sobota, 20 października 2012

Two Hundred Thirty-six

Byłaś z Louisem już 2 lata. Zbliżała się Wasza rocznica. Chłopcy, z którymi mieszkałaś zachowywali się przez ostatnie dni bardzo dziwnie. Nie przebywali z Tobą już tyle czasu co jeszcze tydzień temu. Można powiedzieć, że Cię unikali. Nie mogłaś zrozumieć czym było to spowodowane. Pewnego dnia Harry siedział w salonie i oglądał jakiś film. Cicho zeszłaś z góry, jednak gdy tylko Cię zobaczył wyłączył telewizor i chciał wyjść z pokoju. Ty jednak złapałaś go za rękę.
-Co się z Wami dzieje Harry ? - spytałaś zaniepokojona.
-Już niedługo....- odpowiedział z uśmiechem na ustach, którego nie udało mu się ukryć i poszedł do pokoju.
Nie wiedziałaś co masz o tym myśleć. Chciałaś jeszcze z nim pogadać, ale dałaś sobie z tym spokój. Idąc do kuchni spotkałaś Nialla. Zadałaś mu to samo pytanie, lecz on odpowiedział to samo co Harry. Załamałaś ręce i poszłaś do pokoju pozbierać myśli. Czemu oni się tak zachowują. Biłaś się z myślami. Nie rozumiałaś co miało znaczyć "Już niedługo...". Jeszcze przez 3 dni żyłaś z nieświadomością co miało nastąpić.

Dzisiaj nadeszła Wasza rocznica. Obudziłaś się w świetnym humorze, jednak gdy odwróciłaś się aby pocałować swojego chłopaka go nie było obok Ciebie. Zeszłaś na dół do salonu, dom był pusty. Zadzwoniłaś do Louisa - nie odbierał telefonu. Humor automatycznie Ci się popsuł. Poszłaś do kuchni zrobić sobie śniadanie, a tam ujrzałaś talerz pełen naleśników. Obok stała karteczka. Napisane na niej było "Przyjdź do Nando's o 19:00 , ubierz się w to co stoi pod drzwiami do ogrodu. Louis."

Poszłaś szybko do wyznaczonego miejsca. Zobaczyłaś duże pudło, otworzyłaś je i Twoim oczom ukazała się piękna sukienka. Uśmiechnęłaś się sama do siebie i poszłaś przymierzyć prezent. Sięgała Ci przed kolana. Była już 15:00 chłopaków nadal nie było. Postanowiłaś wziąć długi prysznic. Jednak gdy tylko się rozebrałaś usłyszałaś, że ktoś wchodzi do domu. Myślałaś że to oni wrócili, niestety myliłaś się. Szybko zeszłaś na dół niczego się nie spodziewając. Nagle ktoś złapał Cię od tyłu. Pierwsza myśl która Ci się nasunęła to że Louis robi sobie żarty, lecz gdy ręce nieznajomego zacisnęły się na Twojej talii. Przeraziłaś się i odwróciłaś, ujrzałaś mężczyznę z kominiarką na głowie. Zaczęłaś krzyczeć. Porywacz zatkał Ci usta swoją ręką. Powiedział coś do swoich kolegów, których było jeszcze trzech, niezrozumiałaś, gdyż mówili po hiszpańsku. Wynieśli Cię z domu i wpakowali do czarnego busa. Wychodząc kątem oka zobaczyłaś, że jeden z nich zostawił na stolę małą karteczkę. Przywieźli Cię do jakiegoś starego magazynu. W środku przywiązali Cię do krzesła i zakneblowali Twoje usta. Wyszli z pomieszczenia. Jakimś cudem sięgnęłaś po komórkę, którą miałaś w tylnej kieszeni. Wysłałaś wiadomość alarmową do Louis'a i Liam'a.
Louis:
Byliśmy właśnie w Nando's. Przygotowywaliśmy cały wystój i powiesiliśmy balony. Byłem poddenerwowany miałem się oświadczyć [T.I]. Dopinaliśmy wszystko na ostatni guzik, była już 18:30, gdy nagle z Liam'em dostaliśmy wiadomość alarmową od [T.I]. Przeraziliśmy się bo obiecaliśmy sobie kiedyś, że jak będziemy mieć poważne kłopoty to będziemy sobie wysyłać takie wiadomości. Przyjechaliśmy z chłopakami do domu. Nie było jej tam, lecz Zayn znalazł jakiś liścik na stole. Daliśmy go Niall'owi, bo tylko on umiał hiszpański. Gdy tylko go przeczytał zbladł. Pytaliśmy się co tam pisze. Niall zaczął mówić: „ Mamy twoją księżniczkę jeśli chcesz ją jeszcze kiedykolwiek zobaczyć żywą przyjdź jutro o północy do pobliskiego parku. Przy fontannie będą stali pewni mężczyźni. Dasz mu 500.000 tys. i odzyskasz swoją dziewczynę. I nie próbuj żadnych sztuczek z policją bo już nigdy jej nie ujrzysz. Pamiętaj, że Cię obserwujemy.” Nastała cisza nikt nie wiedział co robić. W końcu Harry przerwał tę ciszę mówiąc, że musimy to zgłosić na policję.
-Zwariowałeś!?- krzyknął Louis- Nie słyszałeś, że jak zgłosimy to na policję to oni zabiją [T.I]?-Louis
-No to co chcesz w takim razie zrobić?- Harry
-Dam mu te pieniądze ja nie chcę ryzykować życia [T.I]-Louis
     Noc:
Louis:
Nie mogę spać ciągle myślę o [T.I], a jeżeli coś jej się stało? To moja wina. Gdybym nie wpadł na ten głupi pomysł z Nando's to by się to nie zdarzyło. Gdybym został z nią w domu i gdybym zabrał ją do normalnej restauracji i tam jej się oświadczył jak normalny człowiek nic by się nie stało. TO MOJA WINA !- W końcu zasnął.
      Dzień:
Była bardzo napięta atmosfera nikt nic nie mówił. Nie chcieli pogorszyć sytuacji jakimś niepotrzebnym komentarzem. Louis nigdy nie wyglądał gorzej. Przez tą jedną noc wszystko się zmieniło. Nie miał ochoty na żarty i na jakiekolwiek dowcipy, wszystko go irytowało. Nawet Niall nie jadł nic od rana. Wszyscy modlili się by nic Ci się nie stało i żeby to wszystko okazało się złym snem.
     Park:
Wszystko było przygotowane. Zebraliśmy odpowiednią sumę pieniędzy i przyszliśmy na miejsce. Nagle spośród ciemności wyłoniło się trzech mężczyzn.
-Gdzie jest [T.I]?- krzyknął Louis.
-Zaraz, zaraz nie tak szybko najpierw dajcie kasę (Jeden z porywaczy był anglikiem)- Porywacz.
-Ale pokażcie czy [T.I] jest cała i zdrowa- Zayn.
-Jak nam oddacie moją dziewczynę to dostaniecie swoje pieniądze.- Louis.
-Haha nieźle kombinujesz chłopcze. My oddamy wam dziewczynę, a wtedy wy uciekniecie z pieniędzmi. Na początek otwórz walizkę i pokaż pieniądze- Porywacz.
Louis otworzył walizkę i pokazał jej zawartość. Porywacze uśmiechnęli się i pojawił się czwarty z porywaczy, który Cię trzymał.
-Louis!- Krzyknęłaś
-[T.I]- Louis.- Bierzcie sobie te pieniądze, ale błagam was oddajcie mi [T.I].
Porywacz puścił Cie i popchnął w stronę Louisa. Zaczęłaś biec by uściskać chłopaka, gdy nagle jeden z porywaczy wyjął pistolet i strzelił w twoją stronę. Louis wbiegł przed Ciebie i nagle upadł na ziemię. Porywacze uciekli z pieniędzmi. Padłaś razem z Louisem na ziemię i zaczęłaś reanimację, lecz to było zbyteczne gdyż kula trafiła go prosto w serce. Ostatnie słowa które wypowiedział były skierowane do Ciebie: „ Jesteś warta więcej niż te 500.000 tys. Kocham Cię nigdy o tym nie zapomnij". Klęczałaś nad nim i ryczałaś chłopaki zadzwonili po karetkę i odciągnęli Cię od ciała.
Trzy dni później:
Właśnie odbył się pogrzeb przyszło mnóstwo osób w nich były fanki One Direction. Wiele fanek obwiniało Cię za to co się stało. A ty nie mogłaś się pogodzić, że Louis oddał za Ciebie życie. To ja powinnam zginąć nie on- myślałaś sobie.
Niedługo po tych wszystkich zdarzeniach zespół rozpadł się, ponieważ chłopaki uznali, że bez Louisa to nie to samo. Choć nie było już One Direction chłopaki utrzymywali ze sobą bardzo dobry i bliski kontakt. Wspierali Cię, ciągle się tobą opiekowali nie było dnia żeby żaden nie był przy tobie. Lecz ty wciąż płakałaś, fanki ciągle Cię oskarżały za to co się stało. Te wszystkie wiadomości, które dostawałaś na TT jeszcze bardziej Cię dobijały. Każda z nich sprawiała Ci coraz większy ból. Sama też się obwiniałaś za śmierć Louisa. Z każdym dniem było z tobą coraz gorzej nic nie jadłaś tylko czasami piłaś wodę. Codziennie oglądasz wspólne zdjęcia, na których byłaś taka szczęśliwa, lecz z odejściem Louisa odszedł twój optymizm, wiara w świat i uśmiech z twarzy. Powoli stawałaś się wrakiem człowieka, nie wychodziłaś z domu, nie spałaś nawet chłopaki nie mogli na to nic poradzić. Pilnowali Cię po to by nie przyszedł Ci do głowy jakiś głupi pomysł. Jednak nie mogli chodzić za Tobą wszędzie jak cień.
     Pewnego wieczoru:
- Ide się wykąpać- Powiedziałaś do Liam'a
Liam coś powiedział, ale Ty poszłaś już do łazienki i nie usłyszałaś. Weszłaś do łazienki, odkręciłaś kran, by nic nie podejrzewał. Z szafki wyjęłaś żyletkę. Przyglądałaś się jej chwilę, ale byłaś już pewna swojego czynu. Wbiłaś zimne ostrze w nadgarstek. Ciemno czerwona krew zaczęła wypływać z żył i spadała na kafelki zachlapując po drodze twoje ubrania. W pewnym stopniu sprawiało Ci to ból, ale też przyjemność, gdyż wiedziałaś, że już niedługo zobaczysz Louis'a, więc coraz głębiej i z coraz większym przekonaniem wbijałaś żyletkę w żyły. Po parunastu minutach wiedziałaś, że to już twój koniec. Zdążyłaś tylko złapać komórkę i napisać na TT:,,Żegnajcie". Po sekundzie byłaś już po drugiej stronie. Liam akurat siedział na TT i zobaczył twój wpis. Zaczął się dobijać do drzwi od łazienki w końcu je wyważył to co ukazało się jego oczom było przerażające. Zobaczył Cię całą zakrwawioną i obok Ciebie liścik, który napisałaś do chłopaków i rodziny przed samą śmiercią. Zaczął czytać go na głos: ,,Wiem, że mnie znienawidzicie za to co zrobiłam, ale ja po prostu musiałam to zrobić. Ból, który odczuwałam po stracie Louis'a nie można porównać z żadnym innym. Dziękuje Wam wszystkim, że się opiekowaliście mną przez te wszystkie dni nigdy nie miałam lepszych przyjaciół od Was. Teraz już jestem szczęśliwa z Louis'em. Przekażcie moim rodzicom, że zawsze ich kochałam i nadal kocham. Czuwam teraz nad Wami wszystkimi."
Po przeczytaniu tego listu oczy Liam'a napełniły się łzami, zadzwonił po resztę chłopaków i po twoich rodziców. Wszyscy rozpaczali, ale po czasie zrozumieli, że lepiej, że jesteś tam szczęśliwa niż byś miała chodzić po tym świecie pogrążona w nienawiści do samej siebie.

3 komentarze:

  1. Mam prośbę dałoby się coś zrobić, żeby tekst nie był na biało, to utrudnia czytanie :(
    Byłabym wdzięczna...
    A.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3