niedziela, 21 października 2012

Two Hundred Fourty-One



Mieszkasz od 3 lat w Londynie. Nie masz kontaktu z rodziną masz tylko Harry’ego. Tak ! Tego Harry’ego, członka One Direction. Może dla was to wielka, sławna osoba. Dla ciebie to twój ukochany Harry, twój loczek, którego nie zamienisz za nic. Nigdy nie uważałaś, że jesteś z nim dla pieniędzy, starałaś się żyć na własny koszt, kiedy dostawałaś od niego prezenty kazałaś je zwracać do sklepu. Nie potrafiłaś, a w dodatku hejterzy… Oni psują ci życie, jeśli byś przyjęła jakikolwiek prezent od Harry’ego to ONI zwariowali by na moim punkcie. Przez to wszystko twoje idealne życie się trochę popsuło. Wyjście gdzieś razem z Harrym- 1 na 2 miesiące, spotkanie się z nim – raz na tydzień, czasem 2. To trochę smutne, ale to co mi się później przydarzyło było jeszcze straszniejsze :

Zaraz miał przyjść Harry, nie widzieliście się bardzo długo, w Londynie nie było go prawie przez 4 miesiące. Mimo, że spotykaliście co tydzień, (czyli jak na parę trochę rzadko), to było wasze pierwsze takie długie spotkanie. Zadzwonił dzwonek do drzwi. Podbiegłaś szybko do wejścia i drżącą z przejęcia ręką otworzyłaś klamkę… Nie zauważyłaś tam tej osoby którą chciałaś. W drzwiach stał twój zapłakany ojciec, jego zapuchnięte od łez oczy były tak czerwone, że nie mogłaś dobrze dostrzec gdzie kończą się oczy, a gdzie skóra.

-Ma….-stanął, łkając i starając zatrzymać potok łez…

-Co ma ?? – Odpowiedziałaś zdenerwowana, ale i trochę zaniepokojona po tym co usłyszałaś jednak mogłaś tak groźnie nie reagować.

-Mamie, zostały góra 2 dni życia !!! – wykrzyczał tak głośno, że nawet mój sąsiad, który ledwo słyszał wybiegł zza drzwi , żeby sprawdzić co się stało, a ja ?? A ja upadłam na kolana przed tatą, zakrywając dłońmi twarz tak, aby nie było widać łez które spadały z moich policzków na podłogę i powoli spływały pod buty ojca. Płakałaś tak jak małe dziecko, przez prawie 10 minut, a ojciec wcale cię od tego nie powstrzymywał. Sama czułaś na swoich pięknie ułożonych włosach jego ciepłe łzy. Może i nie utrzymywałaś z nią kontaktu, ale kochałaś ją…

- Ale czemu właściwie jesteście tu w Londynie ? –ledwo wstałam i podbiegłam, do salonu aby napisać Harremu karteczkę, żeby się nie martwił.

- Przyjechaliśmy tu do specjalisty, a teraz mama jest jak roślina, nie je, nie pije, prawie się nie rusza, ciągle śpi…- Tata powiedział cicho tak jakby bał się, że ktoś go usłyszy. Ty wzięłaś torebką i powędrowałaś do drzwi. Kiedy byłaś już blisko przytuliłaś ojca i powiedziałaś, żeby zawiózł cię do szpitala. Wyszliście przymknęłaś tylko drzwi nie zamykałaś ich, tak bardzo się spieszyłaś.



Za 15 minut byliście już w szpitalu. Twoja mama spała. Podbiegłaś do niej i złapałaś za rękę. Usiadłaś na krzesełku stojącym koło łóżka, ale nie puściłaś ręki matki. Ojciec był przy niej jeszcze jakieś 5 minut i poszedł do bufetu, bo nic nie jadł od kiedy mama zemdlała, cały czas był przy niej…. Siedziałaś tak przy mamie prawie 3 godziny, było już koło 23.30. Ciągle płakałaś gdy nagle poczułaś, że ktoś cię obejmuje. Odwróciłaś się i puściłaś rękę matki. To Harry !! Cały zdenerwowany ze smutną miną. Sama nie wiesz, ale wymierzyłaś mu z otwartej ręki. Harry chciał jeszcze coś powiedzieć, ale ty krzyknęłaś : Wyjdź ! Ale on się nie zraził, a ty znowu ze łzami w oczach poprosiłaś cichutko : Proszę. Wyjdź, zostaw mnie samą. Harry widząc jak bardzo nie chcesz tu jego obecności. Odszedł. Ty znów odwróciłaś się do matki i zasłoniłaś otwarte usta ręką, nie miałaś bladego pojęcia co zrobiłaś. Popłakałaś się poraz kolejny tego dnia. Pościel twojej matki byłą mokra. Po godzinie, zaczęłaś się martwić o ojca. Poszłaś na dół do bufetu ojca nie było, biegałaś szukając go po całym szpitalu. W tym momencie najważniejszy był tata. Podeszłaś do recepcji, zapytałaś się pielęgniarki czy nie widziała twojego taty i dokładnie go opisałaś. Pielęgniarka powiedziała, że go widziała. Kazał ci przekazać, że nie potrafi dłużej cię oglądać w takim stanie, wraca do Polski i nikt go nie zatrzyma. Dobrze wiedziałaś że jeśli on coś chce to nie odpuści, nawet nie próbowałaś go zatrzymać. Kiedy byłaś 13, 14 –latką, gdy zabronił ci iść do koleżanki, a on ci Ne pozwolił to chociaż nie wiesz jak byś prosiła, płakała itp. To on nie odpuścił. Wróciłaś na salę usiadłaś, i przytuliłaś się do nóg mamy, i patrzyłaś się na nią, wiedziałaś, że to może być ostatnia chwila gdzie ona jeszcze żyje, ostatnia chwila razem. Tak bardzo chciała byś zatrzymać, albo chociaż spowolnić czas tak żeby móc pozostać z mamą, być w nią wtulona. Kiedy rozmyślałaś z wycieńczenia, smutku i rozmarzenia zasnęłaś… Twój piękny sen przerwało czyjeś krzątanie się po Sali. Była to pielęgniarka. Spojrzałaś w lewo, tam leżała twoja mama, podłączona do miliona rurek i aparatów. Mogła byś się z nią zamienić, byle twoja mama mogła żyć. Wiedziałaś, że zostały wam góra 24 godziny, chciałaś je spędzić tylko z nią.

-Widziałam, że nie jadłaś nic od wczoraj idź do bufetu i coś zjedz, a ja przypilnuje twojej mamy. – odezwała się pielęgniarka. Była nie wysoką blondynką w twoim wieku. Wyglądała na miłą i opiekuńczą. Ty uśmiechnęłaś się najbardziej jak potrafiłaś na tą chwilę.

-Nie dzięki- odpowiedziałaś

-Dobrze, pracuje wystarczająco długo tutaj pracuje, aby widzieć, że niektórym w takich chwilach nic nie przejdzie przez usta więc nie będę cię zmuszać. – Uśmiechnęła się delikatnie.

-Dziękuje, że mnie Pani rozumie…

-Wiem moja siostra była kiedyś też chora, zmarła po paru miesiącach walki z chorobą, ale nie przejmuje się, bo przecież kiedyś wszyscy spotkamy się tam na górze i będziemy szczęśliwi. Na ziemi będziemy przecierz, żyjemy tylko parę lat, a tam na zawsze i nic nas nie rozdzieli…

A tak w ogóle wiem, że to nie za bardzo odpowiedni moment żeby się pytać ale to ty jesteś [T.I. i N.] ?

-Tak..

-A to by wyjaśniało płaczącego Harrego Stylesa i tonę paparazzich przed szpitalem. Ale nie będę wam przeszkadzać pobądź tu z mamą.- powiedziała pielęgniarka, uśmiechnęła się i wyszła. Naglę w mojej głowie pojawiło się 1000 myśli, płaczący Styles ?, ostatnie 24 godziny z mamą ?, Tona paparazzich ?... Wszystko się mieszało, tak bardzo brakowało ci teraz Harolda…

-Przepraszam mamo za to, że wyjechałam tu bez twojego pozwolenia, przepraszam, że przysporzyłam ci tylu problemów, że cię ignorowałam, nie dzwoniłam, nie utrzymywałam kontaktu, tylko proszę obudź się- powiedziałaś cicho, a po policzkach spłynęła ci łza. Samotna duża łza która szybko opadła na materac łóżka szpitalnego. W tym momencie mama otworzyła oczy, z wielką trudnością dotknęła twojego policzka, a ty przytrzymałaś dłoń, aby była jak najbliżej ciebie. –Wiesz [T.I.], to ja powinnam cię przeprosić, więc przepraszam i pamiętaj kocham c…- nie zdążyła wypowiedzieć, nastąpiła cisza którą przerwał tylko ciągły dźwięk aparat który wskazywał, że serce mamy bije już dla ciebie, taty nikogo, mama odeszła, twoja kochana mama z którą spędziłaś tak mało czasu, mama która nie zobaczy wesela swojej córki, nie zobaczy swoich wnuków, nie będzie ich rozpieszczać. Uświadomiłaś sobie, że nie żyje dopiero parenaście sekund po zdarzeniu. Zaczęłaś płakać tak strasznie mocno, że twoje policzki były od razu całe mokre od potoku łez które wylałaś w parę sekund. Ręka matki stawała się coraz bardziej zimna. Nie puszczałaś jej myślałaś, że mamie jest zimno, że jak się do niej przytulisz to znowu będzie ciepła i wesoła taka jak była zawsze. Nie miałaś siły pójść po lekarza, osunęłaś się na podłogę i płakałaś na kolanach. Pielęgniarka, ta która uświadomiła ci, że jeszcze spotkasz się kiedyś z mamą widząc to podbiegła odsunęła Cię od niej i zaniosła na korytarz, a sama zawołała lekarza. Przez łzy widziałaś tylko jak w białym prześcieradle jej ciało wyjeżdża z Sali. Serce rozpadło się na milion kawałków. Nie miałaś już nikogo. Co mogłaś zrobić.







Jesteś w domu już od 5 dni. Twoim jedynym jak do tej pory pożywieniem było jabłko, od tygodnia nic nie jadłaś. W twojej sypialni było milion zdjęć walających się po podłodze, na łóżku. Mimo że kiedyś brzydziłaś się nieposprzątanego domu teraz ci to nie przeszkadzało. Byłaś obojętna na wszystko co działo się wokoło ciebie. Siedzisz na sofie i czekasz niewiadomo na co. Straciłaś 3 najważniejsze w twoim życiu osoby. Najpierw był smutek, później złość, później znów smutek i tak dalej.. Kiedy byłaś zdenerwowana zrzuciłaś ze stolika całą zastawę którą przygotowałaś na spotkanie z Harrym w ten feralny dzień. Potłuczone talerze, szklanki, kieliszki leżą na podłodze nie obchodzi cię to. Po co masz sprzątać jak nie masz dla kogo ? Koło wanny leży mnóstwo noży, scyzoryków, żyletek, nie odważyłaś się ich użyć. Miałaś nadzieje. Nadzieje na lepsze. Z każdym krokiem się przewracasz twoje kolana i stopy są obite i rozcięte przez szkło leżące na podłodze. Robisz wszystko przeciwko sobie, ale czujesz, że ktoś cię jeszcze kocha, nie tam na górze, nie mama i tata (który odszedł 2 dni po śmierci mamy), tu na ziemi ktoś jeszcze chce cię przygarnąć. Ktoś jeszcze chce poczuć twoją miłość ? Znudziło ci się bezczynne siedzenie. Odruchowo wzięłaś laptop i weszłaś na twittera. Kiedyś robiłaś to codziennie. Hejterzy pisali o tym jak mogłam zerwać z Harrym i jak on cierpi. Ja napisałam tylko to ‘Po 1 nie zerwałam jeszcze z Harrym, po 2 co wam się odmieniło najpierw było źle, że z nim byłam, a teraz źle, że się z nim nie spotykam czasami mam ochotę się przez was zabić’ – musiałaś to napisać. Po raz kolejny łzy spłynęły po twoich czerwonych od płaczu policzkach. Czemu ci to robili. Myślałaś : Gdybym nie wyjechała spędziła bym więcej czasu z mamą, nie poznała bym Harrego, nie była bym rozpoznawalna, nie miała bym hejterów,. Tymczasem Harry przeczytał twój tweet związany z zabiciem się i pomyślał, że możesz sobie coś zrobić. Wysłał ci tylko sms-a ‘Już jadę nie rób nic głupiego’. Ty odebrałaś sms-a nie podejrzewałaś, że tą osobą która cię jeszcze kocha to Harry, nie po tym co mu zrobiłaś… A jednak pomyślałaś o czymś głupim. Wlałaś wodę do wanny, wzięłaś jedną żyletkę która była w stercie innych stojących obok niej. Weszłaś do niej w samej bieliźnie zanurzyłaś się po sam czubek głowy, ale usłyszałaś otwieranie drzwi musiałaś się spieszyć nie chciałaś, aby Harry był tego świadkiem. Przyłożyłaś zimne ostrze do skóry. Obejrzałaś od przodu i od tyło i mocno przejechałaś nią po swojej skórze. Powoli się wymykałaś, ale usłyszałaś Harrego który już dzwonił po karetkę. Podbiegł do wanny i mocno złapał cię za rękę. A ty przyłożyłaś rękę do jego policzka. Z ledwością wypowiedziałaś te słowa : Harry powinnam cię przeprosić, więc przepraszam i pamiętaj kocham c...- dopiero teraz to zrozumiałaś, to tego ci brakowało. Jego uścisku dłoni. Jego pocałunku. Tak bardzo chciałaś tego doświadczyć w ostatnich chwilach… I doświadczyłaś dostałaś tą szansę, aby umrzeć kiedy ukochana osoba cię całuje. Chciałaś cofnąć czas…



Obudziłaś się w szpitalu koło ciebie siedział Harry. W duchu dziękowałaś Bogu, że pozostawił się na ziemi, tu przy nim przy twoim Haroldzie. Kiedy Harry zobaczył, że się obudziłaś rozpromienił się i mocno przytulił. I ta chwila mogła trwać wieczność. Po paru dniach wyszłaś. Powiedziałaś że już nigdy nie będziesz się ciąć za żadne skarby nie chcesz tego przeżyć drugi raz. Chociaż na początku po śmierci matki bardzo bolało to z dnia na dzień czujesz się lepiej, bo czas przecież lecz rany, a ty masz jeszcze przy sobie Hazzę i chłopaków z One Direction.

4 komentarze:

  1. Według mnie ten jak na razie jest najlepszy ! *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. tak , to jest prawdziwy wyciskacz łez !

    OdpowiedzUsuń
  3. Zajebiaszczy..jak ty to robisz?
    Mam nadzieję że ten imagin wygra.
    Trzymam kciuki.
    :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3