOXO

9 komentarzy:

  1. I znowu ryczę jak głupia...

    Uwielbiam tego bloga, dobra robota dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest cudny. Prawię się popłakałam !

    OdpowiedzUsuń
  3. " Rodzimy się po to by żyć, żyjemy po to by umierać. " - podobnie było w piosence GrubSona. :D
    Imagin świetny, choć znowu smutny. Ehh.. xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mam dzis humoru, a Ty mnie dobiłas tym imaginem. Jest genialny, na prawdę. Uwielbiam ten blog!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ryczę ale jest piękny :P:)

    OdpowiedzUsuń
  6. ryczałam. ale imaginy wszystkie są cudowne. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. serio poplakalam sie wzruszajacy ale piekny

    OdpowiedzUsuń
  8. serio poplakalam sie wzruszajacy ale piekny

    OdpowiedzUsuń
  9. ryczę. Kocham takie imaginy. ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3