wtorek, 28 sierpnia 2012

One Hundred sixty - seven

Uwaga. Imagin napisany tak dziadowsko , że i ja nie umiem tego czytać gdyż pomysł miałam , ale coś się popsuło :c 
______
Przekręciłaś jeszcze w prawo , lewo i jest. Otworzyłaś najtrudniejszy do otworzenia sejf. Wyjęłaś z niego pieniądze i wpakowałaś do czarnego worka z około 1 milion.Na przyssawkach wspięłaś się na dach. Czekał tam już na Ciebie twój pomocnik/wspólnik. Wręczyłaś mu ciężki worek z pieniędzmi i uciekłaś jak najszybciej zostawiając swojego partnera. Zeskoczyłaś z wysokiego budynku lądując na kończy jak zwinny kot. Wstałaś. Spojrzałaś na dach budynku. Po poliku słynęła Ci łza i co sił w nogach uciekłaś z miejsca zdarzenia. Nie chciałaś patrzeć jak twojego wspólnika zabiera policja. Schowałaś się w jakimś bloku i tam spędziłaś noc. Szybko usnęłaś...
* Nad Ranem *
Wstałaś z zimnej ziemi i przez przypadek uderzyłaś ręką w drewniane drzwi. Szybko się uchyliły a w nich zawitał chłopak z rozczochranymi włosami.
- W czym pomóc ? - zapytał sennym głosem. Cały czas patrzyłaś się w jego piękne szaro-niebieskie oczy. Po chwili otrząsnęłaś się i odpowiedziałaś :
- Przez przypadek uderzyłam ręką w twoje drzwi. Przepraszam najmocniej.
- Nic się nie stało. Może wejdziesz na kawę czy herbatę ? - zapytał i uśmiechnął się. Pokiwałaś głową i weszłaś do domu chłopaka. - Wejdź do salonu i się rozgość - dodał po czym powędrował do kuchni. ' Co chcesz ? ' zapytał zanim jego noga stąpnęła w kuchni.
- Kawę. - odparłaś i usadowiłaś się na miękkiej , skórzanej sofie. Po 5 minutach chłopak przyszedł z tacą. 
-Louis jestem - odparł.
- [T.I] - Przy popijaniu ciepłego napoju wymienialiście się danymi o sobie no w ogóle to rozmawialiście o sobie. Czas minął wam szybko. Uśmiechnęłaś się i wstałaś z miejsca.
- Muszę już lecieć. - odparłaś śmiejąc się po waszej rozmowie. - ale na pewno kiedyś się jeszcze zobaczymy. - Posłałaś mu przyjacielski uśmiech. Wasze spotkania mijały i mijały. Nadal nie wyjawniłaś mu prawdy. O tym ,że jesteś złem. Przestępcą czy inne. Nadszedł dzień waszego 5 spotkania. Przytuliliście się . Louis wręczył Ci czerwone róże.
- Lou dziękuję. - powiedziałaś i znowu wtuliłaś się w chłopaka. Złapał Cię za rękę i pociągnął do lasu. Po 20 minutach drogi znaleźliście się przy ognisku. Znajdowały się tam również dwa namioty i przenośna lodówka.
- TA DAM ! - krzyknął i pokazał na przygotowane miejsce.
- O mój boże Louis ... nie musiałeś... - wyszeptałaś. Jako przestępca , dokładniej złodziej nie zaznałaś jeszcze niczyjej miłości. Rozpaliliście ognisko , zjedliście , porozmawialiście i poszliście się położyć. Strasznie zmęczyliście się przez granie w piłkę nożną i siatkówkę. Leżałaś w namiocie okryta kocem. Weszłaś do namiotu chłopaka.
- Louis boję się spać sama. Mogę się wcisnąć ? - zapytałaś i zaśmiałaś się. Pokiwał głową na tak a ty położyłaś się obok niego. Na prawdę się nie bałaś tylko... Czułaś się przy nim bezpieczna. Rano nadszedł czas rozłąki następne spotkanie miało odbyć się na dachu wieżowca. 
- Dzięki za kolejne spotkanie z moją głupią osobą - parsknął śmiechem.
- To ja dziękuję Lou. Nie wiesz jak wiele to dla mnie zna... - chłopak przerwał Ci i namiętnie pocałował. Czułaś się no po prostu... Przepięknie. Wasze języki wirowały. Uwiesiłaś ręce na szyi chłopaka. Jego dłonie powędrowały na twoje pośladki. Wplotłaś dłonie w jego brązowe włosy.
- Kocham Cię. - usłyszałaś. Musnęłaś jego usta i odbiegłaś jak najdalej. Mówiąc mu tylko krótkie cześć. Do następnego spotkania dni mijały Ci długo i nudno. Ubrałaś się w czarne rurki , czerwony T-Shirt z napisem LOVE ME . Butami były tylko zwykłe białe trampki. Punktualnie znalazłaś się na dachu budynku. Czekał tam już Lou. Przybliżyliście się do siebie i złożyłaś brunetowi pocałunek na ustach. Usiedliście na ziemi i oglądaliście gwiazdy w swoich objęciach. Ciszę między wami przerwało hałas helikoptera. Nie normalnego. Policyjnego. Nagle pod budynkiem zjawiło się 30 samochodów policyjnych.
- CO SIĘ DZIEJE ?! - krzyknął Louis trzymając Cię za rękę.
- O mój Boże... MARCO TY IDIOTO ! - wykrzyczałaś to wy myślach i puściłaś rękę chłopaka. - Louis błagam Cię. Uciekaj. Nie wiesz kim ja jestem ! - krzyknęłaś i odepchnęłaś chłopaka.
- NIE ! [T.I] JA CIĘ KOCHAM ! ZOSTAJĘ Z TOBĄ ! - krzyknął.
Odepchnęłaś go po raz drugi. Uciekł a ty zostałaś schwytana przez policję. Karę miałaś wymierzoną do dożywocia. 
*Dwa lata później*
Ktoś otworzył twoją celę wybudzając Cię przy tym ze snu.
- Wyłaź. - powiedział policjant .
- Przecie siedzę do dożywocia. - parsknęłaś i usiadłaś na krześle.
- Ktoś zapłacił za Ciebie miliony abyś stąd wyszła. - Wyszłaś z celi z otwartą buzią. " Louis ... " pomyślałaś i wybiegłaś na " hol " więzienia. Stał tam on. Rzuciłaś się mu w ramiona i pocałowałaś.
- Dlaczego to zrobiłeś ? - zapytałaś i popłakałaś się.
- Bo ... Cię kocham. - wyszeptał i pocałował Cię. 
- Skąd wziąłeś na to pieniądze ? - zapytałaś patrząc mu głęboko w oczy.
- Teraz... Jestem sławny. Kiedy Cię zamknęli poszłem do X-factor'a... I jestem teraz w zespole. [ T.I ] to nie ważne. Kocham Cię ! - wykrzyczał Ci to w twarz i namiętnie pocałował. - A teraz ja mam pytanie. Za co siedziałaś ? - zapytał.
- Teraz powinnam wyznać Ci prawdę... lecz mogłam zrobić to wcześniej. - odparłaś. - Kradzieże , zabójstwa , napady i inne takie. W porównaniu z moim kolegą to ja nic nie zrobiłam. - wymamrotałaś. - A teraz już chodźmy - musnęłaś jego usta.
- Ej skarbie ! Chyba nie pójdziesz w tych pomarańczowych ciuchach. To nie twój kolor. - wyszeptał Lou. - idziemy do sklepu.
- Nie mam kasy. - powiedziałaś i zaśmiałaś się.
- Ale ja mam. Kupię Ci coś. 
- Nie mam jak oddać , kochanie. - musnęłaś jego usta już , któryś raz z kolei.
- Nie musisz , przyszła Pani Tomlinson. - dodał.
- Kocham Cię Lou. - powiedziałaś.
- Ja Ciebie też [T.I] - pocałowaliście się.
THE END
______
wiem spaprałam to , ale koniec wakacji...
więc mam trochę w mózgu poprzestawiane ; p
Dzięki za przeczytanie ! 
Love ya , 
// ~Agata.T

11 komentarzy:

  1. Taki o ! Nie najlepszy , ale nawet :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Całkiem fajny,więcej takich szalonych ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Siedziałam w więzieniu ! Zawsze spoko.. Nie wiedziałam że tak szybko będę siedzieć.. hehe

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest kompletnie inny, ale spoko

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmmm. no nie bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie jest najgorszy. Na serio. Jest spoko ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. nie podoba mi sie

    OdpowiedzUsuń
  8. yyyy suabiutko . sorki inne na tym blogu powalają

    OdpowiedzUsuń
  9. Przegrałam zakład!! Mój brat mówił że zdąża mnie wsadzić przed szesnastkę za moją głupotę xD.
    A co do imagina nie jest zły :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Imaginy o Lou zawsze są naj !! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Wcale nie jest dziadowsko... Oryginalny pomysł, jeszcze chyba tutaj takiego nie było. Imagin wyszedł Ci bardzo fajnie.
    Pozdrawiam!


    http://existsonlyforyou.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3