niedziela, 28 października 2012

Two Hundred Fifty - Three


    Witajcie po długiej przerwie!
    Na wstępnie chcę wszystkich przeprosić za długa nieobecność. Sami wiecie i chyba nikogo nie muszę uświadamiać, że od dwóch miesięcy chodzimy do szkoły. Większość autorek to gimnazjalistki i ciężko idzie nam to wszystko pogodzić ze sobą. Bardzo się staramy i mamy nadzieję, że docenicie nasze starania. Dzisiejszy imagin dedykuję wszystkim tym, którzy nie potrafią znaleźć swojego miejsca na ziemi. Pamiętajcie!
    Nigdy nie jesteście sami! Mówi o tym pierwsza piosenka, jaką proponuję włączyć podczas czytania.
    Dziękuję w imieniu wszystkich autorek za prawie 620 tysięcy wyświetleń naszego bloga.! Jesteśmy Wam za to wdzięczne i zachęcamy do częstego zaglądania tutaj. Jak pewnie u większości z Was spadł już śnieg, dlatego moja recepta na udany jesienno-zimowy wieczór jest taka : kubek gorącej czekolady lub kakaa, ciepły koc i oczywiście nasza stronka! Gwarantuję, że takie spędzanie wieczorów przypadnie Wam do gustu :)
    Pozdrawiam Natalia....

    PS. Przepraszam za wszystkie błędy!


    - Panowie! Sprzątamy caaały dom! - krzyczał od progu Harry
    - Uspokój się młody! - rozkazał mu Malik
    - Niby czemu mamy robić porządki? - zapytał go Liam
    - Gościa mieć będziemy. - uśmiechnął się triumfalnie Styles
    - Moment, moment...Skoro znowu zaprosiłeś do nas jakąś nową dziewczynę to sam sobie posprzątaj. - wtrącił Louis
    - Pasiasty ma rację!- poparł go Liam
    - Panie krata, dzisiaj przyjdzie do nas (T.I.). - szturchnął Paynea Harry
    - W takim razie pomożemy Ci. - zmienił swoją decyzję. Liam miał słabość do dziewczyn takich jak (T.I.). Nic dziwnego, że już od kilku lat starał się zdobyć na odwagę i powiedzieć jej o swoich uczuciach. Chłopcy starali się mu pomóc, ale jak twierdzili, nic na siłę.

    Zmiana perspektywy!

    Piosenka : http://www.youtube.com/watch?v=ito5ELbyyxs

    Wskazówki zegara powoli zaczynały się chylić i ukazywać na swojej tarczy godzinę 18:00. Byłam umówiona z chłopakami i nie mogłam ich zawieść, ponieważ oni też nigdy mi tego nie zrobili. Zamknęłam mieszkanie i ruszyłam w kierunku willi moich przyjaciół. Po drodze dostałam dwa SMSy od Harryego, że już na mnie czekają. Spieszyłam się jak mogłam, niejednokrotnie przeszłam przez ulicę na czerwonym świetle. Nie robiłam sobie z tego nic, ważne abym się nie spóźniła.
    Byłam już na odpowiedniej ulicy, stanęłam przed odpowiednim budynkiem. Zacisnęłam dłoń w pięść i zaczęłam pukać w dębowe drzwi. Zrobiłam mały krok do tyłu, jakbym nie była do końca pewna czy chcę tam wejść. Po chwili drzwi się otworzyły, a twarz roześmianego Nialla od razu rzuciła mi się w oczy.
    - Już myślałem, że u nas nie zawitasz. - powiedział na powitanie i przytulił mnie
    - Skoro obiecałam to przyszłam odwiedzić przyjaciół. - odwzajemniłam uścisk
    Chłopak zaprowadził mnie do salonu, gdzie zapatrzeni w telewizor siedzieli wszyscy chłopcy oprócz Liama i Harrego. Przytuliłam każdego z nich, po czym zapytałam dokąd zwiała, wcześniej wymieniona dwójka.
    - Są w góry w pokoju loczka, rozmawiają o czymś. - odpowiedział Zayn. - Jeśli chcesz, idź do nich. Mulat nie musiał długo mnie do tego namawiać, gdyż od razu zaczęłam zmierzać a kierunku schodów prowadzących na piętro. Dochodzą pod odpowiednie drzwi usłyszał rozmowę chłopaków :
    - Dobrze wiem, że zależy Ci na (T.I.). Mówią,że z żołądka do serca jest krótka droga, dlatego spróbuj ugotować dla niej jakieś pyszne śniadanie, a wiem, że jesteś świetnym kucharzem. - powiedział Harry
    - Wszystko świetnie, tylko, że ona pewnie tutaj nie zostanie do śniadania Panie inteligentny. - teatralnie przewrócił oczami Liam
    - Mam plan. - uśmiechnął się tajemniczo
    - A mógłbyś mnie oświecić? - ciągnął Payne
    - Zaczniemy bardzo grzecznie. Kolacja, wino. Później zobaczymy jakiś film i się trochę upijemy.
    - Co masz na myśli mówiąc trochę?
    - Będziecie musieli zaprowadzić nas do pokoju. Wtedy zostaniecie sami. Jak będzie chciała wracać powiesz jej, że sama iść nie może, a Ty jej odprowadzić też nie możesz, bo musisz pilnować pijanego towarzystwa. Podoba się plan?
    - I pomyśleć, że jego autorem jesteś Ty? - zamyślił się na chwilę brunet
    - Więc wchodzisz w to, czy nie? - zapytał
    - Oczywiście, że tak stary. - poklepał go po ramieniu.
    Sądziłam, że to odpowiedni moment aby iść się z nimi przywitać. Zapukałam delikatnie i momentalnie usłyszałam głos Hazzy. Poinformował mnie żebym weszła. Nadusiłam klamkę od drzwi i lekko pchnęłam je do środka. Uśmiechnęłam się nieśmiało i weszłam w głąb pomieszczenia.
    - Hej. - przywitałam się z chłopakami, przytulając każdego z osobna. Kiedy dłonie Liama zamknęły mnie w swoich objęciach poczułam się niezwykle bezpieczna i obdarowana miłością drugiej osoby. Dla mnie też Liam nie był obojętny. Jednak wiedziałam, że chłopak nie lubi kiedy to dziewczyna robi pierwszy krok i dałam mu pole do popisu. W końcu znałam go od dość dawna. W pierwszym momencie kiedy usłyszałam pomysł Harrego przeraziłam się nieco. Jednak z drugiej strony miałam nadzieję, że w końcu oboje się przełamiemy.
    - Jak ja Cię dawno nie widziałem, (T.I.)! - ucieszył się Liam
    - Ja Was też! Stęskniłam się za Wami wariaci! - uśmiechnęłam się
    - Idziecie na dół, czy macie zamiar się tu jeszcze migdalić? - wtrącił Harry
    - Że niby co?! - oboje z Liamem krzyknęliśmy na równo
    - Nieważne. Chodźcie wreszcie! - złapał nas za ręce i pociągnął w stronę schodów.
    ~*~
    Po zjedzonej kolacji wszyscy udali się do salonu. W kuchni pozostałam tylko ja i Payne. Sprzątaliśmy po zjedzonym posiłku, w końcu ktoś musiał to zrobić.
    - Jak Ty sobie z całą czwórką radzisz? - zadałam mu pytanie, na które oczekiwałam odpowiedzi
    - Sam nie wiem. - wzruszył ramionami. - Po prostu się przyzwyczaiłem. Jesteśmy przyjaciółmi i bardzo dobrze się znamy, co tez mi pomaga.
    - Ale czasami potrzebna jest kobieca ręka. - stwierdziłam
    - Czasami tak. Zwykle nie mogę zagonić chłopaków do sprzątania i zostaję ze wszystkim sam, gdy wychodzą na jakąś imprezę, albo po prostu wyślę ich na zakupy.
    - Jak to sam? Na następny raz zadzwoń do mnie. Z chęcią przyjdę i Ci pomogę. - uśmiechnęłam się w kierunku przyjaciela
    - To byłoby już za wiele. Pomagasz nam bardzo. Często tu przychodzisz i robisz coś dla nas. - sprzeciwiał się. - A teraz chodźmy już do reszty, chyba nie masz zamiaru całego wieczoru spędzić w kuchni.
    Opuściliśmy pomieszczenie i udaliśmy się w znakomitych humorach do salonu. Chłopcy siedzieli o jeszcze lepszym samopoczuciu niż my przy butelce wódki. Każdy z nich był już nieco wstawiony, na co Liam pokręcił głową z politowaniem. Niall zaproponował abyśmy zobaczyli jakiś horror. Byłam temu przeciwna, jednak nic nie mówiłam ponieważ wiedziałam, że jeśli zobaczymy takowy film, dla chłopaków będzie to przyjemność. Początkowo bałam się jak akcja się rozkręci, a sceny kolejno pokazywane przyprawiły mnie o szybsze bicie serce. Mój oddech stał się trochę nierówny, chociaż nie podejmowałam żadnego wysiłku fizycznego. Nie umknęło to uwadze Liama, siedzącego obok mnie. Jego umięśnione ramię powędrowało na moją talię, przyciągając mnie do siebie. Swoją głowę oparłam na ramieniu chłopaka, kurczowo trzymając się jego koszulki.
    - Jeśli się boisz puścimy inny film. - powiedział po chwili chłopak
    - Nie ma takiej potrzeby. Zawsze tak reaguję oglądając coś strasznego. - uśmiechnęłam się niemrawo. Tak jak prosiłam, chłopcy nie zmienili filmu, dzięki czemu nadal mogłam tulić się do torsu Paynea. Czas leciał nie ubłagalnie, a Louis, Harry, Zayn i Niall z minuty na minutę byli coraz bardziej pijani. Po zakończeniu oglądania drugiego filmu i wybiciu na zegarze godziny 23:55, panowie już spali. Postanowiliśmy z Liamem oszczędzić im bólu pleców następnego dnia i kolejno zaprowadziliśmy każdego do jego pokoju. Na pierwszy ogień poszedł Harry, później Niall i Louis. Z każdym mieliśmy problem na schodach. Gdy nadeszła pora na Malika byliśmy już trochę wyczerpani. Jednak czego nie robi się dla przyjaciół? Zataszczyliśmy chłopaka do pokoju, gdy przekroczyliśmy jego Zayn oprzytomniał, zaczął mówić coś pod nosem, po chwili mówił bardziej zrozumiale.
    - Liam, stary... Patrz co dla Ciebie zrobiliśmy. Mam nadzieję, że uda Ci się z (T.I.). Masz szansę i wykaż się...
    Podniosłam wzrok z mamroczącego Mulata na bruneta. Nie ukrywał on zakłopotania, ale chciał wybrnąć z sytuacji dlatego próbował uciszyć kumpla.
    Leżąc w pokoju Liama zastanawiałam się co to ma znaczyć. W końcu wszystko zaczęło układać się w całość. Rozmowa, jaką Liam przeprowadził z Harrym, przepicie chłopaków, no i to co powiedział Zayn. Czekałam aż brunet pokaże się w swojej sypialni. Jednak nic z tego. Po kilku minutach zapadłam w kamienny sen i nic nie było w stanie mnie obudzić.
    ~*~
    Po porannym przebudzeniu po cichu zeszłam na dół. Stojąc na schodach udało mi się usłyszeć kawałek rozmowy Liama z Louisem.
    - I co? Powiedziałeś jej wreszcie? - zapytał pasiasty
    - Zabrakło mi odwagi. - przełknął ślinę brunet. - Słyszałem, że idziecie dzisiaj na imprezę do jakiegoś klubu. To prawda?
    - Tak, a czemu? Wybierzesz si z nami?
    - Nie...Myślałem, że zaproszę dzisiaj (T.I.) na kolację tutaj, no i wtedy jej to powiem. Wszystko będzie idealnie, kwiaty, świece, perfekcyjny posiłek, dobre wino, romantyczny film, a na sam koniec moje wyznanie... - rozmarzył się
    - Ziemia do Liama! - machnął mu dłonią przed oczami Louis. - Świetnie wszystko zaplanowałeś...Jednak pozostaje jedno ''ale''. Co jeśli znowu się nie przełamiesz?
    Chciałam usłyszeć co powie mu Liam, jednak uznałam, że jeśli dowiem się przed czasem, wtedy nie będzie niespodzianki.
    Przeciągając się weszłam do kuchni. Przywitałam się z Louisem i Liamem pocałunkiem w policzek. Po reakcji bruneta stwierdziłam, że moje zachowanie ewidentnie się mu spodobało.
    - Wstałem wcześniej od księżniczki, aby móc przygotować jej śniadanie. - uśmiechnął się Payne. - Specjalnie dla Ciebie, naleśniki z bitą śmietaną i truskawkami.
    - Jesteś wspaniały. Za to należy Ci się drugi całus. - jak powiedziałam, tam też zrobiłam. Policzki Liama lekko poróżowiały, a ja zachichotałam pod nosem i zaczęłam konsumować danie przygotowane przez moje przyjaciela.
    - Mmmmm...Jeszcze nigdy nie jadłam czegoś równie smacznego. - zachwycałam się nad zjedzonym już posiłkiem
    - Nie przesadzaj. To przecież zwykłe naleśniki. - mówił Liam. - Skoro tak Ci smakowało, to mam nadzieję, że zjawisz się dzisiaj na kolacji.
    - Siedzę Wam na głowie już od wczoraj. To Wy powinniście mnie odwiedzić. - zapierałam się
    - Obiecuję, że przy najbliższej okazji pojawimy się u Ciebie, jednak ten wieczór spędzisz u nas. - twierdził mój rozmówca. Upierał się tak długo, aż przystałam na jego propozycji. - W takim razie widzimy się wieczorem o 18:00. Bądź punktualna!
    ~*~

    piosenka : http://www.youtube.com/watch?v=dzajBJtfDbg

    Po powrocie do domu opadłam na łóżko w swoim pokoju, zastanawiając się co ubiorę za kilka godzin. Przed wyjściem zdecydowałam się na szybki prysznic. Nie wiem, czy szybkim prysznicem można nazwać spędzenie pod wodą 40 minut, no ale pomińmy ten fakt. Założyłam letnią, zwiewną, ale za razem elegancką sukienkę o kolorze jasnego beżu, czarna marynarkę z podwiniętymi rękawami, średniej wielkości torebkę i beżowe baleriny. Zrobiłam lekki makijaż, a włosy spięłam luźno z tyłu. Ostatnie spojrzenie przed opuszczeniem domu padło na zegar. Godzina 17:35. Idealnie! Miałam jeszcze wystarczająco dużo czasu, aby iść tą nieco dłuższą drogą, nie spiesząc się nigdzie. Szłam spacerem przed park, aż doszłam do tej jakże dobrze mi znanej dzielnicy Londynu. Znowu stanęłam przed tymi potężnymi drzwiami i pewną obawą. Zwyciężyłam z lękiem i zapukałam. Czekałam chwilę, a w międzyczasie przed moją głowę przebiegło mnóstwo myśli typu, że Liam jednak mnie olał, wolał spotkać się z kimś innym niż ze mną.
    Moje przypuszczenia nie sprawdziły się. W tej samej chwili drzwi otworzyły się, a w nich stanął Payne ubrany niezwykle odświętnie. Miał na sobie białą koszulę i krawat, do tego czarne spodnie i odpięta marynarka. Ten widok sprawił mnie o uśmiech na twarzy. Jeszcze nigdy nie widziałam tego chłopaka ubranego tak elegancko, no chyba, że na jakiejś gali wręczenia nagród. Nic poza tym. Gestem dłoni zaprosił mnie do środka. Uprzednio całując mnie w policzek i obejmując w talii. Wykonałam jego polecenie. Zrobiłam kilka kroków w głąb budynku, a po chwili Liam dołączył do mnie. Złapał moją rękę i zamknął ją w uścisku swojej, zasłonił mi oczy i prowadził prosząc, abym się niczego nie bała, tylko mu zaufała.
    - Możesz otworzyć swoje oczy. - powiedziałam puszczając moją rękę. Jak prosił tak postąpiłam. Stałam na tarasie. Było już trochę ciemno, a to co zobaczyłam przyspieszyło dech w mojej klatce piersiowej. Mrok oświetlały dziesiątki świeczek rozstawionych po całym tarasie. Na samym środku stolik, wino i spaghetii.
    - Najpiękniejsze kwiaty, dla najpiękniejszej dziewczyny. - szepnął Liam, wręczając mi bukiet czerwonych róż.
    - Dziękuję. Kochany jesteś. - uśmiechnęłam się. Staliśmy jeszcze chwilę po czym chłopak odsunął krzesło zapraszając mnie do stolika. Brunet usiadł naprzeciw mnie, wcześniej wypełniając szklane kieliszki winem. Podczas jedzenia dużo rozmawialiśmy, śmialiśmy się.
    Zrobiło się bardzo chłodno, co udzieliło mi się. Zaczęłam drżeć z zimna. Nie umknęło to uwadze bruneta, który natychmiast zdjął swoją marynarkę i zarzucił na moje ramiona.
    - Chodźmy do środka. - zaproponował Liam. - Może zobaczylibyśmy jakiś film?
    - Oczywiście, tylko nie żaden horror. - pogroziłam palcem
    - Dzisiaj postawiłem na coś bardziej romantycznego, film zatytułowany jest ''Fire proof'' *...- Och Ty romantyku... - spojrzałam kątem oka na chłopaka
    ~*~
    Po prawie dwóch godzinach oglądania filmu bardzo się wzruszyłam. Z moich oczu płynął potok łez. Chłopak siedzący obok swoją delikatną dłonią wytarł je i zwrócił się do mnie.
    - Przepraszam... - szepnął. - Nie chciałem żebyś płakała...
    - Liam głuptasie...To są łzy szczęścia... - uśmiechnęłam się do niego.
    - Aż mi ulżyło. - odetchnął z ulgą. - Myślałem, że płaczesz, bo zrobiłem coś niestosownego...
    - Skąd przyszło Ci to do głowy? Przecież wiesz, że jesteś najlepszym przyjacielem. Potrafisz wysłuchać, doradzić, wesprzeć, czasami każesz pomyśleć nad swoim życiem. Dziękuję Ci za to wszystko. Twoja żona będzie miała przy sobie prawdziwy skarb...
    - Może masz rację... - zaśmiał się melodyjnie. - Prawdziwym skarbem jesteś Ty...Ciesze się, że jesteś ze mną, tu i teraz. Jesteś wspaniałą przyjaciółką, szkoda, że tylko przyjaciółką...- ostatnie słowa wyszeptał, abym ich nie usłyszała, jednak zrozumiałam co mamrocze pod nosem.
    - Ja Cię zupełnie nie rozumiem... Jesteś chłopakiem, który może mieć każdą, a tak naprawdę nie masz żadnej... - spojrzałam w jego brązowe tęczówki.
    - Może właśnie dlatego tak jest, że dziewczyna na której mi zależy jest dla mnie niedostępna. - powiedział odwracając wzrok i wstając z kanapy.
    - Jeśli nie spróbujesz to się nie przekonasz. Może warto zaryzykować i dowiedzieć się czy naprawdę jest tak jak sądzisz? - stanęłam naprzeciw niego.
    - Co Ty tak w rzeczywistości wiesz o miłości? - zapytał mnie po chwili toczenia bitwy na wzrok.
    - Z całą pewnością to czego Ty nie wiesz. - odpowiedziałam z żalem. Nie chciałam dłużej kłócić się z Liamem, dlatego opuściłam dom i poszłam do ogrodu, gdzie zaszyłam się między wysokimi drzewami. Siedziałam tam w odosobnieniu, póki nie usłyszałam głosu przyjaciela. Nie odpowiadałam na wołanie. Być może zachowywałam się jak dziecko, ale nie miałam mu już nic do powiedzenia. Szczerze mówiąc wierzyłam, że ten wieczór będzie wyglądał inaczej i zapamiętam go do końca życia jako jeden z najlepszych wieczorów mojego życia. Myliłam się.
    - Tutaj jesteś! - zawołał uradowany, kiedy zobaczył mnie między drzewami. Usiadł obok, objął i pocałował w czoło. - Przepraszam. Nie chciałem aby tak wyszło. Chciałem abyś była szczęśliwa, a nie przeze mnie teraz płakała.
    - Nie przepraszaj, to nie Twoja wina. Gdybym nie prawiła Ci kazań wszystko byłoby w porządku, ale ja jak zawsze muszę się wtrącić. - karciłam się
    - Dzięki Tobie zrozumiałem co to jest miłość. - uśmiechnął się. - Obiecuję Ci, ze jeszcze dzisiaj powiem jej co tak naprawdę do niej czuję.
    - W takim razie na co czekasz? Zadzwoń do niej od razu. - powiedziałam wręczając mu jego telefon, który wcześniej wyciągnęłam z kieszeni spodni chłopaka. On jedynie spojrzał na mnie z politowaniem. Wziął telefon, chowając go z powrotem do spodni. I zaczął swój monolog...
    - Kiedy kilka lat temu ją spotkałem myślałem, że to zwykła dziewczyna jakich na tym świecie jest kilka milionów. Z biegiem czasu uświadamiałem sobie ile tak naprawdę dla mnie znaczy i co do niej czuję. Każde spotkanie z nią było odpowiednią okazją, aby jej powiedzieć o tym uczuciu, jednak za każdym razem zabrakło mi odwagi. Poczułem się za nią odpowiedzialny i gdyby coś jej się stało nie wybaczył bym sobie. Zaprzyjaźniłem się z nią. Rozmawialiśmy o wszystkim, tylko nie o uczuciach. Zawsze mnie wspierała, wysłuchiwała, doradzała i pomagała przejść kryzysy życiowe, których nie brakowało. Od pół roku łudzę się, że jednak coś może z tego wyjść, jeszcze bardziej łudzę się na to, aby wreszcie przezwyciężyć swoją słabość i jej o tym powiedzieć. Sądzę, że powinienem powiedzieć jej o tym jak najszybciej, bez zbędnych świadków. - przez ten cały czas wsłuchiwałam się w jego słowa, które wypływały mu z ust tak bezproblemowo, delikatnie. - To wszystko co powiedziałem dotyczy Ciebie. Mówiąc to opisywałem Ciebie. Jesteś dla mnie ważna, jak nikt inny. Jeśli nie czujesz do mnie nic więcej niż przyjaźń, zapomnij o tym co Ci powiedziałem i po prostu bądź dalej moją przyjaciółką... - urwał, ponieważ jego głos zaczął się łamać.
    - Liam... - szepnęłam, a moimi dłońmi złapałam policzki chłopaka, delikatnie ciągnąc twarz w swoją stronę. - To co powiedziałeś bardzo mnie wzruszyło. Nie musisz się obawiać...Dla mnie też jesteś kimś bardzo ważnym, pokazałeś mi jak można kochać drugą osobę bez względu na wszystko. Nauczyłeś mnie, jak kocha się szczerze...Dziękuję Ci za wszystko...
    - Czyli to znaczy, że...
    - Tak...To właśnie to oznacza... - przerwałam mu. Chłopak zbliżył się do mnie jeszcze bardziej. Po chwili spoglądania sobie wzajemnie w oczy nasze usta złączyły się w delikatny, aczkolwiek zachłannym pocałunku...



    * ''Fire proof'' – amerykański film-dramat, którego produkcja zakończyła się w 2008 roku. Film opowiada o miłości, która przetrwać może nawet największy kryzys. Polski tytuł tego filmu to ''Ognioodporny'',''Ogniotrwały''. W Polsce nigdy nie był emitowany!

14 komentarzy:

  1. mm... Romantycznie ;-(
    haha xd ..

    Następny prosze z Louis'em , lub z Niall'em ;-D

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. (T.I.) jest to skrót oznaczający, że w tym miejscu masz sobie wstawić swoje imię, tak żeby wyszło opowiadanie o tobie i w tym przypadku Liamie :)

      Usuń
  3. Jeju, jakie słodkie i piękne *.* Chcę następny i mam małą prośbę, jeśli masz Facebook: http://www.facebook.com/photo.php?fbid=496753803682887&set=a.496752683682999.119116.335617433129859&type=1&theater zalajkujesz? dzięki ;)lajki potrzebne są nam do końca tego jakże zacnego dnia :P

    OdpowiedzUsuń
  4. imagin jest świetny, chciałabym częściej czytać takie imaginy ale niestety coraz częściej każdy któregoś z chłopaków uśmierca, pomijając to uwielbiam tego bloga, jest moim ulubionym i potrafię kilka razy dziennie wejść i sprawdzać czy ktoś dodał jakiegoś nowego imagina. napisałaby któraś jakiegoś romantycznego imagina z Harrym?:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super!!!Bardzo lubię tan blog!!!
    Zapraszam serdecznie na mój blog:
    http://imaginy-one-direction-another-world.blogspot.com ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialny ! Ja każdy Twój imagin ! Tylko tak dalej...

    A film Fireproof polecam bardzo serdecznie. Super film ! ;) Wtedy jak go oglądałyśmy, płakałam jak głupia.. ^^

    Tylko tak dalej,i czekam na nowe ;)
    Pozdrawiam, Asia ;**

    OdpowiedzUsuń
  7. piękny imagin :)
    a co do filmu to oglądaliśmy go kiedyś w szkole, gdy były już luźniejsze lekcje.. to jest o takim strażaku, prawda? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak właśnie :) o strażaku i pięknym przekazie dotyczącym naszego życia...

      Usuń
  8. Świetny :) I taki kochany <3
    Strasznie mi się podoba sposób w jaki piszesz :D
    Czekam na nowe imaginy i może na jakieś opowiadanie :*

    OdpowiedzUsuń
  9. ӏ hardly crеate commentѕ, but і did а few searching anԁ wound
    up hеre "Two Hundred Fifty - Three". And ӏ actuallу do have some questions foг you if it's allright. Could it be only me or does it appear like a few of these comments come across as if they are written by brain dead folks? :-P And, if you are writing at other online social sites, I'd lіke to keep up with еveгything new yοu have tο post.
    Would you list of every one of your community sites like уour linκedin ρrоfilе, Facebook pаge or tωitter feed?



    Stop by my blog poѕt phukienchochang.com

    OdpowiedzUsuń
  10. 65-inch blackberry Nexus seem miniаture in compаrіson -- a prominent moԁern ѕmаrtphone hаs simply never been аn Αndroid handset,
    it's no surprsie that the Galaxy S Aviator has a 4.

    Review my webpage ... cybercommune.bretagne.fr

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3