poniedziałek, 20 sierpnia 2012

One Hundred Twenty- Nine

Dlaczego on Ci to zrobił ? Przecież obiecywał. Obiecywał że będziecie już razem. Na zawsze. Przecież byliście nierozłączni. Myślałaś że to prawda, że on nie kłamie. Dlaczego to musi tak strasznie boleć ? To przez niego wszytko się zawaliło. Przez niego twoje serce i dusza się załamały. Twoje marzenia i plany związane z nim prysnęły jak bańka mydlana. To już koniec. Koniec z nim ale nie z twoimi uczuciami. Przecież nadal go kochasz i będziesz kochała ze względu na wszystkich i wszystko. Nie był tylko twoją miłością. Kochałaś go też jako najlepszego przyjaciela. Zawsze był przy tobie, nawet jeśli tego nie chciałaś. Jeśli byłaś na niego zła - on cię całował. Kiedy nie chciałaś nic mówić - on zaczynał długą rozmowę. Kiedy go biłaś - on mocno przytulał cię do siebie. Kiedy płakałaś - on pozwalał płakać ci na swoim ramieniu bez słowa. Tulił cię w najmniej odpowiedniej sytuacji. Dawał ci kwiaty bez okazji. Godzinami mogłaś przeleżeć na nim i bez słowa wpatrywać się w jego oczy. Umieliście porozumieć się po spojrzeniu i najmniejszym uśmiechu. Zawsze cię ochraniał. Mówił że jesteś piękna, że cię bezgranicznie kocha... a teraz ? Jesteś ty i jest on. Nie ma was. Koniec. Przepadło. On obiecywał że nigdy w życiu cię nie zostawi. Najwyraźniej kłamał. I to nie "najwyraźniej" tylko tak po prostu. Pobawił się twoimi uczuciami i porzucił jak zepsutą zabawkę. Tak - były fochy ale zaraz po nich całowaliście się, przytulaliście i  bawiliście się jak małe dzieci. On jest twoim uzależnieniem. Inni się uzależnieni od słodyczy, alkoholu... Dlaczego ty tak nie możesz ? Dlaczego spojrzał ci prosto w oczy i powiedział '' Przepraszam ale to już koniec " ?

Już pół roku nie masz go przy sobie. Cały czas si  ci go brakuje. Próbujesz zapomnieć ale to naprawdę niemożliwe.  Próbujesz zapomnieć idąc właśnie do przyjaciółki. Idziesz właśnie londyńską uliczką. Jest spokojnie. Aż za spokojnie. W okół prawie nie ma ludzi. Tylko parę ale później szybko zmywają ci się z oczu. Nagle zauważyłaś tłum ludzi. Zastanawiałaś się co oni tam robią. Zaczęłaś iść w stronę tłumu.
Ty: Przepraszam, co tu się stało ? - spytałaś starszą panią kiedy byłaś już w śród ludzi.
P: Wypadek. Stało się coś jakiemuś chłopcu. - odparła.
Chciałaś zobaczyć co dokładnie się stało. Zaczęłaś się przepychać. Usłyszałaś krzyki jakiejś dziewczyny : Ludzie ! To Harry Styles !
W tym momencie serce zabiło ci mocniej. Przebiłaś się na miejsce wypadku.
Ty: Boże ! - krzyknęłaś już kiedy stanęłaś na przeciwko leżącego na ziemi chłopca.
Był blady jak ściana. Od razu klęknęłaś koło niego. Chwyciłaś go za rękę i przysunęłaś do siebie. Z zamkniętych oczu odgarnęłaś mu burzę loków.
Ty : Harry ! Spójrz na mnie ! To ja , [T.I.] ! Harry, patrz ! - krzyczałaś.
Od razu zalałaś się łzami.
Ty: Ludzie, pomóżcie ! - krzyczałaś ze łzami - No, proszę !
Wszyscy stali i patrzeli się na ciebie jak na wariatkę. Zaczęłaś bić Hazzę.
Ty : Wstań ! Słyszysz ?! - potrząsnęłaś jego ręką. Bezsilnie położyłaś głowę na jego torsie i objęłaś go ręką. Twoje łzy spokojnie ciekły mu na białą koszulę - Proszę...- westchnęłaś. Nagle poczułaś że chłopak rusza dłonią. Od razy wstałaś i potrząsnęłaś nim. Otworzył oczy i słabo ścisną twoją dłoń.
H : [T.I.] ?  - spytał cicho.
Ty : Tak, tak. Co się stało ?
H : Nie zostawiaj mnie teraz - przeliterował - Kocham cię - wyszeptał i zamknął ponownie oczy.
Ty : Harry ? Otwórz oczy, proszę...
Chwilę później przyjechała karetka a zaraz po niej chłopcy z One Direction. Niall or razu odciągnął cię od bladego chłopca i przytulił do siebie. Żaden z chłopców nie ukrywał swoich emocji. Wszyscy próbowali jakoś odciągnąć cię od najgorszych myśli.
N : [T.I.] , przecież wszystko będzie dobrze. Nie płacz... - mówił Niall.
Ty : Co się stało ? - ledwo spytałaś.
N: Wpadł pod samochód - wyszeptał.
Lou : Przecież Harry'emu nic się nie stało [T.I.] ...
Ty : Przestańcie mnie okłamywać - spojrzałaś w stronę Louis'a a potem na Loczka - Patrzcie jak on wygląda. Spodziewam się najgorszego - wydusiłaś.
Lou : Nawet nie wiesz co ty mówisz. Przestań. Harry jest silny - tym razem w ramiona wziął ci Louis.
Ty: Najgorsze w tym wszystkim jest to że nadal go kocham. Ale nie wiem czy będę miała okazję mu to powiedzieć - teraz głos ci się załamał.
Lou : Będziesz miała okazję. Będziecie jeszcze szczęśliwi. Zobaczysz. - jeszcze mocniej cię przytulił.
Ratownicy zaczęli reanimować Harry'ego. Dla ciebie to był najstraszniejszy widok. Louis specjalnie odwrócił cię w tył tak żebyś tego nie widziała. Jednak zdążyłaś zauważyć że jeden z ratowników tłumaczy coś Zayn'owi. Chłopak od razu zrobił się czerwony i pobiegł do Niall'a. Zaczął gestykulować i coś szeptać blondynowi. Później zrezygnowany Niall spojrzał na ciebie ze łzami w oczach. Jeszcze mocniej wtuliłaś się w ramię Lou. Mocno zacisnęłaś zęby i pięść na jego koszuli. Z oczu bezwładnie płynęły ci łzy. Powoli odwróciłaś głowę w stronę twojego Hazzy.
Lou : Patrz [T.I.], biorą go do szpitala. Pomogą mu - Po słowach Louis'a ratownicy włożyli Harry'ego na nosze.
Od razu wyrwałaś się z objęć Lou i pobiegłaś w stronę karetki.
Ty : Proszę, zabierzcie mnie z nim ! - krzyknęłaś - Proszę !
Za tobą momentalnie stanę Loui i pociągną cię za rękę w tył.
Ty : Jego też - wskazałaś palcem na Louis'a - Zabierzcie nas !
Jeden z ratowników jednak się zgodził. Ty i Lou władowaliście się do karetki. Od razu złapałaś Hazzę za rękę - Będzie dobrze, słyszysz ? - szepnęłaś. Louis szybko odsunął cię od Loczka. Po raz kolejny zalałaś się łzami.
Szpital :
Siedzisz z Louis'em w szpitalnym korytarzu. W sali przed wami po raz kolejny próbują przywrócić Hazzę do życia. Płaczesz jak idiotka. Z resztą Louis też.
Ty : Powiedz że wszystko będzie dobrze - jęknęłaś.
Louis wziął cię bez słowa na kolana.
Ty: Lou, powiedz...
Chłopak sztucznie się uśmiechnął a ty ponownie się w niego wtuliłaś. W końcu Lou przełknął ślinę i zaczął :
Lou : Życie jest jeszcze przed nim. Będzie dobrze a wy będziecie razem. Spędzicie ze sobą jeszcze nie jedną noc i nie jeden dzień. Wrócisz do niego, powie ci że cię kocha, pocałuje cię i przytuli mocniej niż ja teraz. Dzisiaj nie spojrzałaś mu ostatni raz w oczy, rozumiesz ? Nie dotknęłaś ostatni raz jego dłoni i nie słyszałaś ostatni raz jego głosu. Będziesz słyszeć ten głos codziennie rano gdy się obudzisz. Spróbuj powiedzieć jeszcze raz że to koniec...to dopiero początek, słyszysz ? - Louis coraz bardziej pogrążał się we łzach. Słuchałaś tych słów z powagą i dumą. Tak jakby to były ostatnie słyszane słowa przez ciebie. Nagle z sali wyszedł lekarz. Zamknął za sobą drzwi i od razu załamał ręce.
L: Robiliśmy wszystko co wa naszej mocy...przykro nam.
Ty i Louis na chwilę zamarliście w bezruchu.
L: Stan pana Styles'a był poważny. Walczył do końca.
Lou : Pan sobie chyba żartuje ?! - Wydarł się nagle Lou. - Jak mogliście ?! - podszedł do niego i zaczął szarpać ze łzami.
Ty spokojnie siedziałaś. Łzy powoli ciekły ci po policzkach. Twój świat się zawalił. Już nigdy nie zobaczysz jego oczu i uśmiechu. Miałaś już dość.
Ty : Lou, zostaw pana. - szepnęłaś.
Brunet spojrzał na ciebie ze zdziwieniem ale posłusznie wykonał rozkaz.
Lou : [T.I.], wiem jak się teraz czujesz.
Ty : Nie wiesz...
Lou : Chodź. - szeroko rozłożył ramiona a ty ponownie się do niego przytuliłaś.
Ty : To już koniec...dziękuję ci za te wszystkie słowa...
Louis nie odezwał się słowem. Nagle z sali wybiegł następny lekarz.
Le : Żyje ! - krzyknął - Pan Styles żyje !
L: Jak to ?! - wtrącił pierwszy.
Le : Nie wiem. To jest niemożliwe, niesamowite...to cud !
Spojrzałaś na Louis'a. Nie wiedziałaś co masz zrobić.
Lou : [T.I.], Harry żyje - szepnął.
Po kilkunastu godzinach :
Ty i Louis nadal jesteście w szpitalu. Dołączyli do was pozostali chłopcy. Spokojnie siedzieliście na korytarzu przed salą w której leżał Hazza. Z sali ponownie wyszedł jeden z lekarzy.
L : Pan Styles czuje się już dobrze. Prosi do siebie panią [T.I.]. - powiedział.
Serce zabiło ci mocniej. Szybko wstałaś z kolan Lou. Lekarz wprowadził cię do sali i zostawił samych. Nogi się pod tobą ugięły.
Ty : Harry...- szepnęłaś.
Chłopak powoli odwrócił głowę w twoją stronę i słabo się uśmiechnął mówiąc :
H : Cześć [T.I.].
Od razu podbiegłaś do niego.
Ty : Nie wiem od czego mam zacząć - wydusiłaś.
H : Najlepiej od niczego - zrobił ci miejsce na łóżku obok siebie.
Ostrożnie się koło niego położyłaś.
Ty : Nawet nie wiesz jak bardzo tęskniłam. Co ja bym bez ciebie zrobiła ?
H : Wróć do mnie [T.I.]. Zacznijmy od nowa. - objął cię ramieniem i pocałował w czoło. - Tylko ty podtrzymujesz mnie przy życiu.
Spojrzałaś w jego oczy. Zwykłe - niby zwykłe, zielone oczy. Ale nie dla ciebie. To oczy twojej wielkiej miłości której brakowało ci przez te pół roku. Znów zaczęłaś płakać.
H: Nie płacz słonko, nie musisz do mnie wracać.
Ty ; Nie żartuj sobie teraz ze mnie. Chcę tylko ciebie.
Harry delikatnie się uśmiechnął. Przez dłuższą chwilę leżeliście tak na białym szpitalnym łóżku bez słowa tylko się przytulając.
Ty : Wytłumacz mi jak ty to zrobiłeś ? Jakim cudem żyjesz ?
H : Właśnie to powiedziałaś - żyję cudem. Dzięki tobie. Ty jesteś moim cudem [T.I.].
Ty ; To słodkie że tak uważasz ale to nie możliwe.
H : Nie kłamię - teraz spojrzał ci prosto w oczy. - cały czas miałem cię przy myśli. Myślałem o tobie, o tym że cię kocham, o tym że chcę cię znów przy sobie z powrotem [T.I.], jesteś moim cudem. Żyję dzięki tobie.


1,5 miesiąca później :
Niecałe dwa tygodnie temu Harry wyszedł ze szpitala. Wróciliście do siebie i spełniło się to co mówił Louis. Harry tym razem zamiast mówić że cię kocha, mówi że kocha cię nad życie bo dzięki tobie żyje. Co do życia Hazzy - lekarze jednak uznali to za cud. Harry i tak stawia na swoim mówiąc że to dzięki waszej miłości i silnej więzi.

----------------------------------------------------------
To był mój pierwszy imagin tutaj ;D
Mam nadzieję że jednak komuś się spodoba i będę przynajmniej 2 komentarze ;)
Zapraszam także na mojego pierwszego bloga.
KliK 
Miłego Dnia
xx

10 komentarzy:

  1. Świetny!! Pięknie dobrane słowa. Na prawdę imagin N.I.E.S.A.M.O.W.I.T.Y.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne to ! Aż się popłakałam :') ; -* <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, naprawdę dziękuję wam za te komentarze. Baaardzo podnoszą na duchu, aż chce się dla was następne pisać. To był mój pierwszy imagin tutaj i myślała że trochę mnie zjedziecie. Naprawdę bardzo dziękuję ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej! Proszę o zmianę twojego nicku, gdyż już jedna Mrs. Styles tu jest. Wolałabym, aby czytelnicy nie mylili waszych imaginów, zresztą mi też mogą się mylić, gdy będę robić podsumowanie miesiąca ;)



      Eliza

      Usuń
    2. O właśnie, również o to proszę o zmianę ; )
      Ta pierwsza Mrs. Styles ; )

      Usuń
  4. To najpiękniejszy imagin jaki w życiu czytałam! Dziękuję Ci! Dziękuję ci za te łzy wylane przy jego czytaniu, dziękuję, za tą radość kiedy Harry odżył. Po prostu dziękuję, za te emocje.

    http://one-direction-life-is-not-story.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, dziękuję ;* Nawet nie wiesz jak to podnosi na duchu < 33

      Usuń
  5. PRZEPIĘKNY !!!!! ♥ Cudowny - nie jestem płaczkiem ale mialam łzy w oczach ♥

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3