wtorek, 21 sierpnia 2012

One Hundred Thirty - Seven

Stoisz nieruchomo zaciskając pięść. Ledwo możesz normalnie oddychać. Boli cię głowa a w brzuchu masz pełno motyli. Tak jakby jesteś w potwornie długim transie z którego nie może wyrwać się nawet trzęsienie ziemi. Cała dygoczesz a nogi masz jak z waty. Widzisz wszystko przez lekką mgłę. Tak jakby twój czas się zatrzymał. Minuty i sekundy twojego życia się teraz nie liczą. Teraz nie liczy się tak naprawdę nic. Nie możesz wydusić z siebie ani jednego słowa. Najchętniej uciekłabyś teraz z tamtego miejsca i zaszyłabyś się gdzieś sama. Ale tego nie zrobisz. Nie zrobisz tego o nie możesz. Ani serce ani mózg ci nie pozwalają. Twoje oczy nerwowo spoglądają w koło siebie ; dużo ściec i tłum ludzi. Czekasz na te jedno słowo które odmieni twoje życie. Słyszysz jakieś słowa ale nie wiesz o co w nich chodzi. Z nerwami spoglądasz na białą długą suknię którą masz teraz na sobie. Później twój wzrok spoczywa na czarnym garniturze a raczej blondyna który jest w niego ubrany. Spoglądasz na jego drżące dłonie. Później twój wzrok wjeżdża w górę po jego ramieniu, szyi i kończąc na jego rozpromienionym uśmiechu. Potem jego oczy, niebieskie oczy pełne życia i miłości spoglądają teraz w twoje oczy. Jeszcze tylko troszkę. Trzeba wytrzymać tą morderczą presję i nerwy. Już za chwilę on będzie tylko twój. Już na zawsze. Już nikt i nic ci go nie odbierze. Będziecie razem szczęśliwi. Musisz poczekać tylko na to jedno słowo które marnuje cię już od dobrej godziny. Nagle...słyszysz je. Z ust Irlandczyka wydobyło się głośne i wyraźne - 'Tak'. Spojrzałaś na niego z uśmiechem. I słyszysz kolejne słowa kierowane do twojego ukochanego - 'Możesz pocałować pannę młodą'. Cała się rozpromieniłaś. Blondyn stojący dotąd na przeciwko ciebie stanowczo się do ciebie przybliżył. Jedną ręką chwycił cię w pasie a jego druga ręka spoczęła na twoim policzku. Oboje zamknęliście oczy. Jego usta - tym razem spokojnie i bez nerwów - dotknęły twoich ust. Przeszły cię dreszcze. Opłynęłaś na chwilę gdzieś daleko. Pocałunek był wspaniały : Dużo czułości, delikatności i miłości - zero agresji. Kiedy niebieskooki się od ciebie odkleił wziął cię na ręce nie zwracając uwagi na tłumy ludzi z nerwami i łzami w oczach wpatrujących się w was. Chłopak z tobą na rękach zszedł po trzech schodach i wolnym oraz dostojnym krokiem przemierzył długi i wąski korytarz. Na rękach blondyna było ci tak dobrze jak jeszcze nigdy dotąd. Po drodze mijaliście znanych ci ludzi : Twoją zapłakaną mamę i tatę z czułością wpatrującego się w was. Twojego młodszego, szczęśliwego braciszka. Rodzinę Irlandczyka. Całe One Direction. Harry wtulony w Louis'a płakał jak małe dziecko. Louis też nie ukrywał swoich łez szczęścia. Zayn z uśmiechem obejmował ramieniem całego czerwonego od płaczu Liam'a. Chłopak przemierzył z tobą cały kościół. Usłyszałaś dzwony i dźwięk organów. Zaraz potem znaleźliście się na zewnątrz. Blondyn postawił cię obok siebie i mocno chwycił cię za rękę. Teraz dopiero odetchnęłaś z ulgą. Spojrzałaś na swoją praw dłoń. Na serdecznym palcu błyszczała mała złota obrączka podobnie jak na palcu blondyna. Zdałaś sobie teraz sprawę że Niall jest cały twój. Duszą, ciałem i sercem jest z tobą. Bez wahania oplotłaś ręce w okół jego szyi twojego męża i stanęłaś na palcach tak żeby twoje czoło dotknęło jego czoła. - Kocham cię - wyszeptał i delikatnie pocałował cię w usta. Nikt nie rozerwie więzi która jest między wami. Kochasz go nad życie a on ciebie. Będziecie razem szczęśliwi, założycie rodzinę, wybudujecie sobie mały i przytulny dom. I już do końca razem, za  zawsze z Twoim Ukochanym Niall'em.
-----------------------
Mam nadzieję że mój drugi imagin też wam się spodoba ;D
Miłego Dnia
xx

3 komentarze:

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3