niedziela, 5 sierpnia 2012

One Hundred Twenty - Three




A oto ostatnia część imagina o Harrym !:D Mam nadzieję, że się Wam spodoba.

Imagin dedykuję Valerie <3, która obchodzi dzisiaj urodziny.
Chciałabym życzyć Ci wszystkiego najlepszego! Dużo szczęścia, zdrowia, pomyślności, spotkania z 1D i tego, żeby zaśpiewali Ci Happy Birthday ( bo ja raczej śpiewać nie umiem ;p). Mam nadzieję, że moja praca przypadnie Ci do gustu, a te urodziny ( tak jak, mam nadzieję, pozostałe) zapamiętasz na zawsze ! : ***

Uwaga! Zorganizowałam mały konkurs ! Mam nadzieję, że weźmiecie w nim udział i dla wszystkich chętnych, życzę powodzenia. Jesteście świetni :D









Mijałaś właśnie ostatni zakręt prowadzący do domu i jedyne co ci pozostało to ominięcie parku. Postanowiłaś obejść go szerokim łukiem. Doskonale wiedziałaś, że jeśli coś zrobi się raz to bez problemu można to powtórzyć. Zwłaszcza gdy jest się taką ikoną jak Harry. Nie chciałaś czuć się tak jak wtedy. Odrzucona, niechciana... jak ofiara kiepskiego żartu. Skręciłaś w prawo, a twoim oczom ukazał się mały skrawek zieleni. Pomimo dość późnej pory słońce oświetlało bramy wejściowe, a ostatnie ptaki wyśpiewywały melodie. Już z tej odległości doskonale słyszałaś śmiechy maluchów, które w najlepsze bawiły się na tamtejszym placu zabaw. Takie niewinne i serdeczne. Nie wiedzące nic o problemach czyhających na nie na drodze, którą każdy z nas musi pokonać. Nie wiedzą jak to boli stracić szanse na, którą tyle się czekało czy osobę, na której tak nam zależało. Mogłabyś oddać wszytko co masz tylko po to by uchronić je przed bólem porażki, goryczą rozczarowania czy smutkiem, który towarzyszy rozstaniom. Przez te 5 miesięcy tak wiele się zmieniło. Nie byłaś już tą samą wesołą nastolatką co kiedyś. Już nie miewałaś wahań nastroju. Od ponad 3 miesięcy towarzyszył ci tylko smutek i ból. A wszystko zaczęło się od tego nieszczęsnego wieczoru.






~ 3 miesiące wcześniej ~




-Musimy porozmawiać – powiedziałaś do słuchawki, a twój zapłakany głos drżał jak nigdy , przyprawiając cię tym samym o kolejne słone łzy. Dopiero co udało wam się pogodzić po tym całym zajściu z sms-em i znów się pokłóciliście. Nie było rzeczy, którą ceniłaś sobie bardziej niż ten związek, ale tym razem to twoja wina i o wiele poważniejsza sytuacja. Zdradziłaś. Ale jedynie ty wiedziałaś, że to nie prawda . To nie ty całowałaś  tego chłopaka tylko on ciebie . Ale Tom nawet nie chciał tego słuchać . Nie pozwolił wyjaśnić Ci zaistniałej sytuacji. Przecież ty nawet nie znałaś tego kolesia. Po raz pierwszy widziałaś go na oczy, a on tak po prostu się na ciebie rzucił, jednocześnie wpijając się w twoje usta. Próbowałaś go od siebie odepchnąć, ale byłaś zbyt słaba. Po wielu próbach udało ci się, ale było już za późno jedyne co zobaczył twój chłopak,  gdy kierował się w twoją stronę na umówione spotkanie, to to jak całujesz nieznajomego blondyna. Dłużej nie wytrzymał i wrócił do domu. Po tym zajściu unikał cie jak ognia, nigdy nie było go w domu, nie  odpisywał na sms-y ani nie odbierał telefonu. Nie poddawałaś się i w końcu ci się udało. Odebrał.
-Nie mamy o czym. – nigdy nie słyszałaś u niego tak oschłego tonu .
-Błagam, przyjedź do mnie. Wszystko ci wyjaśnię.
-Nie musisz! Wszystko widziałem !
- Nie! Gówno widziałeś! Pozwól mi chociaż wyjaśnić!
-...- odpowiedziała ci cisza.
-Błagam – dodałaś już spokojniejszym tonem – Przyjedź.
Chłopak rozłączył się, a ty rzuciłaś telefonem o ścianę. Tak bardzo go kochasz, tak bardzo ci zależy, a obydwoje zachowujecie się jak szczeniaki.  Mijały sekundy, minuty, a może nawet godziny. Nie zdawałaś sobie z tego sprawy. Pozwalałaś, aby twoje gorzkie łzy swobodnie wsiąkały w poduszkę. Nagle usłyszałaś pisk opon, a po dłuższej chwili ktoś nerwowo trąbił pod twoim domem. Ciekawość i nadzieja, że to jednak on wygrały ze smutkiem. Poderwałaś się z łóżka i lekko uchyliłaś zasłony. Od razu poznałaś samochód i kierowcę . Wybiegłaś z domu i zaczęłaś biec w  stronę chłopaka, który ze spokojem  w oczach opierał się o auto. Chciałaś zawiesić się mu na szyi i pocałować na przywitanie. Powiedzieć ile dla ciebie znaczy, jak bardzo go kochasz, jak bardzo żałujesz tego co się stało.  Byłaś już zaledwie kilka kroków od celu gdy nagle wszystko to, o czym zapomniałaś na jego widok, wróciło. Wróciła świadomość tego jak bardzo go skrzywdziłaś. Z twoich oczy znowu sączyły się łzy. Zwolniłaś i próbując opanować emocje, pokonałaś ostatni metr.  Tom nie spuszczał cię ani na chwilę z oczu.
-Dziękuję – wyszeptałaś spuszczając wzrok. 
-O czym chciałaś ze mną rozmawiać – mówił z kamiennym wyrazem twarzy.
-Pojedź ze mną w jedno miejsce, a wszystko zrozumiesz. – Chciałaś, by pojechał z tobą do blondyna, którego spotkałaś jakiś czas po zajściu i udało ci się namówić go do opowiedzenia całej historii Tomowi. Chłopak bez słowa obrócił się na pięcie, otworzył drzwi od strony pasażera i spojrzał na ciebie znacząco. Starał się być miły pomimo tego co się stało, ale tak naprawdę był za słaby. Nie miał siły, by udawać, że to wszystko jest mu obojętne. Z całych sił starał się udawać kogoś ze stali. Kogoś kto nie ma w sobie, żadnych emocji. Kogoś kogo nie da się zranić. W jego oczach dostrzegłaś smutek i ból. To prawda był słaby, ale pomimo to silny. Silniejszy od ciebie. Tą cechę zawsze w nim ceniłaś. Wiedziałaś, że nie ważne jak bardzo dostaniesz w kość on będzie przy tobie. Był twoją podporą, tlenem, życiem. Bez niego nic nie miało sensu. Zrobiłaś kilka kroków w przód nie przestając patrzeć mu głęboko w oczy. Przystanęłaś przy aucie i skinęłaś głową dziękując. Zajęłaś miejsce w aucie, a chłopak zamkną za tobą drzwi. Wodziłaś za nim wzrokiem gdy chłopak okrążył samochód i zajął miejsce obok.
-Dokąd?  - mówiąc to patrzył przed siebie i przekręcał kluczyki w stacyjce.
-Sandiford Rd. – przeniosłaś wzrok z chłopaka na drogę, którą już jechaliście. Chłopak skiną głową na znak, że zrozumiał. Znajdowaliście się dość daleko od celu. Chciałaś wykorzystać ten czas, aby spokojnie z nim porozmawiać, ale chłopak wyprzedził cię i sam zaczął rozmowę, która w niczym nie przypominała tej, którą miałaś nadzieję przeprowadzić. Tom nie przebierał w słowach i wypominał ci wszystkie błędy. Skupiając się głównie na tym ostatnim... ‘ zdradzie ’. 
To było okropne. Słyszeć to wszystko od niego.  Te wszystkie obelgi kierowane w twoją stronę. Nie wytrzymałaś i odwdzięczyłaś mu się tym samym. Przez całą drogę tylko się przekrzykiwaliście. W pewnym momencie powiedziałaś za dużo, a chłopakowi puściły nerwy. Oderwał wzrok od jezdni i pełnym nienawiści wzrokiem spojrzał na ciebie. Zaczął krzyczeć jak bardzo żałuje, że pojawiłaś się w jego życiu o tym jak bardzo chciałby się od ciebie uwolnić. Pochłonęło go to tak bardzo, że nie zauważył ! !– Krzyknęłaś, ale to nic nie dało. Chłopak spojrzał na drogę i jeszcze raz na ciebie. Po czym wymanewrował samochód w ten sposób, że nadjeżdżający pojazd jechał centralnie na jego stronę.Usłyszałaś tylko krzyk chłopaka.
-Kocham cię ! – Oślepiły cię reflektory ciężarówki. Zasłoniłaś oczy i nagle poczułaś jak przybieracie o wiele większą prędkość . Silne szarpnięcie i uderzenie w głowę spowodowało, że zaczęłaś tracić przytomność. Miałaś wrażenie, że auto dachuje, jedyne na co pozostała ci siła to wyszeptanie ‘ ja ciebie też ’ tak cicho, że prawie nie słyszalnie. Wypowiedzenie tych trzech słów pochłonęło całą twoją energię. Widziałaś jedynie przerażającą biel, a już po chwili straciłaś przytomność. Obudziłaś się na drugi dzień w szpitalnej sali, a przy twoim łóżku czuwali zmartwieni rodzice. Czułaś ból za każdym razem gdy próbowałaś poruszyć zdrętwiałym ciałem. Próbowałaś wiele razy. Bez skutku.  Chciałaś zapewnić rodziców, że wszystko z tobą w porządku. Nie mogłaś znieść zapłakanej twarzy matki i ukrytej w dłoniach twarzy ojca. Nie poddawałaś się i próbowałaś dalej. Za każdym razem towarzyszył temu okropny ból. Wreszcie! Udało ci się ruszyć palcem lewej dłoni i po chwili do twoich uszy dobiegł głośny pisk urządzeń. To wszystko trwało zaledwie kilka sekund. Poczułaś, że odzyskujesz panowanie nad swoim ciałem więc delikatnie przekręciłaś głowę, by spojrzeć na rodziców. Obydwoje poderwali się z miejsc. Mama usiadła na twoim łóżku i mocniej przytuliła trzymaną już wcześniej prawą dłoń. Ucałowała ją lekko i pogłaskała cię po włosach. Tato natomiast wybiegł szybko z sali.
- Już kochanie... Wszystko dobrze. Jesteśmy przy tobie. – Spojrzałaś na mamę i wysiliłaś się na delikatny uśmiech.
-Mamo  - mówiłaś zachrypniętym głosem. Wydobywanie dźwięków sprawiało ci ogromny ból – Co z Tomem? – Kobieta spojrzała na ciebie smutnymi oczami.
-Czy on ?- kontynuowałaś z nadzieją, że wszystko w porządku – Matka pokręciła przecząco głową.
- Przykro mi kochanie.





~ teraz~




Wspomnienia powróciły, a wraz z nimi łzy. Słone krople spływały powoli po twoich policzkach, a ty nawet nie miałaś siły, by je powstrzymać. Nie chciałaś go spotkać. Zwłaszcza w takim stanie. Jedyne z kim chciałaś teraz być to Tom. Szybkim krokiem zawróciłaś. Postanowiłaś go odwiedzić. Nie przeszkadzał ci fakt, że cmentarz znajduje się dwie godziny drogi stąd. Po prostu ruszyłaś przed siebie. Doskonale wiedziałaś, że jeśli skorzystasz z autobusu bądź taksówki będziesz tam o wiele szybciej, ale przez to coś się stało wszędzie podróżujesz pieszo. Łzy utrudniały ci widoczność. Szłaś na oślep co chwila wpadając na innych przechodniów. Słowa, które kierowali w twoją stronę pogarszały sytuację. Byłaś już w pobliżu, a na twoim horyzoncie pojawił się twój cel. Widząc nagrobek zaczęłaś biec w jego stronę. Gdy nagle nogi odmówiły ci posłuszeństwa, a ty stanęłaś jak wryta. Przy nagrobku klęczał młody mężczyzna. Jedyne co widziałaś to to, że był brunetem, a przed nim leżał ogromny bukiet kwiatów. Wydało ci się to dziwne bo zazwyczaj grób odwiedzałaś tylko ty i rodzice zmarłego. Stałaś przez chwilę w miejscu i doprowadzałaś się do normalnego stanu. Gdy byłaś już gotowa do konwersacji i widziałaś wystarczająco wyraźnie ruszyłaś w kierunku chłopaka. Do pokonania zostało ci zaledwie kilka metrów gdy znowu się zatrzymałaś. Przyjrzałaś się mu uważniej i teraz już byłaś pewna kto to. Burza brązowych loków, ta sama postawa... Harry. Na samą myśl o brunecie zrobiło ci się ciepło na sercu. Nagle cisze przerwał zapłakany głos chłopaka.

- Stary, obiecałeś mi co innego. Pamiętasz ? Przyjaźń na zawsze! A tak po prostu mnie zostawiłeś! Z kim teraz pogadam?! Kto mi doradzi?!Zwłaszcza teraz.   – słyszałaś jak głos mu się załamuje . Chłopak przerwał na chwilę i otarł łzy. – Powiedziałeś mi kiedyś, że jestem totalnym dupkiem i frajerem. Heh... Miałeś rację. Nawet nie potrafię zadbać o kogoś na kim mi zależy... Na pewno wiesz o kim mówię... – podniósł leżący przed nim bukiet – Ona już nie chcę ze mną rozmawiać. Poprosiłem, by dała mi szansę, ale nie przyszła. Ty byś pewnie wiedział co zrobić, ale ja nie mam bladego pojęcia. Wszystko się psuje. Najpierw straciłem ciebie, a teraz ją. Jestem do dupy!  - słysząc to w jaki sposób wypowiedział te słowa byłaś pewna, że chcesz dać mu tą drugą, ostatnią szansę. Podeszłaś do nagrobka i po cichu zajęłaś miejsce obok chłopaka, który automatycznie przeniósł wzrok na ciebie i uchylił lekko usta. – Skąd? – usłyszałaś szept chłopaka, ale to zignorowałaś.
-Tom zawsze wie co zrobić.- przerwałaś na chwilę - To dzięki niemu tu jestem. – głos ci się załamał i powtórnie zalałaś się łzami. Brunet bez słowa objął cie silnym ramieniem i przyciągną do siebie. Płakałaś mu w ramię, a on nawet nie miał zamiaru męczyć cię głupimi pytaniami. Odsuną cię lekko od siebie i otarł dłonią słone łzy płynące po twoich policzkach.
- Ciiiii... – wyszeptał opierając swoje czoło o twoje. Spojrzałaś mu głęboko w te zielone oczy i poczułaś jak twoje ciało ogarnia spokój i harmonia. Wasze usta dzieliły centymetry. Przeniosłaś wzrok na jego malinowe wargi, by po chwili znów spojrzeć w oczy. Tym razem poczułaś jak przeszywają cie przyjemne dreszcze, a serce zaczyna bić szybciej. Przymknęłaś powieki. Czułaś jego cudowne perfumy, których zapach sprawiał, że zaczynałaś tracić zmysły. Jego ciepły miętowy oddech pieścił twoją twarz. Wiedziałaś, że dystans między wami co raz bardziej się zmniejsza. Uchyliłaś lekko powieki, a już po chwili chłopak złożył na twoich ustach delikatny pocałunek.  Ponownie zamknęłaś oczy. Miałaś wrażenie, że świat się zatrzymał, a wszystkie zmartwienia odeszły i już nigdy nie wrócą. Po raz pierwszy od dawna czułaś się tak bezpieczna i szczęśliwa. Chciałaś, aby ta chwila trwała wiecznie.



~ rok później ~

 

Od roku jesteście nie rozłączni. Wiele razy się kłócicie, ale właśnie to sprawia, że jesteście co raz bardziej doskonali w byciu razem. Uczycie się siebie nawzajem. Powoli i bez pośpiechu. Harry wie kim był i co dla ciebie znaczył Tom, tak samo jak ty wiesz kim Tom był dla Harrego. Co tydzień odwiedzacie jego grób. Wierzysz, że to dzięki Tomowi jesteście teraz razem. To on sprawił, że się wtedy spotkaliście i  to on czuwa nad tym, abyście już zawsze byli razem.

8 komentarzy:

  1. piękny aż się popłakałam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cholera...ryczę to jest zajebiste,piękne i cholera brakło mi słów!!!Zajebiste

    OdpowiedzUsuń
  3. O matko.... To jest po prostu niesamowite *_____* boskie! Masz naprawde talent =)

    OdpowiedzUsuń
  4. Łzy spływają mi po policzkach cudowne

    OdpowiedzUsuń
  5. Awww *----* Zajebisteee ;***
    Zapraszam do nie na nowy imagin z Hazzą ;P
    http://imaginy-o-one-direction-a.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Płaczę *_*
    Doskonały imagin <3
    Od dzisiaj polubię każdego znanego mi faceta o imieniu Tom :]
    dziękuję bardzo ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co powiesz na Toma Feltona, tego z Harry'ego Potter ;] ~ CatWoman

      Usuń
  7. weź ja ty to robisz? ja płaczę! zapraszam do siebie myimagineworldwith1d.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3