środa, 11 lipca 2012

One Hundred Six

     Jesteśmy, jak czarodzieje i mugole. W tym, że ja jestem czarodziejem, a ty mugolem. Wiem doskonale o twoim istnieniu, codziennie widzę cię na zdjęciach... A ty? Masz świadomość, że gdzieś tam istnieję, że chodzę po tej samej ziemi co ty, ale nie masz zielonego pojęcia, że to ja. W myślach układamy sobie scenariusze naszych pierwszych spotkań, pocałunków, lecz czy tak naprawdę, któreś z nas na prawdę uważa, że się spełnią? A co jeślibyśmy się kiedyś spotkali? Uciekłbyś wystraszony, jak Dudley? Zaliczyłbyś mnie do tych gorszych i nie wartych uwagi, jak wuj Vernon? Mam dla ciebie niespodziankę. Ty już mnie spotkałeś, wiesz? Pamiętasz to...
     Pierwszego dnia wyszłam ze szkoły po ośmiu godzinach bezsensownego siedzenia w ławce. W przeciwnym kierunku szedł jakiś chłopak w kapturze. W tedy nie wiedziałam jeszcze, że to ty. Chciałam cię wyminąć, lecz Monic z trzeciej klasy, która akurat przepychała się przez tłum zepchnęła mnie tuż przed ciebie. Minimalnie otarliśmy się o siebie ramionami. Odwróciłam się, aby cię przeprosić, ty zrobiłeś to samo i... Poznałam cię. Wiedziałam już, że zaliczyłam stłuczkę z Harry'm Styles'em. Rzuciłam krótkie ,,Przepraszam'' i uciekłam.
     Drugiego dnia zauważyłam cię stojącego obok pomnika strażaka przed szkołą. Jakże wielkie było moje zdumienie, gdy dowiedziałam się, że przyszedłeś tam dla mnie. Zaproponowałeś mi, że odprowadzisz mnie do domu. Niechętnie, ale zgodziłam się. Szliśmy rozmawiając o różnych rzeczach. Głównie to ty gadałeś nie dając mi dojść do słowa. Zatrzymałam się przed sierocińcem. Ty chciałeś iść dalej, lecz po co? Miałeś odprowadzić mnie do domu, a nie obejść całe miasto. Pożegnałam się i już chciałam zniknąć za bramą, gdy ty chwyciłeś mnie za nadgarstek, wcisnąłeś mi do ręki jakiś świstek i powiedziałeś na ucho: ,,Zadzwoń.''. Po czym pocałowałeś mnie w policzek, odwróciłeś się i poszedłeś. Co miałam zrobić? Zachwycać się, że wspaniały Harry Styles mnie pocałował? Że dał mi swój numer? Szkoda tylko, że nie mam telefonu, aby zrobić z niego pożytek. Postanowiłam, więc żyć dawnym życiem.
     Trzeciego dnia zastałam cię w tym samym miejscu co poprzedniego. Znów zaproponowałeś mi odprowadzenie. Zgodziłam się. Spytałeś: ,,Czemu nie zadzwoniłaś?''. Odparłam, że nie mam komórki. Wyraźnie zdziwiła cię moja odpowiedź. Siedemnastolatka nieposiadająca telefonu to rzadkość, prawda? Dla mnie normalka. Doszliśmy do sierocińca i znów chciałam się pożegnać i odejść, ale ty przytrzymałeś mnie na chwilę, spojrzałeś w oczy i powiedziałeś:
- Doceniam to co robisz dla tych dzieciaków. Widziałem cię wczoraj bawiącą się na trawniku. Uśmiechniętą, pełną życia... Mam tylko jedno pytanie. Dlaczego to robisz? Dlaczego marnujesz swój czas na biedne sieroty? Dlaczego każdego dnia po szkole przychodzisz tu, a nie do domu?
     Nie wiem, czy byłeś świadomych tych słów. Wiesz, jak się czułam? Jak Harry Potter w domu na Privet Drive 4. Nie potrzebna, gorsza, zbędna, głupia sierota. Zdawałeś sobie sprawę jakie spustoszenie stworzyłeś w mojej głowie po wypowiedzeniu raptem tych siedmiu zdań? Patrzyłam na ciebie z niedowierzaniem dokładnie przytaczając sobie każde słowo.
- A co jeśli to ja jestem tą biedną sierotą, a to jest właśnie mój dom? - odpowiedziałam z drwiącym uśmieszkiem. Wyszarpałam swoją dłoń z twojego uścisku i ruszyłam do budynku, a ciebie zostawiłam za bramą, poza swoją świadomością.
     Od tego czasu minęło już ponad pół roku. Wiesz, za parę miesięcy nie będę już żałosną sierotą. Ukończę 18 lat i opuszczę sierociniec. Nie dawno usłyszałam o tym konkursie. Zanim jednak stanę się taka, jak ty, czyli beztroska i wolna wyślę do ciebie ta pracę. Może sobie o nie przypomnisz? Trudno mi było wymazać cię z mojego umysłu. Może dlatego, że moja współlokatorka jest waszą wielką fanka i powiesiła nad moim łóżkiem wasz plakat? Tak, widok uśmiechniętej twarzy kolesia, który mnie zranił na to nie pozwala. Może dziwi cię to, że pamiętam każde twoje słowo. Ćwiczę pamięć. To bardzo przydatna umiejętność. Coś, jak magia. Widzisz? Jestem czarodziejem, a ty mugolem. Nigdy nie pojmiesz mojego świata, a ja twojego. Jesteśmy dwiema różnymi plamami atramentu na pergaminie. Nie. To wyrażenie w ogóle się do nas nie odnosi. Po prostu ładnie brzmi. Chociaż? A może ty mi odpowiesz?
,,Biedna sierota''
[T.I.]
     - Hej! Harry, wszystko w porządku? - mówiąc to, Louis, potrząsał mną. Oderwałem się od gęsto zapisanej kartki i spojrzałem na niego obojętnie.
- T-tak. Myślę, że tak. - odparłem i chwyciłem się za głowę. - A tak właściwie to nie. - wstałem szybko z fotela i zerwałem z podłogi swoją bluzę. Wsunąłem go kieszeni klucze i dokumenty.
- Czego szukasz? - spytał Lou. Zauważył, że nerwowo rozglądam się po pokoju.
- Mojej komórki. - odpowiedziałem zza kanapy.
- Masz! - krzyknął Niall z kuchni. - Grałem w węża. - wręczył mi do ręki prawie rozładowany telefon. Patrzył na mnie z uwagą dokładnie obserwując każdy mój niezdarny ruch. - Gdzieś się wybierasz?
- Tak. Do York. - rzuciłem wychodząc. Liam pognał za mną.
- I co, zostawiasz nas z tysiącem listów i tak po prostu jedziesz do York?! - krzyczał na całe gardło. Zatrzymałem się tuż przed samochodem nerwowo otwierając drzwi.
- Zrozum mnie Liam. Muszę dokończyć pewną sprawę. - przyjaciel skinął zrezygnowany głową dając mi jednocześnie pozwolenie na wyjazd. Uścisnąłem go na pożegnanie, wsiadłem do auta i odjechałem spod apartamentowca.
     Ponad pięć godzin siedzenia i czytania jakiś bzdurnych i banalnych historii ,,Pierwszego spotkania z One Direction'' i nagle trafiasz na takie coś. Coś co się już wydarzyło. Nie jestem z tego dumny. Wiem, że zachowałem się, jak ostatni dureń i nawet nie miałem odwagi przyjść do niej i przeprosić. Ciekawe, czy zechce mnie mnie wysłuchać. Jak zareaguje na mój widok? Zmieniła się? Spotkałem ją jedynie cztery razy, a w moim sercu i umyśle zrobiła więcej niż ludzie których znam całe życie. To jest tak dziwne i denerwujące uczucie, jak znieczulenie u dentysty. Niby wszystko jest w porządku, ale tak na prawdę jest zupełnie inaczej. Na początku wszystko czułem, prześladowało mnie to każdego dnia. To, jak ją potraktowałem, jakim byłem idiotą. Potem o tym zapomniałem. Rzuciłem się w wir pracy bez chwili wytchnienia, czasu na myślenie. Następnie ogłosiliśmy ten nieszczęsny konkurs, a reszta właśnie się toczy. Mówią, że nie powinno się rozdrapywać starych ran. Ale jeśli ta rana nadal boli i jest uciążliwa? Może coś jeszcze tam zostało i trzeba to usunąć? Naprawić? Naprawić... Ale, czy to jeszcze jest możliwe? Może minęło już zbyt wiele czasu?
     Po około czterech godzinach jazdy zatrzymałem się przed sierocińcem. Przełom kwietnia i maja, pierwsze porządki. Kilku nastolatków kosiło trawę, inni sadzili kwiaty, chłopcy nosili worki z ziemią ogrodową lub pchali taczki ze świeżo skoszoną trawą. Młodsze dzieci biegały radośnie wykrzykując lub jeździły na rowerkach po brukowanym chodniku. Dwóch opiekunów starało się jakoś opanować tę zgraję, lecz wydawało się to nieosiągalne. A wśród tego chaosu i nieładu(dokładnie, jak w naszym apartamencie) - ONA. Szła z niebieską miską w ręce i uśmiechem na twarzy. Po chwili znikła za bramką prowadzącą prawdopodobnie do sadu. Starając się unikać bliskiego kontaktu z kimkolwiek czmychnąłem na tyły sierocińca. Zaczaiłem się za jednym z drzew i obserwowałem ją z ukrycia. Zbierała pranie. Krążyła wokół białych prześcieradeł i poszewek w ogóle mnie nie dostrzegając. Delikatny zapach bzu rosnącego nieopodal dodawał temu miejsce jeszcze bardziej magiczny charakter. Stałem tam, jak sparaliżowany. Co mnie tak zatrzymało? Strach, to on nas paraliżuje. Tylko czego się bałem? Siebie, jej? Tego co powiem, jak postąpię, czy znów ją skrzywdzę? Wtem moja ręka kurczowo ściskająca pień jednej z jabłonek wyślizgnęła się i uderzyła mnie w udo robiąc przy tym trochę hałasu. Dziewczyna odwróciła się w moją stronę, a gdy mnie ujrzała z powrotem wróciła do swojego poprzedniego zajęcia nie zwracając na mnie uwagi. A ja nadal nie potrafiłem zrobić, ani kroku. Nie potrafiłem wypowiedzieć, ani słowa. Dopiero, gdy stanęła do mnie bokiem, a pojedyncza łza spłynęła po jej policzku odzyskałem władzę w nogach. Podszedłem do niej i utkwiłem w jej twarzy pełne strachu oczy. Nie chciała na mnie spojrzeć. Nie dziwę się jej.
- Wiem, że postąpiłem, jak idiota, debil, dureń, dupek, dupa wołowa i coś jeszcze na D. Wiem, że nie zasługuję na wybaczenie. Wiem, że czasami powinienem się ugryźć w język zanim coś powiem, ale teraz proszę cię o jedną chwilkę, dobrze? - zacisnęła wargi tłumiąc łzy, które niewątpliwie napływały jej do oczu. - Przyjechałem tu od razu po przeczytaniu tego. - wyciągnąłem z kieszeni pozginaną i pogniecioną kartkę. - Powinienem to był zrobić już dawno, ale byłem tchórzem. Bałem się do ciebie podejść. Ja byłem potem następnego dnia pod szkołą, ale stchórzyłem i uciekłem... - westchnąłem cięzko. Nigdy nie byłem dobry w wyrażaniu uczuć. Rozłożyłem jej list i wskazałem na ostatnie słowa. - Miałem ci odpowiedzieć, więc... Ma się rozumieć te plamy są na jednym kawałku, czyli teoretycznie można je połączyć linią i w tedy będą one tworzyć jedną całość. W sensie, że chłopak i dziewczyna i oni...
- No po prostu ją pocałuj! - krzyknął jakiś piskliwy, lecz słodki głosić. Jak się okazało jednej z wychowanek sierocińca, która tak, jak reszta zgromadziła się uczepiona do ogrodzenia, aby nas podglądać. Obok dostrzegłem również ich opiekunów - sędziwą staruszkę i dorosłego mężczyznę w średnim wieku. Kobieta była wyraźnie wzruszona, bo wycierała oczy białą chusteczką. Spojrzałem na [T.I], ona na mnie też. Zarumieniła się uroczo i lekko uśmiechnęła. Jedną ręka objąłem ją w pasie, a drugą przysunąłem do siebie za podbródek.
- Kocham cię. - wyszeptałem i zatonęliśmy w pocałunku.
***
Tak, jak wiem, że każdy mój imagin kończy się pocałunkiem, ale co ja poradzę, że mam dobry humor? Z resztą smucić się źle, prawda? Motyw z sierotą chodził za mną od kwietnia i dopiero teraz udało mi się cokolwiek z tym zrobić. Chyba dużo wolnego czasu mi sprzyja. Ale nie przyzwyczajacie się, bo gdy koleżanka łaskawie odda mi mój ukochany zeszycik będziecie musiały sobie poczekać na moje wariackie imaginy. Tak więc oddaje w wasze ręce Hazze(przepraszam, znów ;D).
Ps.* - jeśli ktos nie załapał (bo moja mama nie) to to pierwsze i wąskie to wasza praca na ten cały konkurs ;)
Ps.** - nie mam zielonego pojęcia, czy w York jest sierociniec. Wybrałam pierwsze lepsze znane mi miasto i dopiero potem sprawdziłam, gdzie się ono dokładnie mieści.

17 komentarzy:

  1. Najlepszy imagin jaki kiedykolwiek czytałam.
    Piszesz pięknie no i w sumie sprawiłaś, że zaczęłam się zastanawiać nad tym co właśnie przeczytałam♥ DZIĘKUJĘ
    http://keep-calm-and-go-to-england.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Najlepszy ! Jest po prostu świetny ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. idealny *.* ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeden z najlepszych imaginów jakie czytałam ( a sporo tego było :D )
    Ja po prostu wielbię Twoje pisanie.
    Ku*wa mać jak ja się nie lubię rozklejać, a po przeczytaniu Twojego imagina to... ;)
    PISZ jakąś książkę czy tam coś jak Rowling, bo talent do pisania masz jak ona :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny imagin.Takiego jeszcze nie czytałam :) Masz talent i pilnuj żeby go nie zmarnować.

    OdpowiedzUsuń
  6. To jest po prostu piękne <333

    OdpowiedzUsuń
  7. Super <3 I więcej Hazzy :P

    OdpowiedzUsuń
  8. jest IDEALNY *____________________*
    CUDOWNY !
    BOSKI !
    ŚWIETNY !
    GENIALNY !
    BAAAAAAAAAAAAAAAAAAAARDZO MI SIĘ PODOBA ^ ^
    CZEKAM NA KOLEJNY !!!! :) XX

    OdpowiedzUsuń
  9. Idelny imagin świetna historia... aż nie wiem co napisać:p

    OdpowiedzUsuń
  10. świetny imagin, czekam na kolejne.
    zapraszam do mnie :) : http://believeindreams1d.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. świetny ! :D.
    i jeszcze te porównywania do Pottera. <3
    mrr. uwielbiam .

    OdpowiedzUsuń
  12. Odpowiedzi
    1. czytasz takiego zajebistego imagina i nawet się o nim nie wypowiesz, tylko reklamę bloga robisz...
      pierdole o.O

      ps.: jeden z najpiękniejszych imaginów jakie czytałam :)

      Usuń
  13. Normalnie brak mi słów! BOOOOSKI! *_*

    OdpowiedzUsuń
  14. To jest zajebiste *.* Te imaginy uzależniają :p Koooocham je bardziej, niż Niall jedzenie :3

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3