poniedziałek, 24 września 2012

Two Hundred - Three




Już raz podobnego napisałam,ale nie wyszedł mi zbytnio. Mocno go skrytykowaliście i wzięłam sobie wasze słowa do serca. Pojawił się tam również komentarz o treści dotyczącej faktu,że nie potrafię pisać dialogów pomiędzy postaciami. Te słowa zabolały mnie i przez cały okres mojego urlopu rozważałam sprawę odejścia z kardy autorek. Pewna osoba powiedziała mi następujące słowa : ''Czy tylko ze względu na jedną osobę,która napisała negatywny komentarz masz zamiar odejść?''. Przemyślałam to i doszłam do wniosku,że pisanie imaginów sprawia mi wielką przyjemność jak również czytanie waszych komentarzy. Ta osoba pewnie wie,że o niej mówię,a raczej piszę. Pragnę tej osobie z serce podziękować i zadedykować jej ten imagin.

PS. Wiem,że najbardziej lubisz Louisa,ale imaginów z nim w roli głównej nie potrafię dokończyć :( Obiecuję,że kiedyś mi się uda,ale teraz musisz zadowolić się Liamem ;)

piosenka : http://www.youtube.com/watch?v=B8UeeIAJ0a0&feature=related

Po 10 miesiącach nauki wreszcie rozpoczęły się wakacje. Byłam z tego powodu bardzo zadowolona,gdyż za kilka dni wyjeżdżałam na wakacje do Portugalii. Miałam tam spędzić 3 tygodnie bez rodziców! Raj na Ziemi.
Od dłuższego czasu przygotowywałam rzeczy na wyjazd.
Kiedy nadszedł ten upragniony dzień,jak nigdy wcześniej,wstałam z łóżka o 6 rano bez najmniejszego marudzenia. Odbyłam poranną toaletę,dopakowałam kilka niezbędnych przedmiotów,a następnie zeszłam do kuchni na śniadanie przygotowane przez mamę. Gdy tylko przekroczyłam próg pomieszczenia spojrzenie matki,ojca i starszego brata przeszyło mnie na wylot.
- O co Wam chodzi? Przecież codziennie mnie widujecie. - zdawałam się być oburzona ich reakcją
- Taaa...ale jeszcze nigdy moja kochana siostrzyczka nie wstała tak szybko. - przedrzeźniał mnie Tom
- Córeczko! Jesteś pewna,że dobrze się czujesz? Chodź zmierzę Ci gorączkę. - zaśmiała się pod nosem mama
- Dajcie jej już spokój. Dziewczyna jest podekscytowana tym wyjazdem. W końcu po raz pierwszy opuszcza Anglię na tak długo bez nas. - wtrącił ojciec zaczytany w najpopularniejszą gazetę,jaką od ponad 30 lat codziennie czyta do śniadania
- Dziękuję Ci tato. - wstałam od stołu i zdecydowanym krokiem ruszyłam w jego kierunku,by dać mu całusa w policzek,po czym wróciłam na swoje miejsce. - Nie wiem o co Wam chodzi,ale nie chcę się kłócić. Nie mam zbyt wiele czasu i już powoli trzeba będzie jechać na miejsce zbiórki.
- Zjedź śniadanie i zaraz jedziemy. - powiedział tata.
Posłusznie wykonałam jego polecenie. Wstając od stołu podziękowałam za posiłek i ruszyłam na piętro,do mojego pokoju. Chciałam zabrać stamtąd mój bagaż. Na schodach nieoczekiwanie wyprzedził mnie Tom,powodując tym samym głośne gruchnięcie moim ciałem o schody. Rodzice zbiegli się momentalnie,a ja uśmiechnęłam się blado i stwierdziłam,że nic mi nie jest.
Nowoczesny autobus już czekał na uczestników wyjazdu do Portugalii na parkingu przy liceum,do którego uczęszczałam. Ojciec wypakował mój bagaż z samochodu. Pożegnaliśmy jak gdyby nigdy nic. Wsiadłam do pojazdu. Zajęłam miejsce przy oknie,aby wszystko widzieć.
Po półtorej godziny podróży zauważyłam chłopaka,który siedział po drugiej stronie. Twarz miał bardzo smutną,a wzrok wlepiał w szybę. Po chwili wahania odłożyłam laptop,który do tej chwili ułożony był na moich kolanach,do torby przeznaczonej do przechowywania go,podniosłam się i zmieniłam miejsce. Brunet widząc moje zachowanie lekko się wzdrygnął,ale nadal nieugięcie jego wzrok tkwił w szklanej powierzchni.
- Jestem (T.I.). - wyciągnęłam rękę w jego kierunku po prawie 5 minutach milczenia
- Miło mi. - odwrócił się w moją stronę. - A ja Liam.
- Stało cię coś,że siedzisz tutaj sam? - mówiąc to,patrzyłam jak zahipnotyzowana w jego brązowe tęczówki
- Masz dość swoich problemów,a ja będę Ci jeszcze dorzucał moje? Pewnie pomyślisz sobie,że jestem nieudacznikiem,no i się nie pomylisz... - wzruszył ramionami,a na jego policzku pojawiło się kilka łez. Nie wiem co mną kierowało,ale przyłożyłam moją zimną dłoń do policzka Liama i delikatnie otarłam je.
- Przepraszam. - wyszeptałam ledwo słyszalnie,jednak pomimo ogromnego krzyku jaki panował w autobusie chłopak usłyszał. - To nie miało tak wyglądać.
- Nic się nie stało. - uśmiechnął się po raz pierwszy. - Masz zimne ręce,ogrzeję Ci je,jeśli tylko pozwolisz.
Kiwnęłam tylko głową na znak,że się zgadzam. Brunet i od razu przyłożył swoje ciepłe dłonie do moich i zamknął je w uścisku. Przez chwilę patrzyłam w jego oczy,a nasze twarze dzieliły zaledwie milimetry. Nagle kierowca gwałtownie skręcił,a ja poleciałam na Liama. Nasze ustał spotkały się. Żadne z nas nie protestowało.
- Przepraszam Cię. - zarumieniłam się. - To było...no...to znaczy...
- Nie musisz nic mówić. Wiem,że nie zrobiłaś tego specjalnie. - pogładził mój policzek.
- To może teraz opowiesz mi czemu siedziałaś taki przybity? - starałam się zmienić temat
- Jeżeli chcesz tego słuchać. - spojrzał na mnie i czekał na odpowiedź.
- Gdybym nie chciała,to bym Cię nawet o to nie pytała. Więc jak będzie? - uniosłam jedną brew do góry. Chłopak się uśmiechnął.

Piosenka : http://www.youtube.com/watch?v=_bEHipb2SNw

- Nigdy nie miałem przyjaciół. - uśmiech zniknął z jego twarzy,a zamiast tego pojawił się grymas niezadowolenia. - W przedszkolu,podstawówce,gimnazjum byłem obiektem pośmiewisk wszystkich uczniów. Jeszcze wcześniej ciągle przebywałem w szpitalu. Teraz,kiedy mam 19 lat, nadal nie potrafię ludziom zaufać. Ten wyjazd pozwolił mi na oderwanie się od rutyny. Pewnie gdy tego słuchasz myślisz sobie,że jestem życiowym nieudacznikiem. Tak właśnie jest. Myślałem,że przez najbliższe 3 tygodnie jakoś mi ulży. Myliłem się,jest jeszcze gorzej. Przepraszam,że Ci o tym wszystkim mówię.
- Nie przepraszaj,bo nie masz za co. Bardzo mi przykro jak wiele złego Cię spotkało. - przytuliłam się do niego,chcąc dodać mu otuchy. Moje ręce powędrowały na jego szyję,a jego ręce na moje plecy. Tkwiliśmy w objęciach delektując się swoim zapachem i ciesząc obecnością. - Proszę Cię,nie myśl,że jesteś nieudacznikiem. To,że kilka razy coś Ci nie wyszło,nie oznacza...
- Kilka?! - wybałuszył na mnie swoje śliczne oczy
- Proszę,nie przerywaj mi...
- Dobrze. - uśmiechnął się
- To,że kilka razy coś Ci nie wyszło,nie oznacza,że jesteś nieudacznikiem. - dokończyłam pełna spokoju. - Musisz tylko w siebie uwierzyć.
- Nie zdajesz sobie sprawy jakie to jest trudne. - odpowiedział oschle i odwrócił głowę
- Owszem,wiem jakie to jest. - zrezygnowana wróciłam na swoje miejsce i podobnie jak Liam, wlepiłam wzrok w szybę.

Piosenka : http://www.youtube.com/watch?v=ci5D5r6ZjXA&feature=related

Kątem oka spojrzałam na bruneta. Zauważyłam jak ukradkiem się na mnie patrzy,ale nie ma odwagi podejść i porozmawiać. Moje policzki zrobiły się wilgotne od łez,które powoli spływały. Poczułam coś do Liama. Nie było to takie zwykłe uczucie,ale takie,które zdarzyło mi się pierwszy raz w życiu,a mam za sobą już 18 wiosen. Intrygowała mnie w nim ta skromność,wrażliwość,troskliwość,szczerość...Mogłabym jeszcze długo wymieniać,ale najtrafniejszym określeniem mojego uczucia jest stwierdzenie,że go kocham. Nie tak jak kochają się nastolatkowie,ale tak,jak kochają się dojrzali ludzie. Prawdziwie i oddanie sobie. Po minięciu niespełna 20 minut,autokar wjechał na prom. Przewodnik zgodził się,abyśmy opuścili pojazd i wyszli na pokład. Wzięłam sweter i rzucając gniewne spojrzenie w kierunku bruneta opuściłam autobus. Weszłam po kilku schodkach i znalazłam się na pierwszym piętrze ogromnego promu. Znajdowało się tam kilka sklepów,restauracja i ogromne pomieszczenie pełne foteli,kanap. Wolnym,ale zdecydowanym krokiem przechodziłam pomiędzy odpoczywającymi ludźmi. Nie mogłam sobie miejsca znaleźć,a rejs miał trwać jeszcze godzinę. Postanowiłam więc,że się dotlenię i pójdę na pokład widokowy. Myśli zamieniły się w czyny,a ja już po kilka chwilach poczułam chłodne,morskie powietrze,które przez następne minuty drażniły moje nozdrza,przyzwyczajonych do miastowego zapachu. Pełnego opar z samochodów,samolotów. Obeszłam pokład widokowy 3 razy. Poczułam lekkie zmęczenie,dlatego zatrzymałam się przy barierce i patrzyłam w dal. Czułam jak mocny wiatr otula moje policzki i bawi się z włosami. Zdążyłam już nawet zapomnieć o poznanym wcześniej chłopaku. Chciałam aby tak pozostało do końca życia,jednak czekało na mnie 21 dni spędzanych w jego towarzystwie. Chcąc nie chcąc,musiałam zacząć go ignorować.
Zaciągnęłam się zapachem fal,które niekiedy uderzały o kadłub statku i lekko nim kołysały. W mojej głowie znowu pojawił się temat Payne'a. Byłam święcie przekonana,że jestem tam sama i nie wiem dlaczego,ale wypowiedziałam na głos następujące słowa:
- Czemu to wszystko jest takie trudne? Czemu kiedy pojawił się chłopak,na którym mi zależy muszę wszystko zaprzepaścić?
Odpowiedział mi szum morza i jazgot mew. Tak jak przypuszczałam,nie otrzymałam odpowiedzi, zresztą na co ja w ogóle liczyłam?
- Nikt nie powiedział,że będzie łatwo. Wyobraź sobie,że mi też wpadła w oko pewna dziewczyna. Udowodniła mi ona,że nie jestem nieudacznikiem za którego zawsze się uważałam. - usłyszałam głos,który już gdzieś miałam przyjemność słyszeć. - I wiesz co,warto jest sobie wybaczyć,nawet jeżeli inni Ci tego nigdy nie darują.
Wiedziałam już do kogo należy ten nieziemski głos. Jego właściciel nosił imię Liam. Chłopak podszedł do mnie i swoim ciałem przywarł mnie jeszcze mocniej do barierki. Już chciałam go odepchnąć,jednak on przycisnął mnie do swojej piersi. Był wyższy ode mnie o prawie 20 centymetrów,dlatego moja twarz znajdowała się na wysokości jego serce. Wsłuchiwałam się w bicie najważniejszego organu w ciele każdego człowieka.
- Przepraszam... - wyszeptał. - Przepraszam Cię za wszystko,a najbardziej za moje zachowanie w autobusie. Zachowałem się jak skończony idiota. Nie chcę abyś kiedykolwiek przeze mnie płakała.
- Liam...To ja Cię przepraszam. Nie chciałeś mówić,a ja ciągnęłam Cię za język. Strasznie mi przykro...
- Pociągnęłaś mnie za język dla mojego własnego dobra. Dzięki Tobie od prawie godziny inaczej postrzegam świat. Dałaś mi do myślenia nad sobą,i nad tym co ze mną będzie dalej.
- Ty też mi pomogłeś. Zrozumiałam,że warto coś w życiu zmienić i stracić na tym,niż trzymać kurczowo to co posiadamy. Jeżeli coś poświęcimy,to po pewnym czasie zyskamy coś dwukrotnie ważniejszego.
- Po naszej ostatniej rozmowie doszedłem do jeszcze jednego wniosku. - przymknął powieki,a po jego policzku zaczęły samowolnie spływać łzy. - Myślałem,że zostaniemy przyjaciółmi. Ty jako jedyna przyszłaś do mnie,pocieszyłaś,porozmawiałaś,dodałaś otuchy. Zostaliśmy przyjaciółmi, chociaż od razu na starcie relacje zmieniły się na gorsze. Kiedy usiadłaś po naszej rozmowie na ten drugi fotel coś mnie tknęło żebym podszedł i tym razem ja pomógł,a raczej przeprosił. Stchórzyłem. Zabrakło mi odwagi. Doskonale zdaję sobie sprawę,że tym co teraz powiem zrujnuję naszą przyjaźń,ale ja nie potrafię tak dłużej. Pokochałem Cię. Nie tak jak kochają się przyjaciele, czy rodzeństwo,ale tak jak kocha się para ludzi. Przepraszam,ale musiałem...
Liam spuścił głowę na dół i powoli zaczął stawiać małe kroki do tyłu. Gdy tylko to spostrzegłam splotłam nasze dłonie razem. Twarz chłopaka momentalnie uniosła się w górę patrząc mi prosto w oczy. Nie mogłam wydusić z siebie ani jednego słowa.
- Ty niczego nie rozumiesz...Ja do Ciebie czuję dokładnie to samo.
Oboje zaczęliśmy wylewać strumienie łez,które w tej sytuacji były oznaką szczęścia. Szczęścia,które dzieliły dwie osoby zakochane w sobie. Liam pochylił się nade mną i złożył delikatny pocałunek na moich ustach. Choć ta chwila trwała zaledwie kilka sekund ja czułam się dopełniona,ponieważ był przy mnie ktoś kto mnie kochał i ja jego też.
Po chwili wpatrywanie się wzajemnie w oczy,brunet złapał moją prawą dłoń i przyłożył ją sobie do klatki piersiowej. Poczułam jak bije jego serce.
- To serce,którego pulsowanie czujesz jest Twoje. Ono bije wyłącznie dla Ciebie. - powiedział przerywając milczenie. Po raz kolejny oboje zaczęliśmy płakać. Trzymałam jeszcze moment swoją dłoń na jego sercu,po czym sięgnęłam po jego rękę. Ułożyłam ją w miejscu,gdzie znajdował się mój organ życiowy.
- A to serce,należy do Ciebie. Zrób z nim co zechcesz...
Nie mogłam opanować łez ciągle napływających mi do oczu. Obie dłonie Liama powędrowały na moje policzki i delikatnie ocierały z nich łzy utrudniające mi widoczność.
- Kocham Cię i nic tego nie zmieni... - wyszeptał mi do ucha,a ja mocniej się w niego wtuliłam.
Moje wargi stawały się sine,co świadczyło o tym,że robi mi się zimno. Fakt aktem,miałam na sobie tylko cienką bluzę. Liam widząc,że zaczynam drżeć zdjął swoja kurtkę i założył mi ją na ramiona.
Szczęśliwi,zadowoleni,pogodzeni i najważniejsze,że razem wróciliśmy do autobusu zaparkowanego kilka pięter niżej.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mam pomysł na napisanie kolejnej części,ale wszystko zależy od Was i od tego,czy takową chcecie :) Jakby co to mam już zgodę Elizy na partowca ^^
Jak zawsze motywuję do komentowania,wbijania do innych imaginów ;>
Pozdrawiam cieplutko,bo z pogodą coraz gorzej,strasznie zimno się ostatnio zrobiło...Zdrówka wszystkim i powodzenia w szkole ;]  

20 komentarzy:

  1. OOOOO BOŻE DAJ KOLEJNĄ CZ. !! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny ;d pisz kolejną część xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest genialny !!! ;)
    Oczywiście że chcemy kolejną część.. Pisz i jak najszybciej dodaj...ale nie zarywaj nocki..;P

    Pozdrawiam,Asia ;**

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny. Mam nadzieje na nastepna czesc.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny, dawaj kolejną część ! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny po prostu cudo! Liczę na next! <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest genialny !!! Czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Super Imagin. Mam nadzieję, ze napiszesz kolejna część. I może wymyślisz coś o Zayn'ie :D

    OdpowiedzUsuń
  9. OMG , jakie to piekne . !
    Doda kolejna cz , proszeee . ! < 3

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak dla mnie genialne :O. Dokładnie, nie ma co się załamywać po opinii jednej osoby. Skoro pisanie imaginów sprawia ci radość, to nie powinnaś zważać na resztę. Jednym się podoba, drugim nie ;). Pamiętaj, że nie dogodzisz wszystkim. Osobiście bardzo lubię imaginy twojego autorstwa i mam nadzieję że dodasz 2 część :D.


    Emily.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie wiem, czy mam racje, ale po PS pomyślałam, ze to dla mnie :)

    Mrs. Tomlinson

    OdpowiedzUsuń
  12. Kolejną! To było fantastyczne! <33

    OdpowiedzUsuń
  13. Boże ja beczę <33

    OdpowiedzUsuń
  14. Śliczny i oczywiscie ze chcemy kolejna Czesc ;-*

    OdpowiedzUsuń
  15. Dobrze, że nie przestałaś pisać. Nie przejmuj się, krytyka jest potrzebna, ale nie można się przez nią załamywać. Każdy człowiek, który do czegoś doszedł musiał ją znosić. Ja swoje powiedziałam, co z tym zrobisz zależy od ciebie.
    Aśkaaaa.

    OdpowiedzUsuń
  16. Super ;D
    Napisz kolejna część ;*

    OdpowiedzUsuń
  17. Bez sensu. Po 5 minutach rozmowy już sie prawdziwie kochają? Bez sensu, bez sensu, bez sensu. Piszesz na poziomie przeciętnym, mogłabyś popracować nad tym, ale pomysły są banalne i głupie.
    - Leuymmy.

    OdpowiedzUsuń
  18. To się tak łatwo mówi,gdy siedzi się przed komputerem i czyta to co ktoś innym napisał... ! Moim zdaniem takie dogadywanie innym, że coś co napisali jest bez sensu to po prostu zazdrość w "ładnym ubranku"... ! Ja rozumiem że to jest twoje zdanie, i mimo wszystko to szanuje,ale następnym razem zastanów się co piszesz... ! Dziewczyny które tutaj piszą (przepraszam za to stwierdzenie ^^)nie są jeszcze jakimiś znanymi i wybitnymi pisarkami... Jest przed mini wielki świat,są jeszcze przecież młode... ! Uczą się na własnych błędach... Więc nie poddawać się i do przodu ! ^^

    Pozdrawiam, Asia ;**

    OdpowiedzUsuń
  19. Zgadzam się z Asią. To dopiero początek, a jeśli komuś się nie podobają niech najlepiej zachowa to dla siebie i zacznie pisać swoje imaginy (to nie jest takie łatwe).

    Uważam, że twoje imaginy są świetne :*
    Bardzo chętnie je czytam. A jeśli Tobie podoba się taka koncepcja to tylko tak dalej, a innym nic do tego <3

    Czekam na drugą część :*
    Pozdrawiam Kinga <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3