niedziela, 2 września 2012

One Hundred Eighty - One

Piosenka :  http://www.youtube.com/watch?v=eFXRQKYFbXE


Już od trzech lat moim chłopakiem był Louis. Chłopak rzadko bywał w domu. Częściej bywał w trasach koncertowych,nocami nagrywał piosenki w studio wraz z zespołem. Jednak zawsze kiedy Louis zaszczycił mnie swoją obecnością w domu kłóciliśmy się. Powody były różne,zazwyczaj błahostki. Już od pewnego czasu nasz związek przechodził kryzys,ale staraliśmy się dojść do porozumienia.
Zeszłam po schodach na dół do salonu. Lou właśnie oglądał jakiś program w telewizji. Stanęłam za nim i zaczęłam dyskusję. Burzliwą dyskusję.
- Louis. - starałam się by nie skończyło się na kolejnej awanturze
- Tak? - odparł obojętnie,nie odrywając wzroku od ekranu telewizora
- Pamiętasz jak prosiłam Cię,żebyś posprzątał swoje ubrania leżące na krześle w sypialni?
- No. Pamiętam. - nie wytrzymałam,podeszłam do chłopaka,wyrwałam mu pilot i wyłączyłam kablówkę. - Co Ty robisz? Właśnie oglądałem...
- A ja z Tobą rozmawiam. - przerwałam mu.
- Zaraz pójdę na górę i to posprzątam. - wzruszył ramionami
- Nie musisz się już fatygować. Zrobiłam to za Ciebie. - uniosłam głos. - Mam już tego wszystkiego dość. Ciągle nie ma Cię w domu,a jak już jesteś to tylko się kłócimy!
- Nikt nie kazał Ci tego robić. Powiedziałem,że posprzątam? To bym posprzątał tyle,że trochę później. A poza tym,to Ty ciągle masz jakiś problem. To,że nie posprzątałem ubrań,to znowu,że źle zaparkowałem samochód,albo,że nic nie robię tylko wiecznie oglądam telewizję. Uwierz mi,ja też mam tego dość. Przychodząc do domu chcę sobie odpocząć,a nie harować jak wół!
- No oczywiście! To ja zawsze mam problem,Ty nigdy. Wszystko to moja wina,ale Louis Tomlinson nigdy nie jest niczemu winien! Nawet temu,że za pół roku zostanie ojcem!
- Co Ty powiedziałaś? - złagodniał trochę
- To co słyszałeś! - krzyknęłam i udałam się do sypialni. Wszystko co przed chwila usłyszał Louis było prawdą. Byłam w 3 miesiącu ciąży i za pół roku mieliśmy zostać rodzicami. Pierwsze co przyszło mi na myśl to przeprowadzka. Nie miałam zamiaru nadal kłócić się z Louisem. Szybko otworzyłam dość dużą walizkę i zaczęłam pakować do niej moje rzeczy. Kiedy byłam już gotowa do pokoju wtargnął Lou. O miotał mnie zdziwionym spojrzeniem.
- (T.I.) ja nie chciałem,żeby tak wyszło. Daj mi jeszcze jedną szansę. - prosił błagalnym tonem
- Przykro mi. Nie masz na co liczyć. Wyjeżdżam,skro tak bardzo mnie nienawidzisz. Ułóż sobie życie z kimś,kogo będziesz kochał.
- Jak to wyjeżdżasz? Dokąd? Na ile? - zasypywał mnie morzem pytań
- Po prostu,muszę sobie to wszystko przemyśleć. Nie wiem gdzie,ani na jak długo. - wzruszyłam obojętnie ramionami,zabrałam walizkę i zeszłam na dół. Louis stał jak słup soli w sypialni,jakby analizował każde moje słowo. Kiedy miałam już opuszczać budynek w którym mieszkaliśmy poczułam ciepłą dłoń chłopaka na moim nadgarstku. Odwróciłam się,nie powiedziałam ani słowa. Spojrzałam jedynie na niego z wyrzutem i ruszyłam w kierunku taksówki. Słyszałam jak wykrzykuje moje imię,a sąsiedzi uciszają go. Nie miałam pojęcia co mam teraz ze sobą zrobić. Najchętniej zniknęłabym wszystkim z życia. Jednak fakt,że pod moim sercem rozwija się bezbronne maleństwo paraliżował mnie,tak,że nie mogłam zrobić sobie niczego złego. Pragnęłam tego dziecka jak niczego innego. Za wszelką cenę,chciałam udowodnić sobie,że bez Louisa tez dam radę. Wychodziło mi to fatalnie. Gdy tylko o nim pomyślałam łzy napełniały moje oczy i powoli spływały po policzkach. Kochałam go jak nikogo innego,a teraz tak po prostu odeszłam. Moja matka zawsze powtarzała mi słowa : ''Jeśli kochasz,pozwól mu odejść.''...Działało to w odwrotną stronę. Minął już kwartał odkąd nie widziałam Louisa. Kontaktowałam się jedynie z Liamem. To w nim miałam wielkiego przyjaciela i ogromne wsparcie. Odkąd zerwałam z Lou zamieszkałam na drugim końcu miasta,ale teraz postanowiłam zmienić coś w moim życiu na lepsze. Postanowiłam,że opuszczę Anglię na dobre. Na kilka godzin przed lotem spotkałam się z Liamem,aby podziękować mu za wszystko i pożegnać się. Choć przychodziło mi to z nieopisanym trudem.
Na lotnisku jak zwykle było mnóstwo ludzi. Musiałam przedrzeć się przez tłum,aby zdążyć na odprawę. Niestety,nie zdążyłam. Wściekła na siebie usiadłam na krześle. Nie pozostało mi nic,tylko czekać dwie godziny na następny samolot. Wzięłam kilka ulotek i zaczęłam je nerwowo przeglądać. Czas do mojego odlotu niemiłosiernie mi się dłużył. Kiedy minęły dwie godziny,poszłam do punktu informacyjnego.
- Przepraszam. - zaczęłam kulturalnie. - Mogłaby mi pani powiedzieć,o której wystartuje samolot do Paryża?
- Tak mi przykro. Samolot,który dwie godziny temu poleciał do Francji,miał awarię silnika. Niestety,ale się rozbił. Nikt z pasażerów nie przeżył.
Po słowach tej kobiety byłam bliska załamaniu. To ja miałam być w tym samolocie. Gdybym tam była,teraz pewnie bym nie żyła. Nie byłam przekonana,czy dobrze robię zostawiając wszystkie doczesne problemy tutaj,w Londynie. Rozmyśliłam się. Postanowiłam,że jednak zostanę. Wyszłam przed budynek lotniska z nadzieją,że będzie tam jakaś wolna taksówka. Zaczęłam się nerwowo rozglądać. Nigdzie nie było pojazdu,którego szukałam. Mało tego było mnóstwo ludzi,podobnie jak w środku budynku. Jedni się żegnali,inni witali. Jeszcze inni kłócili,a następni rozpaczali,bo ktoś z ich bliskich zginął. Nagle,kilka metrów przed mną stanął nie kto inny jak Louis. Mój Louis. Byłam pewna,że to spotkanie to przypadek. Chłopak stał nieruchomo i wpatrywał się we mnie. Po chwili rzucił się do biegu i gdy dotarł już do mnie,przytulił mnie z czułością.
- Tak bardzo Cię przepraszam. Zachowałem się jak skończony idiota. Proszę,daj mi szansę. Obiecuję,że naprawię wszystkie błędy...
- To ja Cię przepraszam. Miałeś prawo do odpoczynku,którego Ci zabraniałam.
- Czyli to znaczy,że znowu jesteśmy razem?
- Tak Louis. - po moich policzkach zaczęły spływać łzy szczęścia,które chłopak od razu wytarł swoją delikatną dłonią
- Obiecuję Ci,że będę najlepszym ojcem dla naszego dziecka. Dla Ciebie będę najwspanialszym mężem,jeśli zgodzisz się być moją żoną. - po tych słowach wyciągnął z kieszeni pierścionek,klęknął przede mną i wyczekiwał odpowiedzi. Ja nic nie mówiąc,przytuliłam się do niego z całej siły. Louis odczytał moją reakcję odpowiednio. Wstał namiętnie mnie pocałował i podniósł mnie,okręcając wokół własnej osi. Wróciliśmy do domu pogodzeni. Niedługo odbył się nasz ślub,a później urodził się nasz syn,któremu daliśmy imię Michael. Odtąd już nigdy w życiu nie pokłóciliśmy się,a Louis tak jak obiecał,tak też zrobił. Był wspaniałym mężem i ojcem.





Mam nadzieję,że znajdzie się kilka osób,którym ta historia przypadnie go gustu ;)
O kim ma być kolejny imagin?

16 komentarzy:

  1. jest genialny :) zresztą jak wszystkie ;**

    Asia ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. jest bombowy ! tak trzymaj... czekam na następne imaginy twojego autorstwa ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. świtny imagin. <3
    daj następny o Zayn'ie. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Imagin super, ale mam wrażenie, że już go gdzieś czytałam... Ale nic xD

    OdpowiedzUsuń
  5. super imagin, a następny chce o Liamie

    OdpowiedzUsuń
  6. Superrrowy! Kocham szczęśliwe zakończenia ,choć smutne są zajebiste.
    <3
    Następny chce 18+ z Louisem! ♥♥♥
    Zapraszam do Siebie na opowiadanie o 1D z Hazzą w roli głównej.
    www.victoriacosbrow1d.bloblo.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. super następny z harrym :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Nastepny Harry! <3 a imagin świetny! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny i dalej pisz o Lou, bo bosko Ci to wychodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jest super, łezka w oku mi się zakręciła.
    O Zayn'ie bym poprosiła :D
    Pozdrawiam Cieplutko :)

    Ps: existsonlyforyou.blogspot.com/2012/09/rozdzia-1.html
    Zapraszam :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajny, ale gdzieś już taki czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Superowy imagin!Na prawde zajebisty i nie wiem co jeszcze napisac, bo jestem pod takim wrazeniem :)
    PS. nie chcialo mi sie logowac, pozdrawiam Justine Horan

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3