czwartek, 2 sierpnia 2012

One Hundred Nineteen


Na początek chciałam powiedzieć że nie wiem czy nie skończę z pisaniem... Chodzi o to kopiowanie. To jest dobijające... Nie wiem co przyniesie czas...

________________________________________

-Nie tylko zmieniła się dekoracja, ale i obsada też.- powiedziałaś ze łzami w oczach.
    -Ja się nie zmieniłem.- odpowiedział po chwili. Miałaś tego dość. To już nie był Louis którego znałaś od dawna. Teraz był zadufanym w sobie chłopczykiem, który nie zważa na uczucia innych. A najbardziej bolało cię to że nie ma czasu dla ciebie i swoich przyjaciół. Teraz dla niego najważniejsza była kariera i nowi znajomi, którzy byli może lepsi? Może lepiej pasowali do jego „Nowego Życia” Spoglądałaś w jego oczy nadal były takie same, jednak jedna rzecz była inna teraz nie było w nich widać żadnych uczuć. Sama pustka…
    -Jeżeli to ty to ja podziękuję…- po twojej twarzy spływały słone łzy. Były one znakiem bólu i bezsilności z twojej strony. Nie mogłaś zrobić nic aby było tak jak dawniej. Nie mogło tak być skoro jedna z osób się zmieniła. Kochałaś go bardzo ale nie w takim wydaniu. To nie był on… To był ktoś inny w jego ciele.
    -Czyli to koniec?- zapytał po chwili. Nawet jego słowa były pozbawione jakiegokolwiek sensu i nie było w nich ani nutki uczuć.
    -Tak to koniec. –nie myślałaś że wasz związek zakończy się w ten sposób i właśnie w tym momencie. Miałaś nadzieję że to przetrwacie bo wasza miłość jest silna i wieczna. Myliłaś się i to kolosalnie…
    -Fajnie- I tylko tyle miał do powiedzenia? Po tych słowach zostawił cię na plaży w waszym ulubionym miejscu i Odszedł. Po prostu odszedł jak tchórz. Nie miał ci już nic do powiedzenia. Zostawił cię samą z tym wszystkim na głowie. Nie mogłaś go zatrzymać byłoby to nie fair wobec niego i samej siebie. Kochałaś go ale nie mogłaś. Byłaś w tym momencie bezsilna.
 Wasze rozstanie dla Niego było niczym. A ty? Ty płakałaś nocami nie mogłaś się po tym pozbierać. Zamknęłaś się w sobie. Nikt nie był w stanie ci pomóc. Nadal Go kochałaś i nic się nie zmieniło. A on? On już nie interesował się przeszłością. Zostawił wszystko i ruszył naprzód nie liczyły się wspomnienia ani sentymenty. Dla niego liczyła się tylko kariera. Nie wiedziałaś czy on tylko dobrze grał czy naprawdę się zmienił. Codziennie nachodziło cię to pytanie. Ale co mogłaś zrobić. On zapomniał i udawał że nic się nie stało. W Internecie krążyło mnóstwo plotek o waszym rozstaniu. Nie miałaś już na nic sił. Zapomnieć! Tylko teraz tego chcesz.
Ale trudno jest zapomnieć o kimś, dzięki komu najgorszy dzień nie był taki zły. O kimś, kto umiał sprawić że po wypowiedzeniu kilku słów na Twojej twarzy pojawiał się uśmiech. O kimś tak wyjątkowym i bliskim twemu sercu. O kimś tak ważnym przez tyle czasu. O wielkiej miłości. O kimś kto złamał ci serce…
Udawałaś… udawałaś że już wszystko jest okej. Że nic strasznego się nie stało. A tak naprawdę? Tak naprawdę czułaś ból, straszliwy ból nie fizyczny a psychiczny. Brakowało kogoś w twoim życiu. Brakowało Jego… Jego wygłupów… Waszych wspólnym spacerów… Waszych wyznań… Waszych rozmów… Waszej czułości w każdym drobnym geście i słowie… Waszej wielkiej miłości, która z jego strony okazała się jak widać fałszywa. Owszem nie miał nikogo ale jego widok sprawiaj ci ból. Wierzyłaś w to że gdzieś tam w środku jest jeszcze twój Louis. Twój Lou w którym jesteś tak straszliwie zakochana. On prawdziwy i taki kochany…
Jedynym twoim marzeniem było to aby on był szczęśliwy. Kochałaś go i nie obchodziło cię czy będzie szczęśliwy z tobą czy z inną dziewczyną. Chciałaś aby po prostu był. Był szczęśliwy i znowu był sobą. Wrócił do poprzedniego Louisa, którym był w czasie X Factora i przed nim. Wiedziałaś że ten świat go zmieni, ale nie myślałaś że o 180 stopni. Nie było w nim nawet jednej cechy ze starego. Ale nadal go kochałaś. Nie widziałaś powodu dla, którego mogłabyś przestać. Zmienił się owszem. Jednak prawdziwa miłość nigdy nie zgaśnie…
Minęły już dwa miesiące od czasu kiedy nie jesteście już razem. Wydaje się być coraz lepiej. Ale tak tylko sądzą osoby zewnątrz. Naprawdę czujesz się okropnie. A nowina że jesteś w ciąży zaskoczyła cię jeszcze bardziej. Tak jesteś z nim w ciąży. To dziecko było owocem miłości jaką sobie okazywaliście i do siebie czuliście. Ale nie mogłaś tego faktu ujawnić nikomu. Nie chciałaś aby tylko ze względu na dziecko wrócił do ciebie. Naprawdę nie wiedziałaś czy w ogóle by wrócił… Nie chciałaś rujnować jego kariery. Zasłużył na nią, ma wielki talent i wierzysz w to że osiągnie jeszcze więcej.
Po raz setny oglądasz wasze wspólne zdjęcia… Po raz setny wspominasz spędzone z nim chwile… Po raz setny każdy udowadnia ci że nie powinnaś pamiętać. Że powinnaś raz a na zawsze wyrzucić go ze swojej pamięci. I zacząć życie od nowa. Ludziom jest zawsze łatwiej doradzać, ale gdyby byli na twoim miejscu sami nie wiedzieliby co zrobić w takiej sytuacji. Byłaś z nim w ciąży ale oni o tym nie wiedzieli. Nie chciałaś aby każdy o tym mówił, bo wiedziałaś że po czasie doszłoby to do niego. Mógłby pomyśleć że to jakiś spisek na pokaz aby do ciebie wrócił. Nie chciałaś aby tak było. Nie chciałaś aby jego fanki mówiły o tobie źle. Byłaś tylko zwykłym człowiekiem który ma swoje uczucia. Może i byliby ludzie którzy by cię kochali ale nawet jeden człowiek, który powiedziałby coś niemiłego sprawiłby abyś płakała. Sprawiłby abyś czuła się źle i niechciana.
 Boli cię to że zawiodłaś się na tym , na którym myślałaś że nigdy się nie zawiedziesz. On powinien być twoją podporą w każdej trudnej sytuacji i chwili, która byłaby w jakimś stopniu dla ciebie ciężka. Na początku tak było. Ale świat się zmienia no i co najgorsze ludzie się zmieniają.
 Lou traktuję cię jak powietrze, udaje jakby ciebie już tam nie było. Czujesz się jakbyś była duchem i bezsilnie starała się oto by choć na moment na ciebie spojrzał lub chociaż w tym cholernym kierunku. Rozglądasz się, widzisz pustkę, cztery ściany a w nich siedzisz ty. Obarczona problemami z którymi sama sobie nie poradzisz. Przymykasz oczy i widzisz was razem takich szczęśliwych… Obejmuję cię ramieniem… Całuję. Twoje serce bije dwa razy szybciej, w brzuchu lata stado motyli a po ciele przechodzą cię najmilsze dreszcze. Otwierasz oczy i znów widzisz ten sam pokój, te same ściany a w nim siedzisz ty z marzeniami, które już nigdy się nie spełnią… Jednak wiesz że miłość jest właśnie jedną z rzeczy i uczuć o które trzeba walczyć do samego końca.
Szłaś spokojnie ulicą. Jak zwykle myślałaś tylko o nim. Nic innego dla ciebie się nie liczyło. W twojej głowie był tylko on i twoje dziecko, które za niedługo pojawi się na tym świecie. Będziesz próbowała zastąpić mu miłość ojca… jednak nie wiesz czy dasz radę… Zatopiłaś się w  myślach i nie zważałaś na nic uwagi i to był błąd. Usłyszałaś tylko pisk opon a potem straszliwy ból. Bolała cię głowa jednak najbardziej wystraszyłaś się tego że boli cię brzuch. Chciałaś się ruszyć jednak nie mogłaś. Nie mogłaś ruszyć nawet dłonią. Po chwili usłyszałaś krzyk. Znałaś ten głos. Wydawało ci się że ten głos należy do Louisa. Jednak nie mogło to być prawdą. Jednak ujrzałaś jego twarz przed oczyma. Nie była ona uśmiechnięta. Widać było smutek, który towarzyszył mu w tej sytuacji. Nie wiedziałaś jak to możliwe że znalazł się tutaj właśnie w tej chwili. Potrzebowałaś jego… Czułaś jak jesteś coraz słabsza. On tylko trzymał cię za rękę. Nie pozwalał abyś zamknęła oczy. Ale byłaś za słaba. Byłaś za słaba aby to przetrwać. Ból był niemiłosiernie wielki i z czasem się nasilał.
    -Kocham cię [T.I] Ja cię kocham...- usłyszałaś jego szept. Te słowa były dla ciebie ważne. Chciałaś być kochana  to właśnie przez niego to on był twoim życiem.
    -Ja ciebie też. –odpowiedziałaś wysilając się na lekki uśmiech. Przytulił cię do siebie bardzo mocno. Z minuty na minutę z tobą było coraz gorzej. A karetki nadal nie było. Uchodziło z ciebie życie.
    -Louis mam ostatnią prośbę. –Słowa przychodziły ci z trudem nie miałaś już siły. 
    –Jeżeli lekarze zapytają kogo mają ratować. –nabrałaś powietrze i kontynuowałaś. 
    –Odpowiedz aby ratowali moje…nasze dziecko. –Na jego twarzy można było wyczytać zdziwienie. Obraz zaczął ci się rozmazywać.
    -Kocham cię Louis-wyszeptałaś swoje ostatnie słowa. –Słyszałaś tylko stłumiony krzyk swojej miłości. Potem była już tylko ciemność. Nie było już nic. Zginęłaś… A co dzieje się dalej? Nie wiesz… Wiedzą to tylko ludzie, którzy są jeszcze wśród żywych… Umarłaś z uśmiechem na ustach. Dlatego że Louis jednak cię kochał…

 ~*~


20 komentarzy:

  1. ryczę... kocham twoje imaginy, kocham wszystkie imaginy na tym blogu .. <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się, chociaż jest bez ''happy endu'' to ma swój urok. Lubię takie dramatycznie imaginy :) I nie kończ z pisaniem, bo świetnie Ci to wychodzi :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże... ;(
    Cudowny ten imagin. ;*
    Co ty od niego chciałaś?!
    Przecież wyszedł Ci zajebisty. <3
    Mnie się na prawdę podoba. ;)
    Piszę to z jedną ręką na sercu. ;D
    Kocham to jak piszesz. ;*
    Jesteś niesamowita. ;*
    Ciebie też już kocham. <3
    @xoliwiaaax

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooo Boże cudownyy ;3 aż się popłakałam ;< Powinna pisać więcej naprawdę jesteś w tym dobra;> Czekam na więcej takich ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja kochana Abbusia wstawila mi imagina Love You For Ever! @Pelciaxx

    OdpowiedzUsuń
  6. popłakałam się, świetnie na prawdę ;D
    nie wiem co można więcej napisać, chyba musiałabym się trochę uspokoić, bo ten imagin jest wart wielkich słów, a mnie w tym momencie stać tylko na "wspaniałe"

    OdpowiedzUsuń
  7. popłakałam się przez Ciebie ;( Boskie to ! <3<3<3 @143_kinia

    OdpowiedzUsuń
  8. popłakałam się ;c genialny imagin ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przecudny...płaczę ;(
    Mam takie pytanko jeszcze , a będzie 2 część do tego imagina o Zaynie ???
    No i kiedy będzie kolejny rozdział twojego zajebistego opowiadania ?

    OdpowiedzUsuń
  10. Genialne. Znowu płaczę <33 /Brygida.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ejj :(
    ryczę jak baba ;(
    yyy... nie, to złe porównanie.
    Ryczę jak... no, coś bardzo płaczącego.
    Kocham <3
    Błagam, nie odchodź przez durne kopiowanie! Przecież my wiemy, że to z Twojego bloga :) A one są za tępe żeby same coś wymyśliły, dlatego kopiują!

    OdpowiedzUsuń
  12. Rycze! OMG! Kocham twoojee imaginy, ale juz o tym wiesz i to doskonale xdd Zajebistyyyyyyy imagin ;33
    @nikaxx1

    OdpowiedzUsuń
  13. Zajebisty ;***
    Cały czas płacze .... znaczy ryczę...

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudowny !Po prostu CUDOWNY Prostu!!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  15. PIĘKNY!!! ♥ Dziewczyno to jest genialne!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. ty powinnaś pisać książki to jest zarąbiste

    OdpowiedzUsuń
  17. Masz talent ! : ))
    Początek przypomina mi trochę moje życie ...

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3