wtorek, 24 lipca 2012

One Hundred Eleven

Hejka Wszystkim!
Tak więc trochę dawno nic nie dodawałam,ale to nie znaczy,że w między czasie nie pisałam. Tutaj możecie się zaskoczyć,ponieważ od kilku dni pisałem tego imagina. Trochę czasu musiałam poświęcić i mam nadzieję,że choć w małym stopniu to docenicie. Dziękuję również,że wchodzicie na inne moje imaginy i komentujecie je. Dzisiaj imagin z Liamem w roli główniej - zapraszam do czytania!


Pioseneka :  http://www.youtube.com/watch?v=EDv7efxb4No&feature=relmfu


    Piękny,słoneczny dzień. W końcu był początek lipca,Twojego ulubionego miesiąca. Właśnie byłaś w parku,na spacerze ze swoją siostrzenicą - Nicole. W teorii wyglądało to tak,że Ty siedziałaś na kocu czytając książkę,a mała chodziła po łące,na której się znajdowałyście. Pewnie zadajesz sobie pytanie,dlaczego akurat Ty musiałaś zająć się Nicole? Odpowiedź jest bardzo prosta,a mianowicie Twoja starsza siostra była w pracy i na co dzień Twoja matka zajmowała się małą. Dzisiaj chciałaś zrobić coś dobrego i postanowiłaś zająć się jak najlepiej tylko potrafiłaś siostrzenicą. Dziewczynka była prześliczna,jej niebieskie jak morze oczy,a w nich iskierki radości,słodkie blond loczki i ten uśmiech,którym darzyła wszystkich ludzi napotkanych na drodze. Patrzyłaś na nią uważnie,aby nie stała jej się krzywda,a co ważniejsze,żeby się nie zgubiła. Raz po raz odrywałaś wzrok od papierowej kartki i zerkałaś na Nicole. Nagle lektura książki wciągnęła Cię nieco bardziej. Tak,że przez kilka kolejnych minut nie zerkałaś na siostrzenicę. Kiedy podniosłaś swoje oczy ponad książkę doznałaś wielkiego szoku - małej już nie było. Nie było jej w zasięgu Twojego wzroku. Poderwałaś się z miejsca i zaczęłaś rozglądać się dookoła. Zaczęłaś krzyczeć imię swojej zguby,to również nie przyniosło oczekiwanego efektu. Zostawiłaś wszystkie rzeczy na polanie i biegłaś w kierunki jeziora. Miałaś ogromną nadzieję,że znajdziesz tam małą. Niestety - myliłaś się. Wytężyłaś swój wzrok w kierunku młodego,postawnego mężczyzny z małym dzieckiem podobnym do Nicole,któremu pokazywał kaczki pływające po stawie. Rozpoznałaś,że w objęciach tego chłopaka jest Twoja siostrzenica. Szybkim krokiem ruszyłaś w ich stronę,po drodze uważnie przyglądałaś się wysokiemu brunetowi,który z ogromnym przejęciem opiekował się Twoją zgubą. Stanęłaś tuż obok ich dwójki,wtedy chłopak zaczął dyskusję.
    - Przepraszam Panią bardzo,ale to dziecko chyba się zgubiło. Nie wie Pani może gdzie są jej rodzice lub opiekunowie? - uśmiechnął się porozumiewawczo
    - To nie będzie już konieczne. - powiedziałaś tajemniczo. - To ja przepraszam,ponieważ to moja zguba. Siedziałam sobie i pilnowałam jej,w tym samym czasie czytałam również książkę,kiedy mała zniknęła mi z pola widzenia. Naprawdę,bardzo przepraszam,oraz dziękuję,że zajął się Pan nią i nic się jej nie stało.
    - Cała przyjemność po mojej stronie. - odparł. - Jestem Liam.
    - Miło poznać. [T.I.]. - wyciągnęłaś w stronę chłopaka rękę,którą z niezwykłą delikatnością uścisnął.
    - Mam propozycję dla waszej dwójki. Tam jest plac zabaw,mała trochę się pobawi,a my będziemy mogli porozmawiać i nie trzeba będzie się obawiać o to,że coś jej się stanie. - zaproponował wskazując ręką kierunek,gdzie znajdował się plac zabaw. Początkowo nie chciałaś się zgodzić, jednak Liam strasznie chciał Cię bliżej poznać.
    - Niech będzie. - uśmiechnęłaś się. Już chciałaś wziąć na ręce pociechę siostry,gdy Liam odsunął się trochę. Rzuciłaś mu pytające spojrzenie.
    - Przepraszam,ale kocham takie małe szkraby. - popatrzył na Nicole. - Daj mi się nią zająć,chociaż będziesz miała czas dla siebie.
    - Ale to ja miałam się nią zająć. - powiedziałaś protestując. - Skoro tak bardzo chcesz to proszę,możesz się nią opiekować.
    Chłopak od razu się uśmiechnął. Najpierw ruszyliście na niewielki pagórek,gdzie wcześniej siedziałaś,by zabrać wasze rzeczy. Głównym elementem był wózek Nicole,dziewczynka miała dopiero rok życia za sobą,dlatego też zawsze musiałaś go mieć. Liam pomógł Ci poskładać koc oraz spakować pozostałe przedmioty. W drodze wypytywaliście się siebie wzajemnie o różnie rzeczy,to znaczy on pytał Ciebie,bo Ty wiedziałaś o nim wszystko. Zanim się obejrzałaś,byliście już na miejscu. Chciałaś zabrać małą,by odciążyli nowo poznanego chłopaka,jednak ani dziewczynka, ani Liam na to nie pozwolili. Jedyną możliwością jaką Ci pozostawili było dokończenie czytania książki. Usiadłaś z boku na ławce,ale zamiast czytać,przyglądałaś się Liamowi. Minęło wam tak ponad półtorej godziny,kiedy to ''chwilowy opiekun Twojej siostrzenicy'' przyniósł ją śpiącą na rękach. Chłopak włożył ją do wózka i troskliwie przykrył kocem. Później usiadł tuż obok Ciebie i patrzył prosto w Twoje oczy. Czułaś jak jego wzrok przeszywa Cię na wylot.
    - Dlaczego tak mi się przyglądasz? - zapytałaś po chwili.
    - Nie bardzo wiem jak mam Ci odpowiedzieć na to pytanie. Jednak spróbuję. - uśmiechnął się. - Bardzo przypominasz mi pewną osobę,albo może inaczej,to ta osoba przypomina mi Ciebie...
    Nadal nie bardzo rozumiałaś o co mu chodzi. Rzuciłaś mu spojrzenie proszące o wytłumaczenie. Chłopak zaśmiał się pod nosem i palcem wskazał na Nicole,która słodko spała w swoim wózku. Spojrzałaś na niego ze zdziwieniem wypisanym na czole.
    - Twoja córeczka jest bardzo podobna do Ciebie. - dodał po chwili
    - Nie. To nie jest moja córka,tylko siostry. - odpowiedziałaś
    - Przepraszam. - zarumienił się. - Ona...jest małą kopią Ciebie. Wiem,jestem bardzo wścibski,ale... nie potrafiłem Ci tego nie mówić.
    - Nie masz za co przepraszać. Dużo osób uważa,że to moje dziecko... - zmartwiłaś się
    - Hej...Głowa do góry! Nie masz się czym smucić. Sam chciałbym mieć taką córeczkę. - uśmiechnął się po raz kolejny patrząc w stronę wózka. Zamyśliłaś się na chwilę,jednak z głębokich refleksji wyrwał Cię gest ze strony Liama. Chłopak objął Cię swoim umięśnionym ramieniem.
    - Nad czym tak myślisz? Stało się coś? - zapytał po chwili odsuwając się od Ciebie.
    - Po pierwsze,to było nawet miłe kiedy mnie objąłeś. - uśmiechnęłaś się zadziornie. Jednak zbladłaś na samą myśl,o tym co miałaś zamiar mu powiedzieć. - Liam...
    - Tak? - odpowiedział powtarzając gest sprzed paru minut
    - A co,gdyby wszystko nam czym Ci tak bardzo zależy przepadło,zniknęło bez śladu? - zapytałaś wpatrując się w jego cudowne tęczówki.
    - Nie ma takiej możliwości. - popatrzyłaś na niego ze zdziwieniem. - A nawet jeśli jest,to nie dopuszczam takiej opcji do świadomości. Czego życzę również Tobie.
    - Ale ja pytam naprawdę. - dodałaś niepewnie
    - A ja odpowiadam... - szturchnęłaś go,a on tylko się uśmiechnął. - Wszystko na czym mi zależy mam przy sobie...
    Nie wiedziałaś co masz myśleć o tej odpowiedzi. Zastanawiałaś się przez chwilę we wspólnym milczeniu,czy jego odpowiedź dotyczyła Ciebie,czy czegoś innego. Jednak nie chciałaś wypytywać dalej. Kątem oka spojrzałaś na zegarek na swojej ręce.
    - Miło się rozmawiało,ale na nas już niestety czas. Dziękuję za odnalezienie Nicole,opiekę nad nią, za szczerą rozmowę i za to,że mogłam Ci się wyżalić. Bardzo dziękuję i teraz ja mam u Ciebie dług wdzięczności,o którym będę pamiętała. Mam nadzieję,że się jeszcze spotkamy. Do zobaczenia. - miałaś już odchodzić,kiedy poczułaś,że Liam łapie Cię za nadgarstek. Odwróciłaś się i stałaś prosto przed nim. Wasze twarze dzieliły milimetry. Czułaś jego oddech na swoim policzku.
    - Nie myśl sobie,że aż taki niewychowany ze mnie człowiek. Odprowadzę Was do domu,żebym miał pewność,że nic wam nie jest. Nawet nie próbuj się wykręcać,bo to i tak Ci się nie uda. - ominął Cię i w wolnym tempie zaczął pchać wózek z malutką w środku. Wyglądał jak prawdziwy tato z dzieckiem na spacerze. Żałowałaś tylko,że to nigdy nie będzie tato Twoich dzieci. Chciałaś mu powiedzieć jak uroczo wygląda jednak się nie ośmieliłaś.
    - Dziwi mnie to... - zatrzymaliście się na chwilę. - Jesteś miły,odpowiedzialny,troskliwy i mogłabym jeszcze długo tu wymieniać,a całe popołudnie spędziłeś ze mną. Ze zwykłą dziewczyną, o której prawie niczego nie wiesz. Mało tego zajmowałeś się moją siostrzenicą. Nie wolałeś spędzić tego czasu z kimś na kim Ci zależy?
    - Niezwykłość tkwi w prostocie. Może i myślisz,że jesteś zwyczajną nastolatką,ale dla kogoś będziesz kiedyś wielką tajemnicą,którą będzie chciał poznać. - powiedział jak dla Ciebie,bardzo poetycko. - Miałem dziewczynę,ale ona szalała tylko za moim portfelem,nie za moją osobą. Spędzenie dzisiejszego dnia w waszym towarzystwie było czymś,czego potrzebowałem już od dłuższego czasu. Ty widzisz we mnie Liama,chłopaka,który pomimo wielkiej sławy pragnie ułożyć sobie normalne życie,a nie sławnego i bogatego wokalistę z zespołu One Direction...Teraz już rozumiesz? Ludzie zadają się ze mną tylko z powodu moich pieniędzy...
    - Nie przejmuj się nimi. - poklepałaś chłopaka w ramię. - Znajdziesz kiedyś tę jedyną,która pokocha Cię za to jaki jesteś,a nie kim jesteś.
    Po 15 minutach staliście przed Twoim domem. Liam chciał już odchodzić,ale tym razem to Ty go zatrzymałaś. Złapałaś chłopaka za rękę. Odwrócił się,swoim policzkiem pocierając lekko o Twój.
    - Nie bardzo wiem jak mam Ci się odwdzięczyć. - zniżyłaś swój głos. - Jeśli masz czas i chęć oczywiście,zapraszam na kawę.
    - Dziękuję,ale nie chcę Ci sprawiać kłopotu. - odmówił
    - To żaden kłopot,a raczej przyjemność. No już,nie daj się prosić. - zaprzeczyłaś
    - W takim razie z wielką ochotą. - uśmiechnął się. Weszliście do domu. Pierwsze co zrobiłaś to zaniosłaś Nicole do łóżka w Twoim pokoju. Następnie zeszłaś na dół i zaparzyłaś kawę. Rozmawialiście na różne tematy,co chwilę się śmiejąc,jednak cicho aby nie obudzić małej.

    ...Miesiąc później...

    Od czasu waszego poznania spotykaliście się codziennie,ale wyłącznie jako dobrzy przyjaciele. Zawsze czułaś coś do Payne'a,jednak nie chciałaś mu o tym powiedzieć,bo bałaś się,że to mogłoby zniszczyć waszą przyjaźń.
    Tego dnia,jak i każdego innego wybierałaś się na spotkanie z przyjacielem,na które zabierałaś Nicole. Twoja siostra wraz z matką pojechały na jakieś zakupy,a Ty obiecałaś,że zajmiesz się małą. Choć była dopiero godzina 15:00,a z Liamem byłaś umówiona na 16:30 zaczęłaś się ubierać. Na miejscu stawiłaś się kilka minut przed 16:00. Jednak ku Twojemu zaskoczenie chłopak już na Ciebie czekał. Podeszłaś do niego i na przywitanie pocałowałaś go w policzek. On postąpił tak samo. Chociaż znaliście się krótko darzyliście się bezgranicznym zaufaniem. Po kilku minutowej wymianie zdań,Liam wyciągnął z kieszeni swojej marynarki średniej wielkości pudełko. Otworzył je i wyciągnął z niego prześliczny naszyjnik. Następnie odgarnął Twoje włosy i zapiął go na Twojej szyi. Popatrzyłaś na niego,a on wzruszył tylko ramionami.
    - Jej...Jest cudowny,ale wybacz,nie mogę go przyjąć. To za drogi prezent abyś tak po prostu mi go dał. - zaczęłaś się sprzeciwiać
    - Nie marudź. - uśmiechnął się. - Podoba Ci się?
    - A myślisz,że nie? On jest przepiękny... - zachwycałaś się
    - W takim razie nie ma innej możliwości,musisz go wziąć. - dodał,a Ty w ramach podziękowań pocałowałaś go po raz drugi w policzek i wyszeptałaś wprost do jego ucha słowa wdzięczności. Nicole,która dotychczas siedziała w wózku zaczęła się niecierpliwić. Wspólnie postanowiliście pójść na plac zabaw. Tyle,że tym razem nie miałaś w planach czytać książki. Doszliście na miejsce po paru minutach. Pierwsze co zrobiliście to lepienie zamku z piasku. Zajęło wam to trochę czasu,bo Twoja siostrzenica ciągle burzyła to co było już gotowe.

    Piosenka :  http://www.youtube.com/watch?v=luwAMFcc2f8

     Spędziliście tak już grubo ponad dwie godziny,gdy nagle odezwał się Twój telefon. Na wyświetlaczu pojawił się nieznany numer. Rozmowę zaczęłaś z uśmiechem na ustach,a kiedy ją kończyłaś mina Ci zrzedła. Liam dostrzegł smutek w Twoich oczach i do razu podszedł do Ciebie. Mała bawiła się nadal w piaskownicy,a wy usiedliście na pobliskiej ławce. Po Twojej twarzy płynął potok łez.
    - [T.I.] co się stało? - zapytał z przejęciem w głosie
    - Dzwonili ze szpitala. Moja mama z siostrą miały wypadek samochodowy. One...one nie żyją. - ostatnie zdanie nie mogło przejść Ci przez gardło
    - Jezu...Tak mi przykro. - starał się,aby Cię pocieszyć. - Mogę wam jakoś pomóc?
    - Liam... - wyszeptałaś jego imię. - Wiesz co to dla nas znaczy? Zostałyśmy same. Nie mamy już nikogo. Mój ojciec nie żyje już od kilku lat,a tato Nicole,gdy dowiedział się o ciąży uciekł. Nikt nam nie pomoże. Zostałyśmy na tym świecie zupełnie same... - załkałaś
    - Nie możesz tak mówić. - chłopak ujął Twoją twarz w swoje dłonie,zmuszając Cię tym samym,abyś spojrzała w jego tęczówki. - Nie zostałyście same. Zrobię wszystko żebyście były szczęśliwe. Zespół też wam pomoże.
    - Proszę Cię,nie mów tak skoro wiesz,że nie będziesz w stanie tego zrobić. Teraz Nicole będzie pod moją opieką,a Ty i tak niedługo ułożysz sobie życie. Bez nas oczywiście....
    - To Ty tak nie mów. Zawsze będę przy was,zawsze będę was wspierał. - przytulił Cię,dodając Ci otuchy.
    - Jeśli chcesz to możesz pomóc nam już teraz. Chodź z nami do domu. Nie chcę tutaj dłużej siedzieć. - powiedziałaś wstając
    - Oczywiście,ale jedziemy do mojego domu. W Twoim wszystko będzie Ci przypominało mamę. Zabierzemy od was najpotrzebniejsze rzeczy i zamieszkacie z nami. - zaproponował,a raczej stwierdził.
    Postanowiłaś,że nie pojedziesz do szpitala. Nie chciałaś widzieć swojej mamy,ani siostry. Liam również się na to nie zgadzał,ponieważ jak twierdził,nie chciał narażać Cię na niepotrzebny stres. Zabrałaś ze swojego mieszkania rzeczy,których potrzebowałyście,a następnie udaliście się do domu w którym mieszkał zespół. Wszystkich chłopaków znałaś już osobiście. Gdy weszliście do domu, przywitałaś się z nimi,ale od razu udałaś się do pokoju Liama,w którym miałyście spać. Chłopak przygotował miejsce do spania dla Ciebie i Nicole,a sam powiedział,że przenocuje w pokoju obok. Opowiedział również całą historię Harremy,Louisowi,Zaynowi i Niallowi,którzy przyszli złożyć Ci kondolencje.
    Wieczorem,kiedy Twoja siostrzenica już spała Ty poszłaś wziąć prysznic. Gdy wyszłaś z łazienki obok śpiącej Nicole siedział Liam. Widząc Ciebie wstał i Cię przytulił,a kolejny ''strumień'' łez popłynął wprost na jego koszulkę. Nie przejmował się tym. Chciał już wychodzić,ale Ty zatrzymałaś go słowami :
    - Proszę,nie zostawiaj nas samych. Wiem,że to może głupio zabrzmieć,ale chcę żebyś tę noc spędził tutaj,przy nas...
    - Oczywiście,jeśli tego chcesz. - wyszeptał. - Musimy porozmawiać.
    Przestraszyłaś się na te słowa,jednak kiwnęłaś głową w odpowiedzi,że nie masz nic przeciwko. Usiedliście na kanapie,cały czas patrząc na Nicole.
    - Posłuchaj mnie uważnie. - zaczął. - Nie chcę żebyś pomyślała,że to z litości. Już od dawna coś do Ciebie czuję. Wiem,że mówię to w najmniej odpowiednim momencie,ale myślę,że to może Ci pomóc w przejściu tego trudnego okresu. Może nie czujesz tego samego do mnie,ale...
    - Nie mów nic więcej. - przerwałaś mu. - Też Cię kocham. Nie sądzę,żebyś mówił to w nieodpowiednim momencie,cieszę się,że to powiedziałeś,to naprawdę podbudowało mnie...
    Tym razem to chłopak Ci przerwał,ale nie słowami,a czynami, Pocałował Cię namiętnie w usta. Wtedy po raz pierwszy od kilku godzin się uśmiechnęłaś. Po chwili położyliście się do łóżka i w objęciach chłopaka zasnęłaś.
    Nadszedł dzień pogrzebu Twoje matki i siostry. Nie spałaś już od 6:00,choć pogrzeb miał się rozpocząć dopiero o godzinie 10:30. Wygramoliłaś się z łóżka,tak żebyś nie obudziła Liama i Nicole. Zeszłaś na dół do kuchni,aby zaparzyć sobie kawę. Jak się okazało nie byłaś jedynym rannym ptaszkiem w tym domu. Ku Twojemu ogromnemu zaskoczeniu na nogach o tej porze był już Zayn. Gdy tylko chłopak Cię zobaczył od razu przyjaźnie się uśmiechnął i podszedł całując w policzek na powitanie. Usiadłaś przy stole naprzeciw bruneta. Chwilę siedzieliście w milczeniu,a przez Twoją głowę przelatywały wszystkie te momenty,które spędziłaś z mamą i starszą siostrą.
    - Głupio mi o to pytać,ale jak się trzymasz? - zapytał przerywając ciszę.
    - A jak mam się czuć? - odpowiedziałaś z wyrzutem. - Nie mam już nikogo,oprócz tej małej na górze.
    - Jak możesz tak uważać? - wydawał się być oburzony. - Fakt,masz Nicole,ale oprócz niej wspiera Cię Liam no i oczywiście całe One Direction. To mało?
    - Wiem,wiem...Jestem egoistką. Dziękuję,że nam pomagacie,to wiele dla nas znaczy. - chciałaś uśmiechnąć się przez łzy spływające po Twoich policzkach.
    - Nie płacz. - Zayn otarł łzy. - Nie zamierzamy kończyć Ci pomagać. Cały zespół idzie dzisiaj na pogrzeb.
    - Dziękuję Wam. - wyszeptałaś,przytulając się do chłopaka.
    Zanim się obejrzałaś była już 9:00. Wszyscy domownicy byli już na nogach. Przed chwilą zjedliście śniadanie. Nicole zajmował się wujek Harry i Niall,Louis z Zaynem sprzątali po posiłku,a Ty z Liamem byliście w swoim pokoju wybierając ubrania jakie założycie. Ty postanowiłaś ubrać się w czarną sukienkę do kolan,do tego czarna marynarka,buty na obcesie i czarna torebkę na ramię. Twój chłopak postanowił założyć,czarny garnitur,do tego białą koszulę i czarny krawat. Tak jak on,ubrać się mieli pozostali chłopcy z zespołu. Małej miałaś zamiar ubrać ciemnogranatową sukienkę. Czas jaki pozostał do pogrzebu minął wszystkim dość szybko. Msza ciągnęła Ci się w nieskończoność,a kiedy nadeszły obrzędy na cmentarzu nie mogłaś już wytrzymać,jak małe dziecko rozpłakałaś się. Zresztą nie Ty jedna. Liam wraz z całym zespołem widząc jak bardzo cierpisz,również wylał nie jedną łzę. Nie chciałaś patrzeć jak trumny Twoich bliskich są zakopywane. Odwróciłaś się w stronę trzymającego w swojej prawej ręce małą Nicole,która nie bardzo wiedziała co się dzieje,Liama. Chłopak pozwolił abyś wypłakała się mu w koszulę. Drugą swoją rękę objął Ciebie. Wyglądaliście wtedy jak prawdziwa,kochające się rodzina.

    ...Rok później...

    Właśnie mija pierwsza rocznica śmierci Twojej mamy i siostry. Przyzwyczaiłaś się już do braku tych dwóch ważnych dla Ciebie osób. Sąd przydzielił Ci pełne prawo do opieki nad Nicole. Drugim prawnym jej opiekunem jest nie kto inny niż Liam,od niedawna Twój narzeczony. Macie w planach ślub,ponieważ jesteś w trzecim miesiącu ciąży. Nicole zawraca się do was mamo i tato,ale kiedy trochę podrośnie opowiecie jak kim tak naprawdę jesteście. Jest wam razem bardzo dobrze. Liam bardzo kocha Ciebie i małą i za nic w świecie nie dał by was skrzywdzić. Swoje szczęście podzielacie również z zespołem,który zawiesił swoją karierę z powodu śmierci Twoich bliski. Była to wyłącznie ich decyzja. Zaplanowany już mają swój pierwszy koncert po rocznej przerwie,na który zostałaś już oficjalnie zaproszona....

26 komentarzy:

  1. Cudowny imagin ! ;)
    Cieszę się że mogłam być pierwszą osobą,która go przeczytała... Naprawdę wspaniały,i Ty dobrze wiesz że ja mówię prawdę !

    Pozdrawiam,i czekam na następne... ! ;**

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczny !
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Łał ! to jest cos wspanialego. omg jakie wy macie talenty to sie w glowie nie miesci . czekam na nastepny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ten imagin jest cudowny ! na prawdę cudowny *________________* piszesz genialnie !
    czekam na kolejny !!! <3

    zapraszam do mnie -------> http://zawszespokooo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. SUPEEEEER - BOSKI!!!!! ♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Yaay, Liam ♥
    Śliczny imagin, aż się łezka w oku kręci ;)
    Masz talent ♥ aż zazdroszczę :D
    Buziaki przesyłam ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. K*rwa ryczę ;(
    Cudowny !

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniały <3 Aż się popłakałam

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękny dziewczyno, ale ty masz talent. Wspaniały, genialny. Aż łzy zaczęły mi do oczu napływać !

    OdpowiedzUsuń
  10. Genialny to mało powiedziane .! : ))
    i jak zwykle się poryczałam ;3 ♥♥

    D.

    OdpowiedzUsuń
  11. hej, zapraszam na hard-bland-sensitive.blogspot.com, mam nadzieję, że nasz blog ci się spodoba i będziesz częściej zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny. Najlepszy od miesiąca id ługi takie niespodziewany inny i cudowny. Podoba mi się. Jest git.

    OdpowiedzUsuń
  13. świetny <3 aż płakać się chce

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękny ! Kiedy kolejny ?

    OdpowiedzUsuń
  15. http://onedirectonki123.bloblo.pl/pokaz/262923,imagin-liam#komentuj ?!?!?

    OdpowiedzUsuń
  16. Kiedy kolejny , bo nie mam co czytać ?! ;(

    OdpowiedzUsuń
  17. Hej, dopiero zaczynam pisać bloga... Wejdziesz i skomentujesz ? Może shoutout ? ;> ? Proszę do dla mnie ważne

    http://so-co-o-o-man.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Wow, ten imagin jest niesamowity. Wzruszyłam się na nim. Uwielbiam jak piszecie i mam nadzieję, że następny pojawi się niebawem :))

    Jeśli będziesz chciała zapraszam do mnie :))
    http://random-love-random-lucky.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. genialny : )
    zapraszam autorkę i wszystkich innych na mojego bloga:
    http://fans-fans-blog-o-one-direction.blogspot.com/
    : D

    OdpowiedzUsuń
  20. You could certainly see your enthusiasm within the work
    you write. The world hopes for more passionate writers such as you who aren't afraid to say how they believe. At all times follow your heart.
    Look into my webpage ; lazaeta

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3