czwartek, 23 sierpnia 2012

One Hundred Forty - Nine.

Usiadłam na łóżku ze łzami w oczach. Robiąc kolejną kreskę na ciele przypominałam sobie jego oczy wpatrzone w nią, uśmiechnięte usta, dłonie którymi głodził jej twarz i jego zapach , który stał się teraz jej narkotykiem... Tak bardzo go kochałam... Tak bardzo chciałam spędzić z nim resztę życia, ale wszystko się popsuło. Do mojego pokoju nagle weszła mama. Gdy zobaczyła co robię, podbiegła szybko i wyciągnęła mi żyletkę z ręki. 
- Dziecko kochanie, co Ty wyrabiasz ?! - w jej oczach tak jak moich pokazały się łzy. - Czy Ty, kochanie powiedz mi, że nie próbujesz się zabić.
Spojrzałam na nią z jeszcze większą ilością łez. Wtuliłam się w nią najmocniej jak tylko potrafiłam.
- Mamo. - powiedziałam. - On mnie zostawił, zostawił dla niej, rozumiesz ?
Rodzicielka zaczęła głaskać mnie po twarzy.
- Kochanie, on nie jest wart Twojego okaleczania się. - mama dusiła się łzami. - A co jeśli byś się zabiła ? Nie chcę stracić jedynego sensu mojego życia. - No fakt, mama prócz mnie nie miała nikogo. Rok temu tato nas zostawił dla innej. Młodszej od niego z jakimś bachorem. 
Nagle do drzwi zadzwonił dzwonek. Mama poszła otworzyć. W progu stał Niall. Z niechęcią mama wpuściła go.
Chłopak powędrował do mojego pokoju. 
- Cześć. Jak się masz po dzisiejszym ?
- Niall... - rzuciłam się na niego jeszcze z większym płaczem. - Proszę Cię nie mów nic, tylko mnie przytul. - blondyn posłuchał mojej prośby. 
Długo siedzieliśmy w milczeniu lecz w końcu zmiękłam i odezwałam się od niego. Przy nim czułam, że znowu odżywam. Cieszyłam się z tego faktu. W koncu był moim najlepszym przyjacielem. Bardzo ceniłam u niego to, że potrafił nade mną  zapanować. 
 ***
Już rok odkąd jestem sama. Dobrze mi z tym. Ostatni czas pokazał mi, że nie potrzebuję jakiegoś chłopaka, do szczęścia, wystraszyli mi moi przyjaciele. 
Lecz niestety pewnego dnia uświadomiłam sobie, że jestem zakochana. A co najgorsze zakochana w moim przyjacielu. Tak, zakochałam się w Niallu. Bałam się mu to wyznać, więc trzymałam to w sobie, przez kilka dni.
Aż do dnia imprezy na plaży.
Świetnie się bawiliśmy wszyscy. Był tam nawet "on", próbował mnie odzyskać, ale byłam silna, nie dałam zrobić z siebie łatwej.
Wówczas podszedł do mnie Niall, który wziął mnie na bok.
- Musimy pogadać. - serce zaczęło mi bic mocniej, w głowie miałam najczarniejsze scenariusze. - [ t.i] nie mogę już tak !
- Ale Niall czego nie możesz ? Nie rozumiem. - niebieskooki zasłonił mi usta i nagle poczułam ciepło jego warg na moich.
- Kocham Cię rozumiesz ?!
- Niall, ja... Ja..
- Dobrze rozumiem, że nie czujesz tego samego. - chłopak posmutniał. Chciał już odejść lecz złapałam go za rękę. Teraz to ja pocałowałam go.
- Też Cię kocham.
- Czy to znaczy, że jesteśmy razem? - zapytał z nadzieją w oczach.
- Tak.
Chwycił mnie za rękę i wróciliśmy do reszty. Harry, Zayn i Lou zaczęli klaskać.
- Uuu, zakochani, zakochani. - krzyczeli jak opętani. tylko Liam stał i patrzył na nas. W końcu powiedział :
- No ile można było czekać ? - Widocznie Niall powiedział mu jedynemu o swoich uczuciach do mnie.

2 komentarze:

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3