sobota, 25 sierpnia 2012

One Hundred Fifty - Eight

 Zapraszam również do mojego poprzedniego imagina. xx


- Halo, cześć Jenna. Słuchaj możemy pogadać - mówiłaś przez łzy
- [T.i] Co jest ? Dlaczego płaczesz ? - dopytywała zakłopotana przyjaciółka
- No byłam widziałam Roba ...
* tuuu tuuu tuu * 
- Cholera zasięg - krzyknęłaś zaciskając telefon w dłoni
Pięknie no to zostaję sama z tym wszystkim.  No po prostu wspaniale . Szłaś przez park rozmyślając o tym wszystkim co działo się kilka godzin wstecz. Boże co za cholerny dzień - powtarzałaś sobie co chwilę pod nosem. Przynajmniej przynosiło Ci to ulgę. Psychiczne wyładowywania na Swojej siostrze.- O tak to jest to, tego mi trzeba. Boże - [T.i] czemu jesteś tak skończoną kretynką i gadasz do siebie ? - Jestem pewna, że gdyby to ktoś zobaczył z pewnością stwierdziłby że jesteś chora, ale na łeb . . . - Muszę zapalić. Grzebiesz w torebce. Wszystko wskazuje na To, że nie masz zapalniczki. To też ośmieliłaś się podejść do siedzącej obok grupki młodo wyglądających chłopaków. 
Ty : Przepraszam, że przeszkodzę, ale macie może ogień ? 
- Coś się znajdzie, powiedział wysoki brunet przegrzebywał kieszenie
Ty: A, tak a propos to skądś Cię chyba znam, mogę się przysiąść ? 
- Tak pewnie, powiedział niebieskooki blondynek .
- Dzięki, tak poza tym to jestem [T.i] - uśmiechnęłaś się i czekałaś na odzew 
Zapanowała cisza, głucha cisza, a nieznajomi jednocześnie na siebie spojrzeli. Dziwne to było. Jeden z nich kiwnął głową i po kolei zaczęli się przedstawiać.
- Cześć [T.i] Ja jestem Harry, ten po prawej to Louis, Twój zapalniczkowy wybawca to Zayn.A to jest Liam i Niall - wskazał na każdego z nich 
Jest i nasz palacz xo
- To by wszystko wyjaśniało, dobrze mi się zdawało, że skądś Was kojarzę. Spoko. Nie musicie się obawiać, nie zacznę krzyczeć. Usiadłaś po turecku na alejce i odpaliłaś papierosa. 
Zayn : Dlaczego palisz ?To źle, nie marnuj się
Ty : Muszę jakoś odreagować, ha ha odezwał się inny - powiedziałaś ironicznie, ale obróciłaś to w żart
Louis : Powiedziałaś, że musisz odreagować 
Ty : Nooo tak - przytaknęłaś
Louis : No ale od czego ?
Ty : Na pewno chcecie tego słuchać ? 

Harry : Możesz nam powiedzieć ulżysz sobie w ten sposób.
Niall : No właśnie, zawsze się lepiej poczujesz jak pozbędziesz się zbędnego ciężaru , ja mam tak po wypadzie do Nando's. - zaczęliście się śmiać
Ty : A więc było to tak . Był taki chłopak Rob. Dość długo się z nim spotykałam, powoli zaczynało coś powstawać między nami i pewnego razu w galerii zobaczyłam Roba całującego się ze swoim najlepszym kumplem .Gdyby to była jakaś laska. No kurde rozumiem, zdarza się. A z resztą chyba każda jest atrakcyjniejsza ode mnie, no wszak do czego zmierzam.Upokorzył i ośmieszył mnie.
Louis : Boże, nie wiem czy mam się śmiać czy płakać . 
Harry : No nie dziwię się, ja gdybym był w Twojej sytuacji to bym paczkę chyba połknął. 
Ty : Niall, faktycznie miałeś rację. Od razu lepiej. Wymieniliście się numerami telefonów, zrobiliście sobie wspólne zdjęcia i poszliście w swoją stronę 
* U CHŁOPCÓW * 
Niall : Fajna jest ta dziewczyna z parku, no nie ?
Lou : Nii to [T.i]
Harry : Ooooo a co Ty się nagle taki pamiętliwy zrobiłeś ? Lou ciekawe ciekawe - pokiwał brwiami
Zayn : No właśnie, Lou przecież Ty masz słabą pamięć do imion 
Lou : Ale za to wyśmienitą do twarzy - uniósł dumnie brodę i z bananem na twarzy przemierzał dystans. 
Harry : Czyli mam przyjąć do wiadomości , że Ją zaklepujesz ? 
Lou : Starry, to nie jest stolik w restauracji aby składać rezerwacje . 
Harry : O Boże, Lou Ty ją chyba na prawdę polubiłeś. 
Zayn : No Panie Marchewka, do roboty
* U CIEBIE *
Zadzwoniłaś do Jenn'y . 
-Hej, możesz gadać ? 
Jenna : Cześć, przepraszam, straciłam zasięg. Mam nadzieję, że nie było to nic ważnego . 
Po chwili zamyślenia powiedziałaś do słuchawki : - Nie, Jenna . Zupełnie nic ważnego -  z uśmiechem na twarzy wypowiedziałaś .
Jenna : A no to chociaż tyle. Co dziś robiłaś ? 
Ty : Aaa no siedziałam cały czas w domu i czytałam nową książkę - nie chciałaś powiedzieć prawdy w obawie o chłopców. 
Jenna : Tak ? Jesteś pewna ? - dopytywała podejrzliwie przyjaciółka, bałaś się, że coś faktycznie przeczuwa. 
Ty : No tak, siedziałam w domu bo się źle czułam . 
Jenna : To wejdź sobie na Facebooka
Ty : Yyy ok no dobra, czekaj zaloguję się i już będę.
Ty : Jenna, omg zadzwonię później,  cześć...Na tablicy Twojej było zdjęcie Louisem . Pod spodem mnóstwo komentarzy i lajków. Chyba jeszcze nigdynie było zainteresowana na Twojej tablicy. Nie zauważałaś tego, wzięłaś sobie do serca komentarz jaki chłopak zamieścił : 

To dupek nie przejmuj się, głowa do góry  i do jutra w Coffe Heaven o 17 ".
Kolega z parku xx.

Telefony nieustannie do Ciebie dzwoniły.  Cała szkoła żądała wyjaśnień co i jak i dlaczego. Wszytko pozytywnie. Każdy był zadziwiony, dopytywali jak i gdzie się spotkaliście. 
Ty : Jenna, mam nadzieję, że nie jesteś na mnie zła ? 
Jenna : Dziewczyno, nie zajmuj się teraz mną, poradzę sobie. Ty lepiej chwytaj Louisa szczęściaro. 
Ty : Jenna, dziękuję jesteś jedyna. Buziaki, paa
Jenna : No tylko wyszukuj się ładnie. Taka okazja nie przytrafia się każdemu ! Powodzenia
Spotkanie się już zbliżało. Wzięłaś kąpiel i chyba godzinę wybierałaś ciuchy.W końcu znalazłaś dobre zestawienie w stylu Louisa . Wcześniej wyczytałaś na blogu, że chłopak ma słabość do ubrań w pask.
Wyszłaś wcześniej i ruszyłaś w stronę kawiarnii.
Lou już siedział przy stoliku.
Ty : Hej Louis - cmoknęłaś go w policzek 
Na Jego zarumienionej Twarzy karotenem pojawił się szereg białych ząbków. Chyba mu się bardzo spodobało.
Lou : Dzięki ,że przyszłaś.Jak się czujesz ? [...] 
Bardzo miło Wam się rozmawiało. Zapadł zmrok. Lou odprowadził Cię i poprosił o spotkanie jutro . 
[...] 
Lou : No to do jutra przyjdę po Ciebie o osiemnastej .
Ty : Ejj Louu zaczekaj. Może wejdziesz ? 
Lou : Nie, nie muszę już iść chłopcy czekają. Obiecuję, że jutro zostanę dłużej
Ty : Noo dobra, to idź. - odszedł kilka kroków . Ej nie. Lou poczekaj . Nie pożegnaliśmy się przecież.
Przytuliliście się i znowu nagrodziłaś go całusem w policzek. - No! Teraz dopiero możesz iść. 
Zniknął za rogiem. Zamknęłaś za sobą drzwi i opuściłaś się po nich na podłogę. 
Lubiłaś tak na chwilę się zatrzymać, pomyśleć. Będzie dobrze - powiedziałaś po nosem i poszłaś spać.
Dzień minął Ci szybko. Chciałaś się już zobaczyć z Louisem. Dzwonek , pobiegłaś szybko mu otworzyć.
- Cześć [T.i] gotowa ? 
- Od godziny tu na Ciebie czekam - zamknęłaś drzwi i poszliście do auta. 
Ty : Lou dokąd dzisiaj jedziemy ? 
Louis : Pójdziemy do galerii. Muszę coś kupić a ty mi poradzisz .
Ty : Ooo fajnie 
Weszliście do sklepu jubilerskiego . 
Ty : Lou a więc czego potrzebujesz ? 
Louis : W sumie to sam nie wiem, pomóż mi wybrać. Chciałbym dać coś bardzo bliskiej memu sercu dziewczynie - mrugnął oczkiem
Ty : No, ok . A więc według mnie powinieneś wybrać ten naszyjnik. Nawet nie wiesz ile bym dała, aby ktoś mi wręczył kiedyś coś tak pięknego . 
Może i na Twojej twarzy był uśmiech, ale na pewno nie tak szczery jak w pozostałych przypadkach. Jak to się określa. Dobra mina do złej gry. Zaczynałaś zakochiwać się w Louisie po czym sama pomagałaś mu w zdobyciu tej dziewczyny.
Lou : Dzięki [T.i] Mam nadzieję, że się Jej spodoba. To co według planów jedziemy teraz do Ciebie ? 
Ty : Słuchaj Lou, zapomniałam, że umówiłam się z Jenną, nie bądź zły. 
Lou : Nie ma sprawy, a dasz mi się jutro porwać ? 
Ty : Z chęcią. Cześć Louis - Chłopak nadstawił policzek dostał to o co prosił i się rozstaliście. 
 Źle się czułaś, tak strasznie chciałabyś być z Louisem ,a on rozgląda się za inną. - Skoro dzisiaj wybierał naszyjnik to pewnie jutro dziecięce łóżeczko .Roztargniona szybko zasnęłaś. 
Dość wcześnie po Ciebie przyjechał. Widział, że nie jesteś w najlepszym humorze i próbował rozbawić.
Przynajmniej się starał i starałaś się zapomnieć o swoich przeczuciach . 
Lou : Ubieraj się i wychodzimy 
Ty : No okej , kilka minut i jestem. Troszeczkę się przeciągnęło ale zjawiłaś się na dole.
 Lou : Ale dziś ładnie wyglądasz to chodź, pójdziemy na lunch
No i faktycznie udaliście się do restauracji. Złożyliście zamówienie a Lou poszedł do łazienki.
- Nie oglądaj się proszę, szepnął Loui
Ty: Louis to ty ?
Lou : Tak , tylko proszę nie odwracaj się
- ani Ci się śniło jego zmysłowy szept obijał Ci się o szyję.
 Lou nałożył na Ciebie naszyjnik, który wczoraj razem kupiliście. 
Ty : Louis co robisz ?
Lou : Nakładam Ci naszyjnik, nie widzisz ?
Ty : Widzę, ale po co .
Lou : Przypomnij sobie dla kogo go kupiłem 
Ty : No dla ważnej osoby - powiedziałaś nieświadomie
Lou : No właśnie [T.i]
Ty : Lou na prawdę ? 
Ty: A czy teraz mogę się odwrócić ? 
Tak - powiedział i momentalnie wpadłaś w Jego usta.
* myśli * 
O mój Boże jak on świetnie całuje
Lou : No to teraz nie musisz się wkurzać, że jest inna - popatrzył podejrzliwie na Ciebie
Ty : Skąd wiedziałeś ? - powiedziałaś zdziwiona 
Lou : Nie byłaś sobą , a teraz nie gadajmy już o tym .
Ty : To o czym teraz ?
Lou : O tym jak bardzo mi się podobasz,  i jak bardzo chciałbym z Tobą być.
Ty : Jak bardzo ? 
Lou: Bardzo, bardzo  udowodnić ?
Bez słowa wziął Cię na swoje  kolana i czule pocałował. 
Zaprosiłaś Go do domu, zrobiliście sobie wspólne zdjęcie razem a ty znowu miałaś masę pozytywnych komentarzy.


4 komentarze:

  1. bardzo fajny uwielbiam twoje imaginy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie się powtarzam ale po prostu sliczny! Kocham twoje imaginy. Ten jest zajebisty i w końcu z Lou <3

    OdpowiedzUsuń
  3. pisz więcej z Lou <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3