niedziela, 24 czerwca 2012

Ninety - six

     Ludzie mówią, że marzeń nie da się kupić. Ale co jeśli tym marzeniem jest bilet na koncert One Direction? To dostaje się za pieniądze, czyli da się to kupić. Proste dwa zdania, przekonywujące dwa zdania, ale nie dla mojej mamy. Czasem myślałam, że była ona kiedyś tajną agentką lub coś w tym stylu, bo za nic w świecie nie dawała się przekupić, przekonać, namówić i tak dalej... Zawsze twardo odpowiadała nie, gdy zadawałam jej pytania na temat zespołu i marzeń z nimi związanymi. Londyn - nie! Płyta - nie! Książka - nie! I wreszcie ten upragniony koncert w Polsce - nie! Dlaczego inne dziewczyny korzystają z życia, a ja nie? Dlaczego muszę ukrywać w pudle pod łóżkiem wszystkie moje gadżety z 1D? Dlaczego nie mogę spełniać swoich marzeń?
     Godzina 12:36 i pierwsza Sobota wakacji. Czegóż chcieć więcej? Zza uchylonego okna rozbrzmiewał już ptasi koncert. One chyba wiedziały, że mam już wolne i śpiewały radosne, skoczne piosenki. Zrzuciłam z siebie kołdrę i wstałam z łóżka. Z telefonem w ręce powędrowałam do łazienki. Ubrałam jeansowe szorty i czarną bokserkę, a włosy uczesałam w wysokiego, niedbałego koka. Skocznym krokiem zeszłam na dół do kuchnia, z której unosił się już zapach obiadu.
- Księżniczka wreszcie wstała. - przywitała mnie mama słysząc moje kroki. - A czemuś taka uradowana?
- Bo mam dla ciebie wspaniałą propozycję. - odparłam. Propozycję? To był mój niecny plan, jak spotkać One Direction.
- Zamieniam się w słuch. O ile to nie ma wspólnego z tymi twoimi chłoptasiami. - powiedziała mieszając zupę. O tak, a ona znów o nich wspomina.
- Co ty na to, abym na tydzień pojechała do babci do Wrocławia? - spytałam. Mama odłożyła łyżkę, którą akurat trzymała w ręce i usiadła naprzeciwko mnie. Patrzyła w moje oczy. Wiedziałam, że robi to po to, aby wymusić na mnie prawdziwy powód wyjazdu do ,,ukochanej'' babuni, ale znałam już te jej sztuczki i pozostałam niewzruszona.
- Dobrze. Skoro sama to zaproponowałaś. Zgadzam się. Spakuj się i zawiozę cię na dworzec. - zrezygnowana wzruszyła ramionami.
- Dzisiaj? - zdziwiłam się. Zazwyczaj planuje takie przedsięwzięcia z tygodniowym wyprzedzeniem.
- Coś ci nie pasuje? - spytała się bezczelnie. Zrobiła to specjalnie, abym nie zdążyła nic wykombinować. Wstałam od stołu i pognałam na górę.
***
     Stara kamienica mojej babci przywitała mnie z ogromnymi brawami. Uwielbiam do niej jeździć. Mimo iż Katowice i Wrocław to prawie takie same miasta to takiej kamienicy, jak tej, w której mieszka moja babcia w Katowicach ze świeca szukać. Oprócz mojej babuni mieszka w niej kilka innych, ogromnie miłych staruszek. Specjalnie na mój przyjazd upiekły mój ulubiony sernik. Od progu zostałam ucałowana, poprzytulana, pogłaskana. Oczywiście nie obeszło się od standardowych pytań typu: ,,A kawalera jakiegoś masz?'' ; ,,A zjesz może jeszcze jeden kawałek ciasta?'' ; ,,A jak sobie radzisz w szkole?'' lub ,,A zjesz może jeszcze jeden kawałek ciasta?''. Babcia i wszystkie jej sąsiadki są wspaniałymi kobietami. Każda z nich posiada komputer z internetem i potrafią całymi dniami rozmawiać ze sobą na Skype. Mogę z czystym sercem przysiądź, że babcię kocham bardziej niż mamę. Miała dla mnie więcej czasu, pomagała mi i - co najważniejsze - pozwalała na wszystko. Doskonale wiedziała, jak mama reaguje na One Direction. Obiecała mi, że gdy tylko będę chciała będę mogła wyjść na miasto i bez żadnych konsekwencji z jej strony ich śledzić. Śmiałam się, że jej jednego przyprowadzę, aby jej pomagał, ale ona stwierdziła, że mają zbyt mało ciałka, aby móc sprostać jej wymaganiom. Nadszedł upragniony dzień koncertu. Mimo iż nie miałam biletu, postanowiłam pojawić się przed halą. Ubrałam długie, ciemne rurki i ulubioną, niebieską bluzkę ze znaczkiem supermena. Na nogi powędrowały czarne, z lekka zniszczone trampki, a do rąk chwyciłam torbę listonorkę[przepraszam nie wiem, jak to się pisze]. Włosy, jak zawsze uczesałam w wysokiego koka i dopięłam do niego różową, kwiatową kokardkę. Malować się nie malowałam, bo po pierwsze nie mogła, a po drugie nie umiałam. Stanęło, więc tylko na dezodorancie. Parę godzin przed koncertem stanęłam na przeciwko hali koncertowej. Już zebrało się tam kilka dziewczyn z transparentami. Z tego co wywnioskowałam po ich rozmowach, chłopcy jeszcze nie przyjechali. Stanęłam, więc trochę dalej od nich i czekałam.
     I się doczekałam! Po upływie niespełna pół godziny, stanął obok mnie czarny bus, z którego wyszli - nie kto inny - chłopcy. Grupka dziewczyn od razu podbiegła do nich z piskiem prosząc o zdjęcia, czy autografy. A ja nadal stałam tak, gdzie stałam i patrzyłam się na te szczęściary. Postanowiłam również do nich podejść.  Udało mi się przecisnąć do Liam'a.
- Hej. - przywitałam się nieśmiało. Potwornie bałam się, że powiem coś źle.
- Cześć. - odparł mi wesoło.
- Mogę zrobić sobie z tobą zdjęcie? - spytałam powoli uważając na każde słowo.
- No pewnie! - odpowiedział i wziął do ręki mój aparat, który nerwowo ściskałam w dłoniach. - Zawołam chłopaków, jak chcesz. - zaproponował.
- Tak, jasne. - rozluźniłam się trochę. Już po chwili zdjęcie było gotowe, a teraz składali mi podpisy na płycie. Zabawnie to wyglądało, gdy pięciu kolesi próbuje podpisać się jednocześnie na jednym pudełku. Czułam się, jak szczęścia. Prawdziwa szczęściara.
- Gotowe. Proszę. - powiedział Niall i podał mi Yearbook'a. Podziękowałam i schowałam go do torby.
- Jako jedyna nie chciałaś wydrapać nam oczu. - zauważył Louis. - Nie jesteś niebezpieczna.
- Owszem jestem, tylko jeszcze o tym nie wiecie. - poinformowałam ich na co oni wybuchli śmiechem.
- Dobra udowodnij. - rozkazał Zayn.Spojrzałam na niego pytająco i odpowiedziałam.
- Sam tego chciałeś nie płacę odszkodowań. - chłopak pokiwał głowa na znak, że się zgadza. Jednym, szybkim, zręcznym ruchem ścisnęłam w palcach jego ucho i wykręciłam je.
- Ał, ał! Dobra puść! - krzyczał. Zaprzestałam torturą. Reszta śmiała się z niego, że pokonała go dziewczyna.
- Przepraszam. - powiedziałam stłumionym głosem. Zrobiło mi się głupio, więc odwróciłam się i ruszyłam w stronę kamienicy babci. Chciało mi się płakać. Po co to zrobiłam? Jeszcze okaże się, że będę miała kłopoty. Wtem poczułam czyjąś rękę na swoim ramieniu.
- Zaczekaj. Powiedź chociaż, jak masz na imię i podaj mi swojego twittera. - zatrzymał mnie Harry. Wyszperałam z kieszeni jakąś kartkę i zapisałam mu moją nazwę. Uśmiechnęłam się, aby ukryć zażenowanie i ponownie się pożegnałam. Za sobą usłyszałam tylko wesołe krzyki typu: ,,Harry się zakochał''. Uciekłam stamtąd, jak najszybciej. Jestem kompletną idiotką.


***
Jest Niedziela, jest i imagin by Ollie. Po wielu moich wysiłkach i staraniach, doszłam do wniosku, że najlepiej wychodzą mi imaginy o Harry'm i Zayn'ie. Nie wiem co tak sprawia, ale tak właśnie jest. Nie wiem, czy mam się z tego powodu cieszyć, czy nie. Założyłam sobie zeszyt, w którym spisuję imaginy i miałam już na dzisiaj jeden przygotowany, ale zamiast go przepisać to napisałam to coś. Jeśli uda mi się coś wymyślić to dodam kolejną część, ale niczego nie obiecuję. Moja wyobraźnia lubi płatać mi figle. Za 5 dni wakacje! Cieszmy się ludzie!


10 komentarzy:

  1. Ty musisz napisać drugą część!
    Ta wyszła ci świetnie.
    Zapraszam do mnie.
    Zależy mi na blogu tell me a lie.
    Verson ♥♥♥
    BlueStyles

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny jest! :)
    Czekam na kontynuację i obyć coś wymyśliła :)

    OdpowiedzUsuń
  3. a moze napisalybyscie dokonczenioe tego imagina ? ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny <3
    Czekam na drugą część :P

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny ! :D next next next część PLEASE ! :D.
    mrrm.. luuubie !

    ~i zapraszam.
    http://directioneeer.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Super , mam nadzieję że dodasz następną część i będziesz częściej pisać o Harrym , bo cudownie Ci do wychodzi <3<3<3
    ^_^

    OdpowiedzUsuń
  7. Prosze o kolejną część !! Super ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Czekam na nastepna czesc :-) imagin jest meeeeega <3

    OdpowiedzUsuń
  9. bombowy! :D bardzo zachęcam Cię do napisania dalszej części :) #justsaying :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3