czwartek, 25 października 2012

One Hundred Fifty.

Znałaś się z Niallem już od  dawna. Może by nawet uznać, że trwało to około 2 lat. Dzieliły was kilometry. Jednak nie przeszkadzało wam to. Wy i tak doskonale radziliście sobie z przeszkodami.
Oboje wiedzieliście, że możecie liczyć na siebie w każdej chwili. W tej dobrej i złej. Z nikim innym nie dogadywałaś się tak dobrze jak z nim.
Był Twoją bratnią duszą...
Wasza przyjaźń zaczęła się od dnia, w którym oboje zostaliście zaciągnięci przez przyjaciół. To wtedy właśnie wiedziałaś, że wydarzy się coś cudownego.
Siedziałaś akurat przy barze, gdy podszedł do Ciebie niebieskooki blondynek. Gadaliście przez kilkanaście godzin. Kiedy nadszedł czas rozłąki wymieniliście się numerami telefonów. Byłaś przekonana, że i tak na drugi dzień nie będzie o Tobie pamiętał jednak dziwiłaś się. Następnego dnia dostałaś telefon, czy możecie się spotkać. Zgodziłaś się bez namysłu.
Leżałaś właśnie na łóżku, słuchając jakiegoś smutnego bitu i wspominając wasze pierwsze spotkanie. Od kilku dni odczuwałaś, że brakuje Ci go... Że brakuje Ci jego dłoni, uśmiechu, głosu, itp.
Nie wiadomo czemu zaczęłaś płakać. Chwyciłaś za telefon i zadzwoniłaś po swą najlepszą przyjaciółkę.
Już po 15 minutach była obok Ciebie.
- Co się dzieje kochanie? - zapytała przejęta.
- Brakuje mi go... Nie wiem co się dzieje ze mną, mam takie dziwne uczucie już od dawna, a nigdy czegoś takiego nie było.
Twoja przyjaciółka uśmiechnęła się promiennie.
- [T.I] powiedz mi... Czy Ty... Czy Ty czujesz do niego coś więcej?
W tym oto momencie posmutniałaś. Zaczęłaś myśleć tak dogłębnie.
- Czy ja go na prawdę kocham? Czy zakochałam się w moim przyjacielu? - pomyślałaś.
- Heeej, [t.i] żyjesz? - zapytała przejęta przyjaciółka.
- Co?A, no, tak, tak.
- Odpowiesz mi?
- Ja... Ja sama nie wiem.
- A ja wiem. - mówiła dalej uśmiechając się. - Kochasz go. Widzę jaka jesteś, gdy z nim przebywasz, jaka jesteś o niego zazdrosna, jak uśmiechasz się, gdy słyszysz jego imię. To jest miłość kochana, miłość.
Na Twej budzi ukazał się uśmiech.
- Masz rację, ja go kocham. - zaczęłaś się śmiać.
- Dobra mała, muszę już lecieć, jak coś to dzwoń, pa. - ucałowałyście się na pożegnanie.
Zostałaś sama w pokoju. Twoje myśli krążyły wokół Nialla.
Usiadłaś na parapecie z kubkiem ciepłego mleka, patrząc na gwiazdy. Założyłaś jego bluzę, którą zostawił u Ciebie, gdy był ostatnio. Po czym włączyłaś jakąś nudną piosenkę.
Było już dosyć późno. Wzięłaś do ręki telefon, weszłaś w funkcję sms i napisałaś : " Mimo tego , że dzielą nas kilometry i mimo tego , że dobrze się bawisz teraz z kumplami chciałam ci napisać, że dziękuję za wszystko."
Chwile jeszcze zastanawiałaś  się czy dać mu tą błahą buźkę z dwukropkiem i gwiazdką na sam koniec, w końcu nie liczyłaś na nic wielkiego, po prostu chciałaś mu podziękować za to, że się Tobą interesuje.
Jednak po przemyśleniach zrezygnowałaś z tego. Wysłałaś mu tą wiadomość i wróciłaś do swych przemyśleń.
Nagle poczułaś wibracje telefonu. Dzwonił do Ciebie. Odebrałaś. Usłyszałaś jego głos, który tak uwielbiałaś. Nie wiedziałaś co masz powiedzieć. Zamurowało Cię kompletnie. On zaczął:
- Wiesz ja Cię też. Wiem, że zapewne nie wiesz co powiedzieć, ale ja Cię kocham.
Twoje oczy zaczęły napełniać się łzami. A on dodał:
- Kotek nie płacz, bo nie ma powodu.
- Oh, Niall, ja Ciebie też kocham... Tak bardzo bym chciała, żebyś był teraz przy mnie.
Nagle nie wiadomo czemu wasza rozmowa została przerwana. W głowie miałaś straszne myśli. Postanowiłaś więc położyć się spać.
Około godziny 9 ktoś obudził Cię dzwonkiem do drzwi. Zeszłaś zaspana, by sprawdzić kto taki nachodzi Cię o tej godzinę. Ku zdziwieniu ujrzałaś Nialla.
Chłopak wszedł do środka, a zza pleców wyciągnął bukiet ze 100 róż.
- Moje serce bile dla Ciebie kochanie. - usłyszałaś.
- Niall. - zaczęłaś płakać.
- Cii, kochanie, nic nie mów. - po czym musnął delikatnie Twoje usta. - Chcę, żeby to trwało zawszę. Chcę, żeby nasze serca biły tylko dla siebie.
Uśmiechnęłaś się promiennie.
- Kochanie, ja także tego pragnę. - odpowiedziałaś mu.
Blondyn odłożył róże na szafę. Chwycił Cię na biodra i zaczął całować. Zbliżył swe usta do Twojego ucha i wyszeptał:
- Nigdy nie pragnąłem nikogo tak jak Ciebie. Czuję, że jesteś tą jedyną. Wiem, że spędzimy razem resztę życia. - po tych słowach, znowu zaczął Cię całować.
Wiedziałaś, że mówi prawdę, że będzie od teraz cudownie.

5 komentarzy:

  1. Super,wzruszyłam sie :*** *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. Kawałek nie był twój . Wiem , bo widziałam gdzie indziej . I to nie było związane z 1D . A tak to średni . ;/ -.-

    OdpowiedzUsuń
  3. W życiu nie czytałam nic głupszego. Jesteś nienormalna.

    OdpowiedzUsuń
  4. Taki o sb ale ujdzie.. w koncu sa wzloty i upadki!! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. http://1dlittlethings235.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3