piątek, 12 października 2012

Two Hundred Twenty-one

Szkoła. Słysząc te słowo od razu widzisz pewien obraz. Wchodząc głębiej zobaczysz ludzi , którzy stoją na jakimś szczeblu drabiny szkolnej. Kim są ? Na samej górze zapewne stoi ktoś – popularny i ładny , a na dole – lizusy. Są kujony , szkolne lale i twardziele. Kim ja jestem ? Osobną osobą. Nie biorę udziału w tym całym zamieszaniu. Jestem bo muszę. Jak się mówi jestem ciałem ale nie duchem. Jak próbuję się oderwać od tego świata ? Nic nie robię. Nie chcę tu być , ale nie chcę też uciekać. W końcu i tak ktoś mnie odnajdzie. Obserwuje to wszystko , słucham ale nie biorę udziału. Jestem osobą , która nosi nazwę. Ma swoją tabliczkę. Jednak czy to jest to ? Czy ta nazwa jest odpowiednia ? Brit Demown. Tak mnie nazywali więc tak już pozostało. Z irlandzkiego moje imię oznacza ` piegowata ` . Jak to rozmieć. Czy tu chodzi o wygląd ? Czy może o jakąś głębię , coś w środku.

Z głośników rozległ się stanowczy głos dyrektorki. Zapowiadała wiadomość ,że będziemy mieli nowych uczniów. Dokładnie pięciu. Szkoła talentów ? Zgaduję ,że śpiewają. Mój dar – rysowanie , raz spojrzę a pamiętam na całe życie. Po co te całe zamieszanie. Po co nam wiedzieć ,że przybywa liczba osób w szkole. To coś zmieni ? Odwróci moje życie o 180 stopni ? Nie. Zbędne rzeczy.
Chwilę potem do sali weszła starsza kobieta. Tak jakby , ona jest najwyżej na naszym szczeblu. Ona tu rządzi. Za nią stało pięciu chłopaków z niewielką różnicą wieku. Przysłuchiwali się jej uważanie , jak każdy. Kobieta się odsunęła. Teraz spokojnie mogłam na nich patrzeć. Lecz nie chciałam. Schowałam głowę w książkę. Przedstawili się tak jak myślałam ` One Direction `. Od dawna jestem ich fanką. Nie piszczę na ich widok , ani nie skaczę czy coś ale po prostu ich lubię. Bardzo lubię.


- Wybiorę z pośród was osobę , która będzie nauczała chłopców przez tydzień. – oznajmiła. Chwilę potem ukazał się las rąk. Wszystkich rąk , prócz mojej. Czemu to robię ? Przecież chciałam dostać tą szansę. Chciałam na zewnątrz – lecz nie w środku.
- Missy Good. – nikogo już nie było. Wszyscy zniknęli. Nawet płomyk nadziei. Nic nie pozostało.
Missy codziennie spotyka się z chłopakami. Opowiada jacy są wspaniali i jak świetnie razem im się pracuje. Kogo to obchodzi ? Ich , lecz nie mnie. Po co mi to wszystko opowiada ? Chwali się , czy chce zrobić na złość ? Mam już dosyć. Po prostu takie niewidoczne osoby jak ja nigdy nie doznają wielkiego szczęścia. Nie dostaną szansy , ani nie spełnią swych skrytych marzeń. Lecz inne osoby tego nie rozumieją. Gadają , gadają i nie mogą przestać. Tak jakby to była najważniejsza rzecz na świecie. A , nie jest.
- Przestań ! – krzyknęłam. Zawsze cicha i opanowana a teraz wybuchła. Polała się lawa z wulkanu. Za Missy stanął Liam Payne , nie daleko widział resztę One Direction. Patrzyli się z wielką uwagę. Obserwowali tę całą scenkę jakby byli widzami. Liam obejmował Missy jedną ręką. Nie mogłam na to patrzeć. Skręcało mnie w żołądku . Odważyłam się w biec w tłum i ruszyć ku łazience. Czemu ? Od dawna podobał mi się Liam. Zachwycił mnie nie swoją urodą, lecz tym jaki jest. Nie tylko na scenie ale i gazetach . Jak widzą go inni. Teraz patrzył się na mnie obejmując Missy. To nic nie znaczy. Jednak dla mnie same spojrzenie jest darem. A jak widzę patrzącego się we mnie i obejmującego inną dziewczynę to skręca mnie ze złości. Zazdrość. Nie kocha , lecz jest zazdrosna. Tak te określenie doskonale do mnie pasuje. ` Dziwaczka ` . Pomyślałam. Dawniej sądziłam ,że nie znając nikogo co najmniej rok nie można się zakochać. Sądziłam iż te uczucie potrzebuje czasu by się dobrze rozwinąć , a potem przerodzić się w związek jednak to był jeden wielki okropny błąd. Myliłam się. Oszukałam nie tylko ich ale też siebie.
Z każdym dnie widząc go – ich rozłam we złości i gniewie. Myślałam jak to skończyć. Jak zgnieść to i wyrzucić do kosza. Zapomnieć. Wyrzucić z pamięci. Rozmyślałam o zemstach , morderstwach i innych tego typu rzeczach. Jednak ten obraz zaraz znikał, a zamiast tego pojawiał się Liam patrzący we mnie. Nie chciałam o tym myśleć. Przecież tam była Missy. Do końca mojej edukacji oni nie znikną. Będą się pojawiać codziennie . Coraz słabiej ale nadal będę ich widziała.
Usiadłam przy biurku z kartką papieru i długopisem. Dwie rzeczy stworzyły plan. Dziwny i głupi jak mi się wydawało jednak postanowiłam postępować według niego. Najpierw zrobiłam zdjęcia Liamowi i Missy. Oglądając je w domu dużo myślałam. Czy to ma sens ? Chce to wszystko zepsuć ? Może oni nie są w związku ? Istnieje chodź garstka małej nadziei. Przerwałam jedno zdjęcie na pół , za miast dziewczyny wkleiłam siebie. Promieniejącą i cieszącą się z niczego. Cieszącą się z każdego ofiarowanego mi dnia , minuty . Z każdego słowa wypowiedzianego w moją stronę , nawet czynu. Teraz nic nie działa. Ta siła zniknęła. Umarła. Nie powróci. Nigdy już jej nie doznam , nie poczuję. Popatrzyłam się na siebie i Liama. Chwilę potem te zdjęcie wylądowało w koszu na śmieci. Moje oczy się zaszkliły i wypuściły łzy. Łzy zazdrości i grozy. W rodzaju nie dostanie szansy. Nie próbuję. Chcę coś osiągnąć nic nie robiąc , a tak się nie da.
Odważyłam się zapytać. Dostać konkretnej odpowiedzi tak – nie. Nie chcę się domyślać. Rozmyślać na ten temat. Snuć pomiędzy tym a tamtym. Chce wiedzieć.
- Więc ty i Liam tworzycie związek ? – zacisnęłam pięść , przygotowując się do obrony w razie czego. Kogo chcę w ogóle obronić ? Bo na pewno nie siebie. Missy uśmiechnęła się głupio. Myślała.
- Tak. – powiedziała w końcu. Podszedł do nas zaciekawiony Payne. Dziewczyna rzuciła się na niego a ja w myślach przeklinała , nadal rozmyślałam na kolejnym planem. Czemu nadal tam stałam i nic nie robiłam. Patrzyłam się jak głupia. Głupia , zakochana idiotka. Książki , które trzymała w rękach upadły na podłogę a ja załam się gorzkimi łzami. .
W nocy opublikowałam zdjęcia zrobione poprzedniego dnia. Nie chciałam na nie patrzeć. Chciałam to wykonać jak najszybciej i zapomnieć. Usunąć. Niech te wspomnienie nie powrócą. Znikną razem z tymi łzami , które wylewają się z moich oczu. Chwilę potem pod nimi pojawiły się złośliwe komentarze. Złe słowa. Obrazy. Przekleństwa. Między nimi pojawiały się tylko nie liczne , które go wspierają i wierzą ,że to będzie dziewczyna , która go pokocha. Więc to są te fanki ? Fanki , które Hejtują swojego chłopaka , gdy tylko nadarzy się okazja. Gówno , nie wierne fanki.
Kolejny dzień w szkole. Tym razem inne spojrzenie. Ukrywające zażenowanie i smutek. Żal do siebie samej. Po co ja to zrobiłam. Nie widziałam już Liama i Missy razem. Lecz oddzielnie. Nie spędzających razem chwili. Cieszących się z niczego , lecz okropnie smutnych. Za chwilę jednak to uległo zmianie. Liam podszedł do Missy i ją przytulił. Mówił do niej czule i uspokaja. Nie za długo. Dziewczyna dostała histerii więc musiała zawiadomić karetkę pogotowia. Dziewczyna trafi to specjalnego oddziału. Jej psychika się zepsuła w ciągu jednego dnia. Załamała się. Wszystko prze ze mnie . Debilka.
One Direction patrzyło na mnie karcąco. Krótko , nie przeciągało spojrzenia jak zaledwie wczoraj. Nie dziwiło mnie to.. Nie bolało. Bolało mnie to co zrobiłam. Odwaga często bywa zgubna. Lepiej jej nie używać zbyt często. Internet. Jak taka rzecz może mniszyć jedną osobę w ciągu mniej niż doby ? Zastanawiające.
Wracałam do domu. W skrzynce były listy. Różne. W śród nich było kilka od Missy. Pytała się czemu. Napisała ,że ich nic nie łączyło. Nie byli razem. Liam nie jest w moim typie. Przeczytałam. Żałuję. Napisała , że od razu wiedziała ,że to ja. Za kilka tygodni wychodzi . Odzyskała chęć do życia. Jak zazdrość może zrujnować życie. Nie tylko jednej osoby. Lecz wszystkich , którzy są w niej zaplątani. Biorą w niej udział.
Poczułam czyjąś bliskość. Nie bałam się. Już niczego się nie boje. Patrzyłam się przed siebie. Moje ciało wykonało obrót , a tam Liam. Ze smutnym spojrzeniem. Patrzył we mnie. Wiedziałam ,że to tak wygląda jednak w środku nie chciał mnie nawet znać. Wiedział za pewno ,że to ja. Głupia zakochana idiotka.
- Byłaś świetna , lecz to zepsułaś. – powiedział i odszedł.
Mój duch umarł. Nic już nie zostało. Szansa na wielbienie , miłość zginęły i już nie powrócą.






__________________________________________






Obiecałam ,że dodam i dodałam. Pokazałam w tym opowiadaniu nas. Nie wszystkich lecz większość.






Zapraszam : http://tell-me-a-lie-one-directionn.blogspot.com/ ( klik )














11 komentarzy:

  1. Przez ciebie prawie ryczę :c dawno takiego dobrego nie czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałam to swoimi myślami , przelewałam je na papier. Dziękuje.

      Usuń
  2. Jest inna przez to robi się wyjątkowy opowiada o nas !
    Pięknie pisze masz niesamowity talent aż się wzruszyłam :'(
    Cieszę się ,że napisałaś tego imagina :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież nie każdy dostaje szanse. Dziewczyny pisząc bohaterkę uważają ,za świętu wszystko jej się udaje. Tutaj było o naszej większości.

      Usuń
  3. Super! na prawdę świetnie piszesz!Kocham twoje imaginy!

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne, podoba mi się. Ale mogłabyś napisać 2 część albo zrobić z niego częściowy imagin ? Proszę :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli Eliza by pozwoliła to bym dokończyła , ale co tu więcej rozwinąć. ?

      Usuń
  5. Piękne.. Na prawdę wzruszające i pokazane są tutaj prawdziwie emocje. Mistrzowsko :)
    I zapraszam też do siebie na kolejny rozdział: http://my-mysterious-love.blogspot.com/ :) xx

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne takie wzruszające twoje imaginy są świetne

    OdpowiedzUsuń
  7. Ryczę ! Świetne ! Dawno nie czytałam tak świetnej pracy *.*

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3