poniedziałek, 7 maja 2012

Sixty

Z chłopakami znasz się już od bardzo dawna, jeszcze odkąd nie byli znani przyjaźniłaś się z Niall'em. Jest on twoim najlepszym przyjacielem i zawsze możesz się mu zwierzyć, a on tobie. Z resztą również masz dobry kontakt, lecz z Louis'em niekoniecznie. Prawie się do siebie nie odzywacie, on cię unika w w ogóle. Trochę cię to smuci, bo skrycie się w nim podkochujesz. Hah... No tak! Wybrałaś sobie właśnie tego, który cię nie lubi. Takie życie! Tego chłopcy urządzali imprezę i - oczywiście - byłaś zaproszona. Ubrałaś się w swoją najlepszą sukienkę i dodałaś do niej marynarkę w biało - czarne paski. Weszłaś do ich domu i od razu poczułaś jak ktoś obejmuje cię ramieniem.
- [ T. I ] witam cię na party hard w stylu One Direction! - powiedziała do ciebie ta osoba, pokazując ręka na rozległy salon. Zaśmiałaś się tylko, a kolejny ktoś cię objął.
- Niall, zostaw swoją śliczną przyjaciółkę i nie zdradzaj z nią pizzy. - rozkazał Harry.
- Byłem pierwszy! Idź do Lou! - protestował blondyn.
- Eee... Nie mogę. Jest na scenie. - skwitował go. Faktycznie, Louis stał na scenie przy mikrofonie i szeroko się uśmiechał.
- Dzięki wszystkim za przyjście! - rozległy się głośne brawa, a gdy ucichły kontynuował - Jesteśmy z chłopakami bardzo szczęśliwi, że razem z nami chcecie świętować zakończenie pracy nad nową płytą. Dajemy czadu ludzie! - krzyknął i wskoczył w tłum zgromadzony pod sceną. Niall i Harry od razu pobiegli do niego zostawiając cię samą. Nie zrobiło ci to żadnej różnicy, bo w twojej głowie wciąż rozbrzmiewał jego głos. Głos, o którym marzyłaś każdego dnia. Chciałaś, aby się do ciebie odezwał, chodź by głupim ,,Cześć'' lub ,,Nara''. Bez znaczenia... Impreza już dawno się skończyła, ale ty rozstałaś, aby pomóc Liam'owi przenieść zalanego Niall'a, Harry'ego i Zayn'a do łóżek. Niestety nie byliście w stanie zagonić spać Hazzy, więc Louis musiał przyjść wam z pomocą. Gdy już to zrobił wyszedł na taras i oparty o drewnianą balustradę palił papierosa. Postanowiłaś się przełamać i podejść do niego.
- Nie wiedziałam, że palisz. - stanęłam obok niego i wpatrywałam w się w gwieździste niebo.
- Ja też nie. - odparł, zaciągnął się jeszcze raz i wyrzucił peta na kafelki. Nastała niezręczna cisza.
- Wierzysz w przyjaźń damsko - męską? - zapytał po pewnym czasie.
- Ehm... No tak, ale dopóki jedno nie wyzna miłości drugiemu. - odparłaś, chłopaka widocznie to zasmuciło, bo kiwnął tylko głową i odwrócił ją w drugą stronę.
- Powiedź mi coś w swoim języku. - palnął niespodziewania.
- Am... Em... Okej. - zdziwiłaś się. - Kocham cię, ale ty mnie chyba nie lubisz. - powiedziałaś po polsku po chwili zastanowienia patrząc mu prosto w oczy.
- Ja ciebie też. - odparł w twoim ojczystym języku. Kompletnie odebrało ci mowę. Stałaś tak wpatrzona w niego i nie potrafiłaś wydusić z siebie ani jednego słowa. Momentalnie do oczu napłynęły ci łzy.
- Dlaczego mnie unikałeś, nie odzywałeś się do mnie? - zapytałaś łkając, gdy się już otrzęsłaś.
- Bo ty kochasz Niall'a. - odpowiedział obojętnie.
- Co? Nie! - prawie krzyknęłaś. - Skąd ci to przyszło do głowy?!
- Przed chwilą się do tego przyznałaś.
- Co? - nie rozumiałaś już kompletnie nic.
- Phu... - zakpił. - Nawet nie wiesz, jak bardzo chciałbym chwycić cię za rękę, przytulić, pocałować...
- To dlaczego tego nie zrobisz? - poczułaś ogromny ból ściskający twoje gardło.
- Bo kochasz Niall'a. - nie wytrzymałaś. Miałaś dosyć tego upokorzenia. Otworzyłaś się przed nim, a on bezczelnie wmawia ci, że zakochałaś się w swoim najlepszym przyjacielu. Obróciłaś się i szybkim krokiem wyszłaś. Zapłakana zamknęłaś się w swoim pokoju.
Płakałaś przez całą noc i nie zmrużyłaś oka. Wciąż miałaś przed oczami Lou, gdy mówił ci, że kochasz Niall'a. Byłaś wściekła, smutna... Około godziny 8 nad ranem usłyszałaś, że ktoś wszedł do mieszkania. Nie obchodziło cię, czy to włamywacz, czy jakiś inny kryminalista. Było by nawet lepiej, gdyby cię teraz zabił. Nie musiałabyś tak cierpieć. Jednak twoje przypuszczania się nie sprawdziły, bo do twojego pokoju wszedł Niall. Spojrzałaś tylko na niego i  z powrotem ukryłaś twarz w poduszce.
- Kochasz Louis'a. - powiedział głośno z niedowierzaniem.
- No jakbym nie wiedziała! - krzyknęłaś, a kolejne łzy spłynęły po twoich policzkach. Blondyn natychmiast usiadł obok ciebie i objął ramieniem.
- Przepraszam, ale nie wiem co powiedzieć. - tłumaczył się. - Dlaczego mi nie powiedziałaś? Pogadałbym z nim, wymyślił coś. - milczałaś. - Dlaczego? [ T. I ] , dlaczego?
- Nie ważne. - burknęłaś i wtuliłaś się w Horana.
- Słuchaj, ktoś tu ze mną jest i chciałby z tobą porozmawiać. Jest w salonie. Ja zostanę tutaj. - spojrzałaś na niego, widać, że mu zależało, abyś tam poszła. Skinęłaś tylko głową na ,,tak'' i wstałaś. Zatrzymałaś się tuż przed kanapą, na której siedział Louis i palił papierosa. Gdy tylko usłuszał twoje kroki podniósł głowę, chciał coś powiedzieć, ale mu nie pozwoliłaś. Podeszłaś do niego, wyrwałaś papierosa z ręki i wrzuciłaś do umywalki w łazience. Wróciłaś do pokoju, przełknęłaś nerwowo ślinę i powiedziałaś stanowczym głosem.
- Teraz mów. - jednak chłopak nic nie powiedział. Wstał z sofy, podszedł do ciebie i za podbródek podniósł twoją głowę tak, abyś patrzyła mu w oczy. Drugą ręką chwycił twoją dłoń.
- Przepraszam. - szepnął. - Już wszystko wiem.
- Skąd?
- W domu dostałem niezły ochrzan od Niall'a i Liam'a. Przepraszam... Naprawdę bardzo cię kocham i już nigdy nie pozwolę, aby ktokolwiek cię skrzywdził, nigdy ja cię nie skrzywdzę. - po czym złożył delikatny pocałunek na twoich ustach.
- Nie pal proszę. - szepnęłaś.
- Nie będę. Robiłem to tylko, aby zająć czymś usta i cię przypadkiem nie pocałować.
- Już nie musisz. - uśmiechnęliście się obydwoje i wtuliłaś się w niego.

***
Tak, tak ja wiem, że Louis nie pali! Ale znalazłam chyba sensowne wytłumaczenie, prawda? Druga część(w sensie ta pod zdjęciem) miała być dłuższa, ale te jego oczy są takie hiptajzing, że nie potrafiłam się od niego oderwać i zakończenie wyszło jakie wyszło. Kurde muszę przestać na nie patrzeć, bo zadania z biologii nie zrobię!!! Mam nadzieję, że się podoba ;)

4 komentarze:

  1. Świetne ! Ze szczęśliwym zakończeniem ,ale nie banalnym ...

    OdpowiedzUsuń
  2. jezu wielbie cie ze zrobiłas szczescliwe zakonczenie <3
    zapraszam do komentowania u mnie nowego 19 rozdziału :)
    http://galaxy-strawberry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Najlepsze <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3