sobota, 20 października 2012

Two Hundred Thirty-Eight

Dobra, a może jutro pięć imaginów i w poniedziałek 5? Bo dzisiaj i tak już trochę przegiełam z dodawaniem? ^^

Był późno-jesienny wieczór, na dworze było coraz zimniej, niedługo miał spaść śnieg. Pochodziłaś z ubogiej rodziny, w dniu 16 urodzin spotkało Cię cudowne szczęście - poznałaś Niall'a Horana. Tak, tego z One Direction . Poznaliście się przez przypadek, wyszłaś na wieczorny spacer do parku. Usiadłaś na ławce i rozmyślałaś co chcesz w końcu robić w przyszłości. Mama byłaby zadowolona, gdybyś rzuciła college i poszła na zmywak, żeby samej się utrzymywać. Nauczyciele skreślili Cię od momentu postawienia nogi na terenie szkoły. Dla nich byłaś nikim. Starałaś się uczyć jak najlepiej, aby zdobyć wymarzony zawód i zostać psychologiem. Na szczęście, może i nieszczęście, przeszłaś w życiu wiele okropnych rzeczy i tak łatwo się nie poddawałaś. Z rozmyślań wyrwał Cię chłopak, który stanął za Tobą. W pierwszym momencie przestraszyłaś się.
-Spokojnie, nic Ci nie zrobię. - powiedział widząc strach w Twoich oczach - czy mogę usiąść obok Ciebie ?
-T-tak, oczywiście - wariat - pomyślałaś . Kto normalny przychodzi w środku nocy do parku.
-Piękny mamy księżyc, prawda ? - zapytał patrząc się na Ciebie błękitnymi jak ocean oczami.
-To prawda, mam na imię [T.I.] - miał rację, była akurat pełnia.
-Niall.
-Ten z One Direction ? - spytałaś z niedowierzaniem.
-Tak, ale co z tego, jeżeli ludzie liczą się tylko z tym, że jestem sławny - oczy mu się zaszkliły.
Siedzieliście w ciszy, zrobiło Ci się zimno ale głupio Ci było go tak zostawiać samego. Przecież niewiadomo co by mu strzeliło do głowy.
-Dlaczego to zrobiłaś ? - powiedział wskazując palcem na Twoje blizny po cięciu.
-To skomplikowane ... - teraz ty czułaś, że zaczniesz płakać.
-Proszę opowiedz mi, jeżeli chcesz oczywiście.
-No dobrze. Żyję jako tzw. margines społeczny, mój tata powiesił się gdy miałam 13 lat. To ja znalazłam go w pokoju, moja mama po tych wydarzeniach straciła pracę i zaczęła pić. Nikt nie poświęcał mi uwagi, czułam się zagubiona. Wpadłam w złe towarzystwo, zaczęłam ćpać i pić. Czasami spałam na ulicy, moja mama zaszła w ciążę. Dziecko zmarło przy porodzie. Teraz utrzymujemy się z zasiłku dla bezrobotnych, mama przyprowadza coraz to nowych facetów i sypia z nimi. Ja obecnie uczę się, ale nauczyciele nie wierzą, że coś osiągnę w życiu.
-Nie wiem co powiedzieć. - zmieszał się.
-Nie musisz nic mówić, wiem co o mnie myślisz
-Właśnie podziwiam Cię za to, że mimo trudności nie poddałaś się, ale obiecaj, że przestaniesz się ciąć...[T.I] przecież ty się trzęsiesz z zimna ! - to prawda, był początek zimy, a ty siedziałaś w koszulce i dżinsach. Blondyn dał Ci swoją kurtkę. Pachniała cudownie, tak męsko a zarazem delikatnie.
-Obiecuję - powiedziałaś kładąc rękę na sercu - Ale przecież teraz ty zmarzniesz.
-Nie szkodzi. - uśmiechnął się smutno.
-To teraz ty mi opowiedz co się stało - okryliście się razem kurtką i chłopak zaczął opowiadać Ci swoją historię.
-No dobrze, byłem z dziewczyną kochałem ją jak jeszcze nikogo. Byliśmy umówieni na 21 pod jej domem, niestety, a może stety przyjechałem wcześniej i żeby zrobić jej niespodziankę zakradłem się do jej mieszkania. Usłyszałem krzyki, krzyki kochających się ludzi. Podszedłem do drzwi sypialni, które były uchylone, zobaczyłem ją siedzącą okrakiem na jakimś kolesiu. Zamurowało mnie, jak ona mogła. W złości zrzuciłem wazon stojący na szafce obok i wybiegłem z mieszkania. Próbowała mnie dogonić, poszedłem do domu. Miałem nadzieję, że chłopaki mnie zrozumieją, ale o dziwo wyśmiali mnie i powiedzieli, że byli pewni, że tak będzie. No i przyszedłem tutaj. - zaczął płakać jak dziecko - Teraz weźmiesz mnie za babę, bo co ze mnie za mężczyzna który płacze.
-Nie mów tak, jesteś bardzo wrażliwy co w dzisiejszych czasach rzadko się zdarza. - przytuliłaś się do niego mocniej, czułaś się bezpieczna w jego silnych ramionach. Przez chwilę porównałaś się do lalki, którą trzeba chronić. Dopiero teraz zauważyłaś bukiet czerwonych róż.
-Może głupio mi pytać, ale ile ty masz właściwie lat ?
-Dzisiaj dokładnie szesnaście.
-No to wszystkiego najlepszego, szkoda że nie mam dla Ciebie prezentu i miejsce może też nie jest odpowiednie.
-Dziękuję. Liczy się to, że życzenia są od serca.
Siedzieliście tak dość długo. Chłopak postanowił żebyście udali się na noc do hotelu, wynajął pokój z dwoma łóżkami. Następnego dnia wcześnie rano ubrałaś się i zostawiłaś na stole karteczkę : "Dziękuję Ci za ten wieczór. Mam nadzieję że spotkamy się jeszcze. [T.I]".
Wróciłaś do domu, wchodząc dotarł do Ciebie nieprzyjemny zapach wódki, w salonie spała Twoja matka a obok niej leżał kochanek. Nie wiedziałaś co ze sobą zrobić, poczułaś się rozczarowana. Postanowiłaś nie iść dzisiaj do szkoły. Zamknęłaś się w pokoju, wyjęłaś z szafki nocnej żyletkę i zrobiłaś jedną kresę, wiesz że nie powinnaś, w końcu obiecałaś Niall'owi,ale to było silniejsze. Dochodziła 14. Poszłaś do kuchni zrobiłaś sobie płatki z mlekiem i wróciłaś do pokoju słuchając dobijających piosenek. Nie zjadłaś za wiele, bo w gardle od płaczu utworzyła się gula. Postanowiłaś przejść się do parku, może spotkasz w nim tajemniczego blondyna.
-Widzę, że nie tylko ja mam też dzisiaj doła. - powiedział siadając obok Ciebie na tej samej ławce co wczoraj.
-Widocznie tak. - przez przypadek odwinął Ci się odwinęłaś rękaw.
-Dlaczego to zrobiłaś, obiecałaś że rzucisz to.
-Wiem, przepraszam, to było silniejsze ode mnie - chłopak nie powiedział nic, tylko przytulił Cię do siebie mocno, jakby bojąc się że mu uciekniesz.
-Dziękuję.
-Za co ?
-Za to, że Cię poznałam.
-To ja dziękuję. - pocałował Cię po przyjacielsku w policzek.
Nim się obejrzeliście nastała już kolejna mroźna noc. Do wieczora wiedzieliście o sobie wszystko.
-Jesteś może głodna ? - powiedział nagle.
-Em.. może trochę.
-Znam tutaj taki bar, przychodziłem tam kiedyś jako dziecko podczas, gdy jeszcze mieszkałem w Irlandii i przyjeżdżałem na wczasy do Anglii. - zjemy coś i ogrzejemy się.
Po dojściu na miejsce okazało się, że niestety bar zamknęli i teraz została tylko ruina.
-No trudno, ale zaczekaj - wyjęłaś z kieszeni spodni batona i dałaś mu - proszę zjedz to, dużo może tego nie jest ale zawsze coś.
-Dziękuję - zabrał się do jedzenia - masz pół, żeby nie było, że tylko ja się najem.
Siedzieliście pod wejściem starego baru. Mieliście tyle wspólnego, rozumieliście się bez słów. Temperatura spadała, ale Wam to nie przeszkadzało, liczyło się to, że jesteście razem.
Nad ranem zostaliście znalezieni razem, wtulonych w siebie i niestety nieżywych. Zamarzliście razem  i razem zostaliście pochowani. Na grobie było napisane "Tych co miłość złączyła, niech nikt nigdy nie rozłączy".

10 komentarzy:

  1. Zaczęłam płakać przy słowach: "-Dziękuję. Liczy się to, że życzenia są od serca.". Całą ja! XD
    Piękny! Końcówka rodem z "Dziewczynki z Zapałkami",a le ja kocham tą bajkę
    ;D

    http://from-hatred-to-love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak chcesz...
    http://imaginy-one-direction-another-world.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdybym mieszkała w Anglii,to to zakończenie byłoby możliwe...:D

    OdpowiedzUsuń
  4. kocham ciebie i ten imagin !! boski!! rycze!!;* <3!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jest świetny !! :)

    http://my-imagines-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3