niedziela, 7 października 2012

Two Hundred - Fifteen


Łzy które były zabarwione czarnym tuszem do rzęs spływały po twojej twarzy. Deszcz, który padał naokoło Ciebie idealnie odzwierciedlał twój nastrój. Życie jest ciężkie, dobrze o tym wiesz. Każde chwile przemykały przez twoje myśli. Każde wspomnienia,  każdy uśmiech, każda łza i każda chwila spędzona z tym chłopakiem była dla ciebie niezapomniana. Wspomnienia męczyły Cię. Nie chciałaś do nich wracać jednak siła wyższa robiła ci na przekór i przypominała ci o każdej chwili spędzonej z nim. Chłopak którego tak kochałaś, zdradził Ciebie z inną. Bawił się twoimi uczuciami.
Przemoknięta do suchej nitki, telepiąca się z zimna, siedziałaś na ławce w parku obok fontanny. Na dworze było ciemno, ale ty się tym nie przejmowałaś. W tym momencie kochałaś tą pogodę. Niepewnie wstałaś, zakręciło ci się w głowie, jednak złapałaś równowagę. Podeszłaś do ogrodzenia fontanny, oparłaś się o nie i spoglądałaś w tafle wody w którą co chwila uderzały małe kropelki deszczu, rozbijając się o nią. Przymknęłaś oczy. Pamiętasz jak tutaj pierwszy raz cię pocałował, pierwszy raz wyznał miłość, pierwszy raz … zostawił. Kolejne krople łez wypłynęły z twoich oczu. Od ciągłego płaczu bolała cię i kręciło ci się w głowie. Nie przejmowałaś się tym.  Usiadłaś na barierce i zaczęłaś spoglądać w niebo, nie miałaś gdzie wrócić, gdzie się podziać. Wszystko zostało w jego domu, a ty przecież mieszkałaś jakieś 1200 km od Londynu, w Polsce. To tam byli twoi rodzice, którzy o niczym nie wiedzieli. Nie wiedzieli gdzie jesteś, gdyż 3 lata temu razem z nim uciekłaś.
-Co taka piękna dziewczyna robi sama o tej godzinie w parku?- z zamyśleń wyrwał Cię szorstki, ale zarazem delikatny i opiekuńczy głos, należący do jakiegoś chłopaka. Szybko zeskoczyłaś z barierki i odeszłaś dwa kroki do tyłu.
-Spokojnie, nic Ci nie zrobię.- zapewnił.
-Siedzę i myślę.- Odpowiedziałaś na poprzednie pytanie chłopaka.
-O godzinie 3 nad ranem? Chodź, odprowadzę cię do domu, nie możesz sama wracać.- Podszedł do ciebie, zdejmując z siebie kurtkę. Gestem ręki pokazałaś, żeby tego nie robił. – Chodź.- Uśmiechnął się. – Gdzie mieszkasz?- Odgarnął kosmyk twoich włosów za ucho. Spojrzałaś w niebo i westchnęłaś. Nie chciałaś powiedzieć mu prawdy. O tym, że nie masz już domu, że chłopak cię wyrzucił z niego.
-Stało się coś?- zapytał, próbując nadążyć za twoim spojrzeniem.
-Dużo rzeczy się stało. Nie powinno Cię to interesować.- Chciałaś go wyminąć jednak ból który przeszył twoją głowę, dał o sobie znać. Szybko złapałaś się poręczy gdyż przed oczami zrobiło ci się ciemno. Próbowałaś równo oddychać, ale to nic nie dało. Chłopak złapał Cię za nadgarstki, tak byś nie upadła.
-Ooo. Widzę, że nie tylko ja mam problemy. Chodź do mnie, spokojnie nic Ci nie zrobię.- Zapewnił i objął cię mocno w pasie. – W domu mi wszystko opowiesz, dobrze? Dasz radę iść?- Zadał ci od razu kilka pytań na raz.
-Tak. Okej.- Westchnęłaś. Szliście w ciszy, jednak ona wam nie przeszkadzała. Powoli doszliście do dużego domu chłopaka. Wprowadził Cię do środka i zaprowadził do swojego pokoju, gdzie wyjął z szafy swoje ciuchy. Dał ci dużą bluzę dresową i spodnie, tak byś mogła się przebrać w suche rzeczy. – Tam jest łazienka. Przebierz się i wróć tutaj, a ja w tym czasie pójdę zrobić nam coś ciepłego do picia. Uśmiechnął się przyjaźnie w twoim kierunku co ty odwzajemniłaś. Ty poszłaś do łazienki, a on zszedł na dół. Po chwili oboje siedzieliście na jego łóżku.
- Jestem Liam, nie było okazji się przedstawić.- Uśmiechnął się w twoim kierunku.
-[T.I.]
-Więc co się stało, że siedziałaś o tej porze sama w parku?- Zapytał. Westchnęłaś i zaczęłaś opowiadać mu wszystko od początku. Zaczęłaś od rodziców, którzy znęcali się nad Tobą, bili, traktowali jak ścierkę do podłogi. Jak poznałaś swojego chłopaka i uciekłaś do niego. O życiu które prowadziłaś z nim przez dwa lata i o tym jak cie potraktował. Kiedy opowiadałaś mu o wszystkim, płakałaś, nie mogłaś powstrzymać łez.
-Taki drań nie zasługuje na twoje łzy. Nie płacz, wszystko się ułoży.- Mocno przytulił Cię do siebie. Poczułaś dziwne uczucie bezpieczeństwa.
-[T.I.] Prześpij się. Dopóki nie skończysz tutaj szkoły i nie znajdziesz pracy i jakiegoś domu dla siebie, zostaniesz pod moim dachem. O nic się nie martw. Nie chcę słyszeć sprzeciwu.- Od razu powiedział.
-Ale…- chciałaś coś powiedzieć, lecz ten nie dał ci dokończyć.
-Powiedziałem. – Przerwał ci pokazując wskazującego palca, co dziwnie wyglądało. Spojrzeliście na siebie, po czym zaczęliście się śmiać. – A teraz dobranoc, śpij tutaj, a ja pójdę do pokoju gościnnego. –Powiedział  gdy przestaliście się śmiać i wyszedł z pokoju. Westchnęłaś, położyłaś się na łóżku i o dziwo szybko zasnęłaś.
Obudziłaś się rano, gdy ktoś chodził po pokoju. Podniosłaś głowę i ujrzałaś Liama. Kichnęłaś. Liam na ciebie spojrzał.
-Tak jak myślałem. Na dole w kuchni masz leki na przeziębienie i przyszykowane śniadanie. Ja wrócę za jakieś dwie godziny, jak wrócę pójdziemy na jakieś zakupy, po ciuchy dla ciebie.- Uśmiechnął się do ciebie i wyszedł z pokoju.  Słysząc na dole trzask drzwi, powoli zwlekłaś się z łóżka. Westchnęłaś. Nie lubiłaś żyć na czyjś koszt, przytłoczyło to jeszcze ciebie. Weszłaś powoli do kuchni. Faktycznie tak jak mówił chłopak, czekało na ciebie śniadanie i lekarstwa. Uśmiechnęłaś się i zaczęłaś powoli jeść śniadanie, gdy skończyłaś wzięłaś witaminy i posprzątałaś po sobie. Na stole dostrzegłaś gazetę. Od razu wpadłaś na pomysł, żeby znaleźć sobie jakąś pracę, tak też zrobiłaś. Zaczęłaś przeglądać różne oferty. Jedyne, które znalazłaś to, to aby zostać kelnerką w kawiarni. Westchnęłaś i wyciągnęłaś z kieszeni swój telefon.  Porozmawiałaś chwilę z mężczyzną, który od razu poprosił żebyś od następnego dnia zaczęła pracę. Ucieszyłaś się z tej propozycji i zastanawiałaś się nad całym swoim życiem.

*miesiąc później*
Razem z Liamem siedzieliście w salonie i oglądaliście horror do którego zostałaś zmuszona.
-Nie ja tego nie oglądam, nie ma mowy!- Wstałaś na równe nogi, widząc kolejną straszną i krwawą scenę. Zamknęłaś oczy.- Liam to jest okropne! – Chciałaś wyjść z salonu, lecz chłopcy, którzy przyglądali się całemu „przedstawieniu” zatrzymali cię.
-Nie uciekaj! Pooglądamy razem!- Harry bez największego wysiłku wziął ciebie i przerzucił sobie przez ramię.
-Ja nie będę tego oglądać.- Jęknęłaś bliska płaczu, szybko wstałaś z kanapy i uciekłaś do pokoju. Zamknęłaś się na klucz i schowałaś ze strachu pod kołdrą, jednak zapomniałaś, że Liam ma dodatkowy kluczyk. Po jakiś trzech godzinach, usłyszałaś przekręcenie zamka w drzwiach. Trzęsłaś się ze strachu. Ktoś podszedł do łóżka i usiadł na nim. Pisnęłaś i zaczęłaś się wiercić, tak że spadłaś z łóżka, zawinięta w kołdrę.
-Ałłła.- Jęknęłaś i zaczęłaś szybko się wykręcać z kołdry, chcąc uciec z pokoju.
-Boże [t.i.] Ty naprawdę się boisz.- Westchnął Liam. Dopiero teraz zauważyłaś, że to on i szybko się w niego wtuliłaś. Nie chciałaś się od niego odkleić, dlatego Liam mocno Cię objął.
-Obiecuję, że od dzisiaj nie będziemy oglądać już horrorów, ale błagam nie bój się już.- Szepnął Ci na ucho i uśmiechnął się, co wyczułaś.
-Łatwo Ci mówić, wiesz?!- Spojrzałaś na niego wzrokiem pełnym żalu. – Focham się na ciebie.- dodałaś.
-Okej. Skoro się obraziłaś na mnie to ja idę.- Chciał wstać, ale go powstrzymałaś.
-Hahahah. Żartowałam. Zostań, bo się boję.- Westchnęłaś. Liam uśmiechnął się i położył na twoim łóżku, zrobiłaś to samo, ale dodatkowo się w niego wtuliłaś.
-Zostaniesz ze mną na noc? Bo nie usnę?- Spojrzałaś na niego robiąc słodkie oczka. Zaśmiał się.
-Pewnie, że tak głuptasie.- Przytulił Cię mocniej.
-Wiesz… Zastanawiam się jakby dzisiaj wyglądało moje życie, gdybym miesiąc temu nie przyszedł w nocy do parku.- Pogłaskał cię po głowie.
-Wiesz, że ja też. Pewnie nigdy byśmy się nie poznali, a ja bym nie miała tak wspaniałego przyjaciela.
-[T.I] ja tak samo. Tylko, że ja już od dawna nie czuję do Ciebie przyjaźni. Nie chcę być twoim przyjacielem.- Spojrzał na ciebie, a ty się od niego oderwałaś, a oczy momentalnie zaszły ci łzami.
-A..ale, dlaczego?- Pozwoliłaś by łzy spływały ci po policzkach.
-Bo od dawna moja przyjaźń do Ciebie wygasła. Teraz jesteś mi bardziej bliska niż przyjaciółka. [T.I.] ja cię Kocham.- Przytulił Ciebie mocno, jakby się bał, że zaraz uciekniesz.- Przepraszam. Nie płacz przeze mnie.- dodał, a ty spojrzałaś mu głęboko w oczy. Po chwili szybko pocałowałaś go w usta. Liam był na początku zdezorientowany, ale po kilku sekundach zaczął oddawać pocałunek.
-Tak długo czekałam na ten dzień.- Szepnęłaś, gdy tylko się od niego oderwałaś.
-Ja tak samo.
-[T.I] Czy zostaniesz moją dziewczyną?- zapytał.
-Tak!- Szybko znowu go pocałowałaś. Tak zaczął się wasz wspaniały związek. Kto by pomyślał, że przypadkowa osoba poznana na ulicy zagości w twoim sercu na dłużej, że zaopiekuje się tobą. Po dwóch latach, Liam oświadczył się tobie. Dowiedziałaś się, że jesteś z nim w ciąży. Liam przeżył szok, ale mimo to cieszył się z tego. Pół roku przed urodzeniem waszego synka, pobraliście się. Jesteście teraz szczęśliwym małżeństwem. Dużo osób próbowało was rozdzielić, ale wasza miłość wszystko przetrwała.




Zjebałam cały imagin. Miał być inny, wyszedł taki. Pisałam go cały miesiąc.
Poza tym teraz mnie krytykujecie cały czas za usunięcie Verson – wspomniałam o tym w ima ginie z konkursu. Dlaczego nie dodaje ima ginów? Bo już chyba nie jestem ich fanką. Blog zostawiłam, bo nie mogłam go tak usunąć, żałowałabym tego, jakbym znowu zaczęła ich kochać. Mam teraz chwianki nastrojów co do nich. Od połowy sierpnia nie wiem co myśleć, nie wiem ile to jeszcze potrwa…

3 komentarze:

  1. To może niech ktoś inny przejmnie bloga a ty poprostu będziesz dodawać imaginy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od tego po pierwsze są też moderatorki, a po drugie to ona założyła blog i jest on jej. Nie musi go nikomu oddawać, tylko dlatego, że ktoś tego chce. Przeczytaj dokładnie informacje, ma mieszane uczucia co do 1D, czyli może nadal być fanką, albo już nie.



      A.

      Usuń
  2. Stabilności życzę. I nie przejmuj sie - to przez ten koniec świata. Przez to musiałyśmy przełożyć Sylwestra... ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3