czwartek, 10 maja 2012

Sixty- seven


Ciemna, niespokojna noc. Czas niepokoju oraz brutalności. W domach na całej półkuli gaśnie światło a na jego miejsce wchodzi mrok. To on budzi niepokój, nieprzewidywalność oraz strach. Rozgwieżdżone niebo na czele z księżycem rozświetla drogi Londynu. Latarnie dodają nadziei, że nic nie wychyli się zza rogu ciemnej uliczki. Wszystko przygotowuje się, albo już dawno pogrążone jest w błogim śnie. Ulice cichną, przejeżdżające samochody nie zatrzymują się na czerwonym świetle, ponieważ stróże prawa śpią. Przechodząc obok klubów słychać głośną muzykę odbijająca echo od innych budynków tego wielkiego miasta. Miasto zaczyna żyć inaczej, staje się oazą pijaństwa, brutalności po prostu zabawy. Siedzisz obok ciemnego lasu, nie boisz się. Twój oddech jest opanowany, spokojny. Wokół ciebie panuje półmrok, ponieważ w dali można dostrzec starą latarnię, która oddaje tajemniczy klimat tego miejsca. Siedzisz na kocu, otulona następnym patrzysz w niebo. Doszukujesz się spadających gwiazd. Zamykasz oczy by po chwili kolejny raz je otworzyć, nie mogąc nacieszyć się urodą tego miejsca nocą. Przejeżdżasz dłonią po miękkich krawędziach koca. Natykasz się na swój telefon, spoglądasz na wyświetlacz. Widzisz godzinę 00: 16. Niby nic specjalnego, ale zdajesz sobie sprawę, że znów jesteś szczęśliwa, choć przez te kilka chwil, gdy miasto śpi. Przejeżdżasz swoją dłonią dalej, w kierunku ciemnego lasu. Napotykasz rękę, jego dłoń. Podnosi ją delikatnie i całuje subtelnie koniuszki Twoich palców. Uśmiechasz się subtelnie i przyciągasz do siebie, ciągnąc za jego ciemną koszulę w kratę. Składasz pocałunek na jego ustach. Delikatny, ledwo musnęłaś jego wargę. Odsunęłaś się od niego spoglądając mu w oczy. Nagle przywarł do Ciebie i wpił się w Twoje usta kolejny raz, tym razem mocniej, tak byś mogła poczuć jego zarysy ust. Odsunęłaś się od niego, następnie złożyłaś pocałunek na jego policzku, uśmiechnęłaś się i przytuliłaś mocno do jego torsu.
- Dziękuję – Szepnęłaś ledwo dosłyszalnie. Poczułaś jak się uśmiecha, od razu zrobiło Ci się cieplej na sercu.
- Nie ma za co, przecież obiecałem, że kiedyś Cię tutaj zabiorę – Odpowiedział i pocałował Twoje włosy. Na Twojej twarzy kolejny raz zagościł radosny uśmiech.
- Cieszę się, że tutaj jesteśmy, razem. W ostatnich dniach dużo się wydarzyło, ale może to i dobrze. Przemyśleliśmy parę spraw i teraz wreszcie nastał spokój – Powiedziałaś, łapiąc jego dłoń, oraz wplatając jego palce w swoje. Kolejny raz poczułaś jak się uśmiecha. Najmniejszy subtelny dotyk, sprawiał mu radość, zresztą tak samo Tobie.
- Ta noc jest nasza, nikt nam jej nie odbierze.  Było ciężko, ale to nie koniec. To jest cisza przed burzą kochanie, zrozum to. Jeszcze wylejesz kila kropli łez. Sądzę zresztą, że ja też. – Powiedział uśmiechając się, ale już nie tak jak poprzednio. Wyczułaś, że wymusił ten uśmiech.
- Harry – Podniosłaś się na rękach i szepnęłaś do jego ucha – Wszystko się ułoży. Jeszcze będziemy naprawdę szczęśliwi. Wiesz, że to się zmieni, zło nie może trwać wiecznie.
- [ T.I ] ja wiem, że będzie lepiej. Za niedługo założymy rodzinę i będziemy śmiać się z tej historii i tego jak bardzo się tym przejmowaliśmy. – Wyszeptał Ci na ucho przygryzając go. Zaśmiałaś się i odsunęłaś go od siebie, na jego twarzy pojawił się uśmiech, spojrzał Ci w oczy. Przeszywał nimi na wylot, miałaś tendencję do zatracania się w tych zielonych oczach. - Kocham Cię – Powiedział. Odpowiedziałaś mu pocałunkiem. Spokojnie, bez zbędnych przyśpieszeń złożyłaś go na jego ustach.
- Och Harry, pięknie tutaj, naprawdę Dziękuję. Ja już powoli traciłam zmysły, nie wiedziałam co robić.
- Kochanie dla Ciebie wszystko. – Odpowiedział Ci uśmiechem.
- Harry – Spoważniałaś i usiadłaś po turecku. Złapałaś jego dłoń – Jeżeli z tego nie wyjdę – Szepnęłaś Cicho, Harry Ci chciał przerwać, ale szybko przytknęłaś do jego ust palec. – Jeżeli z tego nie wyjdę. Obiecaj mi Harry, że ułożysz sobie życie na nowo. Po prostu bądź szczęśliwy beze mnie.
- [ T.I ] – Prawie wykrzyczał Twoje imię – Co Ty za bzdury opowiadasz ? Oczywiście, że z tego wyjdziesz. Nie postawili jeszcze nad Twoim przypadkiem kropki. Nie zapowiedzieli końca – Zbulwersował się, a jego oczy stały się szklane. Dotknęłaś delikatnie jego policzka.
- Kochanie, to jest białaczka. Naprawdę ciężka choroba. Nie mówię, że z tego nie wyjdę, ale chcę mieć pewność, że jakby się nie powiodło, będziesz szczęśliwy.
- Nie będę. Popełnię samobójstwo by być z Tobą.
- Ty nie rozumiesz – Rozpłakałaś się – Ja na to nie mogę wpłynąć ! Tak się stało i muszę się z Tym pogodzić, że takie coś może nastąpić. Ty masz ten wybór Harry, Ty możesz żyć ! Jeżeli to zrobisz, będzie to najbardziej samolubna rzecz na jaką kiedykolwiek się porwałeś. – Rozpłakałaś się.
- Nie rozumiem [ T.I ] chcę być z Tobą, co jest w tym samolubnego ? – Zapytał zdezorientowany, a Twoja irytacja jeszcze wzrosła.
- Harry. Ty chcesz popełnić samobójstwo, ponieważ nie chcesz czuć bólu, rozgoryczenia i rozczarowania. Chcesz być ze mną. Rozumie to, ale pamiętaj, że tutaj masz rodzinę. Mamę, tatę, siostrę. A co z chłopcami ? Chcesz narazić tyle osób na podwójny ból ? Ponieważ stracą dwie osoby, zamiast jednej. Masz wybór, więc go wykorzystaj. – Powiedziałaś cicho, łkałaś, dusiłaś się płaczem. Harry nie odpowiedział nic, po prostu Cię przytulił, mocno. Kolejny raz tej nocy poczułaś się bezpieczna.
- Przepraszam – Szepnął – Ale nie umiem tego znieść. Myśli, że może zabraknąć osoby, której kocham.
- Mnie nigdy nie zabraknie, Harry. Może mojego dotyku i głosu, ale nic poza tym. Zresztą moja miłość przezwycięży śmierć – Zaśmiałaś się cicho – I obiecuję, że nigdy Cię nie zostawię kochanie – Dodałaś słodko.
- Kocham Cię – powiedział wpijając się w Twoje usta i ocierając zaschnięte od płaczu łzy.
- Ja Ciebie też Harry – Odpowiedziałaś cicho.

Ciemna noc. Harry otworzył oczy. Jest w łóżku, spogląda za okno, rozgwieżdżone niebo. Spogląda na puste miejsce w łóżku i zaczyna rozumieć. A więc to był sen, pomyślał a do jego oczu napłynęły łzy smutku i cierpienia. Spojrzał na drzwi, zauważył zapalone światło i wysłuchał czyjeś kroki. Ktoś zapukał do jego drzwi. Otworzył je. To był Louis.
- Hej kolego, jak się trzymasz – Zapytał i szybkim krokiem ruszył by go przytulić. Usiadł na łóżku i poklepując po plecach pozwolił mu się wypłakać.
- Od dwóch dni to samo, ten sam cholerny sen – Wyjąkał zielonooki chłopak.
- Brakuje Ci jej. Rozumiem to. Nam wszystkim jej brakuje. – Szepnął mu do ucha – Mieliśmy czas by się na to przygotować. Do końca mieliśmy nadzieję. – Powiedział z trudem przełykając ślinę.
- A teraz jej nie ma – Dodał oschle Harry.
- Musisz się jeszcze wiele nauczyć kolego. Zaufaj mi, kiedyś wszystko się ułoży. Nauczysz się, żyć bez niej. Każdy z nas musi to zrobić.
- Cały czas mam ją Louis przed oczami. Te ostatnie minuty, jak trzymałem ją za rękę. Uśmiechała się resztkami sił do mnie. Do ostatniej chwili, przekonywała mnie, że wszystko będzie dobrze. A kiedy już nie umiałem dusić tych łez i jedna spłynęła po moim policzku, otarła ją tą bladą ręką i powiedziała, że nie powinienem płakać. Bo ona teraz zaśnie, ale kiedyś się obudzi. – Wydukał i kolejna fala łez napłynęła do jego oczu.
- Nie wiedziałem, że tak można się związać z człowiekiem Harry. Ona była naszym promykiem słońca, a teraz będzie naszym głosem serca. – Stwierdził Louis ocierając spływającą łzę.

- Kochałem ją bardzo mocno – Zaczął mówić na Twoim pogrzebie – Los tak chciał. Zadecydował, że teraz nasze drogi się rozejdą. Mam żal, czuję ogromny ból i pustkę. Pociesza mnie jedynie fakt, że ona już nie cierpi, że odeszła i ma się dobrze. Te ostatnie miesiące nauczyły mnie zakładać maskę. Bo choć rozrywało mnie od środka, zawsze starałem się ją wspierać i nie ukazywać tego. [ T.I ] pokazała mi jak można cieszyć się całym otaczającym światem. Wiem, że to cenna lekcja, którą zachowam do końca życia w sercu. Kochałem ją, sądziłem, że taka rzecz  w życiu mnie nie spotka. Bardzo się myliłem, chciałbym żeby ona teraz była na moim miejscu a ja na jej. Nie wyobrażam sobie dalszego życia bez niej, ale wiem, że muszę się go nauczyć. Z dnia na dzień będzie coraz lepiej. W końcu uczyłem się od mistrza. Mam nadzieję, że zaznała spokoju. Mam też nadzieję, że kiedyś jeszcze się spotkamy. Wtedy kiedy przyjdzie na to pora. A teraz pozostają jedynie wspomnienia. Chcę ją zapamiętać szczęśliwą i uśmiechniętą, bo choć nie było łatwo to taka była do końca. – Skończył swój monolog. Spojrzał na trumnę i złapał łzę spływającą po policzku.  Po ceremonii usiadł na trawię, przy Twoim grobie. Teraz już nie hamował łez, które trzymał w sobie przez tak wiele czasu. Płakał i płakał. Nagle poczuł się inaczej, porwał się simy wiatr niosący za sobą ledwo dosłyszalne słowa „ Jestem tu, nie płacz”.


Przepraszam, nie mam weny dlatego taki badziewny i podobny do poprzednich. Obiecuję się poprawić, mam nadzieję, że aż tak tragiczny nie jest. No cóż, starałam się, a co wyszło to same przeczytałyście. XOXO
Edit : Ten imagin wyszedł fatalnie -.- Przepraszam za niego :D 

20 komentarzy:

  1. Piszesz super imaginy... Zapraszam na mojego bloga z opowiadaniem http://www.directionerblogger.blogspot.com/

    proszę zostawcie komentarze . ;))))

    OdpowiedzUsuń
  2. O rany! jakie to wzruszające... Świetny pomysł ,zęby z tego spotkania w nocy zrobić sen Harry'ego.... prawie się popłakałam ... No i Lou pocieszający przyjaciela.... zaraz będę ryczeć. Pisz więcej!

    OdpowiedzUsuń
  3. Boskie ten imagin aż się popłakałam:( kocham<3 !!! CUDO !!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Napisz wiecej z Liamem ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wzruszam się łatwo, ale gratulacje przez Ciebie się poryczałam na serio. Piszesz naprawdę świetnie, masz super pomysły i czekam na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jest piękny , poryczałam się jak małe dziecko . Dziękuję . :*

    OdpowiedzUsuń
  7. jezu poryczałam się :)
    czekam na wiecej! :*
    zapraszam do mnie
    http://galaxy-strawberry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. ŚWIETNY! Akcja szybko się zmienia i powoli odkrywasz przed nami historię ...Musisz zwrócić uwagę na powtarzające się słowa ,bo to bardzo przeszkadza w czytaniu i niszczy nastrój jaki budujesz ,a opis na początku ... Mistrzowski

    OdpowiedzUsuń
  9. O Mój Boże! Dziewczyno, nigdy nie mów , że twoje imaginy są badziewne , bo ja w tym momencie siedzę i ryczę! Cudowny, naprawdę ! ♥ Jak możesz napisz dla mnie jakiś z Niallem ! ♥
    Szerii ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Titanic mnie nie wzruszył, a to było tak wzruszające, że aż się popłakałam...

    OdpowiedzUsuń
  11. Znowu się popłakałam znowu śmierć już to jest takie denne a jednak mnie wzrusza i wydobywa moje łzy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Rzadko płacze wiesz..ale ten imagin tak mnie zlamal, że jestem w szoku...

    OdpowiedzUsuń
  13. Beznadziejny ? ja ryczalam jak glupia ;o genialnie piszesz <3

    OdpowiedzUsuń
  14. popłakałam się. ;c
    proszę nie mów tak, że nie wyszedł ci ten imagin, bo ten i wszytskkie twoje imaginy są bosko-zaskakująco- itd. itp.
    Kocham Cię i Twoje imaginy! <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Jakie fatalnie ?! Kobieto ja się poryczałam. Cały tusz się rozmazał... Uwielbiam twoje opowiadania..<3

    OdpowiedzUsuń
  16. Pobiłaś tym króla lwa normalnie :) świetne imaginy :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Czy mogła bym prosić o więcej takich imaginów. I właśnie najlepiej z Harrym. ;D Jeśli byś mogła mnie informować to mój tt.: AduSky__xD
    mail: robaczki48@vp.pl
    gg: 9157794
    cokolwiek proszę.!
    ;D

    OdpowiedzUsuń
  18. popłakałam się , naprawde świetny ! <3

    OdpowiedzUsuń
  19. cudoo ! <3 aż się popłakałam ;c .. :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3