niedziela, 21 października 2012

Two Hundred Forty-Four

Wyszła z łazienki. W rękach trzymała jakiś przedmiot. W oczach miała łzy. Poszedłem bliżej. Próbowałem przytulić. Jednak się wyrwała. Spojrzałem w jej oczy. Wtedy przełykając słone łzy wypowiedziała jedno zdanie. Zdanie, które złamało mi serce.
- Jestem w ciąży. - Zaczęła płakać jeszcze bardziej, a mnie ogarnęła niepochamowana furia.
- Jak to w ciąży?! Przecież my nigdy ze sobą nie spaliśmy!
- Wiem, Zayn.
- Jak mogłaś mi to zrobić! I po co mówiłaś, że mnie kochasz?! Po co kłamałaś?! Wynoś się!
- Zayn, daj mi to wszystko wytłumaczyć...
- POWIEDZIAŁEM: WYNOŚ SIĘ! - Krzyknąłem jej prosto w twarz, po czym wypchnąłem ją z mojego mieszkania. Jak ona mogła mi to zrobić? Była miłością mojego życia. Kochałem ją. A ona złamała mi serce.
Zalewając się łzami pełnymi bólu osunąłem się na podłogę. Jak ona mogła mi to zrobić? JAK?! Przeczołgałem się do łazienki. Z szafki pod zlewem wyjąłem moją starą przyjaciółkę. Żyletkę. Nie robiłem tego od lat. Od lat kiedy byłem z [T.I.]. Przyłożyłem do wierzchu dłoni i lekko przycisnąłem. Pociągnąłem w swoją stronę. Nie robiłem tego, by się zabić. Robiłem to po to, aby ukoić ból. Pierwsze krople krwi zaczęły spływać po moim nadgarstku. Poczułem się lepiej. O wiele. Wstałem z podłogi. Opłukałem ranę wodą i ochlapałem sobie twarz. Smętnym krokiem wyszedłem z łazienki. Położyłem się na łóżku i próbowałem o niej nie myśleć. Jednak wszystko mi o niej przypominało. Po wielu nieudanych próbach wreszcie udało mi się zasnąć, lecz śniła mi się ona.
Gdy obudziłem się rano miałem pełno nieodebranych połączeń oraz wiadomości od [T.I.]. Wiele z nich brzmiało podobnie:
"Zayn, przepraszam. Spotkajmy się, daj mi to wytłumaczyć"
"Błagam wybacz mi!"
"Kocham Cię!"
Z jednej strony chciałem z nią porozmawiać ale z drugiej i tak wiedziałem, że nigdy jej tego nie wybaczę. Odpisałem: "Nienawidzę cię! Nie chcę z tobą gadać! Nigdy ci już nie wybaczę!", po czym usunąłem wszystkie wiadomości od niej i wyłączyłem telefon.
Cały dzień snułem się po mieszkaniu bez sensu. Nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Wieczorem, siedząc przed telewizorem i czekając na lokalne wiadomości włączyłem telefon. Dostałem tylko jedną wiadomość. Od niej. Nie miałem ochoty jej otwierać, jednak serce zmusiło mnie do tego.
"Nie mogę żyć bez ciebie. Nigdy cię nie zdradziłam. Harry mnie gwałcił. To jego dziecko. Przepraszam, że ci nie powiedziałam. Pamiętaj, zawsze będę cię kochać..."
Zacząłem kipieć ze złości. Jak mój najlepszy kumpel mógł mi to zrobić? Miałem ochotę go zabić. Chciałem także ją znaleźć, przytulić, przebaczyć. Jednak było już za późno.
"Kilka minut temu w rzece znaleźliśmy ciało młodej dziewczyny. Nazywała się [T.I.] [T.N.]. Nie przeżyła. Policja jest w trakcie ustalania, co było przyczyną zgonu..."
Miałem wrażenie, że moje serce stanęło. To nie może być prawda. ONA NIE MOŻE NIE ŻYĆ! Łzy zaczęły mi płynąć po policzkach. Wybiegłem z domu i pobiegłem prosto do tego drania, Harry'ego. Zacząłem walić w jego drzwi. Łzy płynęły już gigantycznymi strumieniami. Po chwili otworzył z tym swoim uśmieszkiem na twarzy.
- Co tam bro...
- Jak mogłeś jej to zrobić! Jak mogłeś mi to zrobić! Nienawidzę cię! Odchodzę z zespołu! Nie chcę cię znać ty gnoju! Jak mogłeś ją gwałcić?! NO JAK?! Przez ciebie ona nie żyje! Przez ciebie!
Odwróciłem się na pięcie i zacząłem biec przed siebie. Chciałem się ukryć. Ukryć przed bólem. Już nigdy nie będzie tak jak wcześniej. W moim sercu pozostanie pustka. Na zawsze.
Ukrywam się już dobrych kilka lat. Nikt mnie nie widział, nikt o mnie nie słyszał. Nie potrafię zapomnieć tego co się stało. Nigdy nie uda mi się tego zapomnieć.... NIGDY! W moim sercu zawsze będzie ból. Nie potrafię sobie wybaczyć, że wtedy jej nie wysłuchałem. Mam dość życia. Dość bólu. Ukrywanie na nic się nie zdaje. Wyjąłem z kieszeni kurtki tabletki. Tabletki nasenne. Wysypałem sobie na rękę całą garść i połknąłem. Popiłem kilkoma łykami piwa. Nasypałem sobie kolejną garść. I znowu połknąłem. I tak, aż opróżniłem całe pudełko.
Zaczęło mi się kręcić w głowie, Zrobiło mi się ciemno przed oczami. Zobaczyłem jasne światło. Wiedziałem czego chce. Nie chciałem żyć. Chciałem być przy [T.I]. Więc poszedłem w stronę światła, I już nigdy nie wróciłem...

 
~*~
 
Może niektórzy pamiętają, ale pisałam tu kiedyś imaginy. Bylo to kilka miesięcy temu, jak na tej stronie było dpoiero kilka imaginów. Musiałam zrobić sobie przerwę, z powodów osobistych, jednak teraz wróciłam. Mam nadzięję, że imaginy będą się podobać bardziej niż wtedy. Komentujcie.

Suzie <3

13 komentarzy:

  1. Marny.. nie podoba mi sie.
    Susanne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Boskie , poprostu booskie ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ogolnie jest spoko, jedyne co Mi sie nie podoba to to, ze Harry ja zgwalcil, moglas kogos innego podac, jakies obcego mezczyzne na przyklad. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zajebiste! Chcę więcej imaginów od cb! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. no dziękuję bardzo się poryczałam ...
    świetny ; )

    D.

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę stwierdzić, że jest to jedna z najciekawszych stron z imaginami u nas w Polsce.
    Mam nadzieję, że nam pomagać i będzie nas follować na https://twitter.com/1D_Tattoos Możecie również zadawać pytania na asku http://ask.fm/OneDirectionTattoos dzięki tych stroną mamy nadzieję, że chłopcy zauważą, że mają fanów w Polsce :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Popłakałam się , ale imagin jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Popłakałam się , ale imagin jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Och to takie "piękne"... Prawie się zrzygałam jak to przeczytałam. Jedna z najbardziej żałosnych rzeczy jakie widziałam w życiu.

    Pozdrawiam :**

    OdpowiedzUsuń
  10. http://1dlittlethings235.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3