poniedziałek, 20 sierpnia 2012

One Hundred Thirty - Six

Godzina punkt dziewiętnasta. Słońce chowa się za widnokręgiem i zmrok powoli ogarnia Londyn.
Zbliżały się Twoje urodziny i razem z Harrym wybrałaś się na urodzinowe zakupy.
Harry ? . Harry jest Ci bardzo bliską osobą. Znacie się już długo, ba powiedziałabym wręcz, że bardzo długo. Prawdziwy przyjaciel . Możesz mu o wszystkim powiedzieć, nie było między Wami żadnej granicy.
Mogłaś porozmawiać z nim o tematach z którymi trudno było się dzielić z przyjaciółką.
Gdy było Ci źle dodawał otuchy przyjacielskim uściskiem, gdy płakałaś nastawiał rękawy.
Prawdziwa przyjaźń damsko-męska.
Podjechał do Ciebie click ! schylił się po klucze schowane pod wycieraczką i wszedł do domu.
Harry : Już jestem, czekam w salonie
Ty : No spoko, już prawie wychodzę, jeszcze tylko szminka - dobiegał Twój głos z łazienki
Wyglądałaś zabójczo click ! Nawet się sobie podobałaś. Chciałaś aby był to udany wieczór.
Ty : No cześć - podeszłaś do chłopaka i cmoknęłaś go w policzek
Harry : O jak fajnie wyglądasz ! Czyżby zmiana stylu ?
Ty : A no, wiesz może nie zmiana, postanowiłam trochę o siebie zadbać, bo wiesz .... a zresztą opowiem Ci resztę w aucie.
Jak zapowiedziałaś tak też się stało.
Ty : Słuchaj Harry, mogę Cię prosić o radę ?
Harry : No pewnie, zawsze i o każdej porze.
Ty : No dobrze, więc jest pewien chłopak. Bardzo mi się podoba. Szaleję za nim i bardzo chciałabym aby on odwzajemniał do mnie swe uczucia.
Harry : A więc mam pomóc Ci go zdobyć ? Czy co ? Bo już nie rozumiem ...
Ty : Po części ... - powiedziałaś tajemniczo
-Harroldzie pójdziemy dziś na zakupy ?
Harry: No pewnie, wiesz że mogę chodzić po sklepach godzinami. Para okularów i sklepy nasze !
Szał zakupów trwał już długo. Schodziliście już pół galerii, a Wam było mało.
Prosiłaś Harrego o radę, bo jak wiecie wyczucie stylu to on ma.
Wcisnęłaś się w fajną kieckę click ! .
Wyszłaś z przymierzalni i czekałaś na reakcję Harrego .
Ty : No i jak Harry ? - powiedziałaś niepewnie
Harry : Efekt jest niesamowity. Pięknie wyglądasz. W tej kiecce każdy jest Twój - zaczęliście się śmiać.-Bierz ją , lepszej nie znajdziemy. Ile kosztuje ?
Ty : Oooo Boże. Ile cyferek ... Nie nie mogę sobie na Nią pozwolić jest za droga.
Harry : Na pewno ją chcesz ?
Ty : No tak, jest piękna, no ale...
Harry : Idź się przebrać, i pomyślimy.
Gdy wyszłaś Harrold stał już w kolejce do kasy.
Ty : Co Ty robisz ?
Harry : Nie mogę pozwolić abyś jej nie wzięła. Wyglądasz w niej pięknie, to taki mały prezent urodzinowy ode mnie
Ty: Dziękuję, nie wiem jak ja Ci się odpłacę - rzuciłaś mu się na szyję.
Lubiłaś to robić, Harry zawsze Cię obracał i unosił jak dziecko.W sumie tak to wyglądało bo nie należałaś do najwyższych.
Poszliście po shake'a i na chwilę usiedliście w kawiarni.
Ty : Harry jak myślisz, mam szansę u Tego chłopaka ?
Harry : No pewnie, jesteś piękna, masz poczucie humoru, wyczucie stylu i dobre serce - Loczek lekko zaczerwienił się
Ty : Tylko wiesz co ? Jestem pewna, że On mnie nie zauważa. Mówi cześć, a ja wolałabym usłyszeć od niego "cześć kochanie" i w tym jest problem.
Harry : No wiesz, skoro Cię nie zauważa to musi być ślepy .
Ty : Harry, a czy Ty na Jego miejscu zainteresowałbyś się kimś takim jak ja ?
Harry: Jeszcze się pytasz ? Znasz mnie... - pokiwał brwiami
Wstałaś, chwyciłaś chłopaka pod ramię i poszliście na parking.
Tak na prawdę to nie pragnęłaś nikogo innego tak jak Harry, wiedziałaś już co o Tobie myśli, ale dalej nie rozumiałaś czemu nie zrobi tego pierwszego kroku. Uwielbiałaś każdą chwilę spędzoną z Nim. Każde Jego skinienie, każdy uśmiech, każdy dotyk.
Teraz wiedziałaś, że ty jak i On boicie się swojej wzajemnej reakcji.
Odwiózł Cię.
Ty : Harry, naprawdę dziękuję Ci za tą sukienkę jest śliczna.
Harry: Dobranoc
Ty: Do jutra- pomachałaś i zniknęłaś za zakrętem.
Nazajutrz Harry wcześnie rano poprosił o rozmowę. Przyjechał odstawiony click ! a Jego twarz przybrała poważny wyraz.
Harry : Musimy pogadać.
Ty : Troszeczkę jestem zaspana, no ale dawaj .
Harry : Jest taka dziewczyna i bardzo mi się podoba. Jestem pewien, że się jej podobam. I mam prośbę
Wewnątrz już wrzałaś, myślałaś że za niedługo wszystko się wyjaśni.
Harry: Mogłabyś pogadać z Jenny ? - powiedział z entuzjazmem
Zrobiłaś wdech i zupełnie bez życia odpowiedziałaś. - Taa. jasne. W końcu jestem Twoją przyjaciółką - wymówiłaś z naciskiem na przyjaciółką.
Harry : Coś cie ugryzło ?
Ty : Nie, nie po postu jestem zaspana. Mówiłam Ci już. Dobra pogadam z Nią.
Nie wiedziałaś co jest ważniejsze ? Czy szczęście Twojego przyjaciela czy Twoje . Zrobiłaś tak jak oczekiwał. Umówiłaś ich . Godzina dwudziesta , kino.
Sama udałaś się do swojego pokoju, skryłaś się w cieniu swojej rozpaczy i w łzach smutku.
Zadzwonił telefon. To był Harry . Nie chciałaś słyszeć Jego głosu. Pragnęłaś być sama.
Po chwili dzwonił kilka razy pod rząd. W końcu odebrałaś.
- Halo - powiedziałaś łamanym głosem
-Cześć, martwiłem się, czemu nie odbierałaś ?
- Nie ważne, jak tam spotkanie ?
- Będę za chwilę u Ciebie, pogadamy.
Zadzwonił dzwonek, na Twoje nieszczęście Harry wyglądał jeszcze lepiej niż kiedykolwiek click !
Chciałaś by choć raz się tak dla Ciebie wystroił.
H : Płakałaś ?
Ty: Niee no co ty
H: No przecież widzę, znam się na makijażu a obecnie nie ma trendów na rozmazane oczy
Ty: No widzisz to już potrafisz zobaczyć
Spojrzał na Ciebie i nie wiedział o co chodzi.
Ty: A więc jak z Jenny ?
Harry : Daj spokój, wystawiła mnie , wysłała tylko SMS'a " pieprz się "
Ty : Tak mi przykro, przytuliłaś Go.
Oboje teraz potrzebowaliście ciepła. Usiedliście w salonie i oglądaliście jakieś komedie na poprawienie atmosfery. Już prawie usypiałaś. Harry pocałował Cię w czoło i chwycił za rękę.
Podniosłaś głowę, popatrzyłaś mu w oczy.
Ty: Harry słuchaj, ja już dłużej tak nie wytrzymam.
H: Ale co jest ? Zrobiłem coś nie tak ? Posunąłem się za daleko ?
Ty: Niee, niee Harry, Ty właśnie niczego nie zrobiłeś. Otóż Harry. Wiesz dla kogo tak się stroiłam ?
Wiesz dla kogo poprawiłam swój wygląd ? Nie chcę być tylko przyjaciółką.
Chcę być kimś więcej - mówiąc to po Twoim policzku spłynęła łza.Kontynuowałaś - Jest mi strasznie przykro, że tego nie zauważyłeś.
H: To dla czego pomogłaś mi z Jenny ?
Ty: Bo skoro ja nie mogę być szczęśliwa to po co Ty masz cierpieć ?
Teraz do Harrego dotarło jak się mu poświęciłaś i co dla Niego zrobiłaś.
Nawijałaś jak szalona, przytkał Ci usta ręką
H : Ciiii. Daj mi coś powiedzieć. Już spokojnie.
- Zdaję sobie sprawę jaką krzywdę Ci wyrządziłem, jest mi wstyd.
Miałem przy sobie cały czas Ciebie a w ślepo chodziłem za Jenny. Jestem skończonym dupkiem.
Przytulił Cię do swojego torsu, położyłaś spokojnie głowę.
Ty : Styles, ja po prostu Cię kocham, wiesz że nie jestem dobra w okazywaniu uczuć, mam nadzieję, że mnie rozumiesz
Harry nic nie powiedział, pochylił się nad Tobą i w ten sposób postanowił Ci "powiedzieć"co czuje.
Ty : Nawet nie wiesz jak długo na to czekałam. Jesteś magiczny, idealny na każdy sposób.Pocałuj mnie jeszcze raz. Długo nie musiałaś czekać. Wpił się w Twoje usta jak wygłodniały . Czule bawiłaś się Jego loczkami, od lat lubiłaś to robić .
Ty : Czy to znaczy, że tworzymy parę ?
H: [T.i] tak naprawdę to od lat nią byliśmy, tylko jeszcze o tym nie wiedzieliśmy.- zaczęliście się śmiać.
H: A tak w ogóle to wszystkiego dobrego z okazji urodzin skarbie - pocałował Cię w policzek
Ty: Zdecydowanie najlepsze urodziny w moim życiu.Dziękuję, że się do tego przyczyniłeś.
Harry zaproponował wyjście do klubu razem z chłopakami.
Więc ubrałaś swoją nową sukienkę i się wybraliście.
Każdy z chłopców złożył Ci życzenia. Dobrze się bawiłaś. Tańczyłaś z każdym po kolei, jednak u boku Harrego czułaś się najlepiej. Po powrocie do domu byliście bardzo weseli.  Robiliście sobie kamerkowe focie, które znalazły się na Facebooku.Siedzieliście na łóżku z laptopami na nogach i oboje spamowaliście sobie po tablicy.
- Kocham Ją - napisał Harry
- A ja Kocham Jego - pojawił się wkrótce wpis od Ciebie.
***
Tworzycie idealny związek . Prawdziwy związek dwóch przyjaciół.
 Miłość u mężczyzn jest tylko poczuciem błogości, zadowolenia i szczęścia, które im przynosi. Przeciwnie się dzieje u kobiet. Ich miłość poczyna się jakimś straszliwym niepokojem, niewysłowioną obawą i trwogą. I słusznie Albowiem dla nich miłość jest tylko bramą do nieskończonych cierpień i bólów, droga do ustawicznych poświęceń zdrowia i życia, czasem się staje rzutem w objęcia śmierci — szczęścia z niej mają li tyle, ile go może dać poświecenie się dla szczęścia drugiego, ile go daje świadomość, że uszczęśliwiły tego, którego ukochało ich serce.

Ta pierwsza Mrs.Styles ; )



4 komentarze:

  1. Kurde dziewczyno twoje imaginy są wprost idealne! Przemyślane a nie takie 'na szybko' . Po prostu KOCHAM !! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajebisty.Zapraszam do mnie
    morethanthis-imaginy1d.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. rycze, rycze, rycze... oo ona to wszystko robila dla niego, a on nie zauważyl :(( ale potem taki fajy koniec... z przyjaciol stali sie para :) swietne, kocha twoje imaginy..!!! dodawaj wiecej :)) i zapraszam do mnie na kolejny rozdzial ostatnio skomentowalas wiec zapraszam mysle ze sie spodoba :)) :
    http://onedirection-moments-opowiadanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Idealny, po prostu idealny. Wzruszyłam się ! xoxoxo

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3