wtorek, 21 sierpnia 2012

One Hundred Forty One

W pół do dwudziestej wychodzisz z domu. Lekko poddenerwowana spóźnieniem mkniesz przez miasto.
W końcu za chwilę powinnaś rozpoczynać już swoją zmianę w klubie. Pracujesz jako barmanka w centrum Londynu. Zdążyłaś. Ba ! Byłaś nawet pięć minut przed czasem.
Goście już się powoli schodzili. Szykowałaś szklanki i składniki.
Twoim popisowym numerem było Malibu z brandy.
Zabawa trwała. A Ty razem z obsługą również bawiłaś się dobrze .
Praktycznie po dwunastej wszyscy są już zarżnięci w amen.
To jest norma, że przy barmankach zawsze jest pełno adoratorów. A co dopiero przy Tobie.
Widziałaś, że obserwuje Cię pewien chłopak. Wysoki, brunet, dobrze zbudowany.
Mrugnęłaś mu oczkiem a on już siedział przy barze.
Nie spodziewałaś się, że będzie aż tak w Twoim typie.
Burza loków, hipnotyzujące spojrzenie w dodatku szereg białych ząbków rozciągający się od ucha do ucha na Jego idealnej twarzyczce.
- Co podać ?
- yy eee - jak widać Ty też zrobiłaś na Nim ważenie bo odebrało mu mowę
- Masz jakieś zamówienie ? - powtórzyłaś
- Aaa a no tak, ja poproszę specjał klubu
- Już się robi- rzuciłaś, uśmiechnęłaś się i zanurkowałaś pod ladę
Hmm dziwne. Podałaś mu drinka a on dalej siedział przy barze.
Postanowiłaś zagadać. A co?!
- Jesteś tu sam ?
- Też się właśnie dziwię, w klubie tyle fajnych panien, ale jakoś nie interesują mnie one, tak poza tym jestem Harry
- [T.i] - obdarzyłaś Go uśmiechem i wróciłaś do realizacji zamówień.
Harry był cały czas przy Tobie. Rozmawialiście i noc mijała Ci przyjemnie.
W pewnym momencie podszedł do Ciebie mięśniak i zaczął "wiejski podryw"
- No cześć maleńka, pójdziemy się zabawić ? - pokiwał brwiami, a tak właściwie to jedną
Popatrzyłaś się na Harrego, wasza reakcja była jednoznaczna - buahahaha i jeszcze więcej
Ty : No niestety muszę odmówić
Typ : No chodź maleńka, będzie przyjemnie - chwycił Cię za pośladek
Ty: Weź się odczep i nie przeginaj
Na jego twarzy pojawił się zawadiacki uśmieszek a Jego ręka wędrowała po Twoim biuście
Ty : Dość już tego, przegiąłeś - strzeliłaś mu z liścia
Harry się poderwał, chwycił typa za kark i wyprowadził z klubu
Ty : Harry, dzięki wielkie. Gdyby nie Ty to nie wiem co by się tam działo.Ciekawe gdzie był ochroniarz ...
Harry : Nie ma sprawy, nie lubię jak ktoś tak traktuje dziewczyny, za ile kończysz zmianę ?
Ty : Hmmm tak właściwie to za godzinę
Harry : No to może pozwolisz mi Ciebie porwać ?
Ty : Myślę, że koleżanka mnie zastąpi. Ojoj a gdzie to chcesz mnie porwać ? Dopiero co wyrwałeś mnie z opresji
Harry : A to już moja słodka tajemnica
Może to troszeczkę było to szalone, bo ledwo co znałaś Harrego. Ale wiedziałaś, że możesz mu zaufać i dać się ponieść przygodzie.Poszliście do auta. Na podjeździe stał czarny " porszak ".
Ty : Wow, Harry niezła fura
Harry : Wsiadaj i nie gadaj - powiedział żartobliwie i otworzył Ci drzwi po czym sam wsiadł.
Jechał bardzo szybko. Jestem pewna, że zarobiłby co najmniej kilka mandatów.
Ty : Harry zwolnij - powiedziałaś stanowczo
Harry : Boisz się ? - nacisnął na pedał a silnik aż warknął . Wgniotło Cię w fotel.
Ty : Tak Harry, boję się. Chciałabym jeszcze troszeczkę pożyć.Proszę zwolnij. Dlaczego to robisz ?
Harry : Do cholery jasnej ! Nie wiem jak Ci zaimponować, nie widzisz tego - wrzasnął po czym gwałtownie zahamował .
Ty : Chcesz mi zaimponować zabijając nas ?! - spuściłaś z tonu. Harry, nie musisz nic robić- to tak dla Twojej wiadomości
Zatrzymał auto, wysiedliście. Ciekawe czy to zbieg okoliczności. Bo miejsce w którym się znajdowaliście było magiczne. Urwisko z widokiem na rozświetlone gwiazdami morze, pohukiwanie sowy i brzęk świerszczy. Oparłaś się o maskę, Harry stał obok. Chwilę milczeliście. Oboje zbieraliście myśli w jedno.
Ty : Harry w cale nie musisz mi imponować na siłę, zbliżyłaś się do Niego i chwyciłaś za chłodną dłoń.
Harry : To znaczy, że Ci się podobam ? - wydukał nieśmiało
Ty : No pewnie panie Styles - uśmiechnęłaś się
Harry : No widzę, że nic się nie da przed Tobą ukryć
Ty : Kto inny mógłby wyglądać tak jak Styles ? Duże zielone oczy skrzące się jak tysiąc ogników,  idealnie wystylizowane loczki, no i zdradziła Cię marynareczka .Harry, Twój uśmiech przyprawia mnie o dreszcze.
Harry : Wiesz co przyprawi Cię o jeszcze większe ? - przywarł Cię do maski, zaczął namiętnie całować.
Czule trzymał Twoje policzki, objęłaś Go w pasie. Czułaś Jego piękny zapach, sama nie wiesz czy to od Niego czy Jego włosy tak pachniały. Był idealny. Przynajmniej w całowaniu. Delikatny a zarazem namiętny.
Obróciliście się. Teraz to on leżał na masce a Ty na nim . Ugryzłaś Go w szyję .Zaciągnęłaś się Jego zapachem.
Harry : [T.i] przestań, jeszcze chwila i nie wytrzymam .
Ty : Coś nie tak ?
Harry : Nie, wszystko jest wręcz przeciwnie. Piękne. Ale nie chcę tego tak zacząć. Chciałbym się z Tobą związać, tak na poważniej. Nie pod wpływem emocji i pożądania.
Podniósł się z maski, pocałował w czoło i wyszeptał do ucha. - Mam nadzieję, że Cię nie uraziłem [T.i]
Ty : Ale czym mnie miałeś urazić ? Swą delikatnością ? Swym podejściem do tej sprawy ? Zachowałeś się dojrzale Harolldzie. To mnie poniosło. Wybacz tak na mnie działasz. Odwieziesz mnie do domu ?
Harry : No nie, wiesz ? Zostawię Cię tak o na tym urwisku - po czym uśmiechnął się " w jego stylu "
Ty : Ah to Twoje poczucie humoru, tylko tym razem jedź już powoli, już nie musisz się starać wariacie
Gdy byliście już pod domem  wzięłaś cienkopis i zapisałaś mu swój numer na dłoni. Dałaś mu całusa w policzek i szepnęłaś do ucha - Tylko zadzwoń Panie Style , po czym wyszłaś z auta.
Tylko tej nocy Harry dzwonił do Ciebie cztery razy. Za każdym razem jak wyświetlał Ci się Jego numer uśmiechałaś się pod nosem. Okazało się, że mieliście wiele wspólnych tematów.
Może to nawet dobrze, że Harry chciał zacząć budować związek od przyjaźni?

3 komentarze:

  1. super, mi sie bardzo podoba

    OdpowiedzUsuń
  2. No i znowu imagin zajebisty ! Co tu dużo gadać ;-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3