sobota, 11 sierpnia 2012

One Hundred Thirty- Seven



 Na świecie roi się od brutalności oraz wulgarnego zachowania, lecz pomimo wszystko zawsze znajdzie się osoba, która pocieszy i zrozumie. Otrze łzy niepowodzenia i smutku, przytuli i powie, że pomimo wszystko będzie dobrze. Człowiek potrzebuje ciepła drugiej osoby, najprościej mówiąc, potrzebuje miłości. Niestety, to nie przynosi tylko radości i euforii szczęścia, ponieważ próby przetrwania bywają żmudne i męczące. Prawdziwa miłość wymaga największego poświęcenia, nawet jeżeli my sami mielibyśmy na tym stracić coś więcej niż dom, pieniądze czy wolny czas. Gdy jest się zakochanym czas dłuży się niemiłosiernie a sekundy trwają wieczność, albo pędzi jak szalony nie patrząc na to, co po nim zostało. Smutne lecz prawdziwe jest nasze życie, to właśnie te uczucie napędza naszą egzystencję, gdy odpychamy od siebie miłość- umieramy, powoli i boleśnie. Dlatego twierdzę, że czasem przychodzi nam płacić największą cenę za drugiego człowieka, osobę, którą kochamy do granic irracjonalnych możliwości. Zamknijcie oczy i zastanówcie się nad życiem. Czy gości w nim miłość? Czy jesteś w stanie oddać życie za jakąkolwiek osobę z Twojego otoczenia? Jeżeli tak, znaczy, że płacisz najwyższą cenę, ale możesz być pewny, że w życiu będziesz szczęśliwy, ponieważ cierpienie uszlachetnia, sprawia, że wszystko staje się łatwiejsze i mniej skomplikowane. Niestety, jeżeli nie znalazłeś osoby, którą tak naprawdę kochasz, zamknij oczy jeszcze raz i zastanów się czy naprawdę nie masz nikogo wokół siebie. Promienie słońca odbijają się o szyby okna, rosa połyskuje na równo skoszonej zielonej trawie. Ja leżę w łóżku, otulona ciemną pościelą przeciągam się ociężale i otwieram oczy. Jest ranek, świat budzi się do życia, czas przywitać kolejny dzień z uśmiechem, obok mojego ukochanego. Spoglądam w jego stronę, widzę roześmiane oczy, usta, które proszą o pocałunek. Takich chwil nie jest wiele, spokojnych, z daleka od świata zewnętrznego, dlatego szanuję i czczę każdą z należytym szacunkiem, pomimo wszystko dziękuję  za nie. Spogląda w moje oczy i przybliża się powoli do mnie odgarniając włosy z czoła całuje je delikatnie, bierze moją dłoń w swoją i składa kolejny pocałunek, delikatnie jakbym była z porcelany. Uśmiecham się do niego szczerze, serdecznie i przytulam do jego torsu. Spokojnie pozwala mi się objąć a następnie ogarnia mnie silnymi ramionami tak, że czuję się bezpiecznie.
- Dzień Dobry Słońce – Szepce na ucho, otula mnie aksamitnym barytonem, a przez moje ciało przebiega dreszcz podniecenia.
- Witam – Odpowiadam cicho, następnie zanoszę się śmiechem. Ukochany błądzi palcami po moich plecach, ramieniu, szyi, delikatnie, wręcz metafizycznie, mój oddech przyśpiesza razem z sercem, właśnie tak na mnie działa.
- Więc powiesz mi o czym dziś śniłaś? – Pyta, ale czuję jak na twarzy ujawnia się jego łobuzerski uśmiech.
- Moje sny, to moja prywatna sprawa. Wiesz, tam nikt nie ma wstępu, więc mogę robić co chcę i gdzie – Odpowiadam, a on śmieje się donośnie.
- Czyli wnioskuję, że Twoje sny są bardzo intymne. No bo wiesz, nie chcesz mi ich wyjawić, a to oznacza tylko jedno… - Specjalnie nie dokończył zdania, wiedząc jak to bardzo mnie irytuje – Mam nadzieję tylko, że były związane ze mną – Kolejna fala śmiechu i moje podirytowane westchnienie. Przytulił mnie mocniej i ucałował w włosy. Udawanie obrażonej wychodziło mi bardzo dobrze, była bym świetną aktorką – A więc tak się bawimy? – Zapytał odsuwając się trochę ode mnie i spoglądając w oczy. Po chwili wiercenia wzrokiem wskoczył na mnie i zaczął mnie łaskotać, oczywiście po całym ciele.
- Harry! – Krzyknęłam resztkami sił, nie umiejąc nabrać oddechu.
- Nie będziesz się już gniewać – Zapytał, wyczekując na odpowiedź, pokiwałam przecząco głową, a on kolejny raz mnie ucałował, lecz teraz już mocniej, intensywniej, wiedziałam, że poniosła go fala uniesienia.
- Kocham Cię – Wyszeptałam, gdy mój oddech się uspokajał.
- Ja Ciebie bardziej – Odpowiedział przytulając. Kolejne dni mijały bez niego, jego praca stawała się uciążliwa, ale w końcu robił to co kocha i nie miałam prawa mu tego odbierać, ponieważ niszcząc jego marzenia zniszczyłabym siebie. Moje życie nigdy nie było idealne, lecz zawsze wiedziałam, czego pragnę – szczęścia ukochanych osób. Przyszło mi podjąć najtrudniejszą decyzję w moim życiu, przyszło mi stawić czoła największym koszmarom, lecz nie poddam się, nie teraz, za późno na odwrót.
- Tęskniłaś? – Usłyszałam głos za sobą, oczywiście rozpoznałabym go wszędzie, mój Harry, wrócił z trasy koncertowej.
- Harry – Szepnęłam i wtuliłam się w jego bladoniebieską koszulę, zrobiłam głęboki wdech i uśmiechnęłam się czując zapach jego perfum. Wziął mnie na ręce i zaniósł na kanapę, przytulił mnie mocno do siebie, jeszcze raz ucałował czoło i zamilkł. – Harry? – Wymówiłam kolejny raz jego imię.
- Słucham? – Zapytał wyrwany z zamyślenia głaszcząc moją dłoń.
- Czy sądzisz, że wszystko w życiu musi mieć swój koniec ? – Zapytałam patrząc w jego zielone tęczówki, był zmieszany, ale spokojnie odpowiedział na pytanie. Moje pytania nie wywodziły się z niczego, miałam swój powód by je zadać.
 - Wiesz, nie jestem w stanie odpowiedzieć dosadnie na Twoje pytanie. Wydaje mi się, że tak, nic na tym świecie nie jest wieczne, na tej ziemi jesteśmy tylko przejazdem, wieczność zaczyna się gdzieś zupełnie indziej – Wiedziałam, że tym pytaniem zbiłam go z tropu, poczułam jak jego oddech przyśpiesza, tak samo jak mój, moim ciałem szarpał ból miłości, wszystko teraz zadawało mi ogromny ból, a nie byłam w stanie mu tego powiedzieć, a najgorsze jest to, że ból był psychiczny nie fizyczny.
- Czy sądzisz, że miłość jest w stanie przetrwać każdą rozłąkę ? Nawet śmierć by potem znów się spotkać ? – Zadałam kolejne pytanie.
- Oczywiście, że tak. Potęga miłości jest niepojęta, to jest coś nieuchwytnego, nasza miłość zdarza się raz na milion lat, nie ma takiej i nigdy nie będzie – Odpowiedział słodko kładąc na moim czole pocałunek.
- Jesteś nieszczęśliwy – Powiedziałam po chwili ciszy, która nas otaczała.
- Co ? – Zapytał, kolejny raz wydarty z głębokiej zadumy – Nie prawda.
- Nie kłam, wiem, że chcesz śpiewać, a ja Ci to uniemożliwiam, utrudniam za każdym razem.
- Nie prawda, skąd Ci to przyszło do głowy ?
- Harry ! – krzyknęłam i wstałam z kanapy – Nie jestem ślepa, widzę co się dzieje, nie chcę być przeszkodą w spełnianiu Twoich marzeń.
- Nie jesteś !
- To pozwól mi odejść. Jak tak bardzo mnie kochasz, po prostu mnie puść…
- Jak to ? Mam pozwolić Ci tak po prostu odejść ? – Zapytał kolejny raz, powtarzając moje słowa.
-  Tak, spełniaj marzenia, bądź szczęśliwy beze mnie. Nie jestem z Twojego świata, ponieważ Twój jest pełen przedsięwzięć, przyjaciół, imprez i brak w nim mnie, nie pasuję do niego Harry, w szczególności teraz. Straciliśmy za dużo, oboje zatraciliśmy siebie i swoje pasje. Kochanie to nie ma sensu, życie nie ma sensu – W moich oczach ukazały się pierwsze łzy, jedna swobodnie spłynęła po moim policzku.
- Kocham Cię i nie chcę żebyś odchodziła ! – Krzyknął i jego oczy także stały się szklane, ten widok łamał mi serce, myślałam, że to będzie mniej bolesne.
- Jeżeli jesteśmy sobie przeznaczeni kiedyś odnajdziemy się w tym dużym świecie i pójdziemy razem przez życie. Jeżeli nie będzie nam to pisane, to spotkamy się po drugiej stronie, by żyć razem w wieczności. Harry obiecuję ! Pozwól spełniać sobie swoje marzenia, wiesz, że kiedyś będzie lepiej, ale na razie tak musi być. Śpiewaj, baw się życiem, dopóki mnie nie odnajdziesz – Mówiłam cicho, ponieważ wszystkie słowa grzęzły mi w gardle.
- A więc to pożegnanie ? – Zapytał patrząc prosto w moje załzawione oczy.
- Na to wygląda. Harry kocham Cię, ale będzie dobrze, dajmy temu czasu. Muszę dać Ci odejść, nie możesz zaprzepaścić takiego talentu.
- Zawsze byłaś tylko Ty – Ujął moją twarz w swoje dłonie i złożył na ustach pocałunek. – Kocham Cię i nigdy się to nie zmieni.
- Cieszę się. Kocham Cię. Nie mówię, żegnaj, ale do zobaczenia ! – Odpowiedziałam i odwróciłam się w tył.
- Zawsze i na zawsze skarbie – Powiedział ostatnie słowa łamiącym się głosem. Ja już nie byłam w stanie odpowiedzieć, szłam przed siebie z łzami w oczach. Ostatnią rzeczą jaką usłyszałam w jego domu był głośny szloch i dźwięk tłuczonego szkła. Nie powiedziałam mu o mojej chorobie, możliwe, że będę smażyć się w piekle za to co uczyniłam, lecz nie chcę, by ryzykował swoją karierę opiekując się mną, a potem ubolewając nad moją rychłą śmiercią. Czas leczy rany, czym szybciej tym lepiej.
Leżałam już kolejny miesiąc w szpitalu, wiedziałam, że to mój koniec, ponieważ chemioterapia przestała działać. Tak właśnie, takie jest życie, wszystkie wspólne chwile, nigdy ich nie zapomnę, pogodziłam się z tak wielką stratą. Nauczyłam się żyć bez jego oddechu i dotyku, choć dużo mnie to kosztowało wiem, że tak jest lepiej. Widząc go w telewizji czy oglądając w gazecie, uśmiecham się i wiem, że dobrze wybrałam. Jesteśmy tą parą jedną na milion, która zawsze była tak bardzo wyjątkowa. Kocham go oczywiście, dlatego musiałam podjąć jedną z najtrudniejszych decyzji w swoim dotychczasowym życiu. Życie jest piękne, po mimo bólu i tęsknoty, ponieważ to nas napędza do lgnięcia w to dalej, choć nie ma to najmniejszego sensu. Pamiętne daty, dni i nadzieje zostawiłam w sercu, żeby kiedyś je ziścić razem z nim. Mój oddech staje się ciężki, z trudem nabieram powietrza, powoli zamykam powieki, łza spływa po moim policzku, łza bezradności i końca. Resztkami sił słyszę kogoś wchodzącego do sali, czuję, że ktoś bierze moją dłoń i delikatnie całuję, wiem, że to Harry, a tak bardzo chciałam go uchronić od tego pożegnania, tak bardzo nie chciałam by cierpiał. Słyszę szloch i głośne przekleństwa.
- Powiedz mi dlaczego? – Pyta, przez zaciśnięte zęby. Dobrze, jest zły, lepiej żeby mnie znienawidził – Kocham Cię, zawsze Cię kochałem, poradzilibyśmy sobie z tym. Kochanie, oddałbym za Ciebie życie, gdybym był w stanie. Kolejna łza spływa po moim policzku, wiem, że Harry zdaje sobie sprawę, że to mój koniec. Głośno przełyka ślinę i kontynuuję – Pielęgniarka przekazała mi jakiś list, tak się chciałaś ze mną pożegnać? Na nic więcej nie zasługuję? – Zadał kolejne retoryczne pytania, usłyszałam odgłos rozrywanej koperty, wiem, że przeczyta ten list na głos. „Możesz mnie znienawidzić, a nawet powinieneś, ponieważ nie jestem warta tego uczucia. Chciałam oszczędzić Ci bólu i rozczarowania, uwierz, nigdy nie chciałam dla Ciebie źle. Zrobiłam to dla Twojego bezpieczeństwa i przyszłości. Chcę Cię uświadomić, że te wspólne lata, były najcudowniejszymi w moim życiu, pomimo wszystko dziękuję za nie. Zasługujesz na miłość, szczęście, sławę i powodzenie, więc życzę Ci tego z całego serca, będę prosić stwórcę, o to by ulżył Ci w cierpieniu. Pamiętaj, że będę nad Tobą czuwać, nigdy Cię nie opuszczę, a gdy przyjdzie pora na Ciebie, będę czekać. Nie smuć się całe życie, ponieważ jeszcze się spotkamy, sam mnie zapewniałeś. Wieczność trwa dłużej niż życie, więc otrzyj te łzy i pędź dalej, spełniaj marzenia. Już nigdy nie będziesz sam, nie pozbędziesz się mnie, ponieważ nie dam Cię nikomu skrzywdzić. Teraz pomyślisz, że to Ty miałeś mnie chronić, ale takie jest życie, jedni odchodzą, drudzy przychodzą, nie zamykaj się na miłość, ponieważ jesteś jeszcze młody i piękny. Kochałam, kocham i będę kochać po wieczne czasy. Dziękuję za wszystko i błagam o wybaczenie. Do zobaczenia !”
W ostatniej linijce jego głos się załamał, po prostu zaczął płakać, a ja słyszałam coraz ciszej, wszystkie szmery i lamenty za oknem, a także mojego Harrego. Mój koniec był blisko, przez chwilę jeszcze wspominałam, wszystkie wspólnie spędzone chwile, te szczęśliwe i smutne. Bałam się końca, ponieważ kto normalny by się nie bał? Lecz teraz mogłam spokojnie odejść, mój ukochany był przy mnie. Sprawiłam mu ból, zawiodłam go, ale wiedziałam, że sobie poradzi, zaakceptuje to i kiedyś na jego twarzy pojawi się szczery uśmiech.
- Kochanie, nie śmiał bym Ci nie przebaczyć. Kocham Cię, do zobaczenia – Szepnął mi na ucho, poczułam jak jego łza spłynęła na moją twarz, poczułam delikatny pocałunek i potem zwolnione bicie mojego serca, powoli, powoli odeszłam w otchłań wieczności bez ukochanego, krzyk, płacz i szarpnięcie mojej dłoni, a następnie nicość, ciemna otchłań… wyzionęłam ducha.
Jest kolejne opowiadanko. Mam nadzieję, że się spodoba. Jest już lepiej więc, mam więcej czasu na pisanie.
XOXO

26 komentarzy:

  1. To jest super. Popłakałam się.

    OdpowiedzUsuń
  2. Popłakałam się. To było... wow. Mogłabyś takich więcej. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Piszecie wszystkie świetne imaginy, czekam na kolejne :)

    lifeisacontinuousgame.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. jest genialny! Czekam na kolejne. :)

    Zapraszam do mnie, nowy post:
    http://endless-world-of-emotions.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny imagin płakałam jak go czyałam jesteś świetna!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Imagin świetny, idealnie dobrane słowa. Świetnie się go czytało. Wzruszylam się oczywiście ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny, piękny i jeszcze raz piękny! Wzruszyłam się :')

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie moge kobieto ...Teraz siedze i ryczeeeee ! ;(To jest piękne i kocham czytac takie smutne opowiadania . Masz głowe do tego no masz :) Piękne! ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. wow, piękny. po prostu płacze ;'(

    http://believeindreams1d.blogspot.com/ - zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. o matko !
    naprawde sie poplakałam .... :(
    swietny imagin naprawde !
    masz talent :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo dobry imagin , " wyższy pułap " aczkolwiek nie lubię czytać smutnych - oczywiście, nie mam tutaj nic do Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. no i zajebiście! teraz rycze....;(
    piękny imagin!:*

    OdpowiedzUsuń
  13. omg. rycze jak powalona. jestes niesamowita ,sorry wy wszystkie jestescie. umiecie doprowadzic czlowieka do placzu. naprawde. kocham was i waszego bloga. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. A kiedy będzie coś z Niallem? Albo Lou ? :c

    OdpowiedzUsuń
  15. dziewczyno nigdy tak nie beczałam!! dziękuje Ci za to : ) jesteś genialna : DDD

    OdpowiedzUsuń
  16. wzruszający !!! kilka słonych łez poleciało , ale muszę przyznać że masz ogromny potencjał do pisania oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  17. łzy mi spływają po policzkach :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Łał to by bo super normalnie łzy leciały mi strumieniami i trochę nadal lecą zarąbiste oby tak dalej xd

    OdpowiedzUsuń
  19. OMG!!! Piękne ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  20. O moj boze poplakalam sie ! :'(

    OdpowiedzUsuń
  21. zajebiste ;) czytałam ze łazami w oczach :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Boże, przepiękny <3 Popłakałam się. Masz wielki talent!

    OdpowiedzUsuń
  23. Zmieniam zdanie. to opowiadanie jest najpiękniejsze jakie w życiu słyszałam

    OdpowiedzUsuń
  24. kobieto chcesz żebym umarła przed monitorem !!!!!!!
    to był i jest najlepszy imagin jaki w życiu czytałam...
    pisz tak dalej Katherine a usłyszy o tobie cały świat!!!!!!!!<3<3<3>3>3>3

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3