niedziela, 16 września 2012

Two Hundred - One


Imagine dedykuję następującym osobom :  
Malikowa,  
Claudia,
Hope,
oraz pozostałym fankom Li ;) x





-Ej! Tom! Zostawcie go! – krzyczałam, podbiegając do grupki wyrośniętych chłopaków, otaczających leżącą postać. – Powiedziałam coś! – warknęłam na jednego z nich, szarpiąc za rękaw, a następnie stanęłam przed nim, by tworzyć przeszkodę, przez którą nie mógł zadać kolejnego ciosu.
-[T.I.]! Witaj, kochanie! – przywitał mnie, nachylając się w celu muśnięcia moich ust.
-No chyba nie. – wycedziłam przez zęby po odwróceniu głowy. Odepchnęłam go, a ten, by nie stracić równowagi, cofnął się o kilka kroków.
-Co robisz do cholery? – zapytał zdenerwowany, podczas gdy ja podałam rękę leżącemu nastolatkowi, pytając, czy wszystko w porządku. Liam przytaknął, a ja zaczęłam toczyć bitwę na słowa ze swoim `chłopakiem`.
-Mówiłam Ci cos na ten temat. –przypominałam, podpierając się o boki.
-Nie mów, że będziesz go bronić. – zaśmiał się ironicznie, wskazując na swoja ofiarę.
-A co, jeśli tak? – stwierdziłam, zerkając na pozostałą trójkę jego kumpli, którzy tylko obserwowali z daleka całe zajście.
-Mam zasady : haracz albo wpie#dol. – tłumaczył, zbliżając się do ocalonego. Położyłam palce na jego torsie, by go zatrzymać.
-Mam zasady : z dupkami się nie zadaję. – naśladowałam jego ton, specyficznie unosząc brwi.
 -Jak mnie nazwałaś? – tym razem zmniejszał odległość między nami, przeszywając groźnym spojrzeniem.
-A zasługujesz na chwalebne tytuły? – powiedziałam głosem pełnym pogardy i nienawiści.
-Czy ja zasługuję na chwalebne tytuły..? – odwrócił się, przeszedł niespełna metr i wrócił z podniesionymi rękoma. Wyśmiał mnie. – Na pewno na szacunek. – rzekł, grożąc wskazującym palcem. – jeżeli nie będziesz mi go okazywać…
-To co? – przerwałam mu, podnosząc prawy kącik ust do góry.
-To z nami koniec. – wydał wyrok, patrząc na mnie z satysfakcją i z nadzieją, że mnie to poruszy.
-Załatwione. Coś jeszcze? – rzuciłam, opuszczając jego dłoń na dół. Podszedł do mnie jeszcze krok.
-Że co!? – oburzył się. – Żadna dziewczyna nie ma prawa…
-Świat jest taki niesprawiedliwy. – ucięłam kpiąco, rysując cudzysłów w powietrzu.
-Pożałujesz tego. – zagroził pięściami.
-Ej, ej. Ogarnij się. Tylko mnie tkniesz, a John Cię załatwi. – ostrzegałam go. – A teraz odejdź. – dodałam, gdy zrezygnował z wyładowania emocji na mojej osobie.
-Jeszcze będziesz prosiła, żebym do ciebie wrócił. – stwierdził `na odchodne`.
-W snach. – docięłam, machając na pożegnanie.
-A z tobą się jeszcze policzę. – skierował słowa do wybawionego z opresji przeze mnie chłopaka.
-Pomarzyć zawsze można. – krzyknęłam, gdy oddalał się ze swoją bandą o pokerowych twarzach. Byłam pewna, że od środka pękali ze śmiechu, aczkolwiek Tom był ich dowódcą, więc nie raczyli wyśmiać go w takim towarzystwie. – Na pewno wszystko dobrze, Li? – zapytałam łagodnie, by jeszcze raz się upewnić. Podniosłam z ziemi jego plecak i podałam mu.
-T..tak. – wydukał, lustrując mnie swoimi brązowymi tęczówkami. Gdy przyglądały mi się z zainteresowaniem, były jeszcze ładniejsze, niż wtedy, kiedy dostrzegałam w nich strach, co było codziennością. – Dlaczego to zrobiłaś? – spytał mnie po chwili, gdy oglądałam jego przeciętą wargę.
-Ale co? – zdziwiłam się. – Przepraszam. – dodałam, gdy syknął z bólu.
-No dlaczego mi pomogłaś? – wypytywał nieustannie.
-Mieszkam niedaleko. Chodź, opatrzę to. – zaproponowałam. Bez otrzymania odpowiedzi chwyciłam go za rękę i prowadziłam ulicami do mojego domu. Próbował się wykręcić, ale nie słuchałam.
-Możesz mieć problemy. – nie zakańczał nużącego tematu.
-Problemu to ja się pozbyłam. Za długo patrzyłam na to bezczynnie… - przemawiałam skruszona. Na prawdę tego żałowałam. Moje postępowanie przez ostatnie tygodnie było naprawdę karygodne. – Ale obiecuję, że to się zmieni i będzie lepiej. – zapewniałam, lekko wtulając się w jego ramię. W ten sposób chciałam mu pokazać, że odtąd ma we mnie wsparcie.
-Nie musisz tego robić. – powiedział obojętnie, spuszczając głowę.
-Niby czego? Jak coś to szukam nauczyciela do gry na gitarze. – wyszczerzyłam się, ukazując rzędy białych zębów.
-Skąd wiesz? – podniósł wzrok, uważnie mi się przypatrując.
-Ja wiem dużo rzeczy. Na przykład, że tutaj mieszkam. – zaśmiałam się. Po raz pierwszy ujrzałam na jego twarzy uśmiech.

***

<włącz to>

- Z tego, co wiem, to szkoła jest w drugim kierunku. – rzekłam, widząc Payne`a kierującego się w przeciwną stronę.
-Teraz Ty mnie będziesz prześladować? – oburzył się, podchodząc do mnie opartej o drzewo.
-Nie bulwersuj się. Chodź. – wyciągnęłam ręce z kieszeni i szarpnęłam go za rękaw.
-Już tam więcej nie pójdę. – stwierdził ja obrażone dziecko z chęcią odejścia.
-A właśnie, ze pójdziesz. – drażniłam się z nim i pociągnęłam za plecak zawieszony na jednym ramieniu.
-Nie będziesz mnie cały czas chronić. Jak to wygląda. – marudził i machnął ręką.
-O-Bo-że! – warknęłam, wznosząc dłonie ku niebu. – Bez kaprysów. Nie dawaj im ten satysfakcji. Gadaliśmy o tym wczoraj. Mój brat, John też Ci coś tłumaczył. – mówiłam, trzymając go za podbródek, by patrzył w moje oczy, będące aktualnie oazą spokoju. W końcu dał za wygraną i udało mi się go namówić.

~*~

Przekroczyłem bramę szkoły. Byli prawie wszyscy. Niepewnie stawiałem kroki kierując się do drzwi budynku. Pierwszy, drugi.. starałem się dać radę iść. Nie zawrócić. Nie poddać się. Obiecałem jej. Ustaliliśmy coś. Trzeci.. czwarty.. To dopiero drugi metr, a ja już chcę wracać. Piąty krok. Dotąd obserwacja otoczenia `spod byka` nie przyniosła czegoś nadzwyczajnego. Kilku, a nawet kilkunastoosobowe grupy stały w różnych częściach placu i debatowały na wybrane tematy. W końcu zobaczyłem, że ta banda mnie dostrzegła i korzystając z tego, że wokół nie ma nikogo, kto by mnie wybawił, chciała się znów nade mną pastwić. Nogi zadrżały. Serce zaczęło szybciej pompować krew. Szósty, siódmy, ósmy.. Byli niebezpiecznie blisko. Słyszałem już ich złośliwe szepty. Niespodziewanie zatrzymali się i udawali naturalność: rozmowy, gaworzenie, słynny krąg. Ktoś splótł moje palce ze swoimi i serdecznie mnie przytulił. [T.I.] realizowała swój plan. Spojrzałem na nią. Uśmiechnęła się przyjacielsko. Była piękna. Długie, ciemne włosy opadały na ramiona. Nawet w zwykłej bokserce i szortach wyglądała jak nie z tej ziemi.. Zatrzymaliśmy się na samym środku boiska. Subtelnie odgarnąłem grzywkę, opadającą na jej zielone, w odcieniu przybliżonym do seledynu, oczy. Ponownie obdarowała mnie jednym z najpiękniejszych uśmiechów, jakie w życiu widziałem. Ta dla niej zwyczajna czynność napawała mnie pozytywną energią. Przy niej mogłem wszystko. Emocje osiągnęły najwyższy stopień, gdy złożyła pocałunek na moim policzku. Wydawało mi się, że rozpływałem się od środka. Zerknęła niewinnie, czy wiele osób to widziało. Objąłem ją ramieniem, a ona wtuliła się we mnie. Nie musiałem nic udawać.

~***~

Ułożyłam w szafce książki, by kolejnego dnia szkoły nie przeszukiwać całej powierzchni po jedną rzecz. Gdy ogarnęłam bałagan i włożyłam do małej torby podręczniki, z których byłam zmuszona wpajać wiedzę na poniedziałkowe lekcje, zatrzasnęłam drzwiczki. Podskoczyłam na widok, jaki za nimi się znajdował.
-Jezu! Li! Ale mnie przestraszyłeś! – mówiłam z pretensjami do chłopaka, uspokajając oddech. – To co robimy po korkach? Jest piątek.. Dobra, zdaję się na Ciebie. – oparłam się o szafki w oczekiwaniu na odpowiedź.
-[T.I.].. – zaczął niepewnie. – To dalej nie ma sensu. – kontynuował zmieszany.
-Ale co? – dopytywałam się zdziwiona.
-Nie ma sensu to ciągłe udawanie. Już sami zatracamy się w tych kłamstwach. Czas to zakończyć. – prowadził monolog doprowadzający mnie do łez.
-Ale..! – podejmowałam próby nawiązania dialogu. Brakowało mi słów i powietrza, by je zaczerpnąć do płuc. Kierował się do wyjścia. –Liam! – krzyczałam. Nie odwrócił się. – Ale.. ale ja nie udawałam. – ściszyłam głos i wlepiłam wzrok w podłogę, kiedy znikł z pola widzenia.
-I co? Tęsknisz za mną mała? – zaczepił mnie zadowolony Tom, przeczesując blond czuprynę.
-Odwal się! – warknęłam, popychając go, aby usunąć do z drogi. Wybiegłam na ulicę. Rozglądałam się za jego sylwetką, ale nie dostrzegłam jej. Jeszcze chwilę stałam, układając przebieg wydarzeń w mojej głowie. Mijający mnie rówieśnicy dziwnie się patrzyli. Zapewne widzieli całą sytuację. Teraz to było bez znaczenia.

~*~

Wszedłem jak oparzony do domu, trzaskając drzwiami. Nie okazując reakcji na przywitanie mamy poszedłem do swojego pokoju i rzuciłem się na łóżko.
-Na którą przygotować deser? Będziecie jedli przed, w trakcie czy po korepetycjach z gitary? – zadawała niezliczone pytania rodzicielka, która bez pozwolenia wpadła do sypialni.
-Nie ma żadnych korków i nie będzie. Wyjdź. – rozkazałem jej. Próbowała ze mną porozmawiać, ale wciąż kazałem jej opuścić pomieszczenie w końcu udało mi się ją przekonać. Zostawiła mnie w spokoju. Nie mogłem inaczej postąpić ani z nią, ani z [T.I.]. nie chciałem być dla niej tylko przyjacielem. Chciałem być kimś więcej. Tak na serio.

*

-Has it ever cross you mind
When were hangin, spending time girl,
Are we just friends
Is there more, is there more
See it's a chance we've gotta take
Cause I believe that we can make this into
Something that will last, last forever, forever

Do you ever think
When you're all alone
All that we can be
Where this thing can go
Am I crazy or falling in love
Is it really just another crush
Do you catch a breath
When I look at you
Are you holding back
Like the way I do
Cause I'm trying, trying to walk away
But I know this crush aint going away, going away

Why do I keep running from the truth
All I ever think about is you
You got me hypnotized, so mesmerized
And I just got to know
. - śpiewałem przy akompaniamencie gitary..

-To prawda? – usłyszałem głos, który nadzwyczaj kochałem słuchać. Odwróciłem się. Stała w drzwiach z oczami czerwonymi od płaczu. – Słowa piosenki? – dopytywała zbliżając się w moją stronę.
-Dlaczego przyszłaś? Dobrze wiesz, że nie jestem godzien uronienia choćby jednej Twojej łzy. – mówiłem, patrząc na nią jak przez mgłę. Słone krople zalegające pod powiekami utrudniały mi widoczność.
-Muszę Ci coś powiedzieć. Wysłuchaj mnie. Od początku. Do końca. – zaczęła. Zgodziłem się i posunąłem kawałek na łóżku, by spoczęła obok. – Najpierw czułam się winna. Mój były chłopak zadał Ci tyle bólu. I psychicznego.. i fizycznego. A ja, jak taka idiotka na to patrzyłam. W końcu po rozmowie z bratem i po tym, jak przyrzekał, że mnie wesprze i w razie czego będzie nas bronił.. przełamałam się. Tom i jego kumple mu podlegają, więc moja decyzja nie zaszkodziłaby.. może to i prawda, ze chciałam uspokoić swoje sumienie.. ale.. ale już wtedy w pewnym sensie mnie zaintrygowałeś. Zaciekawiłeś mnie. Chciałam dowiedzieć się, jakim jesteś chłopakiem. Kim jesteś. Jakie są Twoje plany i marzenia. Co lubisz robić.. skończyłam z Tomem. I postanowiłam zbliżyć się do Ciebie. Nie zawiodłeś moich oczekiwań. Pokazałeś mi czym jest miłość, szacunek. Czym jest szczęście. I mimo tego, że to udawałeś, udało mi się to poczuć. Chciałabym Ci bardzo za to podziękować. Myśl, co chcesz, ale.. to wszystko, co mówiłam Ci w szkole przy tych wszystkich ludziach.. to przytulanie i nieśmiałe pocałunki.. to wszystko było takie szczere.. takie prawdziwe. Nie wymuszane.. i nie udawane. Niby to głupie..
-Ale nie pozbawione sensu. – przerwałem jej. Spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy. Położyłem delikatnie dłoń na jej policzku w celu otarcia łez. Przytrzymała ją. –Kocham Cię. Tak na serio. I myślę, że uda nam się. Na pewno. – uśmiechnęła się przez wzruszenie. Powoli zbliżyłem się do niej. Musnąłem jej usta. poczułem ich niepowtarzalny smak. Delektowałem się każdą sekundą jej bliskości. I jestem tego pewien, że będzie ich więcej. Nigdy więcej udawania. Nigdy więcej łez.

___
mam nadzieję, że w jakimś stopniu przypadnie Wam do gustu ;)
od tej pory na ten blog będę pisała indywidualne imagine, więc będą pojawiały się bardzo rzadko. może raz na tydzień lub nawet regulaminowo, czyli dwa razy w miesiącu . gdyby komuś podobała się moja twórczość, zapraszam na mojego bloga : http://fallinloveinimagine.blogspot.com/

z kim chcecie następny imagine? ;)

pozdrawiam cieplutko <3.

11 komentarzy:

  1. fajnee ;)
    z Zaynem
    daj jakiegoś smutasa z happy endem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuje za decykacje ;)
      sorry za anonima ale siedze na telu

      Usuń
  2. To... Jest... Zajebiste !!! <3 Zakochałam się w tym blogu xD
    W wolnych chwilach zapraszam do siebie i jeśli się spodoba, można dodac do obserwowanych ;)
    http://niallandpatricia1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. super! zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham, kocham i jeszcze raz kocham Cie i tego imagina !
    Masz wieki talent ! Mogłabyś dodać następny z Niall'em
    Dziękuję za dedykacje ! :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ładnie napisane fajny Pomysl równa sie swietny imagin ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniałe! Taki nie banalny! Po prostu cuuudo *___* Jesteś świetna!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny!! A jak się nazywa ta piosenka która Liam śpiewał ??

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3