poniedziałek, 8 października 2012

Two Hundred - Seventeen


  Ziemię spowił mrok, a na niebie pojawił się księżyc, którego blask rozświetlał twarze dwojga wędrujących  ludzi. Nie wiedzieli oni dokąd idą, ani co jest celem ich podróży. Jednak byli przekonani jednego - pragnęli uciec jak najdalej od świata, który nie jest w stanie zaakceptować i zrozumieć uczucia jakie łączy tę parę. W końcu życie dąży w złym kierunku. Ludzka egzystencja w większości opiera się na zakłamaniu i żądzy władzy, czy majątku. Nie wie czym jest więź, która nazywana jest miłością. Zło nie pozwala uczuciom zakorzenić się w życiu człowieka.

Jednak <t.i> i Liam byli inni. Nie pasowali do obecnego świata. Ich zachowanie było przepełnione troską i szczerością. Sensem życia było dla nich wzajemne obdarowywanie się szczęściem i poczuciem bezpieczeństwa.

 ***

  Siedzieli na schodach starego, osamotnionego domku, który dzisiejszej nocy miał być miejscem ich spoczynku. Wokół rozciągały się pola złocące się w blasku gwiazd oraz gęsty las. W powietrzu unosił się zapach iglaków, a powierzchnię otulił mleczny puch. Szum drzew nadawał dodatkowej magii temu na pozór przeciętnemu miejscu.
Liam złapał rękę <t.i> i kciukiem subtelnie pieścił jej dłoń. Zdawał sobie sprawę, że ma przy sobie teraz wszystko co jest mu potrzebne do życia.
       Spojrzał na jej twarz. Nieskazitelna, porcelanowa cera zdawała się błyszczeć. <kolor oczu> oczy zapatrzone były w dal - w świat który tak bardzo ją ranił. Włosy opadające na jej czoło nadawały jej niewinności, a delikatnie rozchylone usta były niezwykle ciężką pokusą dla mężczyzny.
        W pewnym momencie Ona odwróciła się w jego stronę. Ich spojrzenia odnalazły wspólną drogę.
Ukochani rozkoszowali się swoją obecnością.
-Wiesz...-zaczęła <t.i.> - ta cała ucieczka jest taka nierealna. Mam czasami takie wrażenie jakby to był tylko piękny sen i za chwilę znów wrócimy do realności, codzienności, na którą ludzie marnują czas.
-Może i masz rację, ale odpowiedz mi na jedno pytanie: czy my jesteśmy tacy jak inni ?
Dziewczyna zaprzeczyła ruchem głowy.
-Właśnie. Nie pasujemy do reszty, co czyni nas wyjątkowymi. Jako nieliczni dostrzegamy niewidzialne więzi, uczucia, które powinny być ludzkim priorytetem.
-Obiecaj - przerwała mu z obawą w głosie - że pomimo trudności jakie zaoferuje nam los, będziesz przy mnie.
- Potrafisz żyć bez tlenu ?
-Nie.
-Potrafisz żyć bez picia ?
-Nie.
-A bez jedzenia ?
-Też nie.
-Więc jak ja mógłbym cię zostawić? Skoro dajesz mi energię do życia. Jesteś sensem mojej egzystencji, człowiekiem pozwalającym wybijać memu sercu zrównoważony rytm. Nasze dusze połączone są w jedną całość. Kocham Cię <t.i> i nic, ani nikt tego nie zmieni.
  Ukoronowaniem wyznania miłości stał się namiętny, pełen pasji pocałunek. Ich usta były dla siebie stworzone. Pasowały niczym elementy dwuczęściowej układanki. 
         Po długiej chwili odsunęli się od siebie, a Liam powiedział:
-Chcę Ci coś pokazać. - Wyciągnął ręce, aby <t.i> mogła wpaść w jego ramiona - tylko nie podglądaj, dobrze? 
-Oczywiście mój panie. - zaśmiała się melodyjnie.

***

-Już możesz otworzyć oczy- brunet szepnął dziewczynie do ucha, powodując na jej ciele przyjemne dreszcze.
  Jej oczom ukazał się bajkowy widok - stary zamek oświetlony małymi świeczkami. 
-Chodź za mną - powiedział Liam. 
Dziewczyna chwyciła jego dłoń, ścisnęła mocno i ruszyli w stronę wejścia.
Wchodząc do środka, <t.i> poczuła się wyjątkowo. Idąc po czerwonym dywanie, miała wrażenie jakby była kimś ważnym - może nawet księżniczką, która idzie u boku swojego królewicza.
  W pewnym momencie doszli do wielkiej sali po środku której stał prowizoryczny stolik pokryty różanym obrusem, butelką z winem wraz z kieliszkami oraz klasycznym spaghetti. Tuż obok leżała sterta miękkich, kolorowych poduszek oraz koce. 
  <t.i> nie dowierzała własnym oczom. Zastanawiała się jak Liam, dał radę to zaaranżować. Wszystko było takie idealne i surrealistyczne. Jednak postanowiła nie przejmować się tym i dała się ponieść urokliwej chwili.
-Proszę uprzejmie, niech księżniczka spocznie po podróży - brunet ukłonił się i wskazał dłonią, na poduszki. Gdy dziewczyna już spoczęła na miejscu, on podszedł do stolika i nalał do kieliszków ceglastego, słodkiego wina.
-Mogę wiedzieć, co to za okazja? - spytała.
-Dowiesz się kochanie w swoim czasie. Teraz spróbuj się zrelaksować i zatracić.

Para w miłej atmosferze spożywała posiłek, mówiąc sobie co jakiś czas miłe słówka. Zatrzymali się w czasoprzestrzeni i nie liczyli się z niczym innym dookoła.
Po czasie doszło do ciekawego tematu - wspomnień.

-Pamiętasz dzień kiedy się poznaliśmy ? - spytał Liam.
-Całkiem jakby to było wczoraj. Pochmurny, deszczowy dzień zapowiadający się na nudny okazał się dotychczasowym najlepszym. Nie jestem nawet w stanie wyobrazić sobie co by było, gdybym wtedy na Ciebie nie wpadła. - zaśmiała się.
-Ach...-westchnął chłopak-to była cudowna chwila. Chociaż i tak nie pobije naszej pierwszej wizyty u moich rodziców. - z jego ust wydobył się przyjemny chichot.
-Proszę Cię, nie przypominaj mi tego - na twarzy dziewczyny pojawiły się rumieńce - mina twojej mamy na widok nas w tej "krępującej pozycji" będzie mnie prześladować na zawsze. Ale wiesz, mi bardziej zapadł w pamięć ta sytuacja, kiedy utknęliśmy na środku jeziora.
-Hahaha. Tak... to było niesamowite. - z uśmiechem wypowiadał się brunet.
-Tylko to nie ty wleciałeś do tej wody.
-Drobny szczegół - dziewczyna uderzyła go symbolicznie w ramię - Auuu ! To bolało, ale spójrz na to inaczej. W końcu od razu jak wciągnąłem Cię na łódkę rozpadał się deszcz.
-Aww... i później ten nasz namiętny pocałunek... - rozmarzyła się <t.i.>
-A pamiętasz co Ci tego dnia powiedziałem ?
-Nie... - odpowiedziała niepewnie.
-Obiecałem Ci wtedy, że kiedyś zostaniesz moją żoną, będziemy mieli dzieci, piękny dom, a nasza miłość i związek nigdy nie będą miały końca. Dlatego....
Chłopak podniósł się, ab następnie uklęknąć przed <t.i>, której oczy zaczęły błyszczeć bardziej niż zwykle, a na jej buzi malowało się zaskoczenie pomieszane z olbrzymią ekscytacją.
W końcu Liam zaczął mówić, patrzeć prosto w oczy ukochanej:
-Jak wiesz jestem człowiekiem, który dotrzymuje obietnic i tak będzie i tym razem. <t.i i n.> zostaniesz moją żoną?
To co teraz działo się w umyśle jak i całym ciele dziewczyny było nie do opisania. Jeden wielki mętlik. Właśnie mężczyzna jej życia, oznajmił że chce spędzić z nią resztę swojego życia. Chce połączyć ich w każdy możliwy sposób.
Z jej oczu zaczęły lecieć pojedyncze łzy, a na polikach pojawiły się rumieńce.
-Tak ... - powiedziała po chwili i rzuciła się w ramiona Liam'a - tylko w nich czuła się bezpiecznie.

Od tego dnia <t.i> miała pewność, że otaczające ją niebezpieczeństwo nie zagraża jej, gdyż u boku będzie miała właśnie jego - spełnienie najskrytszych marzeń jak i potrzeb.
Pomimo pierwotnego braku nadziei na lepsze życie, dzisiaj obydwoje są najszczęśliwszymi ludźmi na świecie.
     Nie mają wielkiego majątku to fakt. Ale mają coś cenniejszego. Coś co powinno być celem życia każdego z nas. Tylko Ona daje nam szanse na przeżycie. Pozwala poczuć się bezpiecznym oraz wiąże nas z początkowo zwykłym człowiekiem, bez którego później nie możemy funkcjonować. Uczucie to przewyższa wszystkie inne dobra. Jest w stanie przezwyciężyć każdego przeciwnika.
Wiesz o czym mówię ?
...
Tak, to właśnie miłość.

____________________
Oto mój pierwszy imagin z Liam'em. Mam nadzieję, że spełniłam wasze oczekiwania i miło się wam go czytało. :)
Czekam na wasze opinie . xx
**
Przy okazji chciałam was zaprosić do odwiedzenia bloga : http://this-pain-is-too-real.blogspot.com/ .
Postanowiłam się sprawdzić w nieco większym projekcie jakim jest wieloczęściowe opowiadanie. :) 

5 komentarzy:

  1. Jeden z najpiękniejszych imaginów jakich czytałam xx jesteś niesamowita

    OdpowiedzUsuń
  2. o raju, ten imagin jest przepiękny :o

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku! Jakie to piękne! Takie subtelne i delikatne! Ach, chcę tak pisać!

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3