niedziela, 5 sierpnia 2012

One Hundred Twenty - One

     Zapach alkoholu pomieszany ze swądem potu i perfum sprawiał, że atmosfera w klubie wydawała się jeszcze bardziej mroczna i tajemnicza niż była na prawdę. Szklanka z drinkiem przylepiła się do stołu, więc rezygnowałam z picia czegokolwiek tego wieczoru. Siedziałam sama na skórzanej sofie czekając na przyjaciół, którzy chwilę temu rozeszli się po różnych zakamarkach dyskoteki. Wsunęłam kosmyk włosów za ucho i jeszcze raz spróbowałam oderwać szklankę od blatu. Bezskutecznie.
- Problem? - usłyszałam donośmy śmiech Louis'a, który właśnie dosiadł się do mnie. Za nim przyszła Eleanor, a w oddali dostrzegałam Harry'ego.
- Tsa... - wypuściłam zrezygnowana powietrze.
- Już jesteśmy. - poinformował Liam. Ciągnął za rękę Daniell. Usadowili się przy stoliku i żywo pochłonięci rozmową dyskutowali o czymś o czym nie miałam zielone pojęcia. Wcisnęłam się w róg kanapy między Lou i Liam'em, spuściłam głowę i niecierpliwie wyczekiwałam odpowiedniego momentu, aby się zmyć.
     Odkąd Niall wrócił do Irlandii po trasie, przestały mi się podobać te wspólne wypady do klubów. Zawsze chodziliśmy razem i zazwyczaj nie siedziałam tak, jak teraz grzejąc siedzenie, lecz bez słodkiego blondyna nie było tak samo. Żałowałam, że nie poleciałam do jego rodziców razem z nim, ale klamka zapadła. Zostałam w Londynie.
    Zaczynałam tracić nadzieję na szybkie wyjście, aż do czasu, gdy Harry wreszcie dostał się do stolika.
- A tak w ogóle... Gdzie jest Zayn? - spytał drapiąc się po głowie. Gwałtownie zerwałam się ze swojego miejsca.
- Ja go poszukam. - rzuciłam i już mnie nie było. Przepchnęłam się przez tańczący tłum ludzi i wyszłam na zewnątrz.
     Ani mi się śniło szukanie Malika, ale głupio mi było tak po prostu sobie iść. Oni myśleli, że na prawdę chcę go znaleźć. Postanowiłam obejść klub dookoła dla świętego spokoju i dopiero wtedy wrócić do domu. Weszłam w pierwszą uliczkę i od razu pożałowałam swojej decyzji. Było tak ciemno, mokro... Nieprzyjemnie. Ale postanowiłam i zrobię co muszę. Pierwsze kroki zrobiłam z całkowitą pewnością, lecz im bardziej zatracałam się w mroku moja pewność spadała o kilka stopni. Minęłam pierwszy zakręt. Jeszcze tylko dwie uliczki i jestem wolna - powtarzałam sobie w myśli. Minęłam kilka obleśnych kontenerów i wtem usłyszałam głos.
- I kogóż to spotykam. - zaśmiał się perfidnie. Stanęłam w miejscu sparaliżowana. Oddychałam płytko szukając oczami jakiejś drogi ucieczki z tego miejsca. - No to co? Zabawimy się? - Nienawidzę tego głosu. Nienawidzę jego posiadacza. Nienawidzę na niego patrzeć. Chodź muszę robić to codziennie...
Dzień wcześniej:
     Dyrektor cię wzywa. - poinformowała mnie recepcjonistka w holu głównym. Skinęłam lekko głową, wzięłam od niej kilka kartek i ruszyłam wprost do gabinetu przełożonego. Zastałam go, jak zawsze wygodnie usadowionego w fotelu z podpartym łokciem.
- Chciał mnie pan widzieć? - spytałam niepewnie rozglądając się po pomieszczeniu. Na ścianach wisiało pewno różnorakich dyplomów i odznaczeń typu: Dyrektor roku. Wszystko sprawiało wrażenie idealnie poukładanego. Dokładnie, jak fryzura i ubranie pana dyrektora. Wyglądał, jak rasowy dżentelmen i tak się zachowywał, lecz było w nic coś takiego co mnie niepokoiło. Wkrótce miałam się dowiedzieć co
- Owszem. - gestem ręki wskazał krzesło przed biurkiem. - Usiądź proszę.
- Nie, postoję. - zaprzeczyłam.
- Nalegam. - rzucił uśmiech amanta z telewizji. Niechętnie zasiadłam przed nim. - Chciałbym pogratulować sukcesów. Nigdy nie spotkałem gońca, który wykonywałby swoją pracę tak rzetelnie i w dodatku był tak piękny, jak pani. - poczułam się nieswojo. To fakt wyrabiałam swoją normę, ale nic poza tym. Co on sobie ubzdurał?
- Dziękuję, ale na prawdę to nic wielkiego...
- Oczywiście, że wielkiego. - przerwał mi. - Chciałbym móc uczcić pani sukces. Może na kolacji. Wspólnej kolacji. - dodał. Moje funkcje życiowe na parę sekund znikły. Wpatrywałam się przestraszona w jego obdarzoną urokliwym uśmiechem twarz, aż wróciła mi świadomość.
- To miło z pana strony, lecz jestem zmuszona odmówić. - odpowiedziałam mało przekonywająco. Wstałam. - Jeśli to już wszystko...
- Proszę poczekać. - podniósł się ze skórzanego fotela, wyminął biurko i podszedł szybko do drzwi, przy których już się znajdowałam. - Oczywiście chodziło mi o spotkanie dwóm dorosłych ludzi świętujących wzajemnie osiągnięcia. - zablokował mi ręką wyjście.
- Bardzo mi przykro. Na prawdę nie mogą przyjąć pana propozycji. - próbowałam zdjąć jego dłoń z klamki.
- Gdyby jednak się, pani, zdecydowała, zapraszam. - pochylił się w moją stronę, jego wolna ręka powędrowała na mój pośladek. - Zawszę jestem do twojej dyspozycji. - szepnął mi na ucho. Serce zaczęło bić szybciej pod wpływem jego ciepłego oddechu pieszczącego moje ucho. - Zawsze i wszędzie. - powtórzył przygryzając płatek ucha. Nogi miałam, jak z waty. Z nerwów? Ręką znajdująca się na mojej pupie zaczęła wędrować wyżej, aż dotarła do talii. Zrobił krok bliżej mnie tym samym jeszcze bardziej utrudnił mi ucieczkę. Starałam się wyrwać, lecz dyrektorek był silniejszy.
- Powinnam wracać do pracy. - wykrztusiłam z siebie półgłosem. Jego druga dłoń puściła klamkę i dotknęła mojego rozpalonego policzka.
- Po co się tak spieszyć. Swoją zmianę zaczynasz dopiero za 15 minut. - wsunął ręką pod moją bluzkę i rysował esy-floresy na skórze pleców.
- Obiecałam Katerine, że pomogę jej przy jednej rzeczy.
- Usprawiedliwię cię. - kolejny krok i następny, aż poczułam, że stykam się z biurkiem. Uniósł mnie i delikatnie posadził na blacie.
- Co pan robi? - wydukałam. Czułam gigantyczną gulę w gardle. Nie potrafiłam się ruszyć, nie potrafiłam mu się sprzeciwić. Rozsunął moje nogi i wetknął między nie swoje biodra.
- Zabieram cię do raju. - jego ciepły szept owiał moje ucho, a sekundę później miękkie usta pieściły moją szyję. Jego ręce kręciły się między plecami, a talią, aż dotarły do mojego stanika i jednym zwinnym ruchem go odpięły. Łzy zaczęły spływać mi po policzkach. To nie mogło się tak skończyć. Zaczęłam kopać go w uda i walić pięściami w jego klatkę piersiową, lecz na nic. - To ci nic nie da. - wyszczerzył się i zatopił swoje wargi w moich. Musiałam spróbować innej strategii. Owinęłam nogami jego biodra i szepnęłam mu na ucho swoim najbardziej zmysłowym głosem.
- A może dasz mi przejąć pałeczkę? - mężczyzna spojrzał na mnie zdezorientowany. Przygryzłam wargę dając mu do zrozumienia pewność swoich słów. Obrócił się tak, że teraz on napierał swym ciałem na drewniany mebel. Stanęłam na nogi, zdjęłam jego dłonie z siebie i oparłam je o biurko. Już mnie nie trzymał. Wystarczyło teraz tylko uciec i zostawić go w gabinecie samego ze swoją porażką, lecz to by było zbyt proste. Rozpięłam mu spodnie i zsunęłam je w dół. Już, już miałam niby rozbierać go dalej, gdy odwróciłam się i szybko dotarłam do drzwi. Przekręciłam kluczyk i wybiegła na korytarz. Za sobą usłyszałam tylko jego krzyk.
- Pożałujesz tego!
***
Po ponad dwóch tygodniach, wreszcie udało mi się dostać do internetu. Jak się okazało nie na długo. Obiecałam sobie, że napiszę cokolwiek przez czas wolny i słowa dotrzymałam. To jest dopiero pierwsza część historii, a drugą postaram się dodać do Niedzieli. Liczę na wasze szczere komentarze, ponieważ po raz pierwszy napisałam coś tak... Coś podchodzącego pod wiecie co[Brudne myśli]. Nie wiem, jak mi to wyszło, więc proszę was o wskazówki.
Nie spalcie się na słoneczku!

17 komentarzy:

  1. Zaaajebiste ;33 czekam na 2 część ;dd

    OdpowiedzUsuń
  2. O to jest zajebiste *.* czekam na kolejna czesc :3

    OdpowiedzUsuń
  3. WoW O.o Dobre!!! Czekam na dalszy ciąg ;]

    OdpowiedzUsuń
  4. Nieładnie tak kopiować czyjeś opowiadani !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę udowodnić kopiarstwo. Nie pamiętam, abym cokolwiek kopiowała.

      Usuń
    2. I znowu ktoś z anonimem wyjeżdża
      Podaj kurde adres bloga to się przekonamy czyjii ten imagin jest
      A jest boski :)

      Usuń
  5. Nie moge sie doczekac drugiej czesci !

    OdpowiedzUsuń
  6. faje czekam na cz. 2

    OdpowiedzUsuń
  7. zajebiste <3
    zapraszam do czytania prologu i komentowania :)
    http://charming-anthem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. o matko dawaj mi tu szybko 2 czesc :D

    OdpowiedzUsuń
  9. pisz kobieto dalej bo zawału dostane!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham to! Pisz dalej! Kolejną część chcę!!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. omg ! Cudowny ;3 czekam na następną cześć ;)
    Kurwa dziewczyno co ty ze mną robisz?!
    Kocham twoje imaginy !

    OdpowiedzUsuń
  12. Aaaaaa... kiedy następna ? :D No proszę wstaw szybko ! Bo nie wytrzymam ! xx

    OdpowiedzUsuń
  13. szybciutko poproszę część nr. two :D

    OdpowiedzUsuń
  14. świetne :DDDD
    zapraszam do mnie http://onedirectioncalymswiatem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3