niedziela, 21 października 2012

Two Hundred Fourty- Three

Siedzieliśmy wtuleni w siebie patrząc na gwiazdy. Nagle Harry spojrzał na mnie i czule pocałował.
- Pamiętasz jak się poznaliśmy ? - Spytał.
- Oczywiście.
Wspomnienia. (ps. tak jakby dalej mówione do Harrego)
- Oni tu przyszli. Eliza, zajmij się nimi ja nie dam rady. - Poprosiłam koleżankę z pracy.
- Kochanie, nie ma mowy. Od miesiąca nawijasz mi jak to byś chciała w końcu ich poznać. Masz szansę. Idź i zapytaj co im podać.
- Pff.. No dobra. - Lekko zdenerwowana podeszłam do waszego stolika. Byli tam: Liam z Dan, Lou z El, Niall z Demi, Zayn z Perrie i Ty z.. Emmą.
- Witamy w MSC. Co wam podać ? - Uśmiechnęłam się do was. Wtedy Ty podniosłeś głowę i nasze spojrzenia się spotkały. Było tak magicznie. Tak się na siebie zapatrzyliśmy że aż Emma musiała Cię szturchnąć na co oboje zrobiliśmy się czerwoni. Każdy złożył zamówienia. A gdy chciałam odejść Emma podłożyła mi nogę i upadłam.
- Fajtłapa. - Zaśmiała się a ja spaliłam buraka. Miałam ochotę zapaść się pod Ziemię. Jednak tylko Emma się śmiała co mnie zdziwiło. Ty i Zayn podbiegliście do mnie by mi pomóc. Podziękowałam wam i odeszłam.
- Nigdy więcej.. - Szepnęłam Elizie.
- Komuś się spodobałaś.. - Poruszyła śmiesznie brwiami.
- Eeeem nie.. Na pewno nie.
- Ale Harry tak na Ciebie patrzył że wiesz.. ? Jakbyś mu się spodobała.
- Zdaję Ci się. - Brunetka posłała mi uśmiech który odwzajemniłam. Moja zmiana się kończyła więc wracałam do domu. Was już dawno nie było w MSC. Kiedy chciałam wracać dziwnie się czułam. Jakby ktoś mnie śledził. Wtedy przyśpieszyłam i nagle ktoś się odezwał.
- Czekaj. - Poznałam ten głos. To byłeś Ty. Zatrzymałam się.
- Tak ?
- Przepraszam za Emmę. - Powiedziałeś. - Czasami jest bardzo zazdrosna. A przecież nie ma o co.. - Te słowa mnie trochę zabolały. Ale rozumiałam.
- Tak. To prawda. Wiesz jest już późno. Śpieszę się. - Powiedziałam nieco smutno.
- Powiedz mi chociaż jak masz na imię..?
- [T.I] - Odpowiedziałam.
- [T.I] Ładne imię. A więc [T.I] dałabyś mi swój numer ?
- Ehm.... Dobrze. - Wtedy wpisałam Ci do telefonu swój numer.
- Może Cię odprowadzę..? - Zapytałeś. Ucieszyłam się, nie powiem że nie.
- Dobrze. Jeśli chcesz.. - Odprowadziłeś mnie pod sam dom. Pocałowałeś w policzek i poczekałeś aż wejdę do środka..
Pamiętam to.. Potem tak się zastanawiałem czy zechcesz jeszcze się ze mną spotkać..
- Haha.. Ty nawet nie wiesz jakie to było moje marzenie. – Zaśmialiśmy się oboje.
- A pamiętasz co było dalej ?
- Uhm.. Tak. – Przełknęłam ślinę. – Na drugi dzień w końcu zadzwoniłeś..
- Tak. Chłopcy mnie do tego namówili. Powiedzieli że wyglądasz na wspaniałą osobę i o wiele lepszą od Emmy. I mieli rację. – Pocałował mnie w szyję.
- Heh..
- Kontynuuj.. – Spojrzałam mu w oczy.
- Zadzwoniłeś i zacząłeś się jąkać.
Wracając do wspomnień:
- Słucham ? – Odezwałam się naciskając zieloną słuchawkę.
- TI ? To ja.. Ha..Ha..Harry.
- O, cześć. Co tam ?
- Źl… Znaczy wspaniale. A u Ciebie ?
- Fajnie. Może…
- Się spotkamy ? – Dokończyłeś za mnie.
- Heh właśnie..
- Kiedy masz ochotę ?
- Nawet dzisiaj. – Odpowiedziałam uśmiechając się do samej siebie.
- No to przyjadę po Ciebie o 17. Bądź gotowa.
- Dobrze. To pa.
- Pa.
Po wspomnieniach
- Haha Ty wiesz ile ja się szykowałem na tą randkę ? – Zaśmiał się loczek.
- Zdaję sobie sprawę bo efekt końcowy był zniewalający, chociaż się przewróciłeś wchodząc do mnie.
- To było śmieszne. Ale I tak nie dorównałem Twojemu wyglądowi.
- Kpisz sobie skarbie. Ja przy Tobie wyglądałam jak jakiś bezdomny człowiek. – Zaśmiałam się ale Harold nie miał takiej miny. Był poważny. Zbliżył się do mnie.
- Nigdy więcej tak nie mów. Wyglądałaś pięknie. – Po czym mnie pocałował. – No dobra a wracając do randki..
-Byłam uszykowana już o 16, dlatego postanowiłam pooglądać telewizję. Minęło pół godziny a tu ktoś dzwoni do drzwi. Otwieram a tam Ty z pięknym bukietem róż. - Na samo wspomnienie uśmiech sam się pojawia na mojej twarzy. - Wszedłeś, i potknąłeś się o dywan tym samym zaliczając malutki wypadek. To właśnie wtedy od razu pomyślałam że będziemy zgranymi przyjaciółmi.. Nie myślałam jeszcze że będziemy w stanie się w sobie zakochać.
I znów wspomnienia:
- Uhm.. Sory.. – Zacząłeś przepraszać choć nie miałeś za co. – To dla Ciebie. – Wręczyłeś mi ten piękny bukiet.
- Nie masz za co przepraszać. I.. Dziękuję. Bukiet jest piękny. – Uroczo się uśmiechnąłeś pokazując swoje słodkie dołeczki a potem zacząłeś mierzyć mnie wzrokiem od stóp do głów. Usłyszałam ciche westchnienie przez co delikatnie się zaśmiałam.
- Pięknie wyglądasz wiesz ? – Pocałowałeś mnie w policzek i razem wyszliśmy..
- Dziękuję. – Odpowiedziałam. Otworzyłeś mi drzwi abym wsiadła a potem zamknąłeś. Nie wiedziałam gdzie jedziemy. Ostatecznie cierpliwa to ja nigdy nie byłam dlatego też dziwnie się czułam jadąc w sumie z obcym chłopakiem w nieznane mi miejsce. Ale ufałam Ci. Przecież taki ktoś nie mógłby mnie skrzywdzić . - Wtedy pomyślałam. Wysiedliśmy w jakimś lesie. Nie powiem, lekko się denerwowałam ale opłacało się. Przeszliśmy przez ścieżkę i doszliśmy do łąki. Był tam koc, koszyk z jedzeniem i wokół koca pachnące i zapalone świeczki. Było cudownie. Potem jeszcze lepiej. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się i wygłupialiśmy. Nawet karmiliśmy się nawzajem truskawkami które się tam znajdowały. W końcu wycieńczeni położyliśmy się na kocu spoglądając w gwiazdy. Tak jak teraz. I to wtedy mnie pierwszy raz pocałowałeś.
Po wspomnieniach.
- Tak. To miejsce ma wiele wspomnień. Tych dobrych i tak samo tych złych. – Szepnął lokers.
- Tych złych nie chcę pamiętać choć to dzięki nim tak bardzo się do siebie zbliżyliśmy.
- Tak. Teraz chciałbym Ci powiedzieć dlaczego dzisiaj przyprowadziłem Cię w to miejsce..
- Słucham Cię.
- Jesteśmy ze sobą już 2 lata. Te 2 lata to są najlepsze lata mojego życia. Nigdy nikogo tak bardzo nie kochałem jak Ciebie. – Poczułam łzy na swoich policzkach. – Pamiętam jak pierwszy raz wyznałem Ci miłość. W tym miejscu. To jest wyjątkowa łąka. Dlatego że to tu pierwszy raz Cię pocałowałem, pierwszy raz kogoś tak mocno pokochałem. Chciałbym Ci zadać jedno bardzo ważne pytanie.
- Tak ?
- [T.I.i.N] Czy chcesz być panią Styles na zawsze ? – W jego oczach widziałam te iskierki które tak bardzo pokochałam. Te które były dla mnie najważniejsze. Niczego w życiu nie byłam bardziej pewna niż tego że to on jest tym jedynym księciem na którego czekałam całe życie.
- Tak. – To jedno słowo wystarczyło byśmy oboje byli tak bardzo szczęśliwi jak nigdy. Chłopak ujął moją twarz w swoje dłonie i czule pocałował tym samym pieczętując miłość jaka nas łączy.


Na dzisiaj koniec z imaginami ;) Reszta już jutro ;D

7 komentarzy:

  1. Kurde! Wzruszyłam się! A obiecałam sobie że nie będę płakać! I widzisz co zrobiłaś ;)

    http://from-hatred-to-love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Awwwww! Wzruszylam się! :,)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeeej..
    Bardzo podoba mi się perspektywa pisania. Oby więcej takich ;) Talent się pojawił, powiadam ;)
    SUper.1

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy to konkursowy, czy nie? Bo jeśli tak, to jest to mój kandydat do wygranej :) Więcej takich!

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak jeszcze tylko chciałam napisać do autorki. ;)
    Jeśli byś się nie dostała (co mam nadzieję, że się nie stanie bo już na ciebie zagosowalam i mam nadzieję, że wygrasz) to załóż własnego bloga z imaginami bo chciałabym przeczytać więcej Twoich dzieł :D
    W przypadku tej drugiej opcji, mam nadzieję, że mnie poinformujesz :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3