sobota, 22 września 2012

Two Hundred - Two

EDIT: Druga część *klik*
     Można być ślepym posiadając sprawne oczy. W tedy warto mieć kogoś kto za nas zauważy to co się wokół nas dzieje. Można oślepnąć z miłości. Z miłości do kogoś, do czegoś... Bo miłość jest ślepa.
     Sprężyny materaca ugięły się pod ciężarem ciała chłopaka. Tak właściwie to mężczyzny, bo czy męża i ojca można nazwać chłopcem? Skuliłam się po swojej stronie łóżka i zamknęłam oczy. Usłyszałam ciche szamotanie się z kołdrą, a potem przyjemne, ciepły usta dotknęły mojego czoła.
- Lou? - szepnęła drżącym głosem. Nic. - Louis? - powtórzyłam odrobinę głośniej.
- Tak, to ja. - odpowiedział i okrył mnie swoim ramieniem przyciskając się do moich pleców.
- Musimy porozmawiać. - to zdanie ledwo przecisnęło mi się przez usta. Ściskając róg poduszki czekałam na odpowiedź, która nie nadeszła. Przestałam oddychać. Po pokoju roznosiło się cichutkie pochrapywanie. Pewnie jest zmęczony po długiej podróży. Opanowałam drganie szczęki i wytarłam kilka zagubionych łez.
     Rankiem obudził mnie mocny kopniak w brzuch. Otworzyłam szeroko oczy, a tak ukazał się w pełni uradowany Alex. Louis spał jeszcze smacznie obok niezważający na krzyki małego.
- Lex, ciszej. Tata wrócił wczoraj w nocy i chce spać. - pouczyłam synka i zakryłam mu usta dłonią. Ten natychmiast przestał wierzgać nogami ułożył się spokojnie pomiędzy mną, a Lou.
- Mamo, a dzisiaj idziemy do przedszkola? - spytał. Skinęłam głową głaszcząc chłopca po policzku.
- Wstawaj, zjemy śniadanie, ubierzemy się i pójdziemy, dobrze? - zachęciłam synka. Ten jak na zawołanie wyskoczył z pościeli gnając do swojego pokoju. Ja również zwaliłam z siebie zwoje kołdry. Podeszłam na palcach do okna i wyjrzałam przez zasłonięte żaluzje na panoramę budzącego się miasta. Uśmiechnęłam się pod nosem.
- [T.I.] jesteś tu? - usłyszałam za sobą. Obróciłam głowę i spostrzegłam Louis'a wyłaniającego głowę spod poduszki.
- Tak jestem. - odpowiedziałam. - Idę przygotować Alex'a. - poinformowałam i skierowałam się w stronę wyjścia, lecz zatrzymałam się w połowie. - Lou, a może ty go dzisiaj odprowadzisz?
- Dobrze. - odparł i posłał mi buziaka.
     Minął tydzień odkąd Louis wrócił, a Alex... Ani razu się do niego nie odezwał. Nie chciał, aby tata odwoził go do przedszkola, bawił się z nim... Lou wydawał się być tym faktem niewzruszony, ale dobrze wiedziałam, że jest zupełnie inaczej. Wieczorami zamykał się w łazience, i płakał. Tak po prostu siadał na brzegu wanny i wylewał z siebie wszystko. Nie raz leżałam na ziemi w korytarzu podglądając go przez otwory w drzwiach. Leżałam tak i patrzyłam. Ale nie dzisiaj...
     - Louis otwieraj! - rozkazałam ostro waląc pięścią w drzwi. Nie dostałam odpowiedzi. Krzyknęłam, więc jego imię jeszcze raz i ponownie moja ręka spotkała się z twardym, białym drewnem. Zdjęłam z włosów wsuwkę i otworzyłam nią zamek. Pociągnęłam za klamkę. Siedział tam, jak każdego dnia z twarzą ukrytą w dłoniach.
- On mnie nie chce. Nie potrzebuje... - przemówił pochlipując. Usiadłam obok. Przez chwilę analizowałam wzorki na kafelka nic nie mówiąc.
- A nie pomyślałeś, dlaczego? - spytałam. - Na dzień Ojca i dziecka poszłam ja, w dzień zawodów sprowadziłam z polski mojego tatę... - przerwałam. - Louis, tracisz syna i jeśli czegoś nie zrobisz, nie zrobimy on... - wzięłam głęboki oddech. Myślałam, że mówiąc to poczuję się lepiej, a w rzeczywistości było zupełnie inaczej. Natłok myśli sprawił, że zamilkłam, nie potrafiłam wydusić z siebie już nic. Ruchu, słowa, dźwięku...
- Pomożesz mi? - dobiegło moje uszy. Skinęłam głową nadal tkwiąc w tej samej pozycji obok niego w łazience.
     Czasami jeśli czegoś bardzo chcemy, nie udaje nam się to. Angażujemy w to wszystkie siły i możliwości, ale cel nadal zostaje nieosiągnięty. Dlatego nie zdziwił mnie list pozostawiony pewnego ranka na stole w kuchni. "Nie potrafię. Wrócę. Kiedyś. Może... Louis" Minęło już wiele lat. Jeszcze nie wrócił, czekam, ale nie wyczekuję. Alex nie wspomina o Lou. Nie odpowiada na moje pytania. Kiedyś jedynie zdradził mi, że coś wie, ale nie powie, bo nie lubi, gdy jestem smutna. Jeden z nich ma coś na sumieniu. Może kiedyś się dowiem... Teraz żyję, nie chcę nic wiedzieć.
 ***
Nie umiem pisać smutnych imaginów. Nigdy się to tego specjalnie nie ciągnęłam, bo nie było kiedy, ale dzisiaj jest. Liczę na waszą opinię, szczególnie, że trochę zajęło mi pisanie tego. Nie było o wógle chęci, a dzisiaj... Dzisiaj się zachciało ;)
*klik*
Trzymajcie się cieplutko!

21 komentarzy:

  1. Jest świetny! ♥ .
    poczytałabym chętnie, dalszą część.. :3

    OdpowiedzUsuń
  2. genialny bardzo chciała bym wiedzieć co ukrywa Alex napisz drugą część chodźby na swoim blogu storo tu nie może być partowców:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super
    Również chciałabym drugą część ;***

    OdpowiedzUsuń
  4. jestem zaciekawiona, czekam na part 2 :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Lou < 3
    też chcę drugą część ;-)
    Wiec Kochana ... czekam xd ;-D

    OdpowiedzUsuń
  6. ekstra!!!! :D
    ale błągam... napisz drugą część.

    OdpowiedzUsuń
  7. Błagam cię napisz 2 część! Jest świetny!! <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Ty to wiesz jak człowieka wzruszyć ^^ Świetny ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. też się podpisuje pod petycją drugiej części:p

    OdpowiedzUsuń
  10. Proszę niech będzie druga część : )

    OdpowiedzUsuń
  11. a może druga część ?? bardzo bym się ucieszyła ! :) xx

    OdpowiedzUsuń
  12. Czekam na drugą częsc.Najlepiej jakby ten syn byłby juz tKI DOROSŁY I louis sie z nim spotkał czy cos , ale prosze o druga czesc :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czekam na drugą częsc.Najlepiej jakby ten syn byłby juz tKI DOROSŁY I louis sie z nim spotkał czy cos , ale prosze o druga czesc :)

    OdpowiedzUsuń
  14. A moze druga część?
    Jest ciekawy i taki tajemniczy <33
    Napisz część 2; )

    OdpowiedzUsuń
  15. super jest, ale prosze napisz 2 cz. !!! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. świetny ! czekam na drugą część ♥ BOSKI ^^

    OdpowiedzUsuń
  17. Woow, genialny! *.*

    http://i-still-feel-it-every-time-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3