czwartek, 30 sierpnia 2012

One Hundred Seventy - Six

Witajcie! W prawdzie jestem na urlopie,ale tak jak obiecałam,jeśli znajdę wolą chwilę coś dodam ;) Chciałam napisać imagin ponad tydzień temu,ale niestety nie mogłam. Nie wiem czy jest się czym chwalić,ale niestety mam rękę w gipsie. Jutro wszyscy macie trzymać kciuki,żeby ortopeda nie założył mi drugi raz gipsu.
W najbliższy poniedziałek zaczyna się rok szkolny i chcę was poinformować,że z całą pewnością autorki nie będą tak często dodawać tutaj wpisów. Osobiście idę teraz do nowej szkoły więc i ja będę rzadziej dodawać opowiadania. Mam nadzieje,że nie stracimy czytelników. Jest jeszcze jedna prośba z mojej strony,jeśli czytacie imaginy uprzejmie proszę o komentarze. Piszcie w nich co Wam się podobało,a co nie. To do prawdy nam,autorkom wiele daje.
Wszystkim życzę udanej końcówki wakacji,a w nowym roku szkolnym dobrych ocen i pozytywnego nastawiania! Z góry przepraszam za wszystkie błędy i dziękuję również za każdy komentarz :)
Tak zupełnie na koniec : ten imagin MOJEGO autorstwa chcę dedykować mojej przyjaciółce Joasi. To ona głównie jest moją inspiracją :) Dziękuję Ci dziewczyno baaardzo. Nie mam pojęcia co ja bym bez Ciebie zrobiła!

Piosenka : http://www.youtube.com/watch?v=rtOvBOTyX00



Dzień jak co dzień. Byłam w pracy,później wróciłam do domu. Chciałam jak najszybciej być w mieszkaniu,ponieważ matka opiekowała się od samego rana moją 3 miesięczną córeczką. Urodzić dziecko w wieku 19 lat nie jest normalne. Jednak wolałam aby to dziecko żyło,niż dokonać aborcji.
Właśnie dzisiaj miał odwiedzić małą Rose jej ojciec,Liam Payne. Zastanawiający jest pewnie fakt,dlaczego nie mieszkamy razem i wspólnie nie wychowujemy naszego dziecka?Otóż chłopak mnie zdradził,a dwa miesiące później dowiedziałam się,że jestem z nim w ciąży. Postanowiłam więc mu o tym powiedzieć,jednak nie chciałam żebyśmy do siebie wrócili.
Weszłam do domu w dobrym humorze. Podziękowałam mamie,która od razu wyszła. Wraz z ojcem mieszkała kilka ulic dalej. Zdjęłam płaszcz i poszłam na górę,do pokoju w którym spała moja córeczka. Z uśmiechem popatrzyłam jak wtulona w kocyk leży w swoim łóżeczku. Ponownie zeszłam na dół i z szafki wyciągnęłam album ze zdjęciami,na których bałam ja razem z Liamem. Byliśmy wtedy tacy szczęśliwi,pełni życia. A co było teraz? Z każdym zdjęciem wracało coraz więcej wspomnień. Nagle odezwał się dzwonek do drzwi. Szybko schowałam album i poszłam w stronę drzwi. Otworzyłam je i ujrzałam jego.
- Mała jest u góry w pokoju. Śpi. - powiedziałam,wpuszczając bruneta do środka. Chłopak zdjął sweter i po cichu poszedł na piętro. Słyszałam jak szeptał do śpiącej Rose.
- Kochanie,bo widzisz tata bardzo Cie kocha i Twoją mamę też. Tylko nie bardzo wiem co mam zrobić,żeby mi zaufała. Bardzo chciałbym teraz tutaj z wami mieszkać. Muszę Ci powiedzieć jeszcze jedno,nie będę mógł Cie teraz przez kolejne trzy miesiące odwiedzać. Razem z zespołem wyjeżdżamy w trasę koncertową,ale żebyś o mnie pamiętała kupiłem Ci misia.
Brunet pocałował Rose w czoło,a wychodząc z pokoju na komodzie posadził pluszaka. Jak cicho wszedł na górę,tak również cicho zeszedł. Ja siedziałam na kanapie w salonie. Wszedł do pomieszczenia i usiadł na fotelu naprzeciw mnie.
- Przez najbliższe 3 miesiące nie będę przychodził. - powiedział cicho
- Jak już wrócisz przyjdź. Mała z pewnością ucieszy się na Twój widok.
- Skąd wiesz,że wyjeżdżam? - zapytał
- Słyszałam wszystko. - wzruszyłam ramionami
- Czyli słyszałaś też to,że was kocham? - raczej stwierdził,niż zapytał
- Tak. - odpowiedziałam krótko. - Nie wątpię w Twoje uczucie. Ja do Ciebie czuję to samo.
- To dlaczego mi nie chcesz zaufać?
- Jeszcze nie teraz. Nie jestem gotowa. Nie chcę aby to skończyło się tak jak poprzednio. Dam Ci odpowiedź jak wrócisz z trasy.
- Nie pozostało mi nic,tylko czekać. - uśmiechnął się. - Ja muszę się już zbierać. Za godzinę mamy spotkanie z menagerem.
- W takim razie życzę miłego koncertowania. Zadzwoń czasami.
- Chciałbym Ci coś jeszcze dać. Żebym miał pewność,że o mnie pamiętasz.
Z kieszeni kurtki wyjął pudełko średniej wielkości. Otworzył je i wyjął naszyjnik w kształcie serca. Odwróciłam go i przeczytałam na głos.
- ''Na zawsze Twój. Liam.'' - popatrzyłam na chłopaka znacząco
- Tylko raz w życiu się zakochujesz. Kochasz tą osobę do końca swojego życia. Ty byłaś pierwszą moją miłością. Dlatego chcę żebyś o tym wiedziała. Nigdy nie pokocham nikogo tak mocno jak Ciebie. Nawet jeśli do siebie nie wrócimy,ja do końca życia pozostanę sam. - pocałował mnie w policzek,po czym opuścił budynek.

...3 miesiące później...

Dzisiaj ma wrócić Liam. Rozmawiałam z nim kilka dni temu przez telefon i powiedział,że pierwsze co zrobi po przyjeździe do Londynu,to przyjedzie spotkać się ze mną.
Od samego rana siedziałam jak na szpilkach i wyczekiwałam na bruneta. W międzyczasie zastanawiałam się jak mam mu powiedzieć o tym,że przemyślałam sobie wszystko i jednak daję mu drugą szansę.
Kiedy zegar wskazał godzinę 15:00,odezwał się mój telefon.
- Słucham?
- (T.I.)? - zapytał rozmówca
- Tak. - odpowiedziałam bez dłuższego namysłu
- To ja,Louis. Przyjaciel Liama. Mam dla Ciebie złą wiadomość. Liam jechał do Ciebie i miał wypadek samochodowy. Obecnie przebywa w szpitalu.
- Dobrze. Zaraz przyjadę. - odpowiedziałam,po czym się rozłączyłam. Byłam skazana na to żeby Rose pojechała ze mną do szpitala. Szybko wpakowałam ją do auta,i ruszyłyśmy w drogę. Po 15 minutach byłam już na miejscu. Na korytarzy przed salą siedziało 4 chłopaków. Podeszłam do nich i przywitałam się.
- U Liama jest teraz lekarz. - powiedział Zayn. - Idź tam. Może Tobie coś więcej powie.
Po tych słowach weszłam do pokoju. Mała oczywiście została z chłopakami. Gdy tylko przekroczyłam próg ujrzałam Liama leżącego,a raczej siedzącego na szpitalnym łóżku.
- Panie doktorze,co z nim? - zapytałam po chwili mężczyznę w białym fartuchu
- A pani jest kimś z rodziny? - odpowiedział pytaniem
- Tak. Jestem narzeczoną Liama. - po tych słowach widziałam jak kąciki ust poszkodowanego unoszą się do góry,a on sam był już przekonany,że dałam mu drugą szansę.
- W takim razie,pacjentowi nic nie zagraża. Będzie tutaj jeszcze kilka dni na obserwacji. I jeśli wszystko będzie w porządku,po jutrze opuści szpital. A teraz zostawię państwa samych. - wytłumaczył i wyszedł z sali.
- Czyli jednak dajesz mi drugą szansę? - zapytał nieśmiało Liam
- A mam inne wyjście? Kocham Cię i żałuję,że musiałeś tyle czekać na moje ''tak''. - pocałowałam go w usta. - Jak się czujesz?
- Bardzo dobrze. Zwłaszcza,że Ty jesteś przy mnie. - złapał mnie za rękę.
- A tak w ogóle to przepraszam za tą narzeczoną. Musiałam wiedzieć co Ci jest. - posłałam mu przepraszające spojrzenia
- Nie masz za co przepraszać. - puścił mi oczko. Drugą,wolną rękę z szafki szpitalnej wyciągnął małe,czerwone pudełko. - Kwiatków już nie mam,ale jest to. Jechałem do Ciebie i liczyłem,że się zgodzisz. Dlatego zabrałem ze sobą ten pierścionek. Może to mało romantyczne miejsce na takie pytanie,ale czy zgodzisz się zostać moją żoną?
- Och..Ty mój romantyku. Oczywiście,że się zgodzę,a myślisz,że mogłabym Ci coś innego odpowiedzieć? - wyszeptałam przez łzy. Liam założył mi ten śliczny pierścionek po czym, przybliżył się do mnie i namiętnie mnie pocałował. Głośne krzyki,wiwaty i gwizdy przerwały ten wspaniały moment. Do sali weszli przyjaciele mojego narzeczonego,wraz z naszą córką. Zayn,który do tej pory opiekował się Rose podał ją Liamowi. Brunet przytulił ją mocno do siebie i wyszeptał.
- Widzisz,jak się okazało Twoja mamusia też mnie kocha. Od teraz będziemy razem mieszkać i już zawsze będę blisko was.

...6 miesięcy później...

Ze zdrowiem Liama jest już w porządku. Od jego wyjścia ze szpitala,całą naszą trójką mieszkamy razem w posiadłości mojego przyszłego męża,która kupił specjalnie dla nas. Za tydzień bierzemy ślub,a za 4 miesiące ma się urodzić nasze drugie dziecko.
Jesteśmy razem bardzo szczęśliwi i strasznie się cieszę,że dałam mu drugą szansę,ponieważ jestem tego pewna,że tej nie zaprzepaści. Liam jest wzorem kochającego ojca. Poświęca mi i Rose cały swój wolny czas. Chciał również zakończyć swoją muzyczną karierę,żeby spędzać z nami jeszcze więcej chwil,jednak nie zgodziłam się na to. Muzyka to jedna z kilku najważniejszych priorytetów dla niego.
Razem z zespołem pracują teraz nad kolejną płytą. Niall,Louis,Zayn,Harry i Paul są częstymi gośćmi w naszym domu. Podobnie jak Liam,cała ich piątka dużo czasu spędza z naszą córka. Kto wie,może kiedyś i ona pójdzie w ślady swojego tatusia i wujków?





11 komentarzy:

  1. Jest Świetny! :) <3
    nie mam żadnych zastrzeżeń :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne zapraszam do mnie http://in-your-eyes-the-world-laughs-baby.blogspot.com/ i na http://one-direction-one-smile.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Slicznyyyyy *____* na prawdę piękny!

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny imagine :) czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  5. Oooooo.... Natalka,zabije Cie normalnie, poryczałam się... i jeszcze ta dedykacja... Dziękuję ;*;*;*;*;*;*;*;*;*;*;*;*;*;* A poza tym wszystkiego nie zapisuj mnie... to przede wszystkim Twoja zasługa :)

    Imagin jest genialny ! ;*;*;*;*;

    Pozdrawiam, Asia ;) ;*

    nie chciało mi się logować..;p

    OdpowiedzUsuń
  6. O ja cię......To jest przefantastyczne!
    Jesteś genialna wiesz?

    OdpowiedzUsuń
  7. To jest cudowne. W kilku fragmentach do moich oczu napłynęły łzy i jeszcze ta muzyka. Dziewczyno ty masz po prostu dar. Czekam na następny imagin od Ciebie
    Pozdrawiam cieplutko !

    Ps: http://existsonlyforyou.blogspot.com/ Zapraszam

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3