poniedziałek, 27 sierpnia 2012

One Hundred Sixty - Three

Sześćdziesiąt jeden dni . Sześćdziesiąt jeden wspaniałych dni minęło odkąd zamieszkałaś u chłopców.
Śmiało można rzec, że łączy Was prawdziwa przyjaźń. Co z punktu widzenia potencjalnego "czytacza" wydawało by się niemożliwe. Jedna dziewczyna na cały dom piątki niesfornych młodych mężczyzn i tylko przyjaźń. Jak to tylko ?, czego chcieć więcej. A no. Zapomniałabym, ja narrator wszechwiedzący i wszechobecny zapomniałam o gwoździu tego imagina. Ty chciałaś czegoś więcej ...- do pokoju wbiegł Niall.
- No cześć, dobrze że już wstałaś - powiedział przyjacielsko. blondynek, może nawet dobrze, że przerwał Twoje myśli.
- A czym to zawdzięczam Twoją wizytę Niall'ku ?- uwielbiałaś tak do Niego mówić. Idealne odzwierciedlenie tego jaki był. Wrażliwy, lekko niezdarny i dziecinny.
- A tak jakoś, stęskniłem się za Tobą- po czym przytulił się do Ciebie. 
- Niall, wiem że masz napady czułości, a czym ten jest spowodowany ? - mówiłaś przez śmiech z politowaniem.
- W sumie sam nie wiem, fajnie, że jesteś- wstał nachylił się nad Tobą i pocałował w policzek.
Bardzo Go lubiłaś. Takie dziecko z dobrym serduszkiem. Duszek dobro - duszek.
Po tym jakże miłym powitaniu pomknęłaś do pozostałej czwórki. 
Wszędzie cisza, na dole pusto. Intuicja dobrze Ci podpowiadała. Otóż nasze gwiazdeczki jeszcze spały.
Z racji tego, że wstałaś dobrą nogą zrobiłaś dla nich dzień dobroci i równie mile jak Niall Ciebie ich przywitałaś. 
Pierwszy był Louis. 
Ty : Cześć Louisku, mam tu coś dla Ciebie, chcesz zobaczyć ? - powiedziałaś lekko komicznym głosem.
Lou : Co wór marchewek ? - powiedział zaspanym głosem przeciągając się. 
Ty : No niestety, musisz zadowolić się tylko jedną - uśmiechnęłaś się do Niego, podeszłaś i uścisnęłaś.- No a teraz wstawaj śpiochu i za chwilę widzimy się na dole. 
Lou : No dobrze, dobrze przekonałaś mnie.
Uff nawet sprawnie poszło bo Liamem zajął się Niall. 
A teraz najgorsze. O zgrozo Harry. Jak go dobudzić?- zastanawiałaś się
Ty : Harry wstawaj - szturchałaś Go w ramię a On nic. Harryyy budź się.
Harry : mmmmm -lekko otworzył oczy mrucząc sennie
Ty : No chodź Harry wstawaj raz dwa. 
Harry : No ok, ale musisz mnie jakoś zachęcić 
Podeszłaś do Niego i wyciągnęłaś Go za rękę z łóżka, na marne cwaniak przytrzymywał się ramy .
Ty : O wiem, mam sposób na Ciebie Królewno - nachyliłaś się nad nim i cmoknęłaś Go w policzek. 
Na co Harry zerwał się z łóżka i powiedział : No takie budzenie to ja zamawiam codziennie - uśmiechnął się i rozsunął roletki. Zaścieliłaś mu łóżko . Przed Tobą jeszcze Zayn.
Gdy weszłaś oniemiałaś. Tak słodko spał. Widocznie śnił, kąciki jego ust kierowały się ku górze a powieki luźno okrywały te Jego słynne, piękne, brązowe oczy. Przystanęłaś sobie chwilę obok Jego łóżka i obserwowałaś. Ujęłaś delikatnie Jego dłoń i przysiadłaś się na brzegu łóżka. 
Odgarnęłaś z matczyną czułością Jego niesforną grzywkę i złożyłaś niewinny pocałunek na czole.
Gdy byłaś nad nim ścisnął Twą dłoń i otworzył oczy.
Zayn : Księżniczko to ty ? - zapytał zaspanym ochrypniętym głosem
Ty : No Księciuniu, może nie księżniczka, ale to ja [T.i] a teraz wstawaj.
Zayn : Jak to nie Księżniczka, przecież jesteś naszą Księżniczką - mówił coraz pełniejszym głosem.
Ty : No niech będzie, to wstawaj. Ja idę coś zjeść.
Zayn : Nieeee 
Ty : No ale co nie ? Nie wstajesz czy mam nie jeść śniadania ? 
Zayn : Jedno łączy się z drugim - dorzucił tajemniczo
Ty : Mów raźniej głupku. 
Zayn : Zostajesz ze mną jeszcze, a śniadanie zjesz później 
Ty : Zaaaayn nie ,muszę iść 
Zayn : Proszę, proszę nie zapominaj, że dalej trzymam Cię za rękę - łobuzersko się uśmiechnął
No i faktycznie,  Wasze palce były splecione
Ty : Zaaayn puuuść - protestowałaś, ale tak na prawdę uwielbiałaś się z nim droczyć. 
Zayn : Niee- e, zostaniesz tu razem ze mną 
Ty : No dobra, tylko puść bo mi rękę urwiesz - uśmiechnęłaś się 
Zayn : Nie bo mi uciekniesz - pokiwał palcem
Ty : Zaayn świnio, to się posuń chociaż, już mnie kręgosłup boli a ręki już nie czuję.
Zayn uśmiechnął się pod nosem
Ty : Aha ! Mam Cię ! O to Ci chodziło prawda ?!
Zayn dalej chichotał pod nosem . 
Ty : To przesuń się w końcu, wskoczyłaś do wygrzanego łóżeczka
Położyłaś głowę na Jego poduszce i tak sobie rozmawialiście patrząc w sufit. Dalej dziwiło dlaczego trzymał Cię za rękę, no ale dobra. Nie przeszkadzało Ci to i puściłaś ten temat płazem.
Ty : Zayn ? - powiedziałaś pytająco po chwili milczenia
Zayn : Nie, Święty Mikołaj ... 
Ty :  Lubisz mnie ? - wprost obojętnie wypowiedziałaś te słowa, obojętnie ? ba. może nawet nieświadomie
Zayn się podniósł, oparł łokciem i przemówił. - No a dlaczego miałbym Cię nie lubić ? 
Ty : To fajnie- przekręciłaś się na bok w Jego stronę
Zayn : A Ty mnie lubisz ? 
Ty : No pewnie śpiąca królewno-pokierowałaś uśmiech w Jego stronę. Położył się na plecach i patrzył w dal
Ty : Możesz się odwrócić ? - tak ni stąd ni zowąd zapytałaś. 
Zayn : Jasne 
Ty : A czy teraz pozwolisz mi, że poprzyglądam się Twoim oczom ?
Zayn : No jasne - nieśmiało się uśmiechnął
I tak w ciszy, w milczeniu zatraciłaś się w Nim. Sama nie wiesz dlaczego, ale coś wyraźnie Cię do Niego przyciągało.I nawet już wiedziałaś co ...
Ty : Dzięki i pozwól, że będę częściej wpadać, by pomyśleć, ok ?-rzekłaś budząc się z transu po czym od Niego wyszłaś.
Zeszłaś na dół do kuchni. Chłopcy już tam byli. Niall szykował z Liamem śniadanie. Harry i Lou grali w bilarda. A Zayn siedział i czytał książkę. Zaczęłaś rozmawiać przez telefon ze swoją przyjaciółką siadłaś na przeciwko Zayna i wciągnęłaś się w rozmowę.
Merry : No cześć, jak tam napalona directionerko ? 
Ty : Hhaha hej, dlaczego od razu napalona ? 
Merry : No ja mieszkając z piątką takich przystojniaków na pewno bym była napalona.
Ty : Oj Mery Mery, cała Mers 
Merry : A więc kto Ci się podoba mów.
Ty : Zgaduj ... - starałaś się mówić tajemniczo, bo przecież chłopcy tu byli a wstydziłaś się ot tak wyjść, bo było by to bardziej podejrzane
Merry : Hmm no więc Harry ? 
Ty : No a jak , cudeńko 
Merry : No i pewnie Zayn 
Ty : Oooo tak, strzał w dziesiątkę. Szaleję za nim - skierowałaś swój wzrok na Zayna i uśmiechnęłaś pod nosem, później dopiero zauważyłaś, że Zayn przyglądał Ci się gdy wypowiadałaś te słowa. A więc celowo kontynuowałaś. - Jest brunetem, wysoki i wysportowany. Ma wyczucie stylu no i te piękne brązowe oczy do których mam słabość - mrugnęłaś do Niego oczkiem.Odwzajemnił uśmiech i wrócił do lektury. 
Zakończyłaś rozmowę i poszłaś do kuchni. 
Ty : Nialluś co dziś szykujesz ?
Niall : Hmm, dzisiaj zwykłe kanapki a Liam robi koktajl.
Ty : Oooo pycha, Lii pomóc Ci ?
Liam : O z chęcią, mogłabyś przynieść lód ?
Ty : Pewnie, gdzie go szukać ?
Liam : Jest w piwnicy w zamrażalce.
Ty : Ok, może jakoś trafię.
Udałaś się do piwnicy a Harry cichuteńko pomknął za Tobą.
Wzięłaś kostki lodu i zza rogu wyjawił się Harry.
Oparł się jedną ręką o framugę i tarasował Ci drogę. 
Ty : Harrry no weź, chciałabym dać Liamowi lód, wypuść mnie bo się roztopi.
Ten podszedł do Ciebie, lewą ręką objął w okolicach lędźwi i przyciągnął Cię do siebie.
Ty : Harry nie, puść mnie.
Harry : [T.i] no weź, wiem że tego chcesz 
Ty : Nie, Harry nie wolno - uśmiechnęłaś się i wywinęłaś mu się spod jego objęć. 
Z pewnością Harry musiał się dziwnie czuć, chyba byłaś pierwszą osobą, co mu się kiedyś sprzeciwiła.
W każdym bądź razie minę miał nie tęgą.

Wyszłaś na górę podałaś Liamowi lód i poszłaś na górę a za Tobą Lou. 
Louis : Czemu tak tutaj sama siedzisz ? No chodź do nas .
Ty : Lou, źle się czuję. Nie mam nastroju, wybacz. 
Wiedział jak Cię zazwyczaj rozbawić, bo on był zazwyczaj "Twoim pocieszaczem nr.1"
Lou : No chodź tu marcheweczko - powiedział śmiesznym tonem i wyściskał Cię. 
Ty : Loouu flaki mi zaraz gardłem wyjdą, no dobra. Puść już mi przeszło.
Pstryknął jeszcze palcem w Twój nos i zostawił Cię samą. 
No i faktycznie podziałało, jednak ból brzucha nie ustąpił.
Postanowiłaś się zdrzemnąć. A niewinna drzemka przeobraziła się w na prawdę dłuugi sen. Przebudziłaś się o dziewiętnastej, było już ciemno. Zobaczyłaś, że Harry jest w pokoju.
Harry : No cześć śpiochu, wiesz, że się martwiłem ?
Ty : Dlaczego ? E tam to tylko spałam.
Harry : Uff to dobrze - mrugnął do Ciebie oczkiem
Ty : Harroldzie co dziś robiliście ?
Harry przysiadł się do Ciebie po chwili zmienił pozycję na leżącą. 
Harry : Hmm no zjedliśmy śniadanie, oglądaliśmy telewizję no i nudziliśmy się bez Ciebie
Ty : Wow, to widzę, że pełen wrażeń dzień 
Harry : [ T.i] możesz mi powiedzieć dlaczego wtedy w piwnicy mi umknęłaś ? 
Ty : Harrry proszę, nie chcę o Tym mówić. 
Harry : No dobra, rozumiem, ale następnym razem już mi nie uciekniesz. - pokiwał brwiami i się zaśmiał.
Wewnątrz siebie miałaś rozdarcie . Psychiczno - fizyczno - sercowe. Harry czy Zayn ? Zayn czy Harry ?
Leciałaś na nich obu i oboje się o Ciebie ewidentnie starali. Dlaczego oni musieli być tak przystojni, tak mili dla Ciebie. Nie ułatwiało Ci to wyboru.
No to siedziałaś tej nocy z Harrym, rozmawiając o problemach i sporo o przeszłości. 
Harry : Mogę dziś u Ciebie zostać ? 
Ty : Harry, ale tylko w ramach przyjaciela, zgoda ?
Harry : No pewnie. Oj już się tak mnie nie obawiaj. 
Ty : To czekaj tu, pójdę sprawdzić co u Zayna.
Udałaś się do Jego pokoju na piętrze wyżej . 
Ty : Hej Zayniula możemy pogadać ?
Zayn : No pewnie Księżniczko - uśmiechnął się
Ty : Przepraszam, nie miej mi tego za złe, ale Harry mnie dziś poprosił o towarzystwo, ale obiecuję jutro spędzimy cały dzień razem, Dobrze ? 
Zayn : Haloo, Zabo nie musisz mi się tłumaczyć -postukał Ci w głowę żartobliwie.
Ty : Dziękuję - cmoknęłaś Go w policzek i poszłaś do siebie.
Ty : Harry już jestem - otwarłaś szerzej oczy. Harry gdzie masz koszulkę ? - spytałaś zdziwiona
Harry : No bo się właśnie przebierałem w piżamę inteligencie. 
Ty : Ok, masz rację to też pójdę się przebrać. - wyjęłaś rzeczy z szafy i udałaś się do swojej prywatnej łazienki. wykąpałaś się, jeszcze tylko zabiegi kosmetyczne.Nie było Twojej kosmetyczki. 
Ty : Harruś mógłbyś mi podać kosmetyczkę ? Leży pod łóżkiem 
Harry : No ok, uwaga wchodzę 
Ty : O dzięki - Harry spoglądał na Ciebie od góry do dołu. 
Ty : Hazza przestań już nie raz widziałeś mnie w ręczniku. 
Harry : Tak wiem to prawda, ale w dalszym ciągu nie mogę oswoić się z tym widokiem- po czym wyszedł .
No nie, teraz to się załamałaś.Przebrałaś się i  siadłaś na brzegu wanny i oddałaś się myślom. No pięknie. Ani jeden ani drugi nie daje za wygraną. Co ja mam do cholery robić ?
Nagle straciłaś równowagę i wpadłaś do wanny - zapiszczałaś 
Harry szybko się zjawił w obawie o Ciebie, ale Wasza reakcja była jednakowa . Wybuchnęliście śmiechem.
Ty : Harry no weź mnie podnieś, nie będę wieków w tej wannie siedzieć
Harry : No tak, masz rację. Złap się mojej szyi.
Tak też zrobiłaś, podniósł Cię i zaprowadził do pokoju. Przez przypadek pociągnęłaś go za włosy i zapiszczał jak dziewczyna.  Zaczęłaś się śmiać z Niego. Położył Cię na łóżku i zaczął łaskotać.
Ty : Hahaha Harry przestań, nie specjalnie to zrobiłam
Harry : To nic i tak uwielbiam Ci dokuczać
Po czym zaczął się bezczelnie łaskotać po stopach . Wiedział również, że masz słaby punkt na żebrach. Wsadził rękę pod koszulkę.
Ty : Ej Harry granica ... umawialiśmy się - powiedziałaś stanowczo i się położyłaś.
Harry : Przepraszam, nie miałem niczego na myśli [T.i] - uśmiechnął się po "harremu"
Ty : No dobra, czasami za bardzo przesadzam, chodź się już położyć. 
Długo nie musiałaś czekać, wskoczył grzeczniutko pod kołdrę i zaczął Cię rozbawiać, bo on był aż za bardzo radosny. Wprost go roznosiło. 
Ty : Oj Harry Harry aleś ty jeszcze głupiutki a zaśniesz jak pozwolę Ci się objąć ?
On : No to w takim razie dobranoc ! - powiedział zabawnie. 
Ty : Tylko, Harry nic więcej ! To tylko przyjacielski uścisk ok ?
Harry : Tyaaa. No dobra, będę grzeczny. 
Ty : Spij już głupku, powiedziałaś sennym głosem, po czym cmoknęłaś go w otulający bark. 
Tak na prawdę to nie mogłaś usnąć. Pozorowałaś by w końcu pomyśleć. 
Czułaś się taka " malutka " taka bezpieczna w Jego ramionach. Na plecach czułaś jak oddycha. A w dodatku to silne ramię pod którym przyszło Ci usypiać. - Boże czy oni muszą być aż tak idealni, dlaczego jest ich aż dwóch . Zmęczona zmrużyłaś oczy i usnęłaś. Budziłaś się jednak w nocy kilka razy, bo Książę Harry zrywał z Ciebie cały czas pościel, albo chamsko się rozpychał .Chichotałaś pod nosem . 
Szturchnęłaś Go z bara. 
Ty : Hallo, uspokój się, miota Tobą jak szatanem.
Harry : Przepraszam, nie moja wina że nad tym nie panuję. 
I ot tak w środku nocy znowu zaczęliście rozmowę. 
Harry : [T.i] ja Cię na prawdę czasami nie rozumiem.. Jest tak miło i przyjemnie a po chwili Ty całkowicie zmieniasz swoją postawę.
Ty : Harry nie wiesz jak to jest ...
Harry : To jak? , proszę powiedz mi, bo tego nie pojmuję - powiedział i podciągnął się w górę, oparł się o ścianę i słuchał. 
Ty : No dobrze Harry. Ostatnimi czasy po prostu czuję się rozchwytywana żywcem przez Was.
Bardzo Cie lubię i darzę Cię ogromną sympatią, aleee
Harry : Alee ? - drążył
Ty  : Jest jeszcze Zayn ... również bardzo bliski mojemu sercu. I ja po prostu nie chcę żadnego z Was zranić.
Zbyt bardzo Was cenię i szanuję, ale serce nie sługa. - przyciągnął Cię do swojej piersi. 
Harry : Kochana nie każę Ci wybierać - uśmiechnął się do Ciebie. I uszanuję Twoją decyzję, nawet gdyby była tą mniej korzystną dla mnie. W końcu jesteśmy przyjaciółmi, a przyjaźń tego wymaga . 
Ty : Masz rację Harry, a teraz dość już tego myślenia. Tylko tym razem bądź mniej ruchliwy bo mnie jeszcze zrzucisz z tego łóżka, 
Harry : Postaram się, przytulił swój policzek do Twojego i usnęliście. 
Rankiem wstałaś pierwsza z ogromnym bólem głowy. Poszłaś do apteczki po tabletki. Po drodze spotkałaś Zayna.
Ty : O hej piękny - zbliżyłaś się i zawiesiłaś się na Jego szyi. 
Zayn : Witaj, a czemu tak wcześnie wstałaś ?
Ty : Strasznie mnie boli głowa.
Zayn : Mam w pokoju jakieś tabletki -pociągnął Cię za rękę i ruszyliście na piętro. 
Połknęłaś i siadłaś na krześle. 
Zayn : No i jak minął wieczór ?
Ty : A bardzo pozytywnie, a czemu pytasz ?
Zayn : A nie wiem, tak pytam. Myślałem o Tobie [T.i]
Ty : Zayn ... powiedziałam Harremu to muszę powiedzieć i Tobie, 
Zayn : Zaraz zaraz nie rozumiem. 
Ty : Po prostu mnie wysłuchaj. Jesteś mi bardzo bliski, lubię Cię i podobasz mi się, ale dziwnie się czuję, bo Harry też jest mi bliski. I jestem postawiona w trudnej sytuacji, bo oboje z Tego co zauważyłam się o mnie staracie. 
Zayn : Słuchaj, nie każę Ci wybierać ...
Ty : Zayn nie pomagasz kur*a. Wybacz, ale Harry również tak mi odpowiedział. Ja.. ja po prostu kocham Was obu ... Wiem, że to chore i niedorzeczne .I nie potrafię wybierać . Nie chcę Was ranić.
Zayn : Kochana, zdaję sobie sprawę, że jesteś w bardzo ciężkiej sytuacji. Kochałem Cię i tak zostanie, nie zważając na Twój wybór.
Ty : Zayn ... ja już wiem. Wybrałam. chłopak skierował wzrok w podłogę. Palcami uniosłaś mu podbródek.
Zayn, a teraz proszę, obejmij mnie mocno i słuchaj uważnie. Chłopak nastawił się na najgorsze.
Zbliżyłaś się do Jego ucha i wyszeptałaś " Kocham Cię, Malik czy Ci się to podoba czy nie " i wpiłaś się w Jego usta. Poczułaś, że to właśnie on. Jeden mały pocałunek a potrafi tyle pokazać.  Ta delikatność, On nie był nachalny, czekał na każdy Twój ruch. A dotyk jego dłoni wzmagał w Tobie gęsią skórkę.
Zayn : Księżniczko, czekałem.A teraz ty mnie uważnie wysłuchaj, pokiwałaś głową i chłopak zaczął.
Wiem jak ważny jest dla Ciebie Harry i muszę być wyrozumiały i tolerancyjny. Otóż nie spodziewaj się z mojej strony, żadnych ograniczeń, no może z wyjątkiem ... jednego, ale ufam Ci i wierzę, że nie posunęłabyś się tak daleko. Łzy napłynęły Ci do oczu. 
Ty : Kochanie, dziękuję, dziękuję, że jesteś tak dobry. A teraz wybacz, muszę porozmawiać z Harrym.
Poszłaś do pokoju, Harry nie spał
Usiadłaś na łóżku i chwyciłaś Go za rękę,
Harry : [T.i] wybrałaś prawda ? 
Ty : Harry tylko proszę, nie chcę aby się między nami coś zmieniło. Broń Boże nie chcę Cię odsunąć. Tylko po prostu Zayn był tym pierwszym. Przyszedł Zayn.
Harry : Stary na prawdę jesteś farciarzem, nie mogłeś lepiej trafić.Nie zabronisz mi się kontaktować z [T.i] ?
Zayn : Co mam do zabraniania ? Nie decyduję za [T.i] ale nie mam nic przeciwko. Kumple to kumple - szturchnął Harrego rozbawiając Go. 
Ty : Dziękuję Wam - uścisnęłaś ich obu naraz. Po prostu jesteście jedyni. Harry dziękuję, za to że jesteś, a Zayn Tobie za wyrozumiałość. 
Troszkę się rozpisałam :O . Sorryy.

10 komentarzy:

  1. Hej, Mrs. Styles podkreślam Styles, dawaj o samym s
    Styles

    OdpowiedzUsuń
  2. Bożee jak świetny <3 kocham Cie za to <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurczę...Uwielbiam to...Jesteś najlepsza Aniu!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blue♥ pomyliła mnie z tobą xd Jednak moje'♥' nie wystarczyło ;D
      A co do imagina to cudny ^^

      Usuń
  4. słodki ten imagin <333

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja chcę o Zaynie! Ostatnio albo Niall albo Harry, ewentualnie jeszcze trafi się Liam, ale o Lou i Zaynie to już chyba świat zapomniał!
    Więcej Zayna!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jej ten imagin jest Zajebisty ! <3

    OdpowiedzUsuń
  7. O mój słodki Boże! Ten imaginy jest fenomenalny! Jeszcze raz to mówię : Kocham cię i twoje imaginy! Dziewczyno jak ją ci zazdroszczę takiego talentu! <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3