piątek, 24 sierpnia 2012

One Hundred Fifty - Two

Góra, dół, góra, dół. Cały czas. Góra, dół, góra, dół. Powoli kręci ci się w głowie ale nadal nie przestajesz. Góra, dół. Raz szybciej, raz wolniej ale zawsze góra, dół, góra i dół. Siedzisz na tej huśtawce i tylko ta cholerna góra i dół ale cały czas czekasz. Twoje życie wygląda jak właśnie taka huśtawka. Raz jesteś na górze, raz na dole. Jesteś na dole - nie spadasz, na górze - nie wzlatujesz. Życie jest dziwne, no cóż, czekasz nadal. Może wróci ? Siedzisz na tej huśtawce co dzień, po kilka razy, po kilka godzin, minut, już od dwóch lat czekasz na niego. Dwa lata temu tak jakby spadałaś z tej morderczej huśtawki. Nie mogłaś się podnieść. To już koniec ? Jednak wolno wstajesz po dłuższym roku, ale teraz tylko dół. Nie możesz się wybić. Jesteś za słaba na lekkie popchnięcie. Delikatnie się bujasz patrząc raz na zieleń przed tobą, raz na błękit ku górze. Czekasz. Po tych latach nadal czekasz i masz ogromną nadzieję ale to już nie to samo co z nim. Nagle wstajesz. Idziesz przed siebie bardzo wolno. Jest ? To on ? Wrócił do ciebie ? Przecież go widzisz ! - Zayn ! - krzyczysz. Podbiegasz do niego i obejmujesz - Wróciłeś. Chłopak lekko się uśmiecha. Siedliście na zielonej trawie.



- Tęskniłam - szepnęłaś.
- Ja też ale...
- Wiesz jak ja cię kocham ? - przytknęłaś swoje usta do jego.
Nie czułaś nic z tego pocałunku. Tak jakbyś całowała powietrze. Zaczynają ci cieknąć łzy. Wpadają ci do ust, czujesz ich gorzki smak.
- Gdzie byłeś tak długo ? - rozpłakałaś się na dobre.
Chłopak ociera ci łzy. Nie czujesz jego dotyku.
- Zayn, kotku, gdzie byłeś ?! - zaczynasz szarpać go ze łzami.
Chłopak podniósł rękę i wskazał palcem na pobliski cmentarzyk - nadal tam jestem - mówi.
- Nie mów tak! - znów go szarpiesz - przecież wiesz że ja cię tak kocham! Wiesz że nie mogę bez ciebie żyć! Jesteś moim uzależnieniem! Zdajesz sobie z tego wszystkiego sprawę  - nie możesz się opanować - Zayn...
- kochanie, musisz żyć dalej beze mnie - blado się do ciebie uśmiecha.
- Nie mogę, bez ciebie nie mogę, rozumiesz ?
- Też cię kocham ale zrozum że dalej tak nie pociągniesz ! Żyj dalej.
- Żyję, ale z tobą.
- Ja nie żyję ! Zginąłem dwa lata temu...
- Nie prawda!
- Widzisz mnie teraz tylko ty !
- Nie kłam...
- Powiedz dlaczego nie czujesz mojego dotyku, dlaczego nie czujesz pocałunków, dlaczego ? Przecież mnie już nie ma! Moje serce już nie bije od dwóch lat, ale twoje musi bić! Dopilnuje tego ! Będę cię strzegł! Tylko proszę cię, zapomnij o mnie !
-Zayn, kiedy to tak cholernie boli... - dotknęłaś jego policzka, dalej nic nie czułaś.
Z oczu leciały ci potoki łez, krztusiłaś się nimi.
- Kochanie, nadal będę cię kochał - szepną ci do ucha - cały czas... Będę cały czas przy tobie - pocałował cię.

Chłopak wstał i powoli zaczął iść w stronę malutkiego cmentarzyku. Wstałaś i zaczęłaś biec za nim.
- Stój! Idę z tobą. - próbowałaś chwycić jego rękę ale nie mogłaś. Nie mogłaś go zatrzymać ze sobą. - Chcę iść z tobą, będziemy razem.
Chłopak napięcie odwrócił się w twoją stronę - Nie! Ty żyjesz! Ja już przegrałem swoje życie, rozumiesz ?
-  Nie mogę żyć bez ciebie ! To gorsze niż śmierć! Zabierz mnie ze sobą...
- [T.I.] - dotknął twojego policzka - chcesz tego ?
- Chcę tylko ciebie.
- Chodź- chwycił cię za rękę - teraz tu stój - powiedział po kilkunastu krokach - nie ruszaj się.
Chłopak stał przed tobą z kamienną miną ale w oczach miał łzy.
Staliście tak przez chwilę gdy nagle poczułaś przeszywający cię ból. Upadłaś na ziemię. Słyszałaś krzyki, pisk opon, hałasy. Zrobiło się ciemno. Widziałaś tylko Zayn'a. Później pojaśniało. Chłopak pomógł ci wstać. Teraz czułaś jego dotyk.
- Co się stało? - spytałaś.
Chłopak skierował oczy w dół. Na ziemi koło was leżała dziewczyna. Strasznie potłuczona, blada, nie żyła. Puściły ci się łzy. Wiedziałaś że to ty. Nie żyłaś. Koło ciebie i chłopaka stał tłum ludzi i ciężarówka - wpadłaś pod nią. W tłumie ludzi zauważyłaś twoją mamę. Była załamana.
- Mamo ! - puściłaś rękę Zayn'a i podbiegłaś do niej.
Mama padła obok twojego ciała.
- Chodź skarbie - szepnął Zayn - czas na nas.
Miałaś w oczach łzy. Zostawiłaś mamę i ponownie chwyciłaś chłopca za rękę. Kiedy to zrobiłaś poczułaś się wspaniale. Było ci tak dobrze. Szłaś obok Zayn'a. Chłopak promiennie się do ciebie uśmiechał. Zauważyłaś przed sobą światło do którego prowadził cię ukochany. Wszędzie było tak jasno i cudownie. Od tej pory nie było już ,,Góra, Dół" . Byłaś szczęśliwa - choć nie żyłaś. Kiedy byliście dosłownie krok przed światłem , Zayn namiętnie cię pocałował. Teraz po raz pierwszy od dwóch lat czułaś smak jego ust, dotyk, jego ciepło i oddech. Miłość ? - Nie... Miłość na wieki wieków.

 --------------------------

Taki tak , wiem że z początku jest troszkę niezrozumiały - nawet dla mnie .
Nie jest najlepszy ale zły chyba też nie jest . Mam nadzieję że chociaż ktoś przeczyta etc.
I to jest -chyba- mój 5 piąty imagin tutaj ;)
No. xd
Miłego Dnia 
xx

8 komentarzy:

  1. Swietnie no ! Przez ciebie sie poplakalam ! :'( wspanialy imagin ! :'( ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny piękny piękny i jeszcze raz piękny !!! Jesteś świetna! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Dlaczego One hundred sixty ,a przed chwilą był OH fifty one ?

    OdpowiedzUsuń
  4. Już go czytałam ... Dodawałaś go gdzieś wcześniej ? :D A imagin jest cudowny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. fajny fajny ale początek rzeczywiście dziwny jak z jakiegoś pornosa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta...Już zauważyłam xd
      Dziwnie to wyszło z początku ;D

      Usuń
  6. To było przepiękne :-) Po prostu cudowne! Masz talent i to wielki!!! :-D

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3