sobota, 8 września 2012

One Hundred Ninety- Two

 UWAGA scena + 18. 
Proszę, doceńcie moje starania, przeczytałaś = kom ; )
 Długie, bo długie, ale mam nadzieję, że podpasi


Godzina dziewiąta, miasto tętni życiem porannego szczytu. Ludzie w pośpiechu przemierzają stację metra.Niby jeden język ale słowa wypowiadane przez setki przechodniów nadawały prawdziwy głos metra, prawdziwy głos Londynu budzącego się do życia. Cierpliwie czekasz na następny pociąg, ze słuchawkami na uszach oddajesz się w stronę fantazji, marzeń spełnionych i tych co nigdy nie zagoszczą w Twoim życiu.
- Cześć, mogę się dosiąść ? - z ust młodego mężczyzny dobiegły do Ciebie słowa. Z grzeczności zdjęłaś słuchawki.
Ty: Tak, pewnie - zrobiłaś miejsce koło siebie, stacja opustoszała. Dlaczego tu tak pusto ? - skierowałaś kilka słów w stronę nieznajomego.
On: Pusto owszem, ponieważ wszystkie poranne składy już odjechały, niektóre zdążyły tu nawet dawno powrócić - powiedział otwarcie z uśmiechem na ustach.
Ty: Ojej ...Oznacza to, że zatraciłam się na dobrą godzinę ?! Jeej, dobra jestem - zaśmiałaś się, nieznajomy tylko przytaknął.
On: Jak Ci na imię ? 
Ty: [T.i], a Ty ?
On: Jestem Luuu.. L. Lo.. LUCAS ! - no dobra, to było dziwne, ale dalej postanowiłaś posiedzieć z tajemniczym Lucasem. Hmm. No na prawdę miły chłopak. Szczery uśmiech, dobrze mu z oczu patrzy.Nadjechała wyczekiwana linia i musiałaś się rozstać już chyba na zawsze. Cały czas sumienie nie dawało Ci spokoju.Wyrzuty dlaczego nie wzięłaś numeru.
Następnego dnia według kolei rzeczy poszłaś do pracy, lecz najpierw czekała Cię godzinna podróż podziemiem. Niestety chłopaka tam nie było. Zrezygnowana w ostatniej chwili przecisnęłaś się przez drzwi.W pracy nie tryskałaś entuzjazmem, co przy pracy kelnerki jest głównym warunkiem dobrego handlu.
- Ej [T.i] idź odebrać zamówienie - ponaglał głos z kuchni. Poprawiłaś fartuszek, wytarłaś dłonie i z uśmiechem ruszyłaś na salę. Podeszłaś do stolika. Pięciu młodych uśmiechniętych mężczyzn. Nie trudno ich nie rozpoznać. Loki, paski, mulat, paczka czipsów w kieszeni, łyżeczka na drugim końcu stołu. Każdy po kolei składał zamówienie, no może prócz Louisa.Siedział podparty i wpatrywał się w Ciebie jak w obraz.
Co jest ? -Pomyślałaś. Dyskretnie sprawdziłaś dekolt, wszystko na swoim miejscu. W następnej kolejności grzywka, twarz, fartuszek. Nic nie ma. Żadnego powodu ...
Ty : Ekhhem... coś podać ? -chłopakiem potrzepało i powrócił do realiów.
Louis : Hmmm, tak tak - zaglądnął w kartę. Tym razem ty zaczęłaś Go lustrować..Wyglądał znajomo, może nie tylko z plakatu. - To ja poproszę to samo co mój poprzednik . 
Złożyli zamówienie, otrzymali je i tyle ich widział ...
Znużona codzienną monotonią kładziesz się spać by jutro znów przeżyć taki sam dzień. Taka sama kolej rzeczy. Rano na stacji spotkałaś Lucasa. Dziwnie wyglądał. Czapka, okulary ? 
Halo ? Rozumiem są przeciągi, no ale żeby w czapce chodzić ? A słońce chyba nie doskwiera pod ziemią?
Ty : Cześć Lucas, fajnie, że jesteś
Lucas : Heej - zrobił miejsce koło siebie.
Odżyłaś troszeczkę w tym czasie przyjechał opóźniony skład. Pęd powietrza zrzucił niechlujnie założoną czapkę. Zamaszyście spadły też okulary . Te oczy, magnetyzujące spojrzenie. W momencie zreflektował się, że Ty już wiesz, pociągnął Cię za nadgarstek do najbliższego zaułka.
Lucas/Louis : [T.i] poczekaj, wszystko Ci wytłumaczę.
Ty : Dlaczego mnie okłamałeś ? Skąd ten Lucas ?
Louis: Ja tak nie chciałem ... Po prostu w obawie o siebie, nie wiedziałem, że tak wyjdzie. Bałem się, że polubisz Louisa, a nie moje wnętrze.
Ty : Za taką mnie uważasz ? - głos Ci się łamał. Chwycił Cię za rękę i spojrzał w oczy.
Louis : Ciii. Nie uważam tak, jesteś inna, przepraszam, a teraz uśmiechnij się. Pokiwałaś głową na nie. By Cię rozbawić swoimi dwoma palcami skierował Twoje kąciki ust ku górze.. Parsknęłaś śmieche,.
Louis : No i bardzo ładnie ...

I tak zaczęła się nasza znajomość ...
- Mów dalej, mów dalej - dobiegał głos przyjaciółki
Daj mi mówić ... 

A więc pewnego razu zaprosiłam Louisa do siebie. Padało, wiatr szalał. Przyszedł jak na zawołanie, wstawił się jak więzień z przepustki na podany adres.
Ty : Louu jesteś cały mokry, nie musiałeś
Louis: Ale jak to ? Potrzebowałaś mnie, więc musiałem a poza tym to sam chciałem.
Rzuciłaś mu się na szyję - A teraz chodź biedaku, znajdziemy Ci coś na przebranie, napijesz się czegoś ciepłego i pogadamy. Ściągnęłaś mu płaszcz i zamaszystym ruchem szalik.
Ty: Chodź na górę, może akurat coś się znajdzie, a może chcesz wziąźć gorący prysznic ? 
Louis : [T.i w zdrobnieniu ]  wyluzuj, to tylko deszczyk, wystarczy mi tylko T-shirt
Ty : No dobra, widzisz jak ja się przejmuję ? - uśmiechnęłaś się i pociągnęłaś chłopaka na górę.Zniknęłaś w garderobie w poszukiwaniu jakiegoś większego podkoszulka. - O jest ! Proszę, przymierz. Zdjął koszulkę. Ahh ten Jego sześciopak. Zawsze robiła na Tobie wrażenie, ale tyle Ci po tym. W końcu Lou był tylko przyjacielem.TYLKO, właśnie tylko. Chciałaś się czuć kimś więcej ale Lou tego nie dostrzegał, a nie było Cię stać na rozmowę.
Louis: To co dziś w planach ? A no i o czym chciałaś porozmawiać ?
Ty : A w sumie to nic, coś się wymyśli. Chciałam po prostu, żebyś był. Ostatnio mało czasu razem spędzamy.
Louis: Przepraszam, obiecuję poprawę - uściskał . A może po prostu wziął w objęcia ? Schował w bezpieczne miejsce, tak jak najcenniejszą rzecz w swoim życiu. Uwielbiałaś gdy tak robił nie tylko Jego bliskość, silne ramię i kontakt fizyczny. Lecz za dobre rady. Byłaś Jego siostrzyczką  a On Twoim starszym bratem.
Ty : Lou mam na laptopie fajny film, może obejrzymy razem ? 
Louis: O ! Dobry pomysł, to idż włącz a ja idę po marchewki i seans idealny.
Poszłaś na górę i "odpaliłaś" film, ściemniłaś światło i w pokoju panował klimatyczny półmrok. Lou przemknął po cichutku do pokoju. Posunęłaś się na łóżku i gestem poklepania wolnego miejsca zaprosiłaś Go do siebie. Louis objął Cię i przyciągnął do siebie. Twoja głowa spoczęła nieśmiało na Jego piersi.
Ty : Louis ? - przerwałaś
Louis : Nom ? Coś się stało ? - podniosłaś głowę. 
Ty : A nic. Po prostu dziękuję, że jesteś.
Louis : Byłem i będę. A teraz na prawdę mów co Cię gryzie. Przecież widzę, że jest coś nie tak.
Ty : Jest wszystko ok, na prawdę - tak właściwie to nie, cholerny ból , obawa przed reakcją Louisa, a co jeśli czuje to samo ? 
Louis : No niech Ci będzie 
Ty : Już oglądajmy, a możesz dziś u mnie zostać ? 
Louis: Pewnie, wiesz, że lubię z Tobą przebywać.
Ty : To super ... położyłaś się  I wtulona w Jego ciepłe ciało usnęłaś. Rankiem Louisa nie było koło Ciebie. Postanowiłaś zejść na dół. Również pusto. Zadzwoniłaś.
Ty : No hej, gdzie Cię zmyło ?
Louis : Musiałem szybko jechać a nie chciałem Cię budzić, PS za chwilę będziesz mieć gościa.
Ty : No spoko, spoko, ale jakiego gościa ?!
W tej chwili zadzwonił dzwonek
Ty : No ok, masz rację, muszę kończyć, pa.
Otworzyłaś drzwi.
Ty : Hazza ? Co ty tu robisz ?
Harry: Cześć, a no tak wpadłem., Louis mnie poprosił bo nie chciał byś była sama, a wiesz, że zawsze lubię z Tobą przebywać
Ty : O to fajnie, właź. 
W progu zdjął marynarkę i przyjacielsko wyściskał
Ty : Harry przestań, bo flaki mi za chwilę wyjdą.
Harry : Ojej no dobra - uśmiechnął się i pognał w stronę telewizora.
Ty : Co ty tworzysz ? 
Harry : Dziś moja droga zobaczymy jak śpiewasz, kto wie, może powiększymy się aż do szóstki ? A więc dziś karaoke.
Ty : OMG, to żeś dowalił, to przebiorę się, zjem śniadanie i w tedy to Twoje karaoke.
Harry : Ok, to idź a ja zaczekam.
Wskoczyłaś szybko pod prysznic z dołu dobiegały dźwięki " wyjącego" Harrolda.Przyodziałaś się w nieco przy krótkawy ręcznik i siadłaś na łóżku rozmyślają co tajemniczym zniknięciu Louisa.Harry zapukał do drzwi.
Ty : Właź - stałaś przy lustrze i ubolewałaś nad swoimi niedoskonałościami.
Ty : Harry, możesz mi powiedzieć co jest we mnie nie tak ?
Harry : Ale [T.i] co ma być nie tak ? - w lustrze widziałaś, że zmierza w Twoją stronę.
Ty : No, dlaczego nikt nie zwraca na mnie uwagi ? Wiem, że mam niezgrabne nogi, przeciętną twarz...
Harry : Ciii... co ty wygadujesz, jesteś idealna i koniec kropka.
Ty : Serio ? - pokiwał głową, uniósł Twój podbródek  tak abyś mogła spojrzeć mu w oczy.
Harry: A teraz słuchaj. .. Nie wiem dlaczego tak uważasz, ale nie masz jakichkolwiek powodów. Jesteś śliczną dziewczyną, więc mi tu nie smutaj. Wtuliłaś się w Niego i wyszeptałaś -Dziękuję, i cmoknęłaś chłopaka w policzek,. Ten zamiast po chwili puścić Cię z objęć przyciągnął Cię gwałtownie i nosem przejechał po Twojej szyi zaciągając się zapachem. Zmogła Cię z nóg. Co on robi ? Nikt nigdy nie obdarzył Cię taką czułością. Ogromne ciepło ogarnęło Twoje ciało, zdrowy rozsądek dał upust emocjom i pożądaniu.
Ty : Harry, możesz coś dla mnie zrobić ?
Harry: Słucham ? 
Ty : Harry ... - powiedziałaś niepewnie. 
Harry: No co jest ?
Ty: Chodź do mnie i pocałuj mnie. Proszę.
Bez słowa podszedł, zbliżył się do Ciebie.Bliskość, jego drżący oddech obijający się o Twoją twarz, duże pełne usta, wprost stworzone do pocałunku.Chłodne spierzchnięte wargi spoczęły na Twoich. Odpowiedziałaś z większą intensywnością. Zaczął otulać pieszczotą Twoją szyję.Dlaczego to zrobiłaś ? Sama nie wiem, być może doskwierał Ci brak czułości. A Harry Cię zaspokoił, był bardzo atrakcyjny. Musnął Twój obojczyk przeszła Cię fala dreszczy, zachichotałaś pod nosem.
Harry: Dziękuję
Ty : Ale za co mi dziękujesz ?To ja powinnam, a teraz przepraszam, przebiorę się i zaraz wracam.Posłusznie wyszedł z pomieszczenia a Ty z uśmiechem na twarzy dokończyłaś czynność.Gdy zeszłaś Harry siedział na puszystym dywanie i bawił się jak mały dzieciak z Henrym - Twoim kotkiem.
Ty : Uważaj, pożera w całości
Harry : No fakt, póki co próbował mi wydrapać oko, ale nie dam się - puścił oczko i zaśmiał się. Jesteś na prawdę śliczną dziewczyną, więc nie widzę powodów Twoich zmartwień- mówił patrząc w oczy.Jestem pewien, ze Lou tak na prawdę coś do Ciebie czuje, tylko boi się Twojej reakcji, tak jak ty.
Ty: Skąd wiesz ???
Harry: No daj spokój, przecież widzę.Jesteś w Niego wpatrzona, gdy tylko pojwi się w jego otoczeniu jakaś laska od razu starasz się im przeszkodzić- puścił oczko.
Ty: No dobra, masz mnie, ale ja nie potrafię.Nigdy nie byłam w związku na poważnie. Większość opierała się na cześć i pa w szkole .... 
Harry: Ale przecież nie chodzi od razu o te sprawy.Nie na tym to polega, jeśli nawet chłopak będzie chciał to wykorzystać, to uwierz, że nie dorósł do dojrzałego związku.
Ty: Tak myślisz ? Czyli mówisz, że mu się podobam ?
Harry: No przecież, jeśli chcesz to mogę z Nim pogadać
Ty : To super
Harry: Nie przejmuj się, nie powiem nic Louisowi o tym co miało zajście, trochę mnie poniosło, wybacz.
Zjedliście śniadanie i wspólnie zrealizowaliście plan chłopaka. Zbliżało się południe.
Harry: Słuchaj, muszę już iść. Dzięki za miło spędzony dzień.
Ty: Ja również, dziękuję. Wpadaj częściej.
Harry: A właśnie, zapomniałbym. Wpadnij dziś wieczorem do nas. Robimy imprezę.
Ty: O super, dzięki za zaproszenie, jasne, że będę. Do zobaczenia. 
Na pożegnanie uścisnęłaś chłopaka i poszedł.
Dzień mijał spokojnie. Wypoczywałaś w domu. Na wyświetlaczu pojawił się napis > Lou :* <
Ty: No heej
Louis: Cześć, przepraszam, że zniknąłem tak szybko, ale coś mi wypadło.
Ty: Nic się nie stało, żyję
Louis: Harry wspominał Ci coś o wieczorze ?
Ty: Tak tak, już wszystko wiem.
Louis: To super, do zobaczenia
Zbliżała się osiemnasta, Powoli zaczynałaś się szykować. Zadzwonił Harry.
Harry: Cześć piękna, gadałem z Nim i powiedział, że dzisiaj pogada z Tobą.Trzymam kciuki.
Ty: No ok, dziękuję
Wyszykowałaś się i udałaś do ich domu., który był stosunkowo blisko. Zadzwoniłaś wcześniej do Louisa by wyszedł po Ciebie. 
Louis: Cześć, ale ładnie wyglądasz
Ty : No hej, przytuliłaś się
Louis : Słuchaj, Harry coś mi wspominał, ale nie do końca rozumiem. Czy ty ..... - przerwałaś mu
Ty:No tak, Bardzo Cię lubię no i ... 
Louis: Nie... [T.i]proszę. Nie. Ja nie. Ja nie chcę ... Nie chcę tego zniszczy ć, ja po prostu jestem nie gotowy. Nie chcę cię stracić. ... [T.i]
Twoje oczy zalały się łzami. W jednym momencie odwróciłaś się na pięcie i ruszyłaś w stronę domu, cały czas szlochając. Było słuchać krzyki Louisa - donosiło echo.
Wściekły wpadł do domu.Trzasnął drzwiami i poszedł na górę.
Harry : mhmh... pięknie - powiedział pod nosem i bez zastanowienia sięgnął po telefon. 
Ty: Harry, wybacz. Nie mam teraz ochoty na nic. Miłej imprezy ... - pociągnęłaś nosem
Harry: Taaaa na pewno będzie super, zaraz będę. Na miejscu był dosłownie za chwilę.
Ty: Harry dziękuję, ale ja na prawdę się źle czuję.
Harry: Wiem, zdaję sobie z tego sprawę - przytulił Cię, pozwolił narazić swoje nieskazitelnie gładkie mankiety koszuli na słoną kąpiel. A teraz chodź. 
Ty : Gdzie ??? 
Harry: Zayn,Niall, Liam no i ja chcemy Twojej obecności. Lepiej się poczujesz
Ty : No ok, ale nie pozwól mi Go spotkać
Harry:Spokojnie,zajmiemy się tym. Zebraliście się i z uśmiechem na twarzy szliście pod dom. Harry był ma prawdę dobrym przyjacielem. Wspierał, rozbawiał, pocieszał jak tylko mógł.Może i impreza trwała w najlepsze, ale Wy w piątkę świetnie bawiliście się u Zayna w pokoju śmiejąc i żartując.Poszłaś do łazienki.Na korytarzu spotkałaś narypanego w trupa Louisa.
Louis : Mmm maleńka - zataczając się " podszedł" do Ciebie. Agresywnie przygniótł Cię do ściany.
Ty: Louis ... uspokój się.. puść mnie. Jesteś pijany ...
Louis : Nie-e. Dzisiejszej nocy nie puszczę... Wpił się w Twoje usta, nie mogłaś nic zrobić, dłońmi przytrzymywał Ci twarz.Szarpałaś się, Jego dłoń powędrowała na Twoje piersi, rozpiął biustonosz . Zaczęłaś krzyczeć. Resztką sił odepchnęłaś Go i w pełnym biegu wleciałaś do pokoju.
Zayn: [T.i] czemu krzy... - nim dokończył zobaczył w jakim jesteś stanie. Rozczochrana, zmierzwione ubrania i ten biustonosz ... który podtrzymywałaś ręką
Harry: O mój Boże, co jest ? 
Ty: Louis... on chciał .. - powiedziałaś zanosząc się płaczem
Niall: Ciii ... [T.i w zdrobnieniu]- przytulił się do Ciebie. On jest pijany, nie jest sobą.
Harry: Już dobrze, jesteś bezpieczna - nałożył Ci ramiączko i dość sprawnie poradził sobie z zapięciem. Zayn odgarnął grzywkę.
Liam: Co z debil ... co mu do głowy przyszło - pokiwał głową z niedowierzaniem.
Ty: Pół biedy ... najgorsze jest to, że zaraz się zleję .
Harry:Chodź, odprowadzę Cię.Chwycił Cię za nadgarstek i podprowadził za nadgarstek do łazienki.Otworzył byś weszła. Zamknął za Tobą i usiadł opierając się o drzwi. Po chwili czynność była już załatwiona.
Ty: No Harry, już mozesz mnie wypuścić
Harry: Nieee. zostajesz tam - śmiał się
Ty: Ej no weź odejdź ... chcę wyjść durniu.
Harry: Niee-e 
Ty: No OMG, zrobię co chcesz, ale mnie do cholery wypuść !
Klamka się zluzowała, otworzyłaś drzwi a on stał i zacieszał.
Ty: Nooo w końcu, co Ci odbiło ?
Harry: A nic, takie tam
Ty: No dobra, dotrzymam słowa, Co mam zrobić ? 
Harry: Nic, tylko mnie pocałuj, bo jak nie to ja i tak to zrobię .
Ty: Harryy! - upomniałaś Go zabawnie
Harry: No chodź, chodź

I co ? Całowałaś się ze Stylesem ? Jak było ? - dopytywała przyjaciółka.
-Ciiiii. nie przerywaj.Słuchaj dalej 

Ty: Harroldzie, ale z Ciebie świnia - jego oczy błyszczały a twarz przyjęła pewny siebie, zawadiacki uśmieszek.
Harry: No chodź, do tatusia - pokiwał brwiami
Ty: Haha ? Mam całować się z ojcem ? Średnio śmieszne - parsknęłaś śmiechem.
Ten nie czekając podszedł do Ciebie, objął i spojrzał w oczy.
Ty: O mój Boże, Harry Ty nie żartujesz ... - uśmiechnął się po Harremu.
Harry: To jak ? Doczekam się czy nie ?
Ty: Doczekasz, doczekasz
Przybliżyłaś się do Jego umięśnionej sylwetki. Stanęłaś na czubkach palców. Stykaliście się czołami, zatraciłaś się w zieleni Jego tęczówek. Był idealny. Ósmy cud świata na dwóch nogach.Połączenie świetnej osobowości i bardzo pociągającego chłopaka. Niesforne loki otuliły Twoją twarz, ponętne usta poczuły smak Twojego truskawkowego błyszczyku.Wraz z upływającymi sekundami wzrastało pożądanie.Zapach Jego perfum i czuły dotyk. Niby niewinny pocałunek, ale chciałaś by trwał dłużej i jeszcze dłużej. Wplotłaś palce w Jego włosy.Nie był dłużny, Jego dłoń powędrowała pod Twoją koszulkę. Delikatnie opuszkami palców gładził wrażliwą skórę powodując gęsią skórkę. Odessałaś się od Niego, położyłaś głowę na Jego ramieniu, ręce spoczeły na Jego biodrach.
Ty: Hazza ! Ale z Ciebie całuśna bestia.
Harry: Mmmm a jaka z Ciebie
Objęłaś Go mocniej, niemal przylegał do Ciebie
Ty: Hazza, musimy wracać do chłopaków ? Chcę pobyć z Tobą sama.
Harry: Chodźmy do mnie. 
Poszliście na piętro.
Ty: Harruś, co będziemy robić ? - przygryzłaś dolną wargę i spojrzałaś uwodzicielsko. Biedak aż zaniemówił.Położyliście się, włączyłaś jakiś kanał, leciała dobra komedia. Chłopak śmiał się z każdej sceny a Ciebie do łez przyprawiał Jego zabójczy śmiech.
Ty: Harry... a tak właściwie to dlaczego ty sobie kogoś nie znajdziesz ?
Harry: PO co mi ktoś ? Skoro nie mogę być z Tobą ... - momentalnie posmutniał a Jego twarz przybrała poważny wyraz.
Ty: Hazuu.. nie gadaj bzdur. Jak to nie możesz ? Złożyłaś na Jego ustach pocałunek , od razu się rozpromienił. Chwyciłaś Go za rękę.
Harry: To znaczy, że .. chcesz być ze mną ? - dodał niepewnie
Ty: No pewnie, ż tak. Jesteś kochany. Znasz mnie i rozumiesz bez słowa. Mogę powierzyć Ci swoj tajemnice i przemyślenia. Jesteś wyjątkowy i zabójczo przystojny.
Harry: [T.i] ale ze mnie cholerny farciarz. Jesteś spełnieniem moich marzeń księżniczko.
Nachylił się nad Tobą i ponownie zaznałaś smaku Jego ust. Namiętniej, agresywniej. Usiadłaś na nim, chwilowo stopując czynność.
Harry: Wiesz co ?
Ty: Niee, ale może mi powiesz ??? 
Harry: Dzisiaj śpisz u mnie - zadziornie się uśmiechnął
Ty: Mmm ok 
Harry: To czekaj, dam Ci coś luźniejszego na przebranie
Ty:Głupku, chyba każda Twoja rzecz jest na mnie luźna
Harry: No w sumie to tak, facepalm
Wyciągnął z szafy podkoszulek i świeże bokserki. 
Ty: Dobra, to znikam się przebrać i zaraz wracam.
Harry: Będę tęsknić - zrobił minę szczeniaczka.
Po chwili.
Ty: Jestem - zaczął się śmiać. Yyy z czego się śmiejesz głupku ?
Harry: A nic... śmiesznie wyglądasz, jak jakiś skrzat - dławił się śmiechem.Wkoczyłaś do łóżka.
Harry: No co ty? Idziesz już spać ? Nooo weeeź nie żartuj.- zmarszczył zabawnie czoło
Ty: Nawet się nie wygłupiaj Styles. Idziemy SPAĆ- wstałaś w wciągnęłaś go do łóżka.
Harry: No dobra, mogę Cię przytulić ?
Ty: No pewnie, nawet musisz, zawsze mogły by przyjść złe potwory.
Harry: To ja będę tym potworem dzisiaj, dobra ? - pokiwał brwiami
Ty: Mmmm to ja zamawiamtakiego potworka, dobrze ? - wyszczerzyłaś ząbki
Harry: Ooo tak, powoli przestawiasz się na moje fale mała - musnął Twoje wargi. 
Się zaczęło ... 
Ty: Biegniemy po złoto Harry ? 
Harry : O taak, lubię to.
Ty: Tylko wiesz, że jestem świeża ? 
Harry : Przymknę oko, powiedzmy, że będę Twoim nauczycielem.
Całował Twoje ciało, szyja, brzuch, uda wzbudzając dreszcze podniecenia. 
Rozchylił uda, wszedł głęboko. Krzyknęłaś. Przymknęłaś oczy i oddałaś się chłopakowi. Kołysał na boki, dynamicznie, z przerwami. Nie zaniedbywał Twoich ust, cały czas opatrzał Cię pocałunkami. Trwał nad Tobą już długo, napięte mięśnie, pełne zielone oczy rozżarzone pożądaniem i ta chłopięca twarzyczka. 
Ty: Harry, nie mogę uwierzyć, że jesteś mój ... 
Harry : Uwierz mała - pchnął kilka razy, później opadł zmęczony na materac.
Wtuliłaś się w rozbudowane ciało loczka. Leżał na plecach głęboko oddychając a Ty przybrałaś pozycję na boku.Głowę  ułożyłaś na jego piersi, stykając się policzkami .Zasnęłaś. Chłopak czule gładził Cię po włosach. - Dobranoc kochanie, wyszeptał do ucha, pocałował w czoło i sam zasnął. 

No i tak zaczęła się moja historia z Harrym.Kto wie czy był to przypadek, może było to z góry ukartowane ? Jedno wiem, jesteśmy sobie przeznaczeni.




17 komentarzy:

  1. wow jestem pierwsza, a tak do rzeczy to imagin świetny badzo bardzo mi się podobał !!! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie obraz sie, ale nie podobają mi sie twoje imagine, wszystko dzieje sie za szybko, a teksty są jak z photostory z BRAVO

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trudno żebym pisała patosem . a zwłaszcza gdy grono odbiorców na co dzień porozumiewa się " młodzieńczym " slangiem. Każdy towar ma swojego klienta.

      Usuń
  3. Wedłig mnie jest genialny. Bardzo mi się spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
  4. napisz drugą część z teego hahaha nie mogę przestać czytać Twoich imaginów , uzależniłam się od nich :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny <3 Kocham imaginy + 18 z Harrym :*
    ~Miśkaa

    OdpowiedzUsuń
  6. boski strasznie misie podoba kocham takie imaginy z Harrym :***

    OdpowiedzUsuń
  7. K O C H A M T E G O I M A G I N A xxx.

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny imagin :)
    bardzo dobrze piszesz

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo fajny :) W sumie wyśmienity :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Twoje Imaginy nigdy mi się nie znudzą! Ten, jak już mnie przyzwyczaiłaś poprzednimi jest wprost idealny i niebanalny. Świetny! xox

    OdpowiedzUsuń
  11. Piszesz świetne imaginy!!! Ten jest przeeecudny ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  12. Kocham Cię poprostu <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3