czwartek, 30 sierpnia 2012

One Hundred Seventy - Five

     Całemu towarzystwu humor dopisywał. Śmiali się, wygłupiali. Przez swoje harce prawie nie znaleźliśmy się na przydrożnym drzewie. Tylko mnie, Liam'owi nie podobał się pomysł wyjazdu calutką paczką nad jezioro. Jednak wśród tego zgiełku i zamieszania, znalazła się jeszcze jedna osoba widocznie nie skora do zabawy. Siedziała sama, jak przykuta do szyby ze słuchawkami w uszach. Mógłbym przysiąc, że wydobywały się z nich takty smutnych piosenek. Obserwowałem ją prawie całą drogę. Nie miałem pojęcia kim jest i dlaczego jedzie razem z nami. Może to jakaś koleżanka Harry'ego? On ma dużo koleżanek. Tajemnicza piękność skuliła się bardziej na siedzeniu w skutek czego z jej torebki wypadł mały notesik. Schyliłem się po niego i podniosłem. Na pasiastej okładce krzywym pismem pełnym różnorakich zawijasów odznaczał się napis: ONE LIVE FOR ANGEL. Obróciłem zeszyt na drugą stronę. Widniał tam obrazek śnieżnobiałego anioła, wydawało mi się, że mrugnął do mnie okiem. A może byłem już tak przemęczony jazdą, że mam jakieś omamy? Postanowiłem zwrócić go właścicielce. Chwiejąc się przeszedłem na tyły autobusu, gdzie siedziała ta dziewczyna. Wciąż tak samo wciśnięta między okno, a oparcie. Dotknąłem jej ramienia. Na ten gest wzdrygała się, jak oparzona. Źrenice powiększyły się momentalnie i wpatrywały we z niewiarygodnym strachem.
- To chyba twoje. - wyciągnąłem do niej zeszyt. Spojrzała na niego i delikatnie wyciągnęła go z uścisku mojej dłoni, chodź sam mięśnie wciąż miałem zaciśnięte. Dziewczyna zrzuciła swoją torbę na ziemię i wyjęła słuchawki z uszu. Przysiadłem obok niej. - Jak się nazywasz. Chyba nikt cię tu nie zna?
- Jestem [ T. I. ]. Jestem znajomą Harry'ego. - uśmiechnęła się smutno. Jej wzrok spoczął na palcach nerwowo obracających guzik kraciastej koszuli.
- On sam chyba nie jest świadomy, że tu jesteś. - wychyliłem się, aby dostrzec dobrze znanego mi lokowanego chłopaka śmiejącego się w najlepsze obok Lou. [ T. I ] nie odpowiedziała nic. Mam wrażenie, że zdawała sobie sprawę z tego, że Styles przez resztę wyjazdu będzie miał ją w nosie. 
- Pierwszy raz jedziesz do Stoumond Lake? - spytałem.
- Tak. Pierwszy raz  od dwóch lat opuszczam Londyn. - odpowiedziała mi dziewczyna.
- Dwóch lat? - nie mogłem uwierzyć w jej słowa. Ja od dwóch lat nie zabawiłem nigdzie na dłużej niż miesiąc. Skinęła głową.
- Lubię to miasto, lubię swoją pracę. - spiorunowałem ją wzrokiem, które samo pytało ,,Że co?''. [T.I.] zaśmiała się. Jej oczy rozświetliły się nagłym blaskiem, a policzki nabrały rumieńców. - Jestem cukiernikiem. Piekę ciasta, ciasteczka i inne pierdoły. - Zaśmialiśmy się oboje. Świat już dla mnie nie istniał. Nie było gwaru w autobusie, nie było autobusu, nie było niczego poza nami.
     Nie wiem, jak to możliwe, ale zgubiłem ją. Mimo iż pilnowałem jej, jak oka w głowie od samego wyjścia z pojazdu po przydział łóżek w domku letniskowym. I nikt oprócz mnie, nawet ten pieprzony Harry nie zauważył, że zniknęła. A teraz to ja muszę błądzić po lesie okalającym jezioro, aby ją odnaleźć. Jest ciemno, zimno, głucho, strasznie. Wściekły sam na siebie kopnąłem w jakąś gałąź leżącą na mojej drodze. Wtem pomiędzy drzewami mignęło mi jakieś światełko. Skręciłem w jego kierunku. Przebiłem się przez gąszcze jałowców i pajęczyn, aż dotarłem do brzegu. Ze spróchniałego pomostu spoglądała na mnie [ T. I ]. Siedziała na samym jego końcu z latarką w ręce.
- Nic ci nie jest? - spytałem ledwo łapiąc dech.
- Nie. - odpowiedziała mi. Stanąłem na pierwszej desce konstrukcji, lecz ona wcale nie zawaliła się tak, jak się spodziewałem topiąc mnie i [ T. I.]. Kolejne kroki były tak samo ostrożne, niepotrzebnie. Usiadłem obok niej, zdjąłem buty i zwiesiłem nogi do wody.
- Dlaczego siedzisz tu sama?
- Mam zły dzień. - jeśli ktoś tu ma zły dzień to ja. Wszyscy dobrze się bawią, a ja nie potrafię. - Przykro mi, że musisz spać na kanapie. Nie jest największa. - przerwała ciszę. Sam jej głos przepełniony był niebywałą troską jakiej już od dawna od nikogo nie otrzymałem. Zawsze to ja musiałem się wszystkimi opiekować. Dawać dobre rady, głaskać po głowie, pocieszać. Byłem dla chłopaków takim drugim tatą, ale kto był w takim razie moim?
- Nic nie szkodzi. Przecież to nie twoja wina. - zapewniłem ją i położyłem swoją dłoń na jej spoczywającą na drewnie. Dziewczyna szybko ją oderwała, a cały pomost niebezpiecznie się zachwiał. Przyłożyła, więc palce do starych desek, a te przestały trzeszczeć. Wpatrywałem się w nią, jak zaczarowany. Co się właśnie stało?
- Ale, gdybym nie pojechała z wami to dostałbyś moje łóżko. - rzuciła nerwowo. Była bardzo spięta. Chyba nie chciała już wracać do tego co zdarzyło się przed paroma sekundami.
- Głupio mi to mówić, ale gdybyś nie pojechała ty, Harry zaprosiłby kogoś innego. - wzruszyłem ramionami. - Wracajmy do reszty, co? - zaproponowałem. Szczerze, było mi bardzo zimno.
- Ty idź. Ja tu jeszcze chwilkę zostanę.
     Nie wiem, jak mogłem wykazać się, aż takim brakiem wychowania i zostawić ją tam samą. Nie wraca już od godziny. Wszyscy śmieją się i rozmawiają wokół ogniska, a zamartwiam się o [T.I.]. Iskierki wesoło skaczą nad ogniem, a potem spadają powoli w dół, aby delikatnie opaść na zimną ziemię i zgasnąć. Gasnąć, jak moja nadzieja na zrozumienie tej dziewczyny.
- Hej! Liam! Coś ty taki spięty. Siedzisz, jak na gwoździach. - Harry przysiadł obok mnie na pieńku i poklepał po ramieniu. Był ostatnia osobą, z która chciałem rozmawiać.
- Martwię się o kogoś. - odparłem mu.
- O kogo? - wysunął w moją stronę butelkę z piwem. Odmówiłem gestem ręki.
- O [T.I.]. - na dźwięk jej imienia gwałtownie wstał i trzymając mnie za przedramię odciągnął od reszty. Gdy znaleźliśmy się na tyle daleko, aby przyjaciele nas nie słyszeli, chłopak zatrzymał się. Nerwowo stąpał z nogi na nogę.
- Słuchaj, [T.I.], ona jest inna. J-ja się jej czasami boję. Ta dziewczyna żyje w swoim wyimaginowanym świecie. Myślałem, że tym wyjazdem uda mi się ją jakoś otworzyć na ludzi, ale skuliła się, jak mała dziewczynka w kącie i... - zaciął się. Spuścił głowę i głośno westchnął.
- Nie pomyślałeś, że ona się po prostu boi ludzi? - wyrzuciłem z siebie jednym tchem. Dlaczego tak jej bronię?
- To ja się boję jej! - krzyknął na mnie. Stałem, jak wryty. - Nie zauważyłeś, że dzieją się wokół niej dziwne rzeczy?! Kiedyś zatrzymała lawinę ubrań z mojej szafy jednym gestem ręki! - na dźwięk jego słów przypomniało mi się, z jaką lekkością wyjęła notatnik z moich zaciśniętych palców i jak po dotknięciu pomostu on przestał trzeszczeć i trząść się. Opuściły mnie wszelkie wątpliwości. [T.I.] umiała... czarować? Tak to dziwne.
- Przepraszam. - szepnąłem cicho, ale na tyle głośno, że Harry, do którego skierowałem owe słówko przytulił mnie mocno. Pierwszy raz poczułem się, jak małe dziecko. Pierwszy raz to on pomógł mi, a nie ja jemu.
     Jest grubo po drugiej. Leżę na tej głupiej kanapie i obserwuję drzwi. Czekam, aż przyjdzie. Co w tedy zrobię? Zacznę zadawać jej miliony pytań: ,,A jak? A gdzie? A co?''. Zostawię ją w spokoju i będę udawał, że to wszystko co ujrzałem się nie zdarzyło? Zegar swoim tykaniem doprowadza mnie do szaleństwa. Z niedokręconego kranu kapie woda. Boję się, że najmniejszy szmer sprawi, że ona już nie wróci, a jednak nie chcę stracić z oczu drzwi w obawie, że przejdzie przez nie cicho, jak myszka, a ja tego nie zobaczę. W oknie pojawił się jakiś cień, a po chwili klamka ruszyła w dół. Zamknąłem oczy udając sen co kilka sekund delikatnie je uchylając, aby sprawdzić co się dzieje. Usłyszałem czyjeś kroki stawiane ostrożnie po drewnianej podłodze. Szum materiału podnoszonego z ziemi i delikatny głosik.
- Liam? Liam, śpisz? - otworzyłem powoli oczy, aby nie zdradzić się, że czekałem tu na nią parę godzin.
- Nie, nie umiem zasnąć. - usiadłem na kanapie, ona zrobiła to samo. Tkwiliśmy w głuchej ciszy przerywanej tykaniem zegara i kapiącą wodą. Czy wokół mnie roznosiła się magia. Drobiny kurzu tańczące w świetle księżyca sprawiały wrażenie zaczarowanych. A może to ja zbzikowałem? - Boisz się mnie? - wypaliłem zanim zdążyłem ugryźć się w język. Spojrzała na mnie zdezorientowana. Boże, Liam, co ty wyprawiasz?
- Może troszkę. - odpowiedziała zawstydzona. Zacisnęła dłonie na suwaku bluzy.
- Dlaczego? - spytałem chwytając jej roztrzęsione ręce. Wzięła głęboki oddech. Czułej przyśpieszone bicie jej serca. - Nic ci nie zrobię. - zapewniłem ją i splotłem nasze palce. Obserwowałem jej twarz czekając na jej reakcję. Szukała ucieczki od mojego wzroku po zakamarkach pomieszczenia. Tętno zwiększyło się. Proszę cię [T.I.], nie uciekaj - prosiłem w duchu. Za szybko wszystko wypaplałem. Zrzuciła moją dłoń z jej i biegiem wyszła z domu trzaskając drzwiami. Ruszyłem za nią.
     Na dworze wiatr się zmagał. Wiał tak mocno, że byłby w stanie poprzewracać drzewa i powywracać żaglówki. Wbiegłem do lasu. Tu nie było tak wietrznie, ale czasami zawiewało od strony jeziora. Zatrzymałem się na rozdrożu. Wygrzebałem z kieszeni telefon i oświetliłem sobie nim drogę. Na marne. Nigdzie nie dostrzegałem jej sylwetki, a tupot jej stóp zagłuszały rechoczące żaby i świerszcze grające swoją piosenkę. Rozejrzałem się nerwowo dookoła. Wszystko wyglądało tak samo wrogo i tajemniczo. Zacząłem szukać w głowie miejsc, w które mogła pobiec. Jedyne co przyszło mi myśl to ten stary pomost. Pędem dotarłem do brzegu. Już dostrzegałem jakieś kontury, zarysy czegoś. Zatrzymałem się tuż przed pierwszą spróchniałą deską. Na końcu pomostu majaczyła jakaś postać. Wiatr dmuchnął ze zdwojoną siłą, a gdzieś obok dało się słyszeć znajomy trzask.
- Liam, uważaj! - krzyknęła [T.I.]. Dopiero wtedy zorientowałem się, że moją stronę spada ogromna gałąź. Zakryłem rękami twarz gotowy do uderzenia, ale ten nie nastąpił. Rozluźniłem mięśnie i stanąłem wyprostowany. Konar wisiał w powietrzu, jak zaczarowany, lecz nim zdążyłem się mu bliżej dostrzec pomost gruchną, a cała konstrukcja runęła do wody. Ruszyłem przed siebie nim spadłby na mnie pień i po wystających z wody grubych palach dotarłem do miejsca, w których kilka sekund temu stała  [T.I.]. Nie zastanawiając się, ani chwili wskoczyłem w ciemne odmęty Stoumond Lake. Błądząc na oślep pod woda, napotkałem coś co wydawało mi się być człowiekiem. Chwyciłem mocno moje znalezisko i razem z nim wynurzyłem się z wody. Tak, jak myślałem była to  [T.I.]. Podpłynąłem do brzegu i wyciągnąłem dziewczyną na trawę. Natychmiast zaczęła kaszleć i dławić się wodą zalegającą jej w ustach. Podniosłem jej głowę wyżej, aby mogła ją wypluć. Kaszel ustał. Odsunąłem jej włosy z twarzy, aby ujrzeć przestraszoną, bezbronną dziewczynę. Zdałem sobie w tedy sprawę, że klęczę nad nią i trzymam ręce na jej udach. Za nic jednak nie chciałem ich z tam tąd zabierać.
- Idź, idź i powiedź im wszystko. Niech się ze mnie nabijają. - wycedziła przez zaciśnięte zęby. Przejechałem wierzchem dłoni po jej policzku na co ona przymknęła oczy i lekko się uśmiechnęła.
- Nie zrobię tego. - zapewniłem ją.
- Czemu?
- Boisz się mnie? - zmieniłem nagle temat.
- Nie. - odparła stanowczo przełykając ślinę.
- Udowodnij. - rozkazałem. Wiedziałem, że jestem wredny, ale nie spodziewałem się tego co zrobiła. Przyciągnęła mnie za przemoczoną koszulę i złożyła na moich ustach delikatny pocałunek. Poczułem magię unoszącą się wokół nas. Poczułem, jak wnika we mnie. Otworzyłem ostrożnie oczy bojąc się, że był to tylko sen, a [T.I.] znikła. Ale ona nadal siedziała przede mną z pięknym uśmiechem na twarzy i rumieniowymi policzkami. Oparłem jej czoło o moje i szepnąłem.
- Wieżę ci.

***
Męczyłam ten imagin cały dzień doprowadzając tym moją mamę do szału. Pamiętajcie! Nigdy nie pokazywać rodzicom gier na facebook'u! Nigdy!
Dzisiaj zabawiłam się trochę z fantastyką. Nie wiem, jak wam, ale mnie się ten odłam bardzo podobał i jeśli tylko ładnie poprosicie mogę pisać takie od czasu do czasu. Jeśli dobrze was zrozumiałam(a myślę, że tak). Pod jakimś imaginem ileś tam wstecz prosiłyście o Liam'a. Postanowiłam przełamać swoje uprzedzenie do tego, że nie potrafię o nim pisać i to zrobiłam. Z jakim efektem? Wy ocenicie. Musze się nauczyć, aby zdjęcia wstawiać na samym końcu, bo teraz zamiast pisać to się na niego gapię.
Zapraszam TU
Gotowe do szkoły? Ja nie!

9 komentarzy:

  1. Genialne!! Chcę więcej.
    Pozdrawiam- największa twoja fanka ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Boski :* pisz takich więcej prosze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny . :-)
    Nawet nie wspominaj o szkole .. ;-(

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny imagin :) Zapraszam na nowy początek bloga! Nowa adminka, nowy wygląd i nowe pomysły :) - Angelika xx

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny. :) Pisz takie, pisz. :D

    Zapraszam nowy rozdział:
    http://i-still-feel-it-every-time-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny! Aż czuć magię wokoło jak się go czyta <3 Cudownyyyy

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytając go czułam... magię wokół siebie XD Nie przepadam za takimi imaginami, ale ten naprawdę mnie wciągnął. Normalnie jak w transie czy coś takiego!
    Pisz dalej!
    Wierna fanka:
    ~All

    OdpowiedzUsuń
  8. ZAJEBISTY!!!!!!!!!GENIALNY!!!kurde no,serio świetnyyyy!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3