sobota, 20 października 2012

Two Hundred Thirty-Five


Sześć lat. Tych pięknych 6 lat zmarnowanych na waszą przyjaźń jak to stwierdził. Był jak tlen dla człowieka, papieros dla narkomana. Nazywał się, Louis. Louis Tomlinson z grupy One Direction. Dlaczego już nie jesteśmy przyjaciółmi ? Hmm, zaraz opowiem tą smutną historię. A tak poza tym nazywam się [ t.i ] i posiadam 20 lat.  Ta historia zaczęła się gdy przeprowadziłam się z Polski do Angli. Miałam wtedy 12 lat. Rodzice się rozwiedli a zostałam przydzielona mojemu tacie. Mama była alkoholiczką. Miasteczko nazywało się Doncaster. Było przytulne i miłe. Gdy weszłam w próg ceglanego domu zaniemówiłam. Był jak wymarzony dom ze snów. Tata powiedział że przyjdą goście i mają syna w moim wieku. Po jakiś dziesięciu minutach zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam i ujrzałam jak dla mnie 8 cud świata. I tak się poznaliśmy, przyjaźń kwitła, więdła, znowu tak i na odwrót. Ale zabolało mnie to że wolał karierę niż mnie.  Zabolało, co ? Ja jednak nie byłam taka ważna jak muzyka. A ja ? Kochałam taniec. Najmocniej. To taka druga ja. Jestem zawodową tancerkę i moją najlepszą przyjaciółką jest Perrie Edwards znana jako wokalistka Little Mix. Nie tylko, bo jest dziewczyną Malika. Członka zespołu w którym jest Louis.
- Przyjdzie do nas w sobotę moja koleżanka, każdy ma być. Bez wyjątku – Powiedziała Perrie                                                              - Dobrze szefowo. A kto ? – zapytał Niall                                                                                                                                                                   - Taka jedna. Nie znasz. –odpowiedziała i zauważyła puszczone oczko przez Zayn’ a
Gdy szłam do studia, zauważyłam tłum fanek. Zapytałam co się dzieje. Gdy usłyszałam One Direction to ciemno mi się zrobiło. Złapał mnie pewien facet z loczkami.
- Nic jej nie jest ? – Zapytał pewien gościu gdy się obudziłam                                                                                                                            -  Emm, nie ? – odpowiedziałam – A w ogóle to kim jesteście ?
Każdy przedstawił się po kolei. Ale Louis nie pamiętał jak zwykle. Lecz można się po nim spodziewać bo ma pamięć krótkotrwałą.
- Pokażesz nam co umiesz ? – zapytał Liam                                                                                                                    - A czemuż to ?                                                                                                                                                                                                                -  Zespół Little Mix nam panią polecił, chcemy zobaczyć – stwierdził Zayn
Więc, przebrałam się w wygodny strój. Puściłam Live While We’r Young. Pokazałam co kocham i umiem. Pomyślałam : Mam na imię [ t.i ] i kocham to co robię. Nikt tego mi nie zabierze. Gdy skończyłam bili mi brawo. Pogratulowali, bo będę tańczyć w niedzielę na ich koncercie. Czyli po ich obiedzie. Wyszłam z Sali, podpisałam się w paru miejscach i poszłam do parku.
Jest to moje miejsce wyciszenia, spokoju i radości. Tu było wiele wspomnień, tych złych i tych dobrych. Jak zwykła fontanna, drzewa, krzaki, ławki mają dać szczęście ? No jak ? Normalnie. Gdy szłam do starbucks w oknie zobaczyłam Liama. Weszłam i zamówiłam truskawkowe latte.
- Mogę się przysiąść ? – zapytałam                                                                                                                                                                                 - Tak, siadaj. Jak tam u Ciebie ?                                                                                                                                                                           - Wszystko pozytywnie raczej. A tam ? – zapytałam ponownie                                                                                                                  - Też tylko wyspać  się nie mogę. Śledzą mnie miliony zdjęć pewnej dziewczyny o takim imieniu jak twoim, wiesz ? – powiedział – A tak poza tym to idę zaraz. Miło było – rzekł i poszedł
To mi dało do myślenia, że Louis mnie pamięta. Może zostaniemy od nowa przyjaciółmi ? Tego się dowiemy.
NIEDZIELA
Ubrana w [http://i50.tinypic.com/2ujnxoj.jpg] podeszłam do drzwi, domu chłopaków. Zadzwoniłam a drzwi otworzyła Elenour. Skąd to wiem ? Jestem Directioner mimo to się stało. Weszłam i się przywitałam. Wszyscy oniemieli z wrażenia lecz nie mieli po co. Jestem szara i brzydka.
- To jest właśnie ona. Moja przyjaciółka i była przyjaciółka Louisa. Tancerka. - pokazała na mnie                                                      - Lecz jak moja przyjaciółka ? – zapytał Louis                                                                                                                                                 - A no tak to. – Pokazałam lewy nadgarstek, Było na nim połówka serca i napisane jego imię. Gdy podniósł swój to było tak samo. – Co nie pamiętasz tego wszystkiego ? Naszych wspomnień, chwil ?! Nie byłam dla Ciebie taka ważna ?! Widać że tak bo, nie lubiłeś mnie. Widać po twoim zachowaniu. Lecz tak miało być i teraz nie chcę się przejmować bo nie jestem tylko dla Ciebie. – skierowałam się do pokoju
Żeby się od stresować zagrałam z chłopakami w fife 12. Wygrałam i to pomogło. Gdy skończyliśmy grę skierowaliśmy się do jadalni. Zauważyłam 2 sałatki i kurczaka. Od razu, zrobiłam się głodna. Siadłam na końcu stołu, a obok siedziała Elenour. Dziwnie się na mnie patrzyłam  a ja do tego wystawiłam jej język. Jestem wkurzającą osobą więc to dlatego.
- Smaczny kurczak, jest bardzo dobry – Stwierdziłam                                                                                                                                                - Dziękuje. Robiłem – powiedział Harry
Po skończonej kolacji, ubrałam kurtkę. Wyszłam i pożegnałam się ze wszystkimi. Postanowiłam że pójdę do parku. Po drodze spotkałam koleżankę z pracy. Pogadałam z nią chwile i poszłam bo za niedługo koncert zespołu. Wzięłam głęboką kąpiel i przebrałam się. Jeszcze jakaś jedna godzina do koncertu. Zaczynamy od More Than This. Jest to piosenka idealna żeby wyrazić miłość. A o tym wie tylko Perrie.
Blask, świateł i pierwsze dźwięki gitary. Wychodzę a ludzie piszczą. Nie z mojego powodu, tylko do 5 pasjonatów o wielkim talencie. Powalająca solówka Nialla, moja ulubiona. I wesoła barwa Lou. Kocham go, kocham jak wariata. Jest znowu mym narkotykiem. A ja tańczę w cieniu ich. Po skończonej piosence. Podchodzi on.
Nie spodziewałam się tego co zrobił. Pocałował mnie gorącymi  wargami.
- Kocham Cię.  – Powiedział przez mikrofon.




Spokojnie dzisiaj jeszcze dwa ^^ Jutro tylko dziesięć xD Damy rade? :D Imaginy polecą już od rana, a koło 21 jeśli wyrobię się w czasie, dodam sonde ^^

1 komentarz:

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3