wtorek, 21 sierpnia 2012

One Hundred Forty.

 Do tego imaginu polecam tę piosenkę : http://www.youtube.com/watch?v=9Nz81qM-tRc

Grudzień. Środek mroźnej zimy. Po raz kolejny pokłóciłam się z matką  o to, że nie poświęca mi zbyt dużo czasu. Najbardziej zrobiła mi awanturę o mój wpis na fejsie ;
" kiedyś była dla mnie ideałem, była bohaterem  i wzorem do naśladowania. dzisiaj jest po prostu jakąś istotą w moim  życiu.. gdzieś tam się pałęta, kręci, smęci. jedyne o czym potrafimy  rozmawiać, a w sumie o czym potrafię słuchać to tylko gry na fejsie.  nienawidzę z nią przebywać w jednym pomieszczeniu - zwłaszcza w kuchni.  nie lubię, gdy mówi mi o tym, co kto zrobił, co kto ma i co kto kupił.  nie lubię jej tak bardzo, bo wszyscy są ważniejsi. od 4 lat wszystko  jest ponad mną. od 4 lat nie widzi, że ma córkę.. "
 Tym razem nie wytrzymałam, w biegu chwyciłam kozaki i wybiegłam z domu, trzaskając drzwiami. Na dworze było strasznie zimno, lecz mnie już to nie obchodziło.
Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. W pierwszej chwili chciałam pójść do Philipa - mojego (byłego) chłopaka, ale dostałam olśnienia. Przecież go od dwóch miesięcy nie ma za mną. Popełnił samobójstwo przez swojego ojczyma, który go bił i poniżał. Wiedzieli o tym wszyscy, ale jego mama nadal nie chciała w to wierzyć. O jego śmierć obwiniała mnie. Nadal nie mogę uwierzyć w to, że go nie ma przy mnie. 

Po mojej twarzy zaczęły płynąć łzy. Zaczęłam biegnąć przed siebie. Dotarłam do starych torów,pod którymi płynęła rzeka. Lubiłam tu przychodzić, gdy miałam złe dni.

Usiadłam na krawędzi. Znowu zaczęłam płakać. Chciałam skończyć z tym cierpieniem. Stanęłam na skałce. Jeden krok dzielił mnie od śmierci. Jednak ktoś z tyłu zaczął do mnie krzyczeć.

- Dziewczyno! Złaź stamtąd. Chcesz sobie zrobić krzywdę ? Zejdź porozmawiamy.

Po słowach chłopaka zeszłam ze skały.

- Jestem Louis. - chłopak podał mi rękę.

- Tak, wiem. Ja jestem [T.I] - również podałam rękę chłopakowi.

- Dlaczego chciałaś to zrobić ? - zapytał brązowo włosy. Nagle zmierzył mnie od góry do dołu.
- Wiesz co chodź, jest bardzo zimno, a Ty tu bez kurtki, szalika. - chwycił mnie za rękę i zaprowadził do samochodu.  - pojedziemy do mnie do domu, dobrze ? Tam się chociaż będziesz mogła ugrzać i porozmawiamy.
Kiwnęłam głową na znak, że się zgadzam. Droga przeminęła w milczeniu. W końcu dotarliśmy do celu. Weszliśmy do środka, od razu na korytarz wybiegli chłopcy.
- Co się tak patrzycie ? Przynieście jakiś koc i zróbcie ciepłą herbatę dla naszego gościa. - powiedział Lou.
Harry wziął go na bok. Lou wyjaśnił mu całe zdarzenie związane ze mną. Wszyscy usiedli przy stole. 
Chcieli dowiedzieć się co się stało i jakoś mi pomóc. Opowiedziałam im całe zdarzenie. Niall aż się popłakał, a Zayn oderwał się od miejsca by mnie pocieszyć. 
- No dobra to może coś zjemy ? - rzucił Harry.
- oooo, tak, jak Ty Harry coś zrobisz to ja poproszę porcję razy dwa. - powiedział Niall, a wszyscy od razu zaczęli się śmiać.
Chłopcy bardzo Cię polubili, uważali Cię za bratnią duszę.


~ Dziś od waszej znajomości mija dokładnie rok. Postanowiliście jakoś go uczcić. Wybraliście się więc do klubu. 
Wariowaliście w najlepsze. Lou postanowił trochę potańczyć. Wziął pierwszą lepszą dziewczynę za rękę i ruszył z nią na parkiet. Bardzo Cię to bolało. Wypiłaś chyba już z 6 drinków, brała Cię nerwica jak widziałaś, jak Lou zarywa do tej panny. W końcu puściły Ci nerwy, podeszłaś do niej i uderzyłaś ją.
- Dziewczynko, on jest mój, kapisz ? - Lou nie wiedział o co Ci chodzi więc wziął Cię na bok.
- Co Ty wyprawiasz ?
- Nic ! po prostu, Lou... Kocham Cię... Em, tak, wiem, słaba wymówka, ale serio kocham Cię ! - zaczęłaś krzyczeć.
Louis uspokoił Cię i wyznał Ci to samo. Od tamtego czasu byliście parą.


~ rok później ~
Ty i Louis postanowiliście zrobić wypad na weekend na Ibizę. Pakowałaś się w domu, gdy nagle dostałaś telefon od Hazzy. Był cały podenerwowany. 
- [ T.I ], Louis nie żyje ! Przyjedź szybko do parku ! - tylko tyle zdążył wydusić. 
Nie wierzyłaś w to co usłyszałaś, wybiegłaś z domu i ruszyłaś w stronę parku. Zobaczyłaś tłum ludzi, podeszłaś bliżej i zobaczyłaś leżącego nieprzytomnie Louisa.
- Harry ! Co się stało? - mówiłaś przez łzy.
Loczek objął Cię najmocniej jak tylko potrafił.
- Louis został postrzelony. 
- Co ?! Ale jak to ?! Czemu ?! Nie ! Proszę, nie !
Podbiegłaś do leżącego ciała swojego wybranka, musnęłaś jego usta. Krzyczałaś, że ma wstać, lecz on Cię nie słyszał. Odszedł na dobre. Na wieki, wieków. 
Wiedziałaś, że na zawsze będzie przy Tobie czuwał. Na zawsze pozostawiłaś w pamięci jego uśmiech, głos i zapach. Oraz to w jaki sposób troszczył się o Ciebie.  

_________________
Przepraszam, że imagin taki trochę denny, ale nie miałam weny, a na taki mnie naszło. :<
Zapraszam : Imaginy o 1D.
 

4 komentarze:

  1. Dobry, ale koncowka troche za szybko nadeszla i tak troche dziwnie... Ale calosc pozytywnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny, tylko szkoda ze Louis umarł. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetnee , pisz wiecej takich .... ;d

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3