niedziela, 26 sierpnia 2012

One Hundred Sixty



Soczystozielone liście tańczą wesoło zawieszone na drzewie, prowadzone przez ciepły, sierpniowy zefirek, wydając przy tym przyjemne dla ucha dźwięki. Ptasi koncert trwa w najlepsze. Rozluźnia i upiększa panującą wokół atmosferę, pełną przygnębienia, i milczenia. Jako jedyna z nielicznych osób przemierzam żwawym krokiem kolejne ulice. Z upiętego na czubku głowy koka, wypadło kilka kosmyków, teraz okalających moją mokrą twarz, którą usilnie próbuje wysuszyć swoimi ostatnimi promieniami słońce. Pomagam mu, ocierając co chwilę słone krople, wydrążające własny tor na bladej cerze. Beżowa, zwiewna sukienka, podziela los liści, pozwalając się ponosić wiaterkowi. Czarna marynarka, zarzucona na wąskie ramiona, oddaje aktualne emocje, targające mną od środka. Mocno ściskam gryf gitary, pod żadnym pozorem nie pozwalając jej upaść. Uciekam od własnych problemów z klasyczną `przyjaciółką`. Coraz bardziej oddalam się od domu, w którym na porządku dziennym są kłótnie. Wymknęłam się po kolejnej ostrej wymianie zdań z mamą. Nie mogę wytrzymać ciągłych pretensji i oskarżania mnie o lenistwo. Zawsze znajduje powód, byle się na mnie wyładować. Nie zadowala jej fakt, iż całe wakacje spędziłam, opiekując się młodszym braciszkiem. Zrezygnowałam ze swoich planów, by mogła swobodnie i systematycznie uczęszczać do wymarzonej pracy, nie korzystając przy tym z usług zawodowej opiekunki dla dzieci. Wymaga, bym była nianią, sprzątaczką, kucharką, ogrodniczką (…), podsumowując : wszystkim, czym zajmuje się kura domowa. Nie potrafi zrozumieć, że również chciałabym odpocząć. Przez nią zaprzepaściłam dobry kontakt z przyjaciółmi i zaniedbywałam chłopaka do tego stopnia, że znalazł sobie inną. Nie dość, że straciłam tyle bliskich mi osób, tracę też swoją osobowość. Zagubiłam się i sama nie wiem, kim jestem. Całe moje życie przypomina historię Kopciuszka. Staram się jak mogę, by dogodzić rodzinie, a ona wcale tego nie dostrzega, tylko wytyka błędy.
Ojciec wciąż tylko sprzecza się z rodzicielką, głównie o pieniądze. Ze mną wcale niemal nie rozmawia ostatnimi słowami, które skierował do mnie były: „Idź do swojego pokoju i nie słuchaj” jakieś trzy dni temu. Raczej mogłabym to zaliczyć do rozkazu. Ogólnie nie ma pretensji o nieporządek, którego niby `nie zwalczam`. I niech tak zostanie. Moja wrażliwa dusza nie zniosłaby kolejnej krytyki. Wydaje się to dziwne, ale po każdej kłótni z mamą płaczę. Głównym powodem jest brak akceptacji moich cech z jej strony. To przykre, kiedy tak ważna osoba chce Cię ciągle zmieniać na wzór dzieci jej współpracowniczek.
Ja, by wyładować swoje emocje wcale nie muszę wydzierać się i obrażać kogoś. Moim osobistym sposobem odreagowywania jest `wyśpiewanie` przy akompaniamencie gitary tego, co czuję. Warunek jest jeden : wyludnione miejsce z dala od źródła negatywnych emocji. O tej porze nie trudno je znaleźć. Piętnastominutowy spacer i jestem u celu.

***

Wysokie, stare drzewa taktownie kołyszą się jakby w rytm wybijanej melodii, tuląc do snu mieszkańców ich konarów. Ptasi śpiew ucichł, pozwalając swobodnie śpiewać kwestie wybranych przeze mnie piosenek. Słońce znikło za horyzontem, jeszcze przez moment nadając ciepłe odcienie barw niebu i pojedynczym obłokom. Pojawił się już ledwie dostrzegalny księżyc, którego zarysy delikatnie odbijają się w jeziorku. Siedziałam n a drewnianym, wilgotnym pomoście ani trochę ni obawiając się o stan, w jakim mógłby być outfit. Nogi, do połowy łydek umieściłam w chłodnej wodzie, by w jakiś sposób również orzeźwić swoje ciało. Echo niosło w przestrzeni powietrznej dźwięki wydawane przez moje struny głosowe jak i te gitarowe. Grałam różne kawałki, a smutek nadal we mnie tkwił. Na myśl przyszła mi piosenka „MoreThanThis” zespołu One Direction. Idealnie odzwierciedlała moje uczucia. Byłam załamana i nie mogłam pogodzić się z tym, że moje miejsce zajmuje jakaś obca dziewczyna. Łzy ponownie popłynęły po moich rozpalonych policzkach, kończąc swój wyścig na odzieży. Mimo wewnętrznego rozdarcia, głos nie łamał się. Zdziwiło mnie to..
Kolejne utwory unosiły się, odbijając się od tafli wody i błądziły gdzieś w niebiosach. Po jakichś trzydziestu minutach czułam się już prawie dobrze. Przerwałam wyładowywanie emocji, położyłam łokcie na pudle rezonansowym, oparłam głowę na dłoniach i obserwowałam zapalające się gwiazdy, będące ozdobami nieba, i towarzyszkami ukazanego w całej okazałości satelity Ziemi. Świerszcze zaczęły wypełniać głuchą ciszę dookoła. Do moich uszu dobiegło skrzypienie desek, uginających się pod czyimiś stopami. Serce, zaczęło bić mocniej, zmysły wyostrzyły się, ogarnął mnie niepokój. Miliony myśli i czarnych scenariuszy przepływały przez moją głowę. Ciało odmawiało posłuszeństwa i pod żadnym pozorem nie pozwoliło na jakikolwiek ruch z mojej strony.
-Cześć! – usłyszałam tuż za mną męski głos. Ze strachu podskoczyłam i wpadłabym do jeziorka, gdyby silne ręce, łapiące mnie w ostatniej chwili. – Przepraszam, nie chciałem Cię przestraszyć. Wszystko ok? – upewniał się. Po odwróceniu się w jego stronę ujrzałam sylwetkę kucającego młodego mężczyzny o jasnych włosach i pełnych iskierek tęczówkach, błyszczących w świetle księżyca. Nie potrafiłam ocenić innych cech wyglądu przy panującym półmroku.
-Nie. Ok. nic się nie stało. – zapewniłam niepewnie się uśmiechając. Nadal nie znałam jego zamiarów i miałam powody do obawy. Odgarnęłam za ucho luźne kosmyki, by umożliwić lepszą widoczność. – Nie wiedziałam, że ktokolwiek tutaj jest. – dodałam po chwili niezręcznego milczenia, nie tracąc kontaktu wzrokowego.
-Też myślałem, że będę tutaj sam. Słyszałem jak grałaś.. potem przerwałaś i postanowiłem dowiedzieć się, co tutaj robisz sama. Niby to spokojna okolica, ale takiej ład…-uroczo się zaciął-..nej dziewczynie może coś, nie daj Boże, się stać. – kontynuował wypowiedź z ogromną troską. Lekko się zaczerwieniłam i zawstydziłam, że ktoś słyszał moją poprzednią czynność, lecz na słowa „ładna dziewczyna” zrobiło mi się dziwnie ciepło wewnątrz.
-Po pierwsze chcę podkreślić, że nie jestem żadnym zaawansowanym wirtuozem,a moja gra i głos pozostawiają wiele do życzenia.. po drugie prawie nic nie widać, więc twoje stwierdzenie może by błędne. – powiedziałam, by w jakiś sposób się usprawiedliwić. Zresztą oba moje stwierdzenia były prawdą.
-Po pierwsze grasz naprawdę świetnie, a Twój głos… jest wspaniały. Twój cover „MoreThanThis” wyszedł ci lepiej , niż oryginał. Nie zastanawiałaś się kiedyś nad karierą? – mówił z wdziękiem.
-Nie gram tak…
-Po druuugie – przerwał mi. – wiem, co mówię, jesteś przy tym blasku naprawdę ładna. W rzeczywistości na pewno bardziej. – ściszył głos. – a po trzecie : co tutaj robisz sama? A tak w ogóle jestem Niall.
-Ja? Hmm.. długa historia. –skupiłam się na pytaniu i podejmowałam próby wymigiwania się od bolesnych opowieści, choć coś w środku krzyczało, bym się wyżaliła.
-Mam dużo czasu. – nie poddawał się. Więcej nie musiał prosić, bym mu wszystko opowiedziała. Całość streściłam w około pięciu zdaniach, robiąc przerwy na zaczerpnięcie powietrza, by nie wypłakać się w jego bluzkę. Splótł nasze lewe dłonie razem, a prawą mnie objął, wtuliłam się w jego ramię. Nigdy bym na to nie pozwoliła, ale wydawał się osobą, której można zaufać..
-Zobaczysz, jeszcze wszystko się ułoży. Będzie ok. – szczerze zapewniał. Wydawało się to banalne, ale pomógł mi. Chyba tego mi było trzeba: bliskości. Podzieliłam się z nim moimi problemami i ulżyło mi. Silne ramię, które mnie obejmowało sprawiało, że czułam się bezpiecznie; tak, jakby ciosy zadawane przez życie nie miały żadnego znaczenia; jakby nigdy nikt mnie już więcej nie miał prawa skrzywdzić. – Porozmawiaj z rodzicami. Wytłumacz całą sytuację i przedstaw swoje poglądy. Na pewno Cię wysłuchają. – doradzał spokojnie.
-A on? – zapytałam nieśmiało, oczekując jego kolejnej wskazówki.
-Twój były? – upewnił się. Pokiwałam twierdząco głową, zaciągając się jego uzależniającym z każdym wdechem perfum. – Mogę? – spytał, wskazując na gitarę leżącą po mojej prawej stronie.
-Jasne. Zgodziłam się, nie mając pojęcia o co mu chodzi. Wziął instrument i zaczął wydobywać z niego pierwsze dźwięki. śpiewał dobrze znaną mi piosenkę:

If I was your boyfriend, I’d never let you go
I can take you places you ain’t never been before
Baby take a chance or you’ll never ever know
I got money in my hands that I’d really like to blow

Swag swag swag, on you

Chillin by the fire why we eatin’ fondue
I dunno about me but I know about you
So say hello to falsetto in three two

I’d like to be everything you want

Hey girl, let me talk to you

If I was your boyfriend, never let you go

Keep you on my arm girl, you’d never be alone
I can be a gentleman, anything you want
If I was your boyfriend, I’d never let you go, I’d never let you go

Tell me what you like yeah tell me what you don’t

I could be your Buzz Lightyear fly across the globe
I don’t never wanna fight yeah, you already know
I am ‘ma a make you shine bright like you’re laying in the snow
Burr
Girlfriend, girlfriend, you could be my girlfriend
You could be my girlfriend until the —- world ends
Make you dance do a spin and a twirl and
Voice goin crazy on this hook like a whirl wind
Swaggie

I’d like to be everything you want

Hey girl, let me talk to you

If I was your boyfriend, never let you go

Keep you on my arm girl you’d never be alone
I can be a gentleman, anything you want
If I was your boyfriend, I’d never let you go, I’d never let you go

So give me a chance, ‘cause you’re all I need girl

Spend a week wit your boy I’ll be calling you my girlfriend
If I was your man, I’d never leave you girl
I just want to love you, and treat you right

If I was your boyfriend, never let you go

Keep you on my arm girl you’d never be alone
I can be a gentleman, anything you want
If I was your boyfriend, I’d never let you go, never let you go

Na na na, na na na, na na na

Ya girl
Na na na, na na na, na na na ey
Na na na, na na na, na na na ey
Na na na, na na na, na na na ey

If I was your boyfriend.




_____

mam nadzieję, że nie jest zbyt monotonny .jest to I część wielopartowca na moim blogu, ale  myślę, że jako jedno- też jest nawet ok . ale tutaj liczy się tylko Wasza opinia <3. więc co sądzicie o tym imaginie jako o indywidualności ? :) [tylko to się liczy na tym blogu, bo mój, to już inna bajka <3.]

xoxo

7 komentarzy:

  1. bardzo fajny podoba mi się ciekawa jestem jak to się rozwinie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Booski jeszcze czegoś takiego nie czytałam :)
    Naprawdę mi się podoba i też jestem ciekawa jak to się rozwinie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny < 3.. dawaj II czescie ;-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi, jednak nie moge dodać drugiej części, gdyż złamałabym regulamin autorek. Prosiłam, byście traktowali go jako indywidualność.

      Usuń
  4. Mam nadzieję, że w końcu zaczniecie pisać o Louisie!!

    OdpowiedzUsuń
  5. 1.SUPER!
    2.Lubię nawet tą piosenkę ;D

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3