wtorek, 28 sierpnia 2012

One Hundred Sixty - Eight



Aby znaleźć miłość nie należy pukać do każdych drzwi. Gdy przyjdzie właściwa godzina, sama wejdzie do naszego domu, serca, życia. Moja była tuż obok, prawdopodobnie całkiem nieświadoma. Mieszkałam w domu, w którym żyła. Całkowicie zajęła moje serce, które radowało się każdym uzależniającym dotykiem, objęciem, uśmiechem, przyjacielskim całusem. Była wielką częścią mojego życia. Była czymś, co kiedyś mogło rozwinąć się w coś wielkiego, ale w obecnej swej postaci nie dawało mi zadowolenia. Dawało znacznie mniej, niż oczekiwałam. Jednak byłam cierpliwa i cieszyłam się każdą chwilą z nim spędzoną, każdą rozmową, każdą bliskością. Czekanie godzinę, to długo, gdy miłość ma się przed sobą. Ale ja mogłam czekać wieczność, jeżeli jego miłość byłaby w końcu nagrodą. Każde ukradkowe spojrzenie napawało mnie nadzieją na coś więcej. Łaknęłam jego pocałunku. Pragnęłam, by namiętnie wpił się w moje usta, by wtedy zatrzymać czas..
***
-[T.I.]! – krzyknął wpadający do kuchni Louis.
-Aaa! – jęknęłam przestraszona i odwróciłam się w jego stronę.
-Moje oko! Aua! – wrzeszczał, mrużąc jedno z niebiańskich oczu.
-Co się stało? Pokaż. – powiedziałam przejęta, wytarłam ręce mokre od ogórków, z których miałam zamiar przyrządzić sałatkę.
-Coś mi chyba wpadło do oka i nie chce wypaść. – odpowiedział teatralnie i podszedł do mnie, bym pomogła mu w `cierpieniu`.
-Nic tu nie ma. – rzekłam po dokładnych oględzinach narządu wzroku.
-Jeest. – przekonywał czarującym głosem i szybkim ruchem wpił się w moje usta, po czym równie szybko oderwał się. – Ty. – dokończył. Nadal zaskoczona sytuacją lekko się uśmiechnęłam i przygryzłam dolną wargę na znak, że było przyjemnie. Wpatrywałam się w jego nieziemskie usta, które po chwili znów złączyły się z moimi w jedność. Chwycił mnie za pośladki i uniósł, usadawiając na blacie, uprzednio odgarniając jednym gestem naczynia, by zrobić trochę miejsca. Owinęłam swoje nogi wokół jego bioder. Namiętnie pieścił moje wargi, jakby miał nigdy nie przestać. Liczyła się tylko ta chwila..
*
-Wow! – krzyknęli chórem chłopcy stojący w drzwiach. Od razu Louis odsunął się kawałek, sięgnął po marchewkę i rzucił krótkie: „No co?”.
-Uff. Ale tu się działo! – powiedział zafascynowany Liam.
-Że co!? – oburzył się Tommo. – Wpadło mi coś do oka i poprosiłem [T.I.], żeby mi to wyciągnęła. – tłumaczył się speszony, chrupiąc warzywo. Podniosłam dotąd opuszczoną głowę, pokazując zaróżowione policzki, które starałam się ukryć i pytająco spojrzałam na Tomlinsona.
-Swoimi ustami? – zapytał z ironią Harry, opierając się o futrynę.
-Jeju. O co Wam chodzi? Nic nie zaszło. – rzekł obojętnie Lou. Obdarzyłam go wzrokiem pełnym pretensji i nienawiści. „Nic nie zaszło?” – powtórzyłam w myślach jego wypowiedź. Tę najcudowniejszą chwilę mojego życia nazwał „niczym”?! zrozpaczona skarciłam się w myślach za jakąkolwiek nadzieję, że to coś znaczyło.
-Ma rację. Nic fascynującego nie miało tutaj miejsca. – powiedziałam przez zęby. Zeskoczyłam z blatu, minęłam zdezorientowanego `ukochanego` i jak najszybciej drugimi drzwiami podążyłam do swojego pokoju, gdyż czułam, że zaraz wybuchnę. – Jak jesteście głodni, to dokończcie sobie sałatkę – dodałam będąc już w innym pomieszczeniu. Zamknęłam się w swojej sypialni i ze złości zrzuciłam stos książek z biurka.
-Cholera! – wrzasnęłam. Zayn i Liam chcieli dostać się do mojego pokoju, ale ja nie chciałam ich towarzystwa. By ich zagłuszyć, założyłam słuchawki i puściłam „Torn” jednocześnie grając ten utwór na gitarze. Starałam się śpiewać jak najgłośniej, a zarazem bardzo czysto, by Lou to usłyszał. Może i to było dziecinne, ale w jakiś sposób chciałam mu pokazać, jak mnie zraniły jego słowa. Dotarło do mnie, że to również pomaga mi wyładować emocje, więc siedziałam na łóżku i grałam, co przyszło mi do głowy.
***
W końcu miałam dość siedzenia w czterech ścianach, a dobijanie się chłopaków umilkło. Nie miałam ochoty siedzieć w ich towarzystwie, którzy pewnie mierzyliby mnie wzrokiem. Wymknęłam się więc bezszelestnie z domu. Wybrałam się w miejsce, z którego uwielbiałam obserwować gwiazdy. Wdrapałam się na pagórek i usiadłam na dużym kamieniu, wpatrując się w ciała niebieskie. W głowie miałam jedynie dzisiejszy incydent. Żałowałam, że wtedy nie zostałam i nie porozmawiałam z nim. Po raz kolejny tego dnia skarciłam się w myślach. `Po co miałam z nim rozmawiać, skoro to nic dla niego nie znaczyło?`. Powtarzałam sobie, że dla mnie również to nie miało znaczenia. Właściwie, to sobie to wmawiałam..
*
-Wiedziałam, że Cię tu znajdę. – usłyszałam czyjś głos. Jego głos. Momentalnie wstałam i bez słowa chciałam odejść. Złapał mnie za nadgarstek. – Chyba musimy porozmawiać. – powiedział z powagą.
-Nie mamy o czym. – rzekłam, patrząc mu prosto w oczy, gdy odwróciłam się do niego. Jego oczy zaszkliły się. Zaczął je mrużyć z niedowierzania. I stało się. Rozpłynęłam się po raz kolejny w jego pocałunku. Ten był nieśmiały i bardzo delikatny. gdy się ode mnie oderwał powoli otwierałam oczy i zacisnęłam wargi, by tego nie powtórzyć. Obserwowałam go wzrokiem pełnym rozkoszy ale i zakłopotania.
-To również nic dla Ciebie nie znaczyło? – zapytał po chwili milczenia.
-Słucham? – syknęłam zdenerwowana. – To były Twoje słowa, to TY je powiedziałeś chłopakom..
-Kocham Cię.
-.. nie ja. A teraz śmiesz mówić mi, że.. – zatrzymałam potok słów wymawianych z prędkością światła, pełny pretensji. Zastanawiałam się, czy to, co powiedział było głuchym wyznaniem w mojej wyobraźni, czy jego słowami.
-Kocham Cię. – powtórzył, mocniej łapiąc moją dłoń. W jego oczach widziałam niepewność.
-Jesteś świadomy tego, co powiedziałeś? Wiesz, jakie znaczenie mają te słowa? – byłam pewna wątpliwości, co do jego wyznania.
-„Kocham” to znaczy : ja chcę być dla ciebie prawdy i dobra, i piękna zaklęciem, umiłowanym twej..
-Duszy dziecięciem, Twoim marzeniem o niebie. – dołączyłam się.
-Maria Konopnicka. – wyszeptał z uśmiechem.
-Ja Ciebie też. – rzekłam, po czym złączyliśmy się w najnamiętniejszym do tej pory pocałunku.


____

Louis na `życzenie` . proszę nie mieć do mnie pretensji pod moimi imaginami, że nie pojawiają się z danym chłopakiem, gdyż oprócz mnie jest tutaj (bodajże) 18 autorek i nie mam na to wpływu.
na moim blogu II część z Niallem, która nie może pojawić się tutaj.
miłego delektowania się ostatnimi chwilami wolności i słoneczną (przynajmniej w moim regionie) pogodą.
pozdrawiam i przesyłam buziaki xx.

3 komentarze:

  1. Wreszcie coś Lou :D. Dawajcie go więcej, bo to chyba blog o całym 1D. Nie?

    OdpowiedzUsuń
  2. SUUUUUUUPER Ci wyszedł imagin.
    Czekam na następny !
    Pozdrawiam !

    http://existsonlyforyou.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3