niedziela, 12 sierpnia 2012

One Hundred Fourty

Hej!
Słuchajcie jak pewnie przeczytaliście,zostałam zastępcą Elizy. Dziękuję jej raz jeszcze!
Mam do Was ogromną prośbę,moja znajoma prowadzi blog z opowiadaniem. Tutaj jest link :   http://lusieek.blogspot.com/  wbijajcie,czytajcie i komentujcie! Naprawdę warto!
Dzisiaj imagin z Zaynem - zapraszam do czytania!



Piosenka :  http://www.youtube.com/watch?v=fl_swnrhmRY&feature=related



Rodzinne wieczory...Kto by ich nie lubił. Ja je wręcz kochałam. Tak samo jak moją rodzinę. Czyli męża,Zayna i syna,Johna. Obecnie za oknem panowała bardzo niska temperatura,w końcu był środek zimy. Cała nasza trójka siedziała na kanapie w salonie przypatrując się skaczącym płomieniom ognia w kominku. Na kolanach bruneta siedział nasz syn,którego obejmował,jakby obawiał się,że zaraz go straci. Ja natomiast siedziałam tuż obok tej dwójki. Druga,wolna ręka mojego męża powędrowała na moją talię. Wszyscy byliśmy mocno wtuleni w siebie nawzajem.
- Tatusiu... - przerwał ciszę John swoim anielskim głosikiem i równie pięknym uśmiechem,który odziedziczył po ojcu,amancie
- Tak synku? - spojrzał na niego Zayn
- Opowiedz mi jak poznałeś mamę,proszę. - błagał nasz syn. Brunet spojrzał na mnie pytającym wzrokiem,a ja zaśmiałam się pod nosem.
- No cóż,spoko tak bardzo chcesz. - ucałował go w czoło. - Była bardzo mroź na zima. Ja wracałem z Irlandii,tutaj,do Londynu. Tak się złożyło,że w tym samym samolocie była też Twoja mama. Lot strasznie mi się dłużył,aż wreszcie wylądowaliśmy. Nie ukrywam,że w Anglii,było jeszcze zimniej. Wysiadłem z samolotu i udałem się do budynku lotniska. Celnicy sprawdzili mój paszport...
- Skarbie,a nie wspomnisz o tym,że gdy wychodziłeś z pokładu,o mało co mnie nie przewróciłeś? - przerwałam mu
- Tak więc,wychodząc z samolotu prawie przewróciłem tę ślicznotkę. - najpierw wskazał na mnie,po czym ze zdwojona siłą przyciągnął mnie ku sobie i przytulił. - Potem jak już wspomniałem udałem się w kierunku celników. Ci panowie,bardzo kulturalnie. Sprawdzili tylko zdjęcie,imię i nazwisko i mogłem iść dalej. Spieszyłem się,bo wraz z zespołem nagrywaliśmy wtedy płytę i wszyscy oprócz mnie,rzecz jasna byli już w studio. Wreszcie nadeszła kolej na znalezienie mojej walizki. - odchrząknął,spojrzał na mnie,wsłuchaną w jego opowieść i kontynuował. - Większość osób miała już swoje bagaże i mogli opuścić terminal. Ja nadal czekałam na moją walizkę i wtedy pojawiła się ona. Nie zauważyła mnie nawet tylko stanęła kilka metrów dalej przeszukując wzrokiem bagaże,które pozostały na taśmie.
- Ona,czyli kto? - pytał ciekawy John
- To chyba oczywiste,że Twoja mama. - wzruszył ramionami brunet
- Co było dalej? Co jeszcze się wtedy wydarzyło?
- Jak chcesz wiedzieć,to mi nie przerywaj,tylko słuchaj. - Zayn cmoknął mnie w policzek,a małego pogładził po włosach
- Dobra,ale mów dalej. -
- Tak się zapatrzyłem na Twoją mamę,że gdy się ocknąłem zauważyłem moją walizkę. Jednym, szybki ruchem ściągnąłem ją z taśmy i udałem się do wyjścia. (T.I.) nadal tam stała i szukała bagażu. Stałem przed wejściem do terminalu i z niecierpliwością wyczekiwałem aż na terenie lotniska pojawi się zamówiona wcześniej przez mnie taksówka. Wtedy również przed budynkiem stanęła (T.I.). Posłała mi ciepły uśmiech,a ja znowu jak zakochany upatrywałem się w nią. Ten cudowny moment przerwał klakson taksówki,która właśnie podjechała. Szybko wpakowałem swoją walizkę do bagażnika,a sam usadowiłem się na tylnym siedzeniu. Kierowcy zaś podałem karteczkę z dokładnym adresem miejsc do którego miał mnie zawieść. Zanim ruszyliśmy z miejsca parkingowego zauważyłem,że obiekt moich westchnień również wsiada do taksówki i momentalnie rusza w drogę. I tyle ją widziałem. Nie wiedziałem nawet,jak się nazywa. Całą podróż o niej myślałem.
- Ale z Ciebie podrywacz...Nawet do niej nie zagadałeś. - oburzył się John
- Słuchaj dalej,bo to jeszcze nie koniec naszej historii miłosnej. - pogładziłam synka po policzku
- Kiedy zatrzymaliśmy się pod studiem,zapłaciłem kierowcy i zabrałem walizkę. Chwile później byłem w środku wielkiego budynku. Wszedłem do windy i pojechałem na 5 piętro,gdzie od kilku godziny byłem wyczekiwany. Gdy pojawiłem się w odpowiednim pomieszczeniu od razu zaczęliśmy nagrywać piosenki. Ja jednak,nie byłem sobą. Moje myśli błądziły gdzie daleko. Ciągle myślałem o (T.I.). Fakt ten nie ubiegł uwadze ekipy z którą nagrywaliśmy utwory,jak również reszcie zespołu i menagerowi. Postanowiliśmy,że na ten dzień damy sobie spokój. Oni myśleli,że byłem zmęczony po podróży. Wspólnie doszliśmy do wniosku,że spotkamy się w tym samym miejscu kolejnego dnia o 8:00 rano. - przerwał na moment. - Każdy z członków zespołu udał się do swojego mieszkania. Gdy tylko wszedłem do sypialni,rzuciłem się na ogromne łóżko. Leżałam chwilę,po czym chciałem się odświeżyć. Otworzyłem walizkę i doznałem wielkiego szoku...
Na te słowa zaśmiałam się,a Zayn mi wtórował. Nasz syn nie bardzo zrozumiał naszą reakcję i znowu zaczął się niecierpliwić.
- No co było w środku?
- W środku nie było niby nic strasznego. Problem polegał jednak na tym,że to nie była moja walizka. Po ilości kosmetyków,stwierdziłem,że należy ona do jakieś kobiety. Na całe szczęście,z tyłu bagażu znajdowała się mała karteczka z imieniem i nazwiskiem osoby do której ona należała. Był też numer telefonu. Od razu zadzwoniłem. Osoba odebrała po kilku sygnałach,a kiedy wytłumaczyłem jej całe zajście podała mi swój adres,pod który zobowiązałem się dostarczyć bagaż. Okazało się,że moja rozmówczyni ma moja walizkę,bo oboje mieliśmy je takie samy,tyle,że z inną zawartością. Po zakończonej rozmowie ubrałem się i udałem pod wskazany adres i walizką w ręce. Wydrapałem się na drugie piętro po schodach i stanąłem przed mieszkaniem numer 13. Pomyślałem sobie wtedy,że ta trzynastka przyniosła mi wielkiego pecha. Jednak szybko zmieniłem zdanie. Drzwi otworzyły się,a w nich stała...Twoja mama. Nie mogłem wydusić z siebie ani słowa. Dopiero po chwili mój paraliż ustał. Wymieniliśmy się naszymi własnościami i umówiliśmy się na spotkanie,które miało się odbyć kolejnego dnia. Mieliśmy udać się do kina...
- No opowiadaj dalej. - nalegał Johny
- Byliśmy umówieni na 19:00. Stawiłem się przed kinem punktualnie. Już mieliśmy kupować bilety, gdy w kieszeni spodni zaczęło mi czegoś brakować. A mianowicie nie zabrałem z domu portfela...
- I wyszło na to,że za kino płaciłam ja. - wtrąciłam
- Czułem się bardzo głupio,ale to nie było nasze ostatnie spotkanie. Kilka dni później zaprosiłem ją do Aquaparku. Zgodziła się. O umówionej godzinie podjechałem po nią swoim samochodem. I ruszyliśmy w kierunku parku wodnego. Jednak to spotkanie również nie przebiegło bezproblemowo. Oboje udaliśmy się do przebieralni,ale dopiero gdy je opuszczaliśmy przypomniało mi się,że nie potrafię pływać. Nie chciałem się jej go tego przyznać,więc udawałem, że wszystko jest w porządku,ale gdy straciłem grunt pod nogami,panicznie się przestraszyłem. Czego skutkiem były moje gwałtowne ruchu. Wskoczyłem na (T.I.),która o mało co się nie utopiła. To spotkanie również było porażką. Jednak nie przestaliśmy się widywać. Dla zwiększenia bezpieczeństwa spotykaliśmy się w swoich mieszkaniach lub w restauracjach. Z biegiem czasu poznawaliśmy się coraz lepiej. A obecnie jesteśmy małżeństwem. Mamy syna i we trójkę jesteśmy szczęśliwi.
- No właściwie to nie wiem,czy we trójkę. - uśmiechnęłam się blado. - Za kilka miesięcy nasza rodzina powiększy się o jednego członka.
- Naprawdę? - nie dowierzał mi mój mąż. - Jestem taki szczęśliwy.
Brunet delikatnie przyłożył swoją dłoń do mojego brzucha. Do oczu napłynęły mi łzy.
- Kochanie,nie płacz. Obiecuję Ci,że będę wspaniałym ojcem. Zaufaj mi. Twoje łzy nie są mnie warte. Uwierz mi. - pocałował mnie Zayn
- To nie są łzy smutku,tylko radości. Dopiero teraz dotarło do mnie,jak bardzo kochasz mnie i Johna. - otarłam ręką łzy,a brunet nadal trzymał dłoń na moim brzuchu
- Mamo...Ale tata kocha również moje rodzeństwo,które masz pod sercem. - mój syn mocno się do mnie przytulił,przybliżając się do dziecka,które było owocem miłości mojej i Zayna i wyszeptał : Nie martw się szkrabie wszyscy Cię kochamy. A jak już przyjdziesz na świat i trochę podrośniesz, będę dla Ciebie przykładem dobrego,starszego brata. Kto wiem,może będziemy mieć jeszcze jedno rodzeństwo?     

5 komentarzy:

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3