czwartek, 2 sierpnia 2012

One Hundred Sixteen


Przed przeczytaniem włącz to : http://www.youtube.com/watch?v=-EQ6eHeBrhM
__________________________________
Jestem, ale tak naprawdę mnie nie ma, nonsensem wydaje się moje istnienie. Zastanawiam się nad otaczającym mnie światem, nad własnym bytem i nieśmiertelnością. Wspomnienia blakną z każdym dniem, teraźniejszość idealnie zamazuje ich kontury, chce bym szła dalej, ruszyła z miejsca, wreszcie przestała tkwić w próżni dawnych przeżyć. Stąpam delikatnie po zielonej trawie, jestem na ogromnej łące, którą rozświetla zachód słońca, cudownie pachnące kwiaty, o które potykają się moje bose stopy. Moją sukienkę i włosy porywa niesforny wiatr, który najwyraźniej chce bawić się ze mną w berka. Ptaki ćwierkają ostatnie melodie, świerszcze przygrywają wesoło pożegnanie dnia a ja kręcę się wokół własnej osi ciesząc promieniami słońca. Zmierzam w kierunku chłopaka, opartego o marmurowy posąg, twarz schowaną ma w dłoniach, jego wiotkie nogi uginają się pod ciężarem korpusu, jest wycieńczony, chcę podejść do niego, ale coś mnie zatrzymuje, tak zatrzymują mnie wspomnienia. Uderzające z ogromną siłą cudowne chwile mojego życia, zamazane, niewyraźne, wyglądające jak senne marki, lecz rzeczywiste, jestem pewna, że je przeżyłam, że każda ta chwila jest prawdziwa. Pamiętam chłopaka, wysokiego, zawsze uśmiechniętego i szczęśliwego z moich wizyt. Przypomina mi się coraz więcej, wszystkie wspólne chwile, wnioskuję, że był moim ukochanym. Widzę pierwszy skradziony przez niego pocałunek, spacery i delikatne trzymanie za rękę, jego silne ramiona trzymające mnie w objęciach i pocałunki składane na mym czole, wszystko takie dalekie, ale prawdziwe. Myślę, wiem, że był to cudowny romans, ponieważ zaczynam tęsknić, zaczynam obracać się na wszystkie strony i spoglądać w różnych kierunkach z nadzieją, że go zobaczę. Nie pamiętam nawet jego imienia, lecz siadam na trawie i wspominam dalej. Delikatność jego dotyku, zamykam oczy by rozkoszować się tym momentem, przez moje ciało przebiega dreszcz podniecenia, tęsknię. Teraz wiem, że czas się pożegnać i iść dalej, nie wiem dlaczego, ale wiem, że tak musi być. Nabieram powietrza w płuca i uśmiecham się sama do siebie przypominając jak jego giętkie palce błądzą po moim ciele, delikatnie bez zbędnej brutalności, cudowne życie, które jest już przeszłością. Mało tego, moja rodzina zawsze mnie wspierała, a teraz gdzie jest? Do moich oczu napływają łzy, lecz staram się nie rozpłakać, ponieważ niczego to nie zmieni. Nagle przypominają mi się krople deszczu, głośny krzyk mojego chłopaka „no daj spokój, kocham Cię”, krótkie szarpnięcie i moment w którym nasze usta się zlepiają. Emocje wygrywają po moich policzkach zaczynają spływać łzy, oglądam się za siebie i widzę, że tamten chłopak nadal jest w tym samym miejscu, tylko teraz kiwa z niedowierzaniem głową. Wracam do moich wspomnień cudownych chwil pełnych słońca i  nadziei, w mojej głowie pojawiają się wspomnienia snutych wspólnych planów, które miały stać się rzeczywistością. Mały drewniany domek na skraju lasu, widzę go wyraźnie, nasz domek, kupił go od razu po zaręczynach. Spoglądam na moją dłonią, widnieje na niej skromny, ale spektakularny dla mnie pierścionek, zdaję sobie sprawę, że bardzo się kochaliśmy. Dlaczego to się skończyło? Dlaczego los nie pozwolił nam być razem? Może dlatego, że w życiu nie wszystko idzie po naszej myśli i nie my decydujemy o naszej przyszłości, my tylko ją kreujemy i każdego dnia żyjemy złudzeniami. Smutne lecz prawdziwe, niektóre chwile pragniemy zatrzymać głęboko w sercu, nie chcemy żyć bez nich, pragniemy przeżyć je ponownie, lecz istnieją też takie, które chcemy wynieść gdzieś daleko, by tylko o nich zapomnieć. Takie jest życie, trzeba czerpać z niego radość pomimo wszystko. Wspominam dalej, widzę cudowne wycieczki i moje narzekanie na krętą drogę, widzę wspólne noce oraz jeszcze piękniejsze poranki, wszystko to zniknęło jak bańka mydlana, nigdy w życiu już tego nie przywrócę. Przecież on ma imię, nazywa się Liam Payn, jest członkiem One Direction, ma cudownych przyjaciół, zresztą ja też miałam. Spoglądam jeszcze raz na chłopaka i poznaję jego twarz, wreszcie uświadamiam sobie, że ten chłopak to mój Liam, mój ukochany. Nie mam odwagi do niego podejść, widać jest załamany, musiałam bardzo go zranić, więc wspominam dalej, żeby przypomnieć sobie co zrobiłam nie tak, jaki popełniłam błąd, przecież tak bardzo go kocham. Mój ukochany nauczyciel, on pokazał mi miłość i oddanie, zawsze powtarzał, że między nami nic się nie zmieni, że z każdym dniem będzie mnie kochał  jeszcze bardziej. Kocham go całym sercem, duszą, ciałem… Oddałam mu wszystko to co miałam, dałam mu siebie całą, ponieważ kochałam ponad i nade wszystko. Dlaczego więc nie jesteśmy razem? Zawsze zadawałam sobie pytanie czy można kochać tak mocno? Czy pomimo tylu kłótni i niewyjaśnionych spraw można być sobie tak oddanym? Oddanie i tęsknota to mnie kiedyś zabijało, w końcu mój ukochany był, cofnij… jest gwiazdą. Nocne rozmowy telefoniczne, mówienie jak bardzo tęsknię, trasy koncertowe, wywiady, poczucie, że jest osoba, która Cię kocha dodawała mi skrzydeł. Niestety to wszystko czas przeszły, nie wróci już nigdy więcej. Łzy rozgoryczenia, nienawiści do świata spływają po moim policzku, wstaję podnoszę wysoko głowę i zmierzam w jego kierunku, w końcu mamy do wyjaśnienia kilka ważnych spraw. Podchodzę do niego i spoglądam w jego cudowne oczy, lecz on nie reaguje, zanoszę się płaczem, głośno szlocham razem z nim. Przypomniałam sobie, zginęłam w wypadku samochodowym, tym w którym on kierował, wtedy gdy się pokłóciliśmy. Tak bardzo pragnę cofnąć czas, chciałabym go tak mocno przytulić i powiedzieć „kocham Cię”. Widzę swój nagrobek wyryte na nim słowa „Kochana, uczynna i miła. Na zawsze w sercach naszych Ona i każda z nią chwila”. Płaczę coraz głośniej, moje serce rozpada się na miliony kawałeczków, gdy widzę w jego oczach łzy. Siadam przy nim i kładę dłoń na jego ramieniu, uśmiecham się do niego przez łzy w oczach. Mówi do mnie, rozmawia ze mną, to sprawia, że na mojej twarzy znów pojawia się uśmiech „Kocham Cię, nie chciałem tego dla nas” mówi, cały czas powtarza to zdanie. Otulam go mocno swoimi ramionami, chcę przejąć na siebie cały jego ból, chcę by po prostu był szczęśliwy. Kładzie na moim grobie kwiaty, ociera spływającą łzę co napawa mnie nadzieją, że jutro los się do niego uśmiechnie. Ból po stracie bliskiej osoby jest jak ostrze wbijające się w serce z każdym wspomnieniem, życie płata takie figle, nieustannie coś zmienia a ja teraz mam mnóstwo czasu na przeanalizowanie mojego życia. Mój ukochany wstaje, uśmiecha się do zachodzącego słońca mówi „Byłaś, jesteś i będziesz moją miłością, kocham Cię i nic tego nie zmieni. Będziemy mieli całą wieczność dla siebie” Zdaję sobie sprawę, że obwinia się za to co się stało. Nie mogę zawrócić czasu, nie mogę zmienić biegu wydarzeń, mogę tylko błagać mego stwórcę by zmniejszył jego ból, ponieważ teraz tylko tego pragnę. Odchodzi daleko, w ciemność ulicy, zostaję sama z wspomnieniami targającymi moim ciałem. Zrozumiałam tą lekcję i zapamiętam ją na zawsze. W końcu powiedział, że jeszcze się spotkamy, więc będę czekać na tę chwilę z umiłowaniem, a gdy zobaczę jak przechodzi próg życia wiecznego będę na niego czekać z uśmiechem. Widzę światło, które mnie woła, więc idę do niego. Powoli stąpam, wiem, że czas pożegnać się z tym bytem, w oczach mam łzy szczęścia, ale też rozgoryczenia, w końcu coś się skończyło, coś co było tak piękne i błogie. Dziękuję Liam’owi za nauczenie mnie miłości i życia, teraz czuję namacalną jej moc. Nie wiem czy życie jest silniejsze od śmierci, ale miłość bywa silniejsza od obu, następnie zatapiam się w białej poświacie i znikam…

Tak więc, jest kolejny imagine mojego autorstwa. Dodaje je tak rzadko no, ale pisałam dlaczego. Przeszłość się za mną cięgnie i nie mogę od niej uciec, trudne decyzje, wybory. Chciałam definitywnie zakończyć działalność na tym blogu, ale zdałam sobie sprawę, że każdy komentarz, który zamieszczacie napawa mnie nadzieją i podbudowuje, więc dziękuję, że jesteście ! A teraz mam nadzieję, że nie zbesztacie mnie za bardzo za jakość i styl. A teraz jeszcze trochę o sprawie, która mnie bardzo zbulwersowała : WSZYSTKIE imagine zamieszczane tutaj, są objęte prawem autorskim, jeżeli ktoś bezczelnie podaje się za autora pracy, której nie napisał, ja postąpię równie chamsko i go zgłoszę. Przyznajmy sobie szczerze, że społeczeństwo nie  lubi osób, które kłamią i pogrywają nie fair. Na miłość Boską ! To są czyjeś prace, czyjś czas, włożone  emocje i serce. Więc nie życzę sobie takich incydentów, żeby jakaś autorka tego bloga musiała się użalać z osobą, która nie ma własnych pomysłów. Jak jeszcze takie coś usłyszę to znajdę i ręce, nogi z czterech liter powyrywam. Dziękuję za uwagę :* XOXO

5 komentarzy:

  1. To było piękne i jeszcze ta piosenka no masakra normalnie a jak przeczytałam że ''zginełam'' w wypadku to już ryczałam na całego :)
    Jesteś genialna naprawdę :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Boże...
    Przecudownie <33
    Ryczałam i ryczę nadal, a ta piosenka jeszcze bardziej człowieka dobija -,-
    Wszystko cudnie ale : napisałaś Liam Payn. Pisze się Payne ;) Tak tylko napisałam bi mi to spokoju nie dawało ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Może ktoś padnie do mnie ? Też mam imaginy ;P
    http://imaginy-o-one-direction-a.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. ... wstydź się.
    Popłakałam się!
    A ja NIE płaczę. Nigdy.
    A tu, ku*wa taka niespodzianka, że ryczę jak bóbr :(
    Kocham ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. jestes wsapniala. placze,caly czas rycze. ♥

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3