środa, 22 sierpnia 2012

One Hundred Forty Two

Siedzisz ze swoją małą córeczką na narożniku. Mała Dastyny ma miesiąc. Tatą małej jest twój ukochany Harry. Właśnie z niecierpliwością na niego czekasz. Chłopak jest w trasie z One Direction - przyjeżdżają dzisiaj. Dziś po raz pierwszy Harry zobaczy swoją córeczkę. W połowie trasy przyjechał do ciebie żeby wesprzeć się przy porodzie ale nie widział Dastyny. Mała miała problemy z oddychaniem i od razu wzięli ją do osobnego pokoju. Dzień po porodzie Harry od razu wyjechał. Martwiłaś się troszkę o niego. Hazza jest typem wariata a nie tatusia. Nie wiedziałaś czy poradzi sobie w roli ojca. Siedzisz tak i czekasz już ponad dwie godziny.
- Zobaczysz tatusia, wiesz ? - mówiłaś do małej. - Bardzo cię kocha i nie może doczekać się kiedy cię zobaczy - dokończyłaś.
Nagle ktoś zapukał do drzwi. Włożyłaś małą do łóżeczka i pobiegłaś je otworzyć. Za drzwiami stał Harry. Był ubrany mniej więcej Tak.


- Cześć kotku - powiedział swoim ochrypniętym głosem i dał ci buziaka w usta. Od razu wciągnęłaś go do domu z bluzę i zamknęłaś drzwi. Buziak ci nie wystarczał. Oplotłaś rękami jego szyję i cisnęłaś nim w ścianę. Harry złamał cię w pasie i zaczęliście się namiętnie całować. W tym momencie zapomniałaś o całym świecie i Dastyny. Teraz liczył się tylko twój Hazza. Pocałunki stawały się coraz gorętsze i bardziej namiętne. Nagle coś wyrwało cię z transu. Przypomniałaś sobie o dziecku. Mała zaczęła płakać. Odkleiłaś się od Loczka i z uśmiechem na ustach pociągnęłaś go za rękę do pokoju w którym leżała Dastyny. Puściłaś ciepłą rękę chłopaka i wzięłaś na ręce małą. Zaczęłaś ją uciszać z uśmiechem na ustach. Harry ponownie złapał cię w pasie (tym razem od tyłu) , położył głowę na twoim ramieniu tak żeby dobrze widzieć Dastyny i zaczął delikatnie tobą kołysać. Mała od razu przestała płakać. Odwróciłaś się w stronę chłopca i włożyłaś mu na ręce dziecko - proszę tatusiu - powiedziałaś z uśmiechem. Harry troszkę zbladł ale dzielnie trzymał Dastyny.
- Cześć mała - szepnął do niej.
Wpatrywał się w nią jak w ósmy cud świata. Jego oczy błyszczały jak gwiazdy a uśmiech nie znikał z twarzy.
- Taka malutka - spojrzał na ciebie - i taka śliczna.
Pokiwałaś głową z uśmiechem.
Harry siadł na fotel i położył sobie dziewczynkę na kolanach. Cały czas patrzył na nią tak jakby był zahipnotyzowany. Pogłaskał małą po policzku wskazującym palcem. Dastyny mocno chwyciła swoją małą rączką palec Hazzy. Młody tatuś szeroko się uśmiechnął. Siadłaś na fotelu obok i zaczęłaś wpatrywać się w chłopca. Może jednak Harry nie będzie złym tatą ? Nagle mała zaczęła płakać. Hazza z przerażeniem spojrzał na ciebie. Z uśmiechem wzięłaś Dastyny z jego kolan i wzięłaś na ręce. Kiedy dziewczynka przestała płakać włożyłaś ją do łóżeczka. Po krótkiej chwili zasnęła. Siedliście z Hazzą na podłodze koło łóżeczka. Patrzyłaś w jego duże zielone oczy. Chwyciłaś go za rękę i wyszeptałaś : Będziesz wspaniałym tatusiem.
Harry szeroko się uśmiechnął.
- A my mieliśmy coś dokończyć ? - spytał z czułym uśmiechem opierając głowę o łóżeczko.
Od razu ujęłaś twarz chłopca w dłonie i przylepiłaś swoje usta do jego. Przybliżałaś się do niego coraz bardziej. Twoje ręce zaczęły wędrować później w stronę jego ciepłej bluzy. Włożyłaś pod nią ręce i powoli zaczęła zdejmować z Harry'ego. Brakowało ci go za bardzo. Kiedy Harry był już bez bluzy zaczęło robić się coraz goręcej. Kiedy Harry zaczął zabierać się za twoją bluzkę mała znów zaczęła płakać. Po raz drugi oczepiliście się od siebie. Popatrzyłaś na niego, szybko poprawiłaś bluzkę a zaraz potem miałaś już na rękach Dastyny. Harry wstał i przewrócił oczami. Oparł się dłońmi o łóżeczko i zaczął :
- Ona przestanie ?
- Kotku, to dziecko. Płacze kiedy potrzebuje kogoś przy sobie.
- Wiem ale przez nią nie mamy czasu dla siebie.
Wrogo spojrzałaś na chłopca.
- Czego ty ode mnie oczekujesz ? Mam nie zwracać uwagi na płaczącą Dastyny ?
- Nie, nie o to mi chodzi ale mogłabyś zatrudnić jakąś niańkę czy coś.
- To nasze dziecko i my będziemy je wychowywać.
- Słonko, tak za tobą tęskniłem a ty tylko do niej.
- Możesz wyjść z tego pokoju ? - spytałaś zaczynając kołysać Dastyny.
Chłopak podniósł swoją bluzę z podłogi a potem zgiął się w pół tak jakby ci się kłaniał i wycedził - jak sobie życzysz - wyszedł z pokoju i z hukiem zatrzasnął za sobą drzwi dzięki czemu mała zaczęła płakać jeszcze bardziej. Z bólem głowy i Dastyny na rękach bezsilnie opadłaś na fotel. Po dobrych 20 minutach mała znów zasnęła. Po kolejnych 15 minutach wyszłaś z łazienki i podążyłaś w kierunku waszego łóżka które było obok łóżeczka dziecka. Leżał w nim już Hazza. Położyłaś się obok niego i odwróciłaś plecami. Wycedziłaś szybkie ,,dobranoc,, i zasnęłaś. Parę razy w nocy wstawałaś żeby uciszyć płaczącą Dastyny. Za każdym razem Harry też się budził ale patrzył na ciebie i małą z obojętnością. Nie raczył ruszyć się nawet z łóżka.
Tak okropnie minął ci cały okrągły tydzień. Chłopak nie pomagał ci przy dziecku. Próbował ignorować was obie - udawało mi się to. Doskonale wiedziałaś że Harry nie dorósł jeszcze do tych spraw. Jest po prostu rozpuszczonym bachorem. Zrobił ci dziecko i na tym jego rola się kończy. Dastyny się urodziła a Hazza myśli że świeci. Przez cały tydzień zachowywał się gorzej niż ona. Byłaś już zmęczona opieką nad dwojgiem dziećmi. Myślałaś że pęknie ci głowa. Tak - Dastyny to miesięczne dziecko ale Hazza jest już dorosły...chyba.

Pewnego dnia obudziłaś się wcześnie rano. Obróciłaś się  na drugą stronę łóżka. Za tobą spał wtulony w poduszkę Harry. Przez okno przebijały się poranne promienie słońca które ślepo błądziły po twarzy, rękach i torsie chłopca. Wyglądał tak prześlicznie. W tej chwili twoje serce zaczęło bić się z mózgiem. Przytulić się do tego idioty czy jak gdyby nigdy nic wyjść z łóżka ? Serce waliło ci jak oszalałe - chciało być blisko jego serca. Jednak postanowiłaś wygramolić się z łóżka. Za nim to zrobiłaś przejechałaś delikatnie dłonią po policzku Hazzy. Twoje usta powoli zbliżały się ku jemu ale mózg cię gwałtownie odepchnął. Szybko wyszłaś z łóżka i sprawdziłaś co u Dastyny. Mała spała. Teraz chyba nic nie mogło jej obudzić. Postanowiłaś się od razu ubrać, odświeżyć i uczesać. Zeszłaś na dół. Zrobiłaś sobie kawę i zjadłaś kanapkę. Teraz miałaś troszkę czasu dla siebie. Twój wewnętrzny spokój zakłócił twój telefon. Dzwoni twoja najlepsza przyjaciółka -Inez. Odebrałaś i usłyszałaś sapanie w słuchawce. Twoją przyjaciółkę rzucił chłopak którego tak bardzo kochała. Miałaś szybko do niej wpaść. Powiedziałaś że będziesz u niej za 10 minut. Rozłączyłaś się i pobiegłaś do sypialni. Harry i Dastyny jeszcze spali. Uznałaś że 40 minut u Inez nikomu nie zaszkodzi. Wyszłaś z pokoju, założyłaś płaszcz, buty i wyszłaś z domu. W domu przyjaciółki zastałaś ją płaczącą. Od razu mocno ją przytuliłaś i zaczęłaś pocieszać słowami ,, on nie był ciebie wart,, itp. Spędziłaś i niej planowane 40 minut. Kiedy miałaś już wychodzić do domu wpadł jej były chłopak. Była mała awantura, troszkę szarpaniny, płacz i błagania o drugą szansę. Siłą wypchnęłaś mężczyznę z domu przyjaciółki. Dziewczyna zanosiła się teraz płaczem. Błagała cię o to żebyś została jeszcze troszkę. Niechętnie się zgodziłaś. Zaczęłyście rozmawiać i straciłaś poczucie czasu. Zapomniałaś o małej i Hazzie. Przypomniałaś sobie dopiero kiedy Inez zaczęła o nich wypytywać. Ogarnął cię niepokój bo 40 minut zamieniło się w dobre 2 godziny. Przeprosiłaś ją i szybko wybiegłaś z domu. W głowie miałaś najgorsze myśli. A jeśli coś się stało ? Przecież Harry nie potrafi obchodzić się z dzieckiem. Po 5 minutach biegu byłaś już w domu. Zrzuciłaś z siebie płaszcz i buty. W domu było cicho mimo to pobiegłaś do sypialni. Nie było w niej ani Dastyny ani Harry'ego. Byłaś przerażona. Zaczęłaś jak oszalała biegać po domu i ich szukać. Miałaś wrażenie że jesteś w domu sama. Wpadłaś do małego saloniku który jako ostatni został ci do przeszukania. W progu prawie się przewróciłaś. Nogi się pod tobą ugięły. Serce zaczęło bić ci jak oszalałe. Byłaś szczęśliwa jak nigdy dotąd. W oczach miałaś łzy a na ustach uśmiech. W rogu waszego narożnika cicho siedział Harry.  Na rękach trzymał swoją małą córeczkę. Dastyny była ubrana w białą sukieneczkę. Nie sądziłaś że Hazza będzie umiał ją uciszyć a co dopiero przebrać. Harry był ubrany w białą koszulę. Teraz wyglądał jak prawdziwy tatuś. Chłopiec uważnie wpatrywał się w jej małe oczka i delikatnie głaskał ją po policzku palcem. Dastyny wierzgała nóżkami i rączkami. Podobała jej się obecność Hazzy. Po prostu odjęło co mowę. Kiedy Harry cię zauważył bez słowa się do ciebie uśmiechnął i ukazał dołeczki.
- Jak ty to...- spytałaś ale nie dokończyłaś bo Harry położył sobie palec na ustach i szepnął :
- Ciii...mała zasypia...
Teraz cię zatkało. Jak to możliwe ? Jak on to zrobił ? Przecież Harry jeszcze wczoraj was ignorował. Bez zastanowienie siadłaś obok niego i położyłaś głowę na jego ramię.
- Dastyny zaczęła płakać. Ubrałem ją, umyłem i siadłem z nią tutaj żeby znów zasnęła. - powiedział patrząc na ciebie.
Od chłopca biło straszne ciepło i dużo miłości. Spojrzałaś w jego stronę ze zdziwieniem.
- Jesteś zła ? Zrobiłem coś nie tak ? - spytał.
- Nie, nie kotku, wszystko jest w porządku - westchnęłaś ze łzami w oczach.
Harry uśmiechnął się i pocałował cię w czoło. Jeszcze mocniej wtuliłaś się w jego ramię. Później mała zasnęła. Harry położył ją w łóżeczku. Siadłaś na łóżku a Harry obok ciebie.
- Jak to wszystko zrobiłeś ? - spytałaś.
- Opiekuję się Lux - dzieckiem stylistki zespołu. I przepraszam za moje zachowanie. Byłem po prostu przerażony. W końcu to moje dziecko a nie mojej stylistki.
- Oj kotku - pocałowałaś go w policzek.
Później Harry złapał cię w pasie a ty oplotłaś ręce w okół jego szyi. Chłopak położył się na łóżko a ty na niego. Później przekulneliście się tak że to on był na tobie. Hazza zaczął całować cię po szyi, ramionach i dekolcie. Zaraz potem na podłogę spadła jago biała koszula i twoja bluzka. Poźniej przykryły je czarne spodnie chłopaka i twoje rurki. Teraz mała nie chciała wam przeszkadzać. Tak jakby wiedziała że za  dziewięć miesięcy na świat przyjdzie jej braciszek. 


-------------------------------------------

Proszę was bardzo <33 Mój trzeci -tutaj- imagin ;D 
Podoba się ? ;)
Miłego dnia 
xx

5 komentarzy:

  1. Jezu. Nie wiem od czego zacząć. Po prostu... ten imagin tak mi się podoba, że... kurde nie umiem znaleźć odpowiedniego słowa. A piątka z polskiego była XD
    No dobra. To może inaczej. Sama nie wiem co sprawiło, że ten imagin jest taki... magiczny? Niby nie dzieje się nic nadzwyczajnego, tylko spokojne (a właściwie nie ;D) życie rodziców.
    Więc czemu mi się tak podoba? Hmm..
    Może dlatego, że zaczęłaś pisać od momentu, w którym inny zazwyczaj kończą. Wiesz, dziecko to już właściwie akcja końcowa ;p Ale u ciebie jest inaczej ^^
    Może dlatego, że jest happy end. Nie lubię smutnych imaginów, chociaż czasami... Okej, smutne też lubię. Ale czasami. A wesołe zawsze i wszędzie XD Poprawią humor i są takie piękne ^.^
    A może dlatego, że ten imagin pokazuje Harry'ego w roli tatusia. Nie wiem jak reszcie, ale mi Hazza strasznie pasuje do tej roli. Nie żebym mu kazała iść robić sobie teraz dziecko, co to to nie xd Po prostu... Harry Styles + dzieciak = <3
    A może jeszcze dlatego mi się podoba, że... nie, już nic więcej chyba nie wymyślę XD
    Nigdy nie czytałam podobnego imagina. Gratuluję, że napisałaś coś, co mi się tak spodobało *.* Ten imagin jest taki... nadzwyczajny według mnie. Wspaniały :3
    Kończę mój wywód. Pozdrawiam i mam nadzieję, że będzie więcej takich mega-mega cudownych imaginów. Które, sama nie wiem czemu mnie zachwycą <3

    Pozdrawiam Ciebie i całą Załogę bloga *.* Życzę jeszcze więcej weny i wszystkiego dobrego ^^
    Przy okazji... poprawię się i zacznę komentować wasze imaginy. Nie wiem czemu tego wcześniej nie robiłam. Ach, znaczy wiem. Mój kochany (-,-) telefon NIE MOŻE dodawać komentarzy na blogach x.x A zwykle na telefonie czytam te imaginy. Mimo wszystko (już naprawde kończę XD) będę komentować na moim starych gruchociastym komputerku.
    Jeszcze raz pozdrawiam i przepraszam, że musicie czytać moje rozmyślania c;

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdybyś widziała moją minę którą miałam jak to czytałam ;* Ja chcę więcej takich komentarzy xd
    "Rozwaliłaś mnie ty : Nie żebym mu kazała iść robić sobie teraz dziecko, co to to nie xd " - Padłam ;P
    Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczny imagin! Poprosru cudowny! Czytalam go ciagle sie uśmiechajac <3 Świetna jestes dziewczyno !!! :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Imagin dla mnie idealny. Moja przyjaciółka faktycznie ma na imie Ineza. :))

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3