poniedziałek, 9 lipca 2012

One Hundred Three

 Jest to 2 część imagine. Pierwszą możecie znaleźć pod TYM linkiem. I wiem że go zrąbałam za co z góry przepraszam. Liczę na szczere komentarze ;)
+włączcie piosenkę.


 ________________________________________

Spotykałaś Go tyle razy jednak nigdy nie odważyłaś się podejść. Może gdyby był sam zrobiłabyś to ale widok Louisa razem z Eleanor był dla Ciebie bardzo bolesny. Nie chciałaś niszczyć Swoją obecnością tego na co zasłużył. Zasłużył na tą miłość i na tych wspaniałych przyjaciół, zasłużył na karierę i na te piękne chwile swojego życia, jednak Ty nie zasłużyłaś na Niego. Nie był ci pisany tak jak myślałaś. Nie był Twoim księciem a ty jego księżniczką. Miałaś tylko wspomnienia. Wspomnienia z najpiękniejszych piętnastu lat Swojego życia w którym wtedy znajdował się Louis. Teraz go już przy Tobie nie ma jednak jest w twoim sercu jako najlepszy przyjaciel i jako Twoja wielka i jedyna prawdziwa miłość. Czasami już nie wystarcza ci świadomość że kiedyś może być lepiej. Jednak w takich chwilach w swoich myślach słyszysz głos Louisa który mówił ci zawsze że nie można się poddawać, że trzeba walczyć nie zważając na to co mówią inni. Było ci przykro że to co dla ciebie jest takie ważne dzisiaj dla Niego nie ma już najmniejszego znaczenia. Co noc zastanawiasz się czy kiedyś jeszcze będziecie Się ze Sobą spotykać, czy kiedyś znowu będziecie tak dobrymi przyjaciółmi. Chciałabyś cofnąć czas do momentu w którym rozmawiałaś z Nim ostatni raz w twoim pokoju. Może wtedy zgodziłabyś się aby to on się tobą zajął. Możliwe że teraz bylibyście parą jakich mało. Jednak tego nie wiesz nie możesz cofnąć czasu, nikt nie ma takiej mocy. Teraz już wiesz że nie jest warto wierzyć w słowa ani żadne obietnice, bo gdy one nie dostaną dotrzymane to cholernie boli. Teraz byłaś pewna ze swojego życia chciałaś wypisać wszystkie wspomnienia związane z Nim. Chciałaś żyć jakby go nigdy nie było, jak gdyby nic nigdy się nie wydarzyło.


*


Z dnia na dzień było coraz lepiej. Znowu się uśmiechałaś nie myślałaś już tylko o Louisie. Stał ci się obojętny tak jak i chciałaś. Jednak w sercu czułaś pustkę, czułaś że kogoś tam brakuję wiedziałaś kogo jednak nie chciałaś pamiętać. Było to ciężkie ale udało ci się. Żyłaś z dnia na dzień udając że nie znasz kogoś takiego jak Louisa Tomlinsona. Tak było lepiej, ale czy dla ciebie? Nie. To było najgorsze co mogłaś zrobić wyrzuciłaś go od tak ze swojej pamięci. Wyrzuciłaś go jak zepsutą zabawkę, jednak to on zamienił cię pierwszy na kogoś innego. Nie był Tobie dłużny. Wydawało ci się to rozsądne bo po co masz pamiętać o kimś. Skoro ten ktoś już zapomniał o Tobie. Myliłaś się. Louis nie zapomniał i nigdy nie chciał dowiedziałaś się o tym pewnej nocy. Byłaś w jednym z Londyńskich klubów pech a może jednak szczęście chciało że Louis wraz ze swoimi przyjaciółmi także się tam bawił. Wpadłaś na Niego przy barze na początku Cię nie poznał. Nie poznał w Tobie nastolatki którą dotąd pamiętał. Teraz wyglądałaś inaczej. Nie byłaś już także taka sama. Zachowywałaś się inaczej i nie pozwalałaś zbliżać się do Ciebie ludziom. Patrzyłaś na Niego a on się uśmiechał. Jakby nie wierzył w to co właśnie się dzieję. To było magiczne, spoglądałaś w jego oczy i czułaś radość.
-[T.I] to naprawdę ty?-powiedział i przejechał dłonią po Twoim policzku. Przymknęłaś lekko oczy bo czułaś że napływają do nich łzy. Wspomnienia powróciły w ułamku sekundy a tyle pracowałaś nad tym aby zniknęły cierpiałaś przy tym ale tak miało być lepiej. A kiedy on się pojawił znowu wszystko powróciło , znowu czułaś miłość do niego czułaś że jest najważniejszy i tak było. Był niezastąpiony i dobrze o tym wiedziałaś. Trzymał cię za rękę tak jakby bał się że uciekniesz i nigdy już cię nie zobaczy. Przyciągnął Cię do siebie i objął tak mocno że wtedy znowu poczułaś że jesteś jemu potrzebna że nie chcę abyś odeszła. I tak się stało już nie odeszłaś. Zostałaś z nim na zawsze. Ofiarował ci swoją miłość na którą tak długo czekałaś. Spędziłaś z Nim najpiękniejsze chwile w swoim życiu. Jednak czas każdego z nas na tym świecie dobiega końca. Jednak Louis też do Ciebie dołączył. I żyliście już razem na wieczność obserwujecie jak wasze dzieci wychowują swoje. Jesteście aniołami tam na górze i już tak zostanie...

13 komentarzy:

  1. Kocham! Zajbeiste! happy END! Czekam na kolejnego imagina ;33
    @NIKAXX1

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuje że go skończyłaś przepiękny imagin:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne ! Popłakałam się tak jak przy poprzedniej części !<3

    OdpowiedzUsuń
  4. zajebisty jest :))

    OdpowiedzUsuń
  5. JUZ MYŚLAŁAM, ŻE SIĘ ŹLE SKOŃCZY. A TU TAKA NIESPODZIANKA ! :D
    ŚWIETNY ! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne i wzruszające :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To było takie cudowne i wzruszające. Czy wszystkie Twoje imaginy muszą być takie świetne?! Ten był tak wzruszający, że się popłakałam. <3

    OdpowiedzUsuń
  8. jaki piękny! <3 taki prawdziwy.
    uwielbiam. <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Pięknie napisane <3 Kocham Twoje imaginy Uwielbiam je <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Końcówka mnie wzruszyła.
    Imagin pięknie napisany.
    Czekam na następny.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jej świetny <3 ! Lepszych imaginów jeszcze nigdy nie czytałam ! Są odjazdowe .

    OdpowiedzUsuń
  12. OMG... ;C
    Ryczę... ;c
    To takie cudowne. ;*
    Kurde no nie wiem co powiedzieć.
    I LOVE YOU. <3
    @xoliwiaaax

    OdpowiedzUsuń
  13. Zajebiste. Ja chce jeszcze.
    @magdalenaopach

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3